Słoweński minister obrony Marjan Šarec poinformował o postępach, jakie w ostatnim czasie wykonał program pozyskania nowych kołowych transporterów opancerzonych, mających zająć miejsce, które jeszcze niedawno wydawało się zarezerwowane dla Boxerów. Resort obrony zaprosił do złożenia ostatecznej oferty firmy zbrojeniowe z Finlandii, Rumunii, Włoch i Polski. Co ciekawe, do dalszego etapu postępowania nie zakwalifikowały się Stany Zjednoczone.

Resort obrony w odpowiedzi na interpelację posła Mihy Kordiša przekazał, że w poprzednim etapie postępowania wpłynęły wstępne oferty pięciu wozów: amerykańskich Strykerów w odmianie KBWP Dragoon i standardowego transportera piechoty, fińskich AMV XP, włoskich Freccii oraz polskich Rosomaków-L. Zaskakująca jest obecność Rumunii z wozami Piranha 5, które produkowane są na licencji przez przedsiębiorstwo Uzina Mecanică București, na mocy porozumienia z General Dynamics European Land Systems.



Po zapoznaniu się z ofertami resort obrony odrzucił amerykańskie Strykery i do dalszego etapu postępowania zaprosił pozostałych czterech oferentów. Nie sprecyzowano jednak, ile wozów chce kupić Lublana ani nie przedstawiono szacowanej wartości transakcji. Šarec powiedział na posiedzeniu słoweńskiego parlamentu, że negocjacje z oferentami trwają.

Dodał jednak, iż spodziewa się, że ogłoszenie zwycięscy postępowania nastąpi „już wkrótce”. Decyzja ma zostać w pierwszej kolejności przedstawiona rządowi, a następnie parlamentarnej komisji obrony.

Zawirowania wokół słoweńskich Boxerów

W maju ubiegłego roku ówczesny minister obrony Słowenii Matej Tonin podpisał umowę w sprawie dołączenia Słowenii do programu Boxera w roli obserwatora. Później OCCAR podpisała porozumienie z ARTEC (Rheinmetall i Krauss-Maffei-Wegmann). Wówczas wszystko szło gładko i nic nie wskazywało, że Słoweńcy będą rakiem wycofywać się z wyboru niemieckiego wozu.

Niemiecki GTK Boxer z zsmu FLW 200.
(Boevaya mashina / CC BY-SA 4.0 / via Wikimedia Commons)

Zgodnie z podpisaną umową tamtejsze siły zbrojne miały stać się szóstym użytkownikiem Boxerów. Słowenia miała otrzymać czterdzieści pięć pojazdów w czterech wariantach wraz z pakietem wsparcia eksploatacji. Wszystko zmieniło się wraz z nowym rządem.

We wrześniu Šarec oficjalnie poinformował, że jego resort zerwie wartą 340 milionów euro umowę na zakup czterdziestu pięciu kołowych transporterów opancerzonych Boxer. Przyczyną rezygnacji był wynik ministerialnego audytu „Opłacalność zakupu kołowych wozów bojowych 8 × 8 dla słoweńskich sił zbrojnych”, który wykazał liczne zawirowania jakie trapiły postępowanie.



Inspektorzy przyznali, że Boxer co prawda spełnia minimalne wymagania dotyczące siły ognia, ochrony balistycznej i przeciwminowej, a także manewrowości i właściwości taktyczno-technicznych. We wnioskach końcowych raportu stwierdzono jednak, iż ogólna wartość zamówienia nie uwzględnia wszystkich kosztów pozyskania Boxerów, między innymi systemu C4I, którego cena szacowana jest na 13,5 milionów euro, ani potencjalnej rocznej indeksacji wartości umowy.

Co więcej, podczas procedury wyboru nie porównano ceny Boxera z cenami pojazdów innych oferentów. Audytorzy nie byli w stanie ustalić, czy zakup jest opłacalny, ponieważ nie podano cen porównywalnych pojazdów ani wykonalności alternatywnych zakupów. Przed podjęciem decyzji o wyborze nie pochylono się nad tym, czy deklarowane parametry pojazdu są zbieżne z osiągniętymi podczas testów. Wskazano, że ogółem procedura wyboru miała wiele błędów, których nie dało się naprawić, i należy umowę anulować. Rząd w Lublanie zobligował się zapłacić karę umowną w wysokości 4,15 miliona euro.

Rosomak faworytem?

