Niszczyciele typu Fletcher był końmi roboczymi amerykańskiej marynarki wojennej w czasie drugiej wojny światowej na Pacyfiku. W latach 1942–1944 przyjęto do służby 175 Fletcherów, a do tego doliczyć jeszcze można ponad 150 niszczycieli pochodnych typów Sumner i Gearing. Wiele z nich przetrwało udział w kilku bitwach i kampaniach, wiele innych spoczęło na dnie oceanu. A jeden stał się najbardziej odznaczonym niszczycielem US Navy w drugiej wojnie światowej. „Nigdy nie da się napisać historii wojny na Pacyfiku bez opowiedzenia historii USS O’Bannon”, pisał admirał William Halsey.

Pierwsze miesiące

Fletchery zaprojektowano wyłącznie z myślą o służbie na Oceanie Spokojnym. Miały się cechować dużym zasięgiem i dzielnością morską, a także stosunkowo silnym uzbrojeniem przeciwlotniczym, co oczywiście wymuszało duże rozmiary. Stępkę pod DD 450 położono w Bath Iron Works w stanie Maine 3 marca 1941 roku. Budowa trwała aż jedenaście miesięcy, co w tamtych czasach stanowiło normę, ale warto zwrócić uwagę, że ostatnie Fletchery powstawały w tej samej stoczni w trochę ponad jedną trzecią tego czasu. W przypadku USS Wadleigh i USS Norman Scott w 1943 roku od położenia stępki do wodowania minęły cztery miesiące i dwa dni.

DD 450 zwodowano 19 lutego 1942 roku. Okręt otrzymał imię na cześć Presleya O’Bannona, porucznika US Marine Corps, bohatera wojny berberyjskiej z pierwszych lat dziewiętnastego wieku. Wcześniej to samo imię otrzymał inny niszczyciel – zwodowana w 1919 roku jednostka typu Wickes. Pierwszym dowódcą USS O’Bannon wraz z jego przyjęciem do służby 26 czerwca został komandor porucznik E.R. Wilkinson. Wkrótce rozpoczęło się dwumiesięczne żmudne szkolenie na Karaibach. W tym okresie młodzi marynarze z jego załogi – większość była jeszcze nastolatkami – po raz pierwszy liznęli wojny, podejmując z wody rozbitków z dwóch frachtowców zatopionych przez U-Booty. 9 września O’Bannon przeszedł Kanał Panamski i obrał kurs na Nową Kaledonię. Po kilkudniowej wizycie na Bora Bora jego nową bazą – a także nową bazą Fletchera – stała się Numea.

USS O’Bannon w początkowym okresie służby, pokryty kamuflażem Measure 12 Modified.

O’Bannon w początkowym okresie służby, pokryty kamuflażem Measure 12 Modified.

Tamtejsza laguna stanowiła główną bazę US Navy na południowym Pacyfiku. Leżała 1500 kilometrów na południowy wschód od Guadalcanalu, gdzie kilka tygodni wcześniej rozpoczęła się jedna z najważniejszych i najkrwawszych kampanii na Pacyfiku. Ze względu na znaczenie strategiczne była dobrze zabezpieczona polami minowymi, tyle że ich rozmieszczenia jeszcze nie naniesiono na mapy znajdujące się na pokładzie O’Bannona i Fletchera. Gdyby nie czujność jednego z oficerów na znajdującym się już w Numei USS Sterett (DD 407), oba niszczyciele prawdopodobnie weszłyby na miny i jeśliby nawet nie poszły na dno, zostałyby na wiele miesięcy wyłączone z wojny.

O’Bannon od razu ruszył do walki. W pierwszym rejsie bojowym towarzyszył lotniskowcowi eskortowemu Copahee (CVE 12), który zawiózł w pobliże Guadalcanalu dwadzieścia myśliwców F4F Wildcat mających stanowić posiłki dla marines walczących o Henderson Field na północnym brzegu wyspy. Kolejne tygodnie upłynęły mu na służbie eskortowej na Wyspach Salomona i Nowych Hebrydach. Była to męcząca robota – marynarze musieli cały czas wypatrywać nieprzyjacielskich okrętów podwodnych i samolotów. 7 listopada O’Bannona włączono w skład Task Group 67.4 kontradmirała Daniela Callaghana. Idąc w konwoju w kierunku Guadalcanalu, O’Bannon ostrzelał i zmusił do zanurzenia japoński okręt podwodny, a 12 listopada – kiedy rozładowywano statki wiozące zaopatrzenie dla marines – pomógł odeprzeć atak kilkunastu japońskich samolotów torpedowych. Na przestrzeni trzech kwadransów O’Bannon wystrzelił ponad 800 pocisków. Zaliczono mu strącenie dwóch samolotów.

Było to jednak tylko preludium do walnej bitwy. W stronę wyspy zmierzała już potężna eskadra wiceadmirała Hiroakiego Abe z pancernikami Hiei i Kirishima na czele.

Guadalcanal i kartofle

Callaghan miał w tym momencie do dyspozycji dwa krążowniki ciężkie (San Francisco i Portland), trzy krążowniki lekkie (Helena, Atlanta i Juneau) oraz osiem niszczycieli. Podjął jednak kontrowersyjną decyzję, z którą nie zgadzali się ani Wilkinson, ani jego zastępca, komandor podporucznik Donald MacDonald – rozdzielił swoje niszczyciele na dwie czwórki i ustawił po jednej na przedzie i na tyle szyku. A co gorsza, mimo że O’Bannon i Fletcher jako jedyne dysponowały nowoczesnym radarem SC, Callaghan ustawił O’Bannona na trzecim miejscu w szyku, a Fletchera na samym końcu, czym dobrowolnie się oślepił. Podwładni Callaghana porównywali później jego taktykę do taktyki z epoki wielkich żaglowców.

Nad ranem 13 listopada japońskie okręty weszły na cieśninę Savo. Na amerykańskich okrętach alarm bojowy ogłoszono o godzinie 1.30.

Bitwa rozgorzała o 1.48, kiedy rozbłysły reflektory na Hiei i niszczycielu Akatsuki. Abe próbował zlokalizować krążownik Nagara, ale mimowolnie wystawił się na cel odległej o 5 tysięcy metrów Atlancie. Hiei natychmiast – i celnie – odpowiedział ogniem. Błędy zarówno Callaghana, jak i Abego sprawiły, że na polu bitwy zapanował chaos. John Wukovits w książce „Tin Can Titans” słusznie przyrównuje ją do strzelaniny rodem z westernu. Akatsuki pod gradem amerykańskich pocisków (w tym z O’Bannona) został rozerwany na strzępy, ale i Atlanta otrzymała wiele ciosów, w tym jedną torpedę, a nawet kilka pocisków omyłkowo wystrzelonych z San Francisco. Na jej mostku zginął kontradmirał Norman Scott, a sam krążownik został wyłączony z bitwy.

W chaosie niszczyciele Laffey, Sterett i O’Bannon zbliżyły się do Hiei – mającego wyporność siedem razy większą niż cała trójka razem wzięta – i otworzyły ogień z tak bliska, że Japończycy nie byli w stanie opuścić dość nisko luf dział kalibru 356 milimetrów. Tymczasem amerykańskie pociski kalibru 127 milimetrów bijące w nadbudówki pancernika wyrządziły poważne szkody, raniły kontradmirała Abe i zabiły jego szefa sztabu, co praktycznie uniemożliwiło Abemu dalsze zawiadywanie przebiegiem bitwy. W pewnym momencie O’Bannon zbliżył się do Hiei na 1100 metrów i zaczął wypuszczać torpedy. W chwili, w której trzecia opuściła wyrzutnię, pancernikiem wstrząsnęła eksplozja. Obawiając się, że za chwilę wybuch rozerwie Hiei na strzępy, a wraz z nim także O’Bannona, Wilkinson zarządził całą wstecz i natychmiastowy zwrot ostro w prawo.

Hiei w konfiguracji z 1942 roku. Okręt miał długość 222 metrów i wyporność ponad 37 tysięcy ton.
(Alexpl, Creative Commons Attribution 3.0 Unported)

O’Bannon skrył się w mroku nocy, ale kilka minut później prawie staranował tonącego już Laffeya. Nie mając pewności, jaka jest sytuacja na polu bitwy, Wilkinson nie mógł się zatrzymać i podjąć z wody rozbitków. Nakazał tylko wyrzucić za burtę kamizelki ratunkowe. O tym, co stało się w następnej chwili, Wukovits pisze:

Minutę później kilwatery dwóch torped przeszły przed O’Bannonem, zmuszając go do kolejnego ostrego zwrotu w lewo. W pobliżu po lewej burcie rozległ się grzmot podwodnej eksplozji – albo wybuch bomb głębinowych Laffeya zdetonowanych, kiedy niszczyciel opadał na dno, albo wybuch torpedy, która osiągnęła kres swojej drogi. Eksplozja targnęła O’Bannonem tak mocno, że uniosła mu rufę ponad wodę. MacDonald obawiał się, że okręt zatonie. „Nieźle nas wytrzęsło”, mówił mechanik Rhyne, znajdujący się wówczas w maszynowni przedniej. „Zdawało się, że wybuch podrzucił okręt z wody. Nie mam pojęcia, jak to możliwe, że nie rozwalił nam przewodów parowych”. Marynarzy w maszynowni tylnej cisnęło o gródź, światła pogasły, odezwały się dzwonki i syreny alarmowe.
Znajdujący się opodal Rhyne’a kapitan Pfeifer był przekonany, że z mostka nadejdzie rozkaz opuszczenia okrętu, ale on i jego marynarze pozostali na stanowiskach i utrzymali działanie maszyn i zasilania na okręcie. Spokój Pfeifera stał się źródłem opanowania w maszynowni pełnej młodych marynarzy pierwszy raz uczestniczących w bitwie morskiej.

O’Bannon skrył się w mroku nocy i wyszedł z bitwy właściwie bez szwanku. US Navy doznała jednak bolesnych strat. San Francisco został ciężko uszkodzony celnymi pociskami z Kirishimy. Na jego pokładzie zginęli zarówno Callaghan, jak i dowódca krążownika, komandor Cassin Young, odznaczony Medalem Honoru za udział w obronie Pearl Harbor. Najstarszy pozostający przy życiu oficer, komandor Hoover z Heleny, rozkazał O’Bannonowi odejść pięćdziesiąt mil na północ, aby nadać wstępny meldunek o przebiegu bitwy do admirała Halseya, nie narażając przy tym pokiereszowanej amerykańskiej eskadry na wykrycie przez japońskie radionamierniki. Zapobiegliwość Hoovera nie na wiele się zdała, gdyż w okolicy krążyły nieprzyjacielskie okręty podwodne – około południa I-26 storpedował krążownik Juneau, który błyskawicznie zatonął z niemal całą załogą. Spośród tych, którym udało się przeżyć zatopienie, większość zmarła w wodzie, oczekując na ratunek. Przeżyło jedynie dziesięciu marynarzy. Wśród ofiar znalazło się pięciu braci: George, Frank, Joe, Matt i Albert Sullivanowie.

Rankiem 14 listopada Hiei stał się celem nalotu bombowców B-17 Flying Fortress, a następnie torpedowych Avengerów. Ostatecznie pancernik poszedł na dno wieczorem tego samego dnia, a próbę unicestwienia sił amerykańskich na Henderson Field udaremniono. Wilkinsona odznaczono Krzyżem Marynarki, MacDonalda i Pfeifera – Srebrnymi Gwiazdami.

Po bitwie pod Guadalcanalem O’Bannon wrócił do rutynowej służby eskortowej na szlakach między Numeą, Espiritu Santo, Tulagi i właśnie Guadalcanalem, ale także uczestniczył w ostrzeliwaniu pozycji japońskich na Nowej Georgii i Kolombangarze oraz pełnił intensywną służbę patrolową. Kontakt z przeciwnikiem często był iluzoryczny: czasami sonar coś wykrył, czasami radar, czasami zrzucało się bomby głębinowe na coś, co miało być okrętem podwodnym, ale w wielu przypadkach marynarze nie widzieli ani jednego japońskiego okrętu czy samolotu. W tym okresie załoga prawie w ogóle nie schodziła na ląd, a okręt zawijał do portu jedynie na kilka godzin po nową porcję paliwa, amunicji i innych zapasów. Jedyna chwila wytchnienia nadeszła w połowie grudnia, gdy O’Bannon eskortował transportowce wiozące 1. Dywizję Piechoty Morskiej do Australii. Przy tej okazji załoga dostała trzydniową przepustkę w Brisbane tuż przez Bożym Narodzeniem.

10 stycznia 1943 roku stanowisko dowódcy O’Bannona przejął od Wilkinsona 35-letni Donald MacDonald. W tym samym miesiącu cztery Fletchery (O’Bannon, Fletcher, Nicholas i Radford) oraz USS De Haven typu Sumner zorganizowano we flotyllę nazwaną Cactus Striking Force („Cactus” było nazwą kodową Guadalcanalu). Dwa miesiące później przekształcono ją w 21. Eskadrę Niszczycieli pod dowództwem komandora Francisa McInerneya. O’Bannon popadł wówczas z konieczności w wyczerpującą rutynę: za dnia ostrzeliwał pozycje japońskie, nocami zaś patrolował w poszukiwaniu japońskich statków i okrętów zaopatrujących owe pozycje. Często realizował zadania bliskiego wsparcia artyleryjskiego, bywało, że ostrzeliwał Japończyków znajdujących się ledwie kilkadziesiąt metrów od Amerykanów.

21. Eskadra Niszczycieli na morzu. Na pierwszym planie O’Bannon, za nim Chevalier i Taylor, zdjęcie wykonano z pokładu Nicholasa.

Załoga O’Bannona działa na granicy wyczerpania fizycznego i psychicznego. MacDonald musiał usunąć kilku członków załogi (w tym lekarza okrętowego), gdyż obawiał się, że wkrótce nie będą zdolni do pełnienia obowiązków. Jeden marynarz celowo się otruł, aby trafić do szpitala, dwaj inni nie zameldowali się na stanowiskach bojowych w nadziei na postawienie przed sądem wojskowym, co oznaczałoby, rzecz jasna, opuszczenie pokładu niszczyciela.

W tym okresie O’Bannon stał się bohaterem jednej z najdziwniejszych legend w całym, bogatym przecież, folklorze US Navy.

Kilka godzin po północy 5 kwietnia 1943 roku O’Bannon zauważył wynurzony japoński okręt podwodny Ro-34 typu Kaichū. Niszczyciel ruszył w stronę Ro-34, chcąc go staranować, ale MacDonald w ostatniej chwili uznał, iż może mieć do czynienia z podwodnym stawiaczem min, i nakazał ostry zwrot. Udało się uniknąć zderzenia, ale O’Bannon znalazł się teraz w tej samej sytuacji co Hiei pięć miesięcy wcześniej – był zbyt blisko, aby użyć dział artylerii głównej. Według najbardziej prawdopodobnej wersji wydarzeń O’Bannon oddalił się na mniej więcej tysiąc metrów, aby otworzyć ogień z dział kalibru 127 milimetrów, i być może uzyskał nawet jedno trafienie w kiosk, ale Ro-34 zdążył wykonać zanurzenie awaryjne i uszedł przed atakiem z użyciem miotaczy bomb głębinowych.

Godzinę później sonar O’Bannona wykrył Ro-34 po raz kolejny. MacDonald obrzucił Japończyka bombami głębinowymi i być może już wtedy Ro-34 poszedł na dno. Prawdopodobnie jednak przetrwał i ten atak – mimo że doznał kolejnych uszkodzeń – i zatonął dopiero dwa dni później, ostrzelany na powierzchni, a następnie obrzucony bombami głębinowymi przez USS Strong (DD 467). Na Ro-34 zginęła cała 66-osobowa załoga.

Wieże dział kalibru 127 milimetrów.

Wróćmy jednak do tej chwili, w której MacDonald porzucił zamiar taranowania i oba okręty niemalże stanęły burta w burtę. Legenda głosi, że kilku marynarzy z O’Bannona obrzuciło Ro-34 ziemniakami w geście pogardy (i frustracji, świadomi, że wymyka się im niemal pewna ofiara). Samo w sobie nie jest to jeszcze niemożliwe, chociaż najprawdopodobniej mamy tu do czynienia z wymysłem powstałym na bazie wypowiedzi kucharza okrętowego, który zarzekał się, że gdyby chciał, mógłby obrzucić przeciwnika ziemniakami. Sprawa szybko obrosła bardziej fantastycznymi szczegółami. Japończycy mieli jakoby wyrzucić za burtę broń osobistą i na krótką chwilę wznieść ręce, aby dać znać, że się poddają, gdyż myśleli, że Amerykanie ciskają granaty. Według innej wersji ten sam błąd – przekonanie, iż ziemniaki to granaty – sprawił, że dowódca Ro-34 zarządził zanurzenie awaryjne, nie uszczelniwszy przedziurawionego kiosku, co z kolei doprowadziło do zatopienia okrętu. Kiedy legenda dotarła do Stanów Zjednoczonych, rolnicy ze stanu Maine ufundowali tabliczkę pamiątkową, którą umieszczono najpierw na DD 450, a następnie miała być przeniesiona na kolejny okręt noszący nazwę O’Bannon – DD 987 typu Spruance – ale w tajemniczych okolicznościach zaginęła. Sam MacDonald próbował zwalczyć tę legendę, ale bez skutku.

