Trwająca już pół roku czystka w chińskich siłach rakietowych w ostatnich tygodniach rozlała się także na związanych z nimi producentów uzbrojenia. Najczęściej wymieniane w spekulacjach przyczyny to podejrzenie szpiegostwa na rzecz USA lub powszechna w chińskich siłach zbrojnych korupcja. Ostatnio jednak pojawił się nowy wątek: wściekłość Xi Jinpinga i reszty wierchuszki KPCh miało wywołać zwyczajne brakoróbstwo. Nie jest to wykluczone, chociaż czas i źródło informacji mogą równie dobrze sugerować kolejną odsłonę amerykańsko-chińskiej wojny informacyjnej.

Nowych informacji dostarczyła agencja Bloomberga, powołując się na „pragnące zachować anonimowość” źródła w amerykańskich służbach wywiadowczych. Ujawnione przypadki brakoróbstwa dotyczą tankowania międzykontynentalnych pocisków balistycznych nie paliwem, lecz wodą, a także wadliwej konstrukcji pokryw masowo budowanych nowych silosów. Pokrywy mają się otwierać w sposób uniemożliwiający poprawny start rakiet.



Nie są to jedyne kwiatki. W rozmowie z Radiem Wolna Azja Yao Cheng, były oficer lotnictwa Marynarki Wojennej ChALW, a obecnie dysydent przebywający od roku 2016 w USA, wspomina o wykorzystaniu paliwa rakietowego i lotniczego w kuchni. Według Yao bardzo dużo jednostek dostawało niewystarczające fundusze na wyżywienie i, ogólnie rzecz ujmując, funkcjonowanie kuchni, a także wydatki reprezentacyjne. Brakujące pieniądze cichcem podbierano z budżetu na sprzęt.

Jeśli dać wiarę jego rewelacjom, precyzyjne planowanie przegrało z tradycyjną kulturą, a brak skrupulatnej kontroli ułatwiał cały proceder. Paliwo rakietowe miało bowiem okazać się świetnym opałem dla bardzo lubianych przez Chińczyków huoguo, czyli gorących kociołków, w których biesiadnicy przyrządzają według własnego uznania mięso, warzywa, grzyby czy owoce morza. Huoguo są spożywane zawsze grupowo, pełnią więc ważną funkcję społeczną. Yao wspomina, że gdy brakowało normalnego opału, do kociołków podbierano paliwo stałe z pocisków rakietowych.

Rysunek mobilnej wyrzutni międzykontynentalnych pocisków balistycznych DF-41 na podwoziu HTF5980.
(Mike1979 Russia, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)

Radio Wolna Azja dotarło do jeszcze jednego źródła obeznanego z chińskimi siłami zbrojnymi, oczywiście „pragnącego zachować anonimowość”. Mężczyzna przedstawiony nazwiskiem Duan przyznał, że nie jest w stanie potwierdzić doniesień ani Bloomberga, ani Yao, ale takie historie uważa za całkowicie możliwe. Stwierdził przy tym, że korupcja w wojsku jest znacznie gorsza niż we władzach lokalnych, będących do tej pory głównym celem kampanii antykorupcyjnej.



Żeby zrozumieć, co się dzieje, trzeba na chwilę zajrzeć do historii. Gdy pod koniec lat 70. Deng Xiaoping zaczynał proces reform, przyjął, mówiąc nieco na wyrost, zasadę „gospodarka głupcze”. Wprawdzie wśród przyjętych celów była modernizacja sił zbrojnych, ale priorytet przyznano gospodarce. Najprostszą drogą na zdobycie potrzebnych pieniędzy było obcięcie rozbuchanych wydatków na obronę. Po marnym popisie Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w wojnie z Wietnamem łatwo było to uzasadnić.