Według słoweńskich mediów duże szanse na zwycięstwo w postępowaniu ma Rosomak. Informacje o tym, że Lublana rozważa kupno polskich transporterów, krążyły jeszcze w lipcu ubiegłego roku. Za ich wyborem miała przemawiać cena i możliwość szybszych dostaw. Ponadto od 2009 roku Słowenia jest użytkownikiem transporterów opancerzonych XA-360, lokalnie oznaczonych SKOV 8 × 8 Svarun.



Dużym atutem polskiej oferty jest przestawienie zmodernizowanej wersji transportera, mianowicie Rosomaka-L, którego premiera nastąpiła podczas ubiegłorocznej edycji targów MSPO. Nowy wariant zmodernizowano poprzez wymianę stosowanego silnika Scania D1 12 56A03PE o mocy 490 koni mechanicznych na nowy power pack z silnikiem Scania DC13 o mocy 610 koni mechanicznych i nową skrzynią biegów oraz nieprodukowanych już podzespołów.

Założenia programu MLU Rosomaka.
(Rosomak SA)

Dodatkowo Rosomak-L ma dłuższy o kilkadziesiąt centymetrów kadłub, co zwiększa jego nośność z obecnych 24 do 28 ton. Szacuje się, że wydłużenie kadłuba zapewni wzrost ładowności i kubatury, o odpowiednio 1,5 tony i 1,5 m³. Będzie to niezbędne do zabudowy wieży ZSSW-30 i ewentualnego zmieszczenia wyposażenia specjalistycznego z Rosomaka-BMS ale i potencjalnych modernizacji w przyszłości oraz dodatkowych pakietów opancerzenia.

Bliskość konstrukcyjna XA-360 i „Rośków” ograniczyłaby spodziewane koszty utrzymania i szkoleń. Dodatkowo Rosomak-L miałby być tańszą alternatywą dla fińskiego AMV XP, który wprawdzie oferuje znacznie większe możliwości względem XA-360, jednak jest dużo droższy.



W lipcu tego roku, podczas szczytu NATO w Wilnie, premier Słowenii Robert Golob rozmawiał z prezydentem Andrzejem Dudą o potencjalnym zakupie Rosomaków. Apelował przy tym, aby ich producent przedstawił możliwie najlepszą i najbardziej konkurencyjną ofertę. Warto podkreślić jednak, że podobną rozmowę Golob odbył wówczas z prezydentem Finlandii Saulim Niinistö. Podkreślono jednak, iż prowadzone rozmowy i negocjacje mają mieć charakter międzyrządowy.

Ciekawostką jest obecność dotąd nieeksportowanego włoskiego transportera opancerzonego VBM Freccia. Wóz produkowany jest przez konsorcjum Iveco-Oto Melara i tworzy całą rodzinę kołowych wozów bojowych na podwoziu kołowego niszczyciela czołgów Centauro. Iveco odpowiadało za dostosowanie podwozia Centauro do wymogów nowej konstrukcji, zaś Oto Melara – za system wieżowy z uzbrojeniem.

Freccia napędzana jest silnikiem wysokoprężnym o mocy 560 koni mechanicznych, co przy całkowitej masie 28 ton pozwala poruszać się z prędkością maksymalną 105 kilometrów na godzinę. Załogę tworzy trzech żołnierzy, a kolejnych ośmiu mieści się w przedziale desantowym. Freccia w konfiguracji kołowego bojowego wozu piechoty wyposażona jest w załogową wieżę Hitfist z armatą automatyczną Oerlikon KBA kalibru 25 milimetrów i karabinem maszynowym kalibru 7,62 milimetrów. Istnieje możliwość montażu po bokach wieży wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych.



Obecnie trzon słoweńskich wojsk lądowych stanowi trzydzieści transporterów SKOV 8 × 8 Svarun oraz około sześćdziesięciu wozów Valuk (lokalna odmiana Pandurów 6 × 6), z których część przekazano Ukrainie. Pozyskanie nowych KTO od lat palącą potrzebą dla tamtejszego resortu obrony, jednak Słoweńcy nie mają szczęścia do postępowań, czego przykładem są zarówno Boxery, jak i kupione w 2006 roku Svaruny.

Początkowo planowano zakupić 135 transporterów od Patrii, jednak w wyniku afery korupcyjnej umowę renegocjowano i ograniczono do trzydziestu dostarczonych już wozów. Z pozyskania pozostałej setki zrezygnowano. Czy ostatecznie uda przełamać się ten impas? Miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie uda się doprowadzić postępowanie do końca.

Zobacz też: Rowery i motocykle – tym razem elektryczne – wracają do łask w wojsku

Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl