Dzisiaj w Warszawie, dzisiaj w Warszawie
Wesoła nowina.
Tysiąc bombowców, sto odrzutowców
Leci do Berlina
Berlin się pali…

Kto ze starszych – to znaczy w dzieciństwie bawiących się regularnie na podwórku, a nie tylko przed komputerem – Czytelników nie pamięta którejś wersji tej piosenki? Podejrzewam, że śpiewając ją, większość z nas – sam się do tej grupy zaliczam – nie zdawała sobie sprawy z tego, jak powyższe strofy są bliskie prawdy historycznej. Dla chcących się dowiedzieć, jak to naprawdę było z tym Berlinem, tysiącem bombowców i odrzutowcami, może sięgnąć po wydaną przez Replikę obszerną książkę Donalda L. Millera „Władcy przestworzy. Amerykańscy lotnicy w walce z nazistowskimi Niemcami”.

Książka opowiada historię amerykańskiej ofensywy bombowej w Europie w czasie drugiej wojny światowej. Autor koncentruje się przede wszystkim na 8. Armii Powietrznej, mniej miejsca poświęcając 15. Armii. Tematyka amerykańskich myśliwców obecna jest tylko w zakresie niezbędnym do naświetlenia ich oddziaływania na działania bombowe. Innych rodzajów lotnictwa nie ma wcale lub są wspominane na marginesie, pojedynczymi zdaniami. Może to dziwić, kiedy patrzy się na polski tytuł, ale patrząc na tytuł wydanego w 2006 roku oryginału, jasno widzimy, że pod pojęciem „lotnicy” Autor ma na myśli załogi bombowców.

Donald Miller stworzył dzieło kompletne. W swojej pracy porusza każdy aspekt związany z amerykańskimi bombowcami na europejskim teatrze działań. Zaczyna od czasów przedwojennych i powstających wtedy koncepcji zmasowanych nalotów strategicznych, które miały wyeliminować potrzebę toczenia bitew lądowych i przyczyniać się do szybszego kończenia wojen. Oczywiście najwięcej miejsca poświęca operacjom bojowym, ale poza tym Czytelnicy dowiedzą się sporo o formowaniu 8. Armii, stosunkach z miejscową ludnością, sytuacji Murzynów w amerykańskim lotnictwie, warunkach w niemieckich obozach jenieckich, politycznym kontekście bombardowań, wykorzystywanej technice, wpływie wojny miała na zdrowie fizyczne i psychiczne lotników, obecności tej tematyki w kulturze popularnej i wielu innych aspektach kampanii bombowej. Wszystkie rozdziały stoją na bardzo wysokim poziomie i obfitują w nieznane szerzej informacje, ale na szczególne wyróżnienia zasługuje moim zdaniem rozdział o Szwajcarii i internowaniu tam Amerykanów.

Chociaż jest to rzetelna praca historyczna opatrzona stosowną, liczącą ponad trzydzieści stron, bibliografią i niemal dwoma tysiącami przypisów, nie jest to opracowanie ściśle naukowe w swojej formie. Książkę czyta się bardziej jak epicką powieść lub epopeję. Autor szeroko wykorzystuje własne lub spisane wcześniej wywiady z lotnikami od szczebla najniższego po generałów. Dzięki temu „Władcy przestworzy” nie są książką bazująca jedynie na suchych dokumentach. Czuć w niej emocje prawdziwych ludzi, którzy wysyłali bądź byli wysyłani, aby zrzucać bomby na innych ludzi. Relacji z tej drugiej, bombardowanej strony również nie brakuje. Tak samo jak spraw dotyczących Luftwaffe i jej myśliwców oraz obrony przeciwlotniczej. A chociaż jest to również obszerny i ciekawy temat mający wielki wpływ na amerykańskie bombowce, z oczywistych względów (książka i tak liczy 600 stron) nie został przedstawiony kompleksowo. Aczkolwiek nie mogło zabraknąć miejsca chociażby na odrzutowce ze wspomnianej piosenki, chociaż w niej raczej nie chodzi o Me 262.

