Ostatnie dni na Morzu Czerwonym okazały się pomyślne dla Ansar Allah. W niedzielę 18 lutego pociski balistyczne trafiły w statek MV Rubymar (IMO: 9138898) pod banderą Belize. Należący do Brytyjczyków masowiec szedł z saudyj­skiego Ras al-Chajr do Warny. Uszko­dze­nia wywołane atakiem okazały się na tyle rozległe, że załoga musiała opuścić statek. Według informacji poda­nych przez amery­kański CENTCOM marynarze zostali przetransportowani na ląd przez inny statek handlowy.

Nie jest to jedyny sukces Hutich. Już następnego dnia bojownicy strącili amerykańskiego drona MQ-9 Reaper, który zajmował się zbieraniem danych wywia­dowczych. Dron miał zostać strącony przez pocisk przeciw­lotniczy i rozbić się w Morzu Czerwonym. Jest to już drugi dron strącony przez Hutich w trakcie ostatnich miesięcy. Z poprzednią taką sytuacją mieliśmy do czynienia 8 listopada, jeszcze przed radykalnym nasileniem działań Hutich na Morzu Czerwonym.



Oprócz zestrzelenia drona Huti w ponie­działek dokonali kolejnej serii ataków. W okolicach południa zaatakowany po­cis­kami balistycznymi został masowiec MV Sea Champion (IMO: 9299915). Amery­kański statek pod grecką banderą został uszkodzony, jednak zniszczenia były niewielkie i nie przerwały rejsu. Masowiec był załadowany zbożem, które miał dostarczyć do Adenu.

Wieczorem trafiony został amerykański masowiec MV Navis Fortuna (IMO: 9404455) pod banderą Wysp Marshalla. Do zaatakowania masowca został wyko­rzys­tany dron samobójczy. Podobnie jak w przypadku Sea Championa, także tu uszkodzenia okazały się marginalne.

MV Sea Champion, tu jeszcze pod poprzednią nazwą Nemtaş-2.
(Alf van Beem via Wikimedia Commons)

Oczywiście Amerykanie również odnieśli pewne sukcesy, niszcząc część arsenału Hutich. W piątek 16 lutego zniszczyli jeden pocisk przeciwokrętowy i jednego drona nawodnego (USV). Dzień później US Navy dokonała aż pięciu ataków, wskutek których zniszczono trzy pociski przeciwokrętowe i dwa drony (jeden podwodny i jeden nawodny). W ponie­działek zestrzelono dziesięć wy­strze­lo­nych samolotów pocisków, jeden niewy­strze­lony i jeden odpalony pocisk przeciwokrętowy. Za strącenie tego ostatniego z wymienionych odpowiada niszczyciel USS Laboon (DDG 58).



Pomimo ataków prewencyjnych, trwa­jącej operacji „Prosperity Guardian” i rozpoczy­nającej się operacji „Aspides” Ruch Huti nadal jest w stanie razić statki handlowe.

Długotrwały konflikt z Huti to dla Amerykanów nie tylko problemy wize­run­kowe, ale również koszty. Jak donoszą amerykańskie media, okręty US Navy w trwającym konflikcie z Huti wystrzeliły już około 100 pocisków z rodziny Standard (zapewne SM-2 i SM-6). Koszt jednego pocisku to 2–4 miliony dolarów.

Odpalenie pocisku SM-6 z niszczyciela typu Arleigh Burke.
(US Navy)

W obliczu gigantycznego budżetu obronnego koszty te, nawet po doliczeniu innych wydatków związanych z walką na Morzu Czerwonym, mogą wydawać się marginalne. Warto jednak pamiętać, że Amerykanie muszą dzielić swoją uwagę na wiele teatrów działań, co w momencie rywalizacji amerykańsko-chińskiej oraz konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Ukrainie jest zadaniem wymagającym trudnych decyzji.

Ruch Huti nie wydaje się zmęczony konfliktem, a nawet jest w stanie czerpać pewne zyski z walk. Jak donosi Human Rights Watch, Huti zwiększyli liczebność swoich sił od początku konfliktu, wer­bując również dzieci mające nawet 13 lat. Skala wykorzys­tywania dzieci‑żoł­nie­rzy nie jest w pełni znana. Od 2010 roku ONZ potwierdził co najmniej 1851 przypadków wykorzystania lub werbunku dzieci. Liczba ta najprawdopodobniej jest o wiele większa. Do werbunku nieletnich jest wykorzystywana nie tylko propa­ganda w mediach czy szkołach kontro­lo­wanych przez Huti, ale również paczki żywnościowe oferowane rodzinom rekrutów, co w dotkniętym katastrofą humanitarną Jemenie jest niekiedy na wagę złota.



