Jak wynika z materiałów, do których dotarł dziennik JoongAng Ilbo, 30 grudnia zakończono prace koncepcyjne nad projektem lotniskowca lekkiego LPX-II dla południowokoreańskiej marynarki wojennej. Zwyciężyła koncepcja okrętu z dwiema nadbudówkami, podobna do brytyjskiego typu Queen Elizabeth (na ilustracji tytułowej) i włoskiego uniwersalnego okrętu desantowego Trieste.

Początkowo zakładano, że LPX-II będzie wersją rozwojową uniwersalnych okrętów desantowych typu Dokdo, ostatecznie jednak zdecydowano się na okręt optymalizowany pod kątem operacji lotniczych. Z tego powodu zrezygnowano z wyposażenia LPX-II w zalewany dok. Nie oznacza to rezygnacji z przewożenia desantu, jednak podobnie jak na pierwszych amerykańskich jednostkach typu America transport żołnierzy na brzeg będzie ograniczony do śmigłowców i Ospreyów. W zamian za to liczba wielozadaniowych samolotów bojowych F-35B zabieranych na pokład osiągnęła dwadzieścia.

Projekt zakłada zbudowanie okrętu o wyporności około 40 tysięcy ton, z dwoma podnośnikami lotniczymi na prawej burcie. Do samoobrony lotniskowiec ma otrzymać zestawy obrony bezpośredniej i rakietowy system przeciwlotniczy opracowany przez LIG Nex1. Okręt ma zostać również wyposażony w wielofunkcyjny radar ze skanowaniem fazowym projektowany dla niszczycieli KDDX. Radar ma być zdolny do wykrywania pocisków balistycznych, co sugeruje możliwość włączenia lotniskowca w system obrony przeciwrakietowej.



Gazeta opublikowała także wstępną wizję okrętu. Źródła w marynarce wojennej zastrzegają, że nie jest to jeszcze ostateczna wersja, jednak wszelkie ewentualne zmiany nie wpłynął na ogólny wygląd lotniskowca. Co istotne, środki na realizację projektu LPX-II już wpisano w średniookresowy plan rozwoju rozwoju sił zbrojnych na lata 2020–2024.

Od śmigłowcowca do lotniskowca

Seul poinformował o decyzji w sprawie budowy lotniskowca lekkiego będącego zarazem uniwersalnym okrętem desantowym w lipcu 2019 roku. Zapoczątkowało to ożywioną dyskusję nad koncepcją okrętu, oznaczonego początkowo jako LPH-II, co wskazywało na nadanie priorytetu operacjom desantowym. Już w październiku 2019 roku w mediach pojawiła się grafika prezentująca dwa rozważane warianty. Pierwszy zakładał lotniskowiec lekki o długości 238 metrów i wyporności pełnej 41 500 ton. Okręt miał zabierać na pokład dwanaście samolotów, zapewne F-35B, i osiem śmigłowców. W tym samym miesiącu poinformowano o przyznaniu kontraktu na zaprojektowanie jednostki Hyundai Heavy Industries.



Drugi projekt był znacznie ambitniejszy. Zakładał on lotniskowiec średni o wyporności 71 400 ton i długości 298 metrów. Grupa lotnicza miała się składać z trzydziestu dwóch samolotów i ośmiu śmigłowców. O ile mniejszy wariant miał mieć pojedynczą nadbudówkę, o tyle w większym planowano dwie. W przeciwieństwie do typu Queen Elizabeth projekt nie przewidywał skoczni startowej, miał natomiast skośny pokład lotniczy – obecny również w projekcie lotniskowca lekkiego.

W 2020 roku pojawiły się nowe koncepcje. LPX-II upodobnił się wyglądem do amerykańskich jednostek typu America. Południowokoreańska jednostka miała różnić się dłuższą nadbudówką, z dwoma kominami zamiast jednego i z umieszczonymi na obu jej krańcach oktagonalnymi masztami, podobnymi do tych z okrętów desantowych typu San Antonio. Zakładana wyporność okrętu wynosiła 30 tysięcy ton.

Ostatecznie zdecydowano się na rozwiązanie pośrednie. Pomysł średniego lotniskowca odrzucono ze względów finansowych, technicznych i logistycznych, jednocześnie wyporność rzędu 30 tysięcy ton uznano za zbyt małą, by okręt mógł swobodnie wypełniać wszystkie stawiane przed nim zadania. Projekt przytył więc do 40 tysięcy ton, podtrzymano decyzję o braku skoczni startowej, natomiast zrezygnowano ze skośnego pokładu lotniczego. I oczywiście postanowiono rozmnożyć nadbudówkę.

Przeczytaj też: Pierwszy wśród równych. Niszczyciel USS O’Bannon

Jaki jest sens podwójnej nadbudówki?

Niemal wszystkie okręty z ciągłym pokładem lotniczym mają pojedynczą „wyspę”. Skoro więc najpierw Brytyjczycy, a następnie Koreańczycy zdecydowali się na odejście od sprawdzonej koncepcji, musieli mieć solidny powód. I rzeczywiście, mieli, i to nawet dwa powody – jeden konstrukcyjny i jeden funkcjonalny.