Nie mogło zabraknąć tematu moralności bombardowań oraz ogólnej ich skuteczności i przydatności w kontekście całego wysiłku wojennego. Chociaż niemal przez całą książkę przy okazji opisywania kolejnych nalotów Autor nieustannie wytyka błędy w planowaniu i realizacji, w rozdziale podsumowującym wskazuje, że w ogólnym rozrachunku bombardowania strategiczne miały duży i pozytywny wpływ na zwycięstwo aliantów, choć nie zawsze objawiał się on tam, gdzie się go najbardziej spodziewano. Natomiast co do krytyki poszczególnych działań – w większości przypadków moim zdaniem wynika ona z tego, że dzisiaj wiemy jak wyglądała tamta rzeczywistość, ale ówcześni uczestnicy wojny nie mieli pełni informacji (na przykład wywiadowczych) i nie powinno im się czynić z tego zarzutu. W końcu była to pierwsza wojna, w której zastosowano bombardowania strategiczne, i wszystkiego trzeba było się nauczyć, a nie myli się tylko ten, kto nic nie robi.

W książce tej objętości nie mogło zabraknąć mniejszych i większych wpadek. Największą jest przestawienie miejscami w spisie treści pierwszego i drugiego rozdziału. Do zastanowienia zmusza także mapa na stronach 12–13, a konkretnie: granice Polski, które nie zgadzają się z żadnym momentem w historii państwa. Jest to jakby II Rzeczpospolita pozbawiona części Kresów Wschodnich. W samym tekście błędów niemal nie ma, a większość które były zostały w przypisach poprawione przez tłumacza. Na stronie 391 znajdziemy jednak informację o Żaganiu, który według Autora w czasie drugiej wojny światowej znajdował się pod niemiecką okupacją. Jest to oczywiście nieprawda, ponieważ miasto przed wojną należało właśnie do Niemiec. Ponadto na stronie 384 widnieje błędna informacja, że w czasie niemieckiej ofensywy w Ardenach w 1944 roku dowódcą 1. Dywizji Pancernej SS był pułkownik Joachim Peiper, podczas gdy w rzeczywistości był to Wilhelm Mohnke, a Peiper dowodził jedną z grup bojowych tej dywizji. Jak widać, jest tego mało i w dodatku niemal bez związku z głównym tematem książki.

Osobną kwestią jest hiperbolizacja przez Autora wszystkiego, co miało związek z opisywanymi wydarzeniami. Czy chodzi o stwierdzenie, że była to najdłuższa bitwa drugiej wojny światowej (według mnie raczej była nią bitwa o Atlantyk, jeśli w ogóle można obie kampanie klasyfikować jako bitwy) czy też o straty poniesione przez Amerykanów, które wynoszą około 26 tysięcy zabitych i podobną liczbę rannych. Być może robi to wrażenie na Amerykanach czy Brytyjczykach, ale jak się to ma do frontu wschodniego, gdzie tylko w czasie zdobywania przez Niemców Kijowa zginęło ich 26 tysięcy, a Rosjan – ponad 100 tysięcy?

Niech tylko dwa ostatnie akapity nie przysłonią Wam tego, że jest to doprawdy fantastyczna, imponująca książka poruszająca jeden z ciągle żywo dyskutowanych tematów z okresu drugiej wojny światowej. W trakcie jej tworzenia Autor wykonał olbrzymią pracę, a wydawnictwo Replika, przygotowując polskie wydanie, również zapewniło najwyższy poziom. Dla każdego zainteresowanego tym tematem jest to pozycja obowiązkowa, ale ze względu na szerokość potraktowania tematu i ilość kontekstów, a także styl Autora „Władcy przestworzy” powinni zainteresować znacznie szersze grono Czytelników – nie tylko zainteresowanych wojskiem czy lotnictwem, po prostu dlatego, że opowiadają fantastyczną historię.

Donald L. Miller – Władcy przestworzy. Amerykańscy lotnicy w walce z nazistowskimi Niemcami. Przekład: Łukasz Golowanow. Replika 2017. Stron: 632.  ISBN: 978-83-7674-610-4.

Donald L. Miller – „Władcy przestworzy. Amerykańscy lotnicy w walce z nazistowskimi Niemcami”. Przekład: Łukasz Golowanow. Replika 2017. Stron: 632. ISBN: 978-83-7674-610-4.