W pierwszej połowie lipca 1943 roku O’Bannon uczestniczył w dwóch bitwach nocnych stoczonych prawie w tym samym miejscu: na zatoce Kula (6 lipca), gdzie na dno poszła Helena, i pod Kolombangarą (12 lipca). Obie zakończyły się marginalnym zwycięstwem taktycznym Japończyków. Następnie O’Bannon działał na wodach zatoki Vella i zatopił tam kilka niewielkich jednostek japońskich, w tym kanonierkę i dwa ścigacze. Ominęła go wprawdzie słynna bitwa na zatoce Vella (od której potem nazwano dwa okręty US Navy), ale w październiku wziął udział w bitwie niszczycieli pod Vella Lavella. To właśnie O’Bannon wraz z Selfridge’em (DD 357) i Chevalierem (DD 451) oddał pierwsze strzały, mimo że w pierwszej fazie starcia Japończycy mieli dwukrotną przewagę liczebną.

Salwy pocisków kalibru 127 milimetrów doprawione jedną celną torpedą rozszarpały japoński niszczyciel Yūgumo, ale z kolei torpeda z Yūgumo trafiła w dziób Chevaliera. Porażony DD 451 niemal stanął w miejscu, a O’Bannon nie zdążył go wymanewrować i uderzył go w lewą burtę na wysokości maszynowni rufowej. W tym momencie los Chevaliera był przesądzony. Jego dowódca rozkazał wystrzelić ostatnie torpedy w stronę Japończyków i opuścić okręt. Uszkodzony O’Bannon wziął na pokład 250 ocalałych marynarzy. Japończykom za cenę jednego niszczyciela udało się ewakuować garnizon na wyspie Vella Lavella, ale w tamtym okresie wojny utrata nawet jednego niszczyciela była dla cesarstwa bolesnym ciosem.

Selfridge (z lewej) i O’Bannon uszkodzone po bitwie pod Vella Lavella. Selfridge otrzymał trafienie japońską torpedą.

Tam i z powrotem

O’Bannon skierował się na szybkie naprawy na wyspie Tulagi, po czym wrócił do Stanów Zjednoczonych na remont (obejmujący także instalację wzmocnionego uzbrojenia przeciwlotniczego). Dla załogi komunikat o rejsie do Kalifornii był jak manna z nieba. Wreszcie, po kilkunastomiesięcznej nieobecności, marynarze dostali okazję, aby stanąć na ojczystej ziemi i zobaczyć się z najbliższymi. Sam MacDonald skorzystał z okazji, aby wybrać się do Nowego Jorku i wziąć ślub. Niszczyciel wrócił na Wyspy Salomona w marcu 1944 roku, już z nowym dowódcą, komandorem porucznikiem R.W. Smithem, aby rozpocząć kolejny wielomiesięczny cykl naprzemiennej służby eskortowej i ostrzeliwania pozycji japońskich na lądzie, tym razem w ramach serii kampanii na Nowej Gwinei.

18 października O’Bannon wyszedł z całą 21. Eskadrą z Hollandii na północnym wybrzeżu Nowej Gwinei (dziś jest to indonezyjskie miasto Jayapura) i wraz z dużym konwojem obrał kurs na północny zachód – ku odległej o 2300 kilometrów Zatoce Leyte. Konwój dotarł na miejsce bezpiecznie sześć dni później, gdy akurat rozpoczynała się jedna z najsłynniejszych bitew wojny na Pacyfiku. O’Bannon odegrał w niej niewielką rolę – patrolował podejścia do zatoki i przetrwał atak japońskiego lotnictwa.

Po walnej bitwie, w której cesarska marynarka straciła cztery lotniskowce, trzy pancerniki i dziesięć krążowników, O’Bannon pozostał w strefie wokół Filipin (z krótkimi przerwami) aż do czerwca 1945 roku. Wspomagał tam lądowania między innymi na Ormoc, Mindoro, Lingayen, Bataan, Corregidor i Cebu. Miał też coraz częściej do czynienia z japońskimi samolotami, a jego artylerzyści prawdopodobnie mogli sobie zapisać na konto kilka zestrzeleń. Załoga O’Bannona żyła w ciągłym strachu przed atakami kamikaze, ale japońscy piloci samobójcy najwyraźniej nie widzieli w nim atrakcyjnego celu. Kilka razy kamikaze atakowali okręty w bezpośrednim sąsiedztwie O’Bannona (na przykład 13 grudnia krążownik Nashville koło wyspy Negros, a 15 grudnia niszczyciele La Vallette Howorth), ale on sam wciąż utrzymywał reputację okrętu, którego przeciwnik nie tykał i na którym marynarze nie tracili życia.