Nie było to jednak takie proste. Wojsko było mocno okopane na szczytach władzy, a po poskromieniu Czerwonej Gwardii w trakcie Rewolucji Kulturalnej chodziło otoczone nimbem zbawców ojczyzny. Deng musiał więc iść na kompromisy. Wojskowi zgodzili się na drastyczną redukcję swojego budżetu, ale w zamian zachowali wpływy, a partia miała się nie wtrącać w ich sprawy. W ciągu następnych dwóch dekad ChALW stała się państwem w państwie, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Już w latach 90. pojawiły się doniesienia o elaborowaniu amunicji strzeleckiej czarnym prochem, kontrakt po znajomości wygrał właściciel fabryki fajerwerków. W innym przypadku, okręt desantowy rzekomo wykorzystano do przemytu używanych samochodów z Japonii. Sytuacja zaczęła się pogarszać na przełomie wieków wraz z rosnącymi wydatkami na obronę. Większy dostęp do państwowej gotówki wręcz pogorszył sytuację. Jiang Zemin i Hu Jintao nie byli w stanie zapanować nad wojskowymi. Korupcja kwitła, a jej wpływ na gotowość bojową ChALW okazał się trudny do weryfikacji.



Potem przyszedł Xi Jinping ze swoimi ambicjami w polityce zagranicznej i osobistym celem przyłączenia Tajwanu. Wojsko odgrywa w tych planach istotną rolę, należy więc je usprawnić i przywołać do porządku, pojawiły się bowiem wątpliwości co do jego lojalności. To, czy czas przeznaczony na studiowanie „myśli Xi Jinpinga” można by lepiej spożytkować bardziej intensywnym szkoleniem, zostawmy na inną okazję. Podobnie jak w życiu politycznym, Xi przyznał priorytet walce z korupcją. Generalicja i kompleks wojskowo-przemysłowy ze swoimi powiązaniami i niejawnymi interesami okazały się wspaniałym celem.

Dlaczego jednak w ciągu ostatnich sześciu miesięcy antykorupcyjne ogary rzuciły się na Siły Rakietowe, a władze bardzo obszernie informują na ten temat? Po pierwsze SRChALW to formacja elitarna w tym sensie, że od czasów Mao służą w niej dzieci partyjnej elity. Samo urodzenie jednak nie wystarczy. Od oficerów wymagane są bardzo wysokie umiejętności i wiedza techniczna, stąd częste doktoraty z nauk ścisłych. Można powiedzieć, że Siły Rakietowe to społeczna i intelektualna elita ChALW, a ze względu na swoją rolę objęte są szczególną tajemnicą i ochroną kontrwywiadowczą. Mamy więc ludzi, którzy winni świecić przykładem i być modelem „socjalistycznej moralności” w wojsku.

Z praktycznego punktu widzenia ma to jednak drugorzędne znaczenie. Siły Rakietowe to lądowy element chińskiej triady nuklearnej, podporządkowane im są jednostki wyposażone w pociski balistyczne, od międzykontynentalnych po taktyczne, i pociski manewrujące. Ale odstraszanie to niejedyne ich zadanie. W przypadku wojny o Tajwan to one mają wyprowadzić zmasowane uderzenie rakietowe paraliżujące obronę wyspy i torujące drogę do inwazji. Kolejne zadania to trzymanie na dystans sił amerykańskich i japońskich. Siłom Rakietowym podporządkowane są też przeciwokrętowe pociski balistyczne, mające zneutralizować amerykańskie grupy lotniskowcowe.

Jeżeli Siły Rakietowe są niezdolne do wykonania powierzonych im zadań, wszelkie plany ewentualnego siłowego rozwiązania kwestii tajwańskiej biorą w łeb. Według źródeł Bloomberga w Pentagonie panuje przekonanie, że z powodu serii skandali w wojsku Xi w najbliższych latach będzie mniej chętny do podjęcia działań militarnych. Przyczyną są nie tylko poważne wątpliwości co do zdolności bojowych ChALW, korupcja mogła wykoleić proces modernizacji, ale także erozja zaufania ze strony najwyższego przywódcy.