Podstawowy powód wiąże się z konstrukcją napędu. Okręt typu Queen Elizabeth napędzany jest przez cztery silniki dieslowskie i dwie turbiny gazowe zgrupowane w układzie 2+1. Położenie nadbudówki i siłowni okrętowej są zaś ściśle ze sobą powiązane. Dzięki rozdzieleniu nadbudówek można rozdzielić również instalacje poboru powietrza i wydechowe, które biegną właśnie przez nadbudówki. To pozwala rozdzielić i odsunąć od siebie same maszynownie, co z kolei wyraźnie przekłada się na przeżywalność okrętu. Żeby uzyskać ten sam efekt z jedną nadbudówką, musiałaby ona być dużo dłuższa i zajmować więcej miejsca na pokładzie lotniczym.

Ostateczny projekt typu Queen Elizabeth dowodzi, że byłoby to miejsce zajęte niepotrzebnie. Turbiny umieszczono w sponsonach pod nadbudówkami, a pomiędzy nimi zmieszczono podnośnik lotniczy. Dzięki temu jednocześnie pod względem konstrukcyjnym turbiny i hangar nie przeszkadzają sobie nawzajem. Uprościło to również proces konstrukcji: każdą nadbudówkę można było zbudować osobno jako jeden komponent i dostarczyć do Rosyth (jedna „wyspa” powstała w Glasgow, druga – w Portsmouth).

Użycie podwójnej nadbudówki ma też pozytywny wpływ na funkcjonalność okrętu w warunkach zupełnie rutynowych. Przede wszystkim dwie mniejsze nadbudówki sprawiają, że mniejsze są także turbulencje nad pokładem lotniczym wywołane ruchem okrętu względem powietrza. Ułatwia to również pracę parze radiolokatorów – radar obserwacji przestrzeni powietrznej S1850M (wyróżniający się charakterystyczną czarną anteną) umieszczono na przedniej nadbudówce, a radar średniego zasięgu Type 997 Artisan 3D – na tylnej. Mimo że oba urządzenia pracują na różnych częstotliwościach, zbytnia bliskość anten mogłaby powodować zakłócenia.

W tylnej nadbudówce umieszczono na wszelki wypadek rezerwowy pomost nawigacyjny.
(LPhot Kyle Heller / MOD)

Rozdzielono również prowadzenie okrętu od prowadzenia operacji lotniczych. Przednia nadbudówka, dająca dobry widok na dziób, zawiera pomost nawigacyjny. Z kolei flyco, czyli stanowisko zarządzania grupą lotniczą, znajduje się w tylnej „wyspie”.Dzięki temu nie jest już tylko przystawką, a marynarze odpowiadający za tę część funkcjonowania okrętu mają dużo większą swobodę poruszania się i organizacji swojej pracy. Przeszklone stanowisko dowodzenia daje im zaś doskonały widok na pokład lotniczy, a zwłaszcza na samoloty podchodzące do lądowania.



Jaka będzie przyszłość projektu?

Podobieństwo LPX-II do Queen Elizabeth nie jest przypadkowe. Rząd Wielkiej Brytanii i stocznia Babcock, która zbudowała nowe brytyjskie lotniskowce, miały być aktywnie zaangażowane we współpracę z Koreą Południową. Najprawdopodobniej Brytyjczycy zapewniają wsparcie techniczne dla projektu i pomoc w opracowaniu przez południowokoreańską marynarkę wojenną doktryny wykorzystania lotniskowców.

Na tym zdjęciu HMS Queen Elizabeth dobrze widać sponsony pod nadbudówkami kryjące turbiny gazowe.
(LA(Phot) Ben Shread / MOD)

Wsparcie zapewniają również Amerykanie, którzy mają przekazać technologię budowy pokładu lotniczego przystosowanego do obsługi F-35B. Sprawa zakupu tych myśliwców przez Seul pojawiała się w mediach już kilkakrotnie na przestrzeni ostatnich lat. Według najnowszych doniesień Korea Południowa zdecydowała się na kupno dwudziestu Lightningów II w wersji VTOL, aczkolwiek informacja ta nie została oficjalnie potwierdzona.

Południowokoreańskie ambicje względem lotniskowców są silnie stymulowane przez Chiny i Japonię. W lipcu ubiegłego roku Waszyngton zatwierdził sprzedaż Japonii aż czterdziestu pięciu F-35B, a w czerwcu pojawiły się informacje o rozpoczęciu przebudowy niszczyciela śmigłowcowego Izumo, mającej przystosować okręt do obsługi tych myśliwców. Z kolei Chińska Republika Ludowa posiada już dwa lotniskowce, a kolejne dwa są w budowie. Na różnym etapie budowy i wykańczania są trzy śmigłowcowce typu 075, pojawiły się także doniesienia o pracach nad projektem śmigłowcowca, mogącego także odgrywać rolę lotniskowca dla dronów.

Stąd też duże naciski na rząd ze strony południowokoreańskiego komitetu szefów połączonych sztabów, żeby przyspieszyć prace nad własnym lotniskowcem. Budowa okrętu miałaby zostać ukończona w latach 2030–2031, zaś wprowadzenia do służby planowane jest na rok 2033.

Przeczytaj też: Kobiety w wojskach pancernych Izraela. Krótka historia bez ciągu dalszego

Alex Ceolin, Open Government Licence version 1.0