Rosyjska Objediniennaja awiastroitielnaja korporacyja poinformowała o oblocie nowo wyprodukowanego Tu-160M. Lot wykonano nad lotniskiem przy zakładach imienia S.P. Gorbunowa w Kazaniu. Maszyna spędziła w powietrzu trzydzieści minut, podczas których wzniosła się na wysokość 600 metrów, a piloci doświadczalni skupiali się na sprawdzaniu stabilności w powietrzu i reakcji na ruchy przyrządów sterowych. Dowódcą załogi był szef pilotów PAO Tupolew, Wiktor Minaszkin.

– Maszyna zachowywała się w locie znakomicie – powiedział Minaszkin. – Mimo że lot był krótki, sprawił nam przyjemność. Cieszymy się, że w końcu dotarliśmy do bardzo, bardzo zaawansowanego poziomu produkcji tak złożonego sprzętu lotniczego. To dowodzi, że jeśli chcemy, ze wszystkim damy sobie radę.

Obecnie Rosjanie mają w służbie siedemnaście Tu-160, które należą do 121. Gwardyjskiego Sewastopolskiego Ciężkiego Pułku Bombowego Czerwonego Sztandaru w Engelsie w obwodzie saratowskim. Cała flota przechodzi obecnie proces modernizacji do standardu M. Tutaj mamy jednak do czynienia z pierwszą od lat maszyną wyprodukowaną od podstaw.



Po rozpadzie Związku Radzieckiego niemal cała flota Tu-160 pozostała na Ukrainie, gdzie stanowiła wyposażenie 184. Pułku Lotniczego w Pryłukach. Rzeczywista produkcja seryjna Tu-160 w Kazaniu dobiegła końca w 1994 roku wraz z wyprodukowaniem ostatnich sześciu egzemplarzy. Kilka lat później w zamian ze redukcję zadłużenia Kijów oddał Rosjanom osiem maszyn. Następnie z niewykorzystanych komponentów zmontowano jeszcze trzy płatowce (w 1999, 2006 i 2017 roku) – i na tym się skończyło. Aż do teraz.

Rosjanie stworzyli (wydaje się, że niechcący) spore zamieszanie w kwestii oznaczeń nowych wersji Tu-160. Planowano, że modernizowane egzemplarze będą klasyfikowane jako Tu-160M2, tymczasem egzemplarze nowej serii produkcyjnej — jako Tu-160M. W ostatecznym rozrachunku postanowiono, że obie grupy samolotów będą doprowadzane do tej samej konfiguracji, a tym samym i jedne, i drugie otrzymają oznaczenie Tu-160M.



Pierwszy zmodernizowany Tu-160M(2) wzniósł się w powietrze w styczniu 2018 roku. Maszynie nadano nazwę własną Piotr Diejniekin, na cześć generała dowodzącego wojskami lotniczymi w krytycznym okresie przejścia od Związku Radzieckiego przez zintegrowane siły powietrzne Wspólnoty Niepodległych Państw po odrębne lotnictwo Federacji Rosyjskiej. Nowa wersja liczącej już ponad czterdzieści lat konstrukcji otrzymała zupełnie nowy pakiet wyposażenia elektronicznego, z radiolokatorem NW-70M i systemem zarządzania misją na czele. Wśród innych nowych elementów uwagę zwraca też system astronawigacji ANS-2009 opracowany przez Koncern Radioelektronnyje Tiechnołogii (KRET), należący do państwowego molocha Rostiech.

Tradycyjnie największą przeszkodą w opracowaniu samolotu jest jednostka napędowa. Tak też było i w tym wypadku. Dawno już zamknięto linię produkcyjną słynnych silników Kuzniecow NK-32. W październiku 2017 roku ruszyły więc próby statyczne silnika NK-32 serii 02. Rosjanie twierdzą, że nowe silniki są dużo mniej paliwożerne, co pozwoli na wyraźne zwiększenie zasięgu bez powiększania zbiorników paliwa. Nieoficjalnie mówi się o 13-procentowym wydłużeniu zasięgu bez tankowania w locie. Pierwszy lot Tu-160M(2) z nowymi silnikami odbył się w listopadzie 2020 roku.