Według oficjalnej relacji z ostatniego posiedzenia Centralnej Komisji Kontroli Dyscyplinarnej KPCh, odpowiadającej za zwalczanie korupcji, Xi miał określić sytuację jako „poważną i złożoną”. Dotyczy to całokształtu walki z korupcją. Pomimo przeszło dekady zakrojonej na szeroką skalę kampanii antykorupcyjnej tak w wojsku, jak i organach cywilnych, problem zdaje się wręcz narastać. Jak przyznała oficjalna agencja prasowa Xinhua, w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy roku 2023 rozpatrzono 1,28 miliona zgłoszeń podejrzeń naruszenia dyscypliny, o 17% więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.

Otwartość, z jaką chińskie władze informują o czystkach w siłach rakietowych i związanych z nią przedsiębiorstwach, jest dość zaskakująca. Na tej podstawie można pokusić się o wysnucie kilku wniosków. Po pierwsze skala procederu poważnie zaniepokoiła i zirytowała najwyższe władze, które nagłaśniając sprawę, mogą próbować zastraszyć i przywołać do porządku resztę sił zbrojnych i kompleksu militarno-przemysłowego. Wydaje się też, że prawdopodobne przypadki brakoróbstwa i niewłaściwego wykorzystywania środków są wiązane raczej z łapownictwem, a nie żadnym „sabotażem, szkodnictwem i kontrrewolucją”, mającymi osłabić gotowość bojową ChALW. To jeden z ulubionych tematów wystąpień Xi.

Śledczy jednak zapewne nie wykluczają i takiego wątku, a nie jest on wymieniany, gdyż groziłby kompromitacją władz. Siły Rakietowe, mają sceptycznie odnosić się do polityki Xi Jinpinga podnoszącej ryzyko konfrontacji z USA. Z tego powodu wielu oficerów mogło pójść na współpracę z Amerykanami, co sugeruje opublikowany w roku 2022 raport (dostępny jako PDF tutaj) na temat struktury organizacyjnej Sił Rakietowych ChALW. Szczegółowość informacji obejmującej system dowodzenia, bazy logistyczne i techniczne wskazuje, że Amerykanie musieli korzystać ze źródeł wewnątrz tej formacji.



Ale nie tylko Siły Rakietowe są krytycznie nastawione wobec perspektywy konfliktu zbrojnego o Tajwan czy, szerzej mówiąc, konfrontacji militarnej z USA. Przed i w trakcie ubiegłorocznego zjazdu KPCh w roku 2022 Xi włożył dużo wysiłku, by obsadzić Centralną Komisję Wojskową, najważniejszy organ chińskiej polityki obrony, swoimi stronnikami. Wiosną tego roku skazany na karę śmierci w zawieszeniu został Liu Yazhou, generał Sił Powietrznych ChALW w stanie spoczynku, niezwykle ceniony w Chinach i za granicą. Liu został oskarżony o korupcję, ale dość otwarcie mówiono, że głównym jego przewinieniem było krytykowanie Xi i planów ewentualnego siłowego rozwiązania kwestii Tajwanu. Zdaniem generała ChALW nie jest i w dającym się przewidzieć czasie nie będzie gotowa do jakiejkolwiek wojny. Dodatkowego smaczku sprawie dodaje fakt, że Liu był wysokim rangą oficerem politycznym chińskiego lotnictwa.

Dochodzimy tutaj do kolejnej kwestii: dlaczego w ostatnich tygodniach amerykańskie służby zaczęły wypuszczać więcej materiałów kompromitujących ChALW? Być może chodzi o spuszczenie nieco ciśnienia z krajowej debaty publicznej i wybicie argumentów z rąk przeciwników pomocy dla Ukrainy. W części amerykańskiego dyskursu, zwłaszcza po stronie określającej się jako prawica, ChALW wyrosła na kolosa zdolnego pokonać siły USA w każdym scenariuszu. Oczywiście nie jest to prawdą, a mające tego dowodzić gry wojenne mają swoje poważne ograniczenia. Z drugiej strony robienie z chińskiego wojska operetkowej armii jest równie niebezpieczne.

Zobacz też: Czy Urugwaj kupi nowe samoloty bojowe?

Tyg728, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International