Śródokręcie O’Bannona. Dobrze widoczne dwa zestawy wyrzutni torped 21-calowych Mark 15.

Pod koniec roku niszczyciel dostał nowego dowódcę – Smitha zastąpił komandor porucznik James Pridmore. 31 stycznia 1945 roku wraz z trzema innymi niszczycielami O’Bannon posłał na dno kolejny japoński okręt podwodny – Ro-115. W czerwcu 1945 roku O’Bannon osłaniał lotniskowce eskortowe atakujące wyspy Sakishima, między Okinawą i Tajwanem, a w lipcu – lotniskowce Task Force 38 wiceadmirała Johna S. McCaina prowadzące uderzenia na cele na Hokkaido i w północnej części Honsiu. W tamtym okresie US Navy działała bez przeszkód u wybrzeży Nipponu, ale cesarstwo wciąż nie chciało się poddać. Kiedy jednak w pierwszych dniach sierpnia na japońskie miasta spadły bomby nuklearne, a Armia Kwantuńska na kontynencie musiała stawić czoła naporowi Sowietów, sprawa została przypieczętowana. Gdy 15 sierpnia załoga O’Bannona dowiedziała się o kapitulacji Japonii, większość marynarzy przyjęła tę wiadomość spokojnie – z ulgą i bez zewnętrznych przejawów tryumfu. Podobnie zresztą reagowały załogi innych niszczycieli 21. Eskadry.

27 sierpnia O’Bannon wraz z dwoma innymi niszczycielami, USS Taylor (DD 468) i znanym nam już USS Nicholas (DD 449), stanowił eskortę zmierzającego na Zatokę Tokijską pancernika Missouri (BB 63), na którego pokładzie kilka dni później podpisano dokument japońskiej kapitulacji. Dla niszczycieli miało to być swoiste wyróżnienie za wybitną służbę na Pacyfiku.

O’Bannon ruszył jednak w rejs powrotny do Stanów Zjednoczonych przed tą wiekopomną ceremonią. Marynarze mieli prawo zostać na Zatoce Tokijskiej i być świadkami kapitulacji, ale kiedy dano im wybór, jednogłośnie wybrali jak najszybszy powrót do kraju. Już 1 września O’Bannon ruszył w dwutygodniowy rejs do San Francisco, a stamtąd – do San Diego, gdzie przeszedł remont i 21 maja 1946 roku został przeniesiony ze służby czynnej do rezerwy. W czasie drugiej wojny światowej przebył ponad 230 tysięcy mil morskich. Ani jeden członek jego załogi nie stracił życia w walce.

„Tokijski ekspres”. Tak Amerykanie nazywali rejsy japońskich szybkich okrętów z zaopatrzeniem dla żołnierzy walczących na wyspach Pacyfiku w latach 1942–1943. Halsey pisał, że O’Bannon i pozostałe niszczyciele 21. Eskadry „wykolejały tokijski ekspres tak często, że japońskim admirałom skończyły się wymówki”.

Korea i Wietnam

W styczniu 1949 roku w stoczni w Long Beach ruszyła trzynastomiesięczna konwersja O’Bannona na niszczyciel eskortowy, oznaczony nowym numerem – DDE 450. W tej konfiguracji, cechującej się znacznie ograniczonym uzbrojeniem artyleryjskim widnieje na zdjęciu tytułowym artykułu.

Cztery miesiące po zakończeniu prac po drugiej stronie Pacyfiku zaczęła się kolejna wojna – koreańska. Seryjnie wycofywane po drugiej wojnie światowej Fletchery zaczęto teraz stopniowo przywracać do służby. Kilkanaście podniosło banderę już w 1950 roku. 19 lutego roku 1951 przyszła zaś kolej na O’Bannona i jego towarzysza z Zatoki Tokijskiej – Nicholasa (notabene dziewięć lat wcześniej zwodowano je również tego samego dnia). Oba czym prędzej przebazowano do Pearl Harbor. Nowym dowódcą O’Bannona został komandor porucznik Daniel Carrison.

O’Bannon i Nicholas tuż przed oficjalnym przywróceniem do służby.