Irańskie UUV w rękach Hutich

Do tej pory bojownicy Huti do ataków na jednostki floty handlowej i okręty koalicji wykorzystywali amunicję krążącą, drony nawodne oraz pociski balistyczne i manewrujące. Znaczną część uzbrojenia przemycano z Iranu, co nie powinno stanowić żadnego zaskoczenia. Nato­miast według amery­kań­skiej marynarki wojennej portfolio dostar­czanego Hutim uzbrojenia rozszerzyło się o nowy rodzaj broni – drony podwodne (UUV).

W ubiegłym tygodniu amerykańska straż wybrzeża zatrzymała niewielki statek przewożący objętą embargiem irańską broń. W styczniu wprowadzono zakaz transportu broni z Iranu do Jemenu. Zatrzymania dokonał kuter patrolowy USCGC Clarence Sutphin Jr. typu Sentinel na wodach Zatoki Perskiej. Na pokładzie jednostki ujawniono między innymi około 200 skrzyń z komponentami do pocisków balistycznych i przeciw­ok­rę­towych oraz wyrzutnie przeciw­pan­cernych pocisków kiero­wanych. Najbardziej intere­sującym ładunkiem były jednak nawodne i podwodne bezzałogowce.

Można rzec, że Iran przez ostatnie lata wyspecjalizował się w wykorzystaniu i produkcji niekon­wen­cjonalnego uzbro­jenia morskiego. Na efekty irańskich dostaw nie trzeba było długo czekać. CENTCOM poinformował 17 lutego o ataku na amery­kańskie okręty przy wykorzystaniu trzech pocisków przeciw­ok­rę­towych i pojedynczego UUV. Do tej pory rebelianci nie wyko­rzysty­wali, a przy­najmniej nie zostało to potwier­dzone, podmorskich bezza­łogowców do uderzeń w rejonie Morza Czerwonego.

Na podstawie dostępnych zdjęć stwier­dzono, że wysta­jące śruby napędowe UUV pasują do znanych konstruk­cji irańskich podwodnych „dronów kami­ka­dze” – w pewnym sensie pod­morskiej amunicji krążącej. Biorąc pod uwagę ich kształt i rozmiary, wytypowano wstępnie konstrukcję UUV, którą Huti otrzymali od sojusznika. Jest to niewielki dron kształtem przypo­minającym torpedę, oznaczony roboczo i ogólnikowo jako OWA-AUV (one-way attack under­water vehicle). To niewielki pojazd o dosyć dużej głowicy bojowej, mogącej wyrządzić stosunkowo duże szkody.



Szacuje się, że OWA-AUV cechuje się większym zasięgiem niż torpedy, ale osiąga zdecydowanie niższą prędkość, przez co skutecznie może razić jedynie cele statyczne, między innymi statki na redzie portów lub infrastrukturę portową. Najprawdopodobniej nowa broń Hutich sterowana jest przewodowo i ma możliwość obserwacji powierzchni za pomocą kamery termowizyjnej. Istnieje również prawdopodobieństwo, że oprócz OWA-AUV rebelianci otrzymali niewielkie drony pod­wodne z głowicą o małym wagomiarze.

Niestety CENTCOM oficjalnie nie podał żadnych szczegółów co do konstrukcji zarówno przejętych UUV, jak i tego wykorzystanego w ataku. Potwierdził natomiast, że wykorzystanie przez Hutich podwodnej amunicji krążącej stanowi duże zagrożenie dla bez­pie­czeń­stwa żeglugi. W ostatnich latach Iran zapre­zen­tował kilka rodzajów dronów pod­wod­nych. Zdaje się, że to właśnie ta dostarczona rebeliantom irańska broń będzie najgroźniejszym orężem w ich rękach, głównie przez skrytość użycia. W tym miejscu warto również wspomnieć, że niedawno Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zapre­zen­tował jednostkę będącą zapewne prototypem znacznie większego UUV. Na ten moment szczegóły konstrukcyjne i potencjalne zastosowanie nie są znane.

Zobacz też: Niemcy zmieniają podejście do eksportu broni do Arabii Saudyjskiej

US Navy / Mass Communication Specialist 3rd Class Kaitlin Watt