Portal Defense News poinformował 19 listopada, że przedstawiciele Turcji – rządu, sił zbrojnych i przemysłu zbrojeniowego – prowadzą negocjacje z południowokoreańską spółką Hyundai Rotem w sprawie pomocy w wyjściu z impasu, w którym znalazł się program budowy czołgu podstawowego Altay. Innymi słowy, Ankara chce uzyskać pomoc zagraniczną w celu dostaw brakujących technologii do czołgu, który miał powstać siłami narodowego przemysłu zbrojeniowego.

– Program napotkał poważne opóźnienia z powodu braku dostępu do ważnych komponentów, takich jak silnik, skrzynia biegów i opancerzenie – powiedział jeden z urzędników zajmujących się programem Altaya. – Nie jestem w stanie podać daty rozpoczęcia produkcji seryjnej, ale wiem, że bardzo się staramy, aby iść naprzód.

W 2019 roku biuro prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana w dokumencie rządowym określiło Altaya jako część wyposażenia wojskowego, które będzie dostępne w 2020 roku. W październiku ubiegłego roku Ethem Sancak, przedstawiciel tureckiego przedsiębiorstwa BMC – producenta czołgu – zapewniał, że pierwsze wozy trafią na wyposażenie w ciągu dwudziestu czterech miesięcy.

Obecnie już wiadomo, że prognozy te były zbyt optymistyczne. Biuro prezydenckie w programie inwestycyjnym na 2021 rok, opublikowanym na początku tego miesiąca, nie wspomniało o Altayu, nie mówiąc już o wejściu czołgu do służby. Nieoficjalne wiadomości wskazują, że oprócz przewlekłych problemów z opracowaniem krajowego napędu (choć w maju wieszczono ich rychły koniec), pojawiły się kłopoty ze skrzynią biegów i opancerzeniem.

Turcy mają nadzieję, że rozmowy z Koreańczykami ostatecznie rozwiążą problemy z zespołem napędowym w czołgach seryjnych. Negocjacje potrwają zapewne przynajmniej kilka miesięcy, nim zapadną jakiekolwiek wiążące ustalenia, co doprowadzi do kolejnego opóźnienia w produkcji Altaya. BMC prowadzi również rozmowy – dzięki pośrednictwu Hyundai Rotem – z dwoma południowokoreańskimi koncernami: producentem silników Doosan i budowniczym automatycznych skrzyń biegów S&T Dynamics.

Ankara liczny na przezwyciężenie problemów licencyjnych i wyraża optymizm w sprawie instalacji południowokoreańskiego power-packa. Seul zapewnia, że sam już zaradził problemom z jednostką napędową i skrzynią biegów, które spowodowały dość znaczne opóźnienia w programie budowy czołgów K2 Heuk-Pyo. Zamysłem jest albo pomoc w opracowaniu krajowego napędu dla tureckich czołgów lub dostawy gotowego power-packa dla części Altayów w oczekiwaniu na powstanie lokalnego produktu.

Ankara już wcześniej próbowała rozwiązać problemy programu rodzimego czołgu, licząc na pomoc przedsiębiorstw z Ukrainy. Ponadto nadzieję miała na dostawę silników i skrzyni biegów z Niemiec, ale federalne embargo – związane z tureckim udziałem w konflikcie syryjskim – zniweczyło te plany, pozostawiając Turcję z nierozwiązanymi problemami. Do nich doszły problemy z pancerzem, które pojawiły się niedawno, a ich przyczyną są złe stosunki międzypaństwowe z Francją. Turcja miała nadzieję, że będzie można wykorzystywać francuskie rozwiązania, jednak zagroziły temu niedawne napięcia polityczne związane z poszukiwaniem węglowodorów u wybrzeży Cypru.

Do tej pory Altaye znalazły zainteresowanie w dwóch krajach. Pierwsza umowa zakłada dostawę 250 egzemplarzy dla tureckich sił zbrojnych, druga – 100 egzemplarzy dla Kataru. Na podstawie umowy z 2019 roku pierwsze seryjne czołgi tureccy żołnierze mieli odebrać w ciągu osiemnastu miesięcy od jej sygnowania. Opóźnienia i raczej nieodzowna konieczność pozyskania licencji i zagranicznych rozwiązań doprowadzi również do wzrostu ceny i zapewne zagrozi eksportowi czołgu.

Zobacz też: Francja: Wyższe koszty modernizacji Leclerców

(defensenews.com)

materiały prasowe Otokara