Mimo że Tu-160 w wielu publikacjach określany jest jako samolot bombowy, w istocie nie jest przystosowany do przenoszenia bomb – ani atomowych, ani konwencjonalnych. W Rosji klasyfikowany jest jako stratiegiczeskij rakietonosiec, ponieważ jego jedyne uzbrojenie to mocowane na wyrzutniach rewolwerowych pociski manewrujące, zwłaszcza Raduga Ch-55, które mogą być wyposażone w głowice konwencjonalne i termojądrowe o mocy do 200 kiloton. Pochodną Ch-55 jest pocisk Ch-101 o obniżonej wykrywalności i prawdopodobnym zasięgu blisko 3 tysięcy kilometrów, wykorzystany w toku interwencji w Syrii. W planach jest też zintegrowanie Tu-160M z pociskami Ch-47M2 Kinżał, ale jednocześnie zmodernizowane maszyny jako pierwsze w historii typu mają mieć zdolność przenoszenia klasycznych bomb swobodnie spadających OFAB-500U o wagomiarze 515 kilogramów.



Jak się nie ma PAK DA, to się lubi, co się ma

Decyzja o wznowieniu produkcji strategicznych nosicieli pocisków manewrujących Tu-160M zapadła już wiosną 2015 roku. Mówiono wówczas o serii produkcyjnej mającej liczyć co najmniej pięćdziesiąt egzemplarzy. Miało to być rozwiązanie pomostowe w celu załatania spodziewanej luki stworzonej przez opóźniające się prace nad nowym bombowcem strategicznym PAK DA.

Program PAK DA ambitnością dorównuje amerykańskim bombowcom B-2A Spirit i B-21 Raider. Rosyjskie lotnictwo – podobnie jak USAF – postawiło na układ latającego skrzydła. Nie ujawniono planowanych osiągów, ale ogólnie mówi się, że PAK DA ma mieć większy zasięg i udźwig niż Tu-160. Obecnie mówi się o długotrwałości lotu rzędu co najmniej 30 godzin. Za pewnik uchodzi uzbrojenie bombowca w pociski hipersoniczne Kinżał, przeznaczone do atakowania celów strategicznie ważnych, mówi się też o pociskach powietrze–powietrze do samoobrony.

W czerwcu 2018 roku zawarto kontrakt na opracowanie silnika dla PAK DA. Wzorem Tu-160 zdecydowano się zachować czteroosobową załogę. Specjalnie dla PAK DA zostanie opracowany nowy typ foteli wyrzucanych. Jeszcze niedawno roll-out planowano na rok 2022, a rozpoczęcie fabrycznych testów prototypu – na kwiecień 2023 roku, ale tradycyjne opóźnienia pospołu z pandemią sprawiają, że już teraz trudno się spodziewać dotrzymania tego terminu. Nie ma nawet pewności, czy jakikolwiek komponent PAK DA w ogóle fizycznie istnieje.



Uroczyste zamówienie na pierwsze dziesięć Tu-160M – za kwotę 270 milionów dolarów za sztukę – podpisano w obecności samego Władimira Putina w Kazanskom awiacyonnom zawodie im. S.P. Gorbunowa w styczniu 2018 roku. Co istotne, niektórzy analitycy wyrażają obawy, że skupienie sił i funduszy na produkcji Tu-160M może spowolnić, lub wręcz zamrozić, program PAK DA. Nie wolno zapominać, że rozpoczęcie od nowa produkcji Biełych Lebiediej, jak zwą je Rosjanie, wymagało ogromnego nakładu pracy i finansów. Pierwszym krokiem była digitalizacja całej dokumentacji technicznej samolotu, opracowano także nową technikę spawania elementów tytanowych. Modernizację musiała również przejść sama fabryka w Kazaniu, a wiele przedsiębiorstw pełniących funkcję podwykonawców było zmuszonych do zainwestowania w nowe urządzenia.

Pierwsze dwa nowo wybudowane Tu-160M mają trafić do służby w Siłach Powietrzno-Kosmicznych w przyszłym roku. Maszyny tego typu powinny latać do wczesnych lat pięćdziesiątych. Jeśli jednak program PAK DA będzie notował kolejne opóźnienia, prognozy te będzie można spokojnie wydłużyć co najmniej o dekadę.

Zobacz też: Nowy sposób na tankowanie samolotów w ramach operacji rozproszonych

Objediniennaja awiastroitielnaja korporacyja