19 listopada O’Bannon rozpoczął pierwszą, ponadsiedmiomiesięczną turę służby w ramach sił ONZ. Zajmował się w tym czasie głównie osłoną amerykańskich lotniskowców, ale także ostrzeliwał północnokoreańskie stanowiska i szlaki zaopatrzeniowe oraz eskortował konwoje krążące między Koreą i Japonią. Po powrocie do Pearl Harbor niszczyciel przeszkolił nową załogę i ruszył na atol Enewetok, gdzie asystował przy próbach amerykańskiej broni termojądrowej. Na Daleki Wschód wrócił w kwietniu 1953 roku, aby ponownie osłaniać lotniskowce.

Gdy kilka miesięcy później dobiegły końca działania w Korei, O’Bannon pozostał w tej części świata w ramach amerykańskiej 7. Floty. Przez pewien czas wchodził w skład Tajwańskich Sił Patrolowych, zabezpieczających wyspę przez zagrożeniem ze strony Chińskiej Republiki Ludowej, a kolejne lata spędzał na przemian w Japonii i w Pearl Harbor, odwiedzając od czasu do czasu porty sojusznicze. W lipcu 1962 roku O’Bannon – z powrotem przeklasyfikowany na „pełny” niszczyciel i oznaczony DD 450 – raz jeszcze uczestniczył w testach broni termojądrowej, tym razem na Atolu Johnstona (test „Starfish Prime”).

O’Bannon podczas wizyty kurtuazyjnej w Australii (tu w Sydney) w 1954 roku. Autorem dedykacji na fotografii jest ówczesny dowódca niszczyciela, Edward Boyce Jarman
(via National Library of Australia)

26 grudnia 1964 roku O’Bannon wyszedł z Hongkongu i po raz pierwszy skierował się w stronę Wietnamu. Wtedy jego praca ograniczyła się do patroli i badań hydrograficznych, ale już w 1966 roku zapewniał osłonę lotniskowcowi Kitty Hawk (CVA 63), którego samoloty atakowały cele w Wietnamie Północnym. W maju i czerwcu miał też okazję powrócić do swojej starej specjalności: ostrzeliwania stanowisk nieprzyjacielskich na lądzie. Po powrocie do Pearl Harbor załogę niszczyciela przeszkolono w zakresie podejmowania z oceanu amerykańskich pojazdów kosmicznych. 15 września O’Bannon był jednym z okrętów zapewniających wsparcie okrętowi desantowemu USS Guam (LPH 9) na potrzeby misji Gemini 11. Na szczęście kapsuła Pete’a Conrada i Richarda Gordona wylądowała bez problemów w planowanym rejonie i interwencja niszczyciela nie była potrzebna.

7 października 1967 roku O’Bannon znów wszedł do Yokosuki i wkrótce wszedł w skład grupy bojowej USS Constellation (CVA 64), z którym wrócił w pobliże Wietnamu. Tam przede wszystkim zapewniał lotniskowcowi osłonę przed lotnictwem nieprzyjaciela, ale też ponownie ostrzeliwał cele lądowe i sam znalazł się pod ostrzałem nieprzyjacielskich baterii nadbrzeżnych. Nie został trafiony ani razu.

O’Bannon po raz ostatni opuścił Morze Południowochińskie wiosną 1968 roku. Kolejne dwa lata spędził na Pacyfiku, stacjonując znów w Pearl Harbor. Ceremonia ostatecznego opuszczenia bandery na O’Bannonie – i bliźniaczym Nicholasie – odbyła się w Pearl Harbor 30 stycznia 1970 roku. Pół roku później sprzedano go na złom. Procedurę złomowania wykonała Union Minerals and Alloys Corporation w Nowym Jorku.

O’Bannon na Pacyfiku w 1969 roku.

Gwiazdy

Jeszcze w czasie wojny koreańskiej – a zwłaszcza w czasie drugiej wojny światowej – istniała w amerykańskiej marynarce wojennej tradycja odznaczania okrętów gwiazdami bitewnymi (Battle Stars), przyznawanymi za wyróżniający się udział w działaniach bojowych. W czasie drugiej wojny światowej najwięcej gwiazd – dwadzieścia – otrzymał lotniskowiec USS Enterprise (CV 6). Drugie miejsce w tej chwalebnej klasyfikacji zajmuje krążownik San Diego (CL 53), trzecie zaś dzielą cztery okręty: krążowniki New Orleans (CA 32), Minneapolis (CA 36) i znany nam już San Francisco (CA 38) oraz właśnie USS O’Bannon (DD 450). Czyni to bohatera niniejszego artykułu najbardziej zasłużonym na polu walki niszczycielem US Navy.

Lista gwiazd O’Bannona przedstawia się następująco:

  1. zdobycie i obrona Guadalcanalu, 12 listopada 1942 – 19 stycznia 1943;
  2. Guadalcanal, 12–15 listopada 1942 (bitwa morska);
  3. Wyspa Rennella, 29–30 stycznia 1943;
  4. konsolidacja południowych Wysp Samolona, 5 marca – 16 czerwca 1943;
  5. działania przeciw okrętom podwodnym, 4 kwietnia 1943;
  6. działania w regionie Nowej Georgii, lipiec–październik 1943 (w tym Kolombangara i Vella Lavella);
  7. działania w regionie Hollandii, 21 kwietnia – 1 maja 1944;
  8. działania eskortowe i przeciw okrętom podwodnym w ramach Task Group 30.4, 22 maja – 15 czerwca 1944; konsolidacja północnych Wysp Samolona, 15 czerwca – 28 sierpnia 1944;
  9. działania w regionie zachodniej Nowej Gwinei (bitwa o Morotai), 15 września 1944;
  10. desant na Leyte, 18–31 października 1944; desant w Zatoce Ormoc, 7–8 grudnia 1944;
  11. działania na Luzonie, desanty na Mindoro i w Zatoce Lingayen, grudzień 1944 – styczeń 1945;
  12. działania przeciw okrętom podwodnym, 31 stycznia 1945;
  13. Mariveles i Corregidor, 14–28 lutego 1945;
  14. konsolidacja południowych Filipin, działania w Zatoce Manilskiej, luty–kwiecień 1945;
  15. działania na Borneo, 27 kwietnia – 5 maja 1945;
  16. działania w regionie Okinawy, 28 maja – 15 czerwca 1945;
  17. działania 3. Floty przeciwko Japonii, 10 lipca – 15 sierpnia 1945.

Ale na tym nie kończy się lista odznaczeń O’Bannona. Jako się rzekło, brał on udział także w wojnie koreańskiej. Tam niszczyciel dosłużył się kolejnych trzech Battle Stars:

  1. druga zima koreańska, 2 grudnia 1951 – 2 kwietnia 1952;
  2. obrona Korei, lato/jesień 1952, 28 maja – 7 czerwca 1952;
  3. Korea, lato/jesień 1953, 20 maja – 27 lipca 1953.

Gwoli sprawiedliwości trzeba podkreślić, że aż pięć niszczycieli, w tym dwa Fletchery, otrzymało szesnaście Battle Stars w czasie drugiej wojny światowej. Jednym z tych dwóch był USS Nicholas. Właśnie dlatego towarzyszył on O’Bannonowi podczas wizyty w Japonii. Ale co ciekawe, choć w drugiej wojnie światowej otrzymał „tylko” szesnaście gwiazd, w wojnie koreańskiej zdobył ich aż pięć. W przekroju całej służby to właśnie on, a nie O’Bannon, byłby „pierwszym wśród równych”, najbardziej zasłużonym ze 175 Fletcherów. Być może za jakiś czas przyjrzymy się na naszych elektronicznych łamach również historii tego okrętu, jest bowiem nie mniej ciekawa.

O’Bannon (w tle) i USS Nicholas towarzyszące lotniskowcowi USS Enterprise (CVAN 65) na Zatoce Tonkińskiej, marzec 1968 roku.
(United States National Archives)

Artykuły o okrętach z II wojny światowej

Bibliografia

Bob Hackett, Sander Kingsepp, IJN Submarine RO-34: Tabular Record of Movement, combinedfleet.com, dostęp 22 lutego 2020.
Ed Lion, ‘It’s too weird to have been made up’, UPI Archives, 12 stycznia 1984, dostęp 21 marca 2020.
John F. Wukovits, Tin Can Titans: The Heroic Men and Ships of World War II’s Most Decorated Navy Destroyer Squadron, Da Capo Press, 2017.
Copahee. Dictionary of American Naval Fighting Ships. Navy Department, Naval History and Heritage Command, dostęp 15 kwietnia 2020.
O’Bannon II (DD-450). Dictionary of American Naval Fighting Ships. Navy Department, Naval History and Heritage Command, dostęp 15 kwietnia 2020.
USS O’Bannon, DD 450, DDE 450, Destroyer History Foundation, dostęp 14 kwietnia 2020.

US Navy