mapa Sponsorem serwisu jest firma Active 24
Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeWydarzeniaGaleriaWideoTapetyTestySerwisLinkiForumRSS
Konflikty Zbrojne » Artykuły » Historia » II wojna światowa

Trzecia okupacja powrześniowa. Losy polskich jeńców i polskiej ziemi pod władzą słowacką

Spis treści
• Strona 1
Strona 2
Bibliografia

   Zobacz całą galerię (2)

Ks. Józef Tiso i Adolf Hitler
Ks. Józef Tiso i Adolf Hitler

Jaworzyna Tatrzańska
Jaworzyna Tatrzańska

   Zobacz całą galerię (2)
Udany podbój Polski wzmocnił wiarę Słowaków w rację proniemieckiej polityki prezydenta (od 6 października 1939 roku), księdza Jozefa Tiso. Dla nieznacznej części polskiego społeczeństwa nadszedł czas słowackiego władztwa.

Powrześniowa nagroda

Nadrzędnym celem słowackiego uczestnictwa w wojnie z Polską była chęć odzyskania zagarniętych przez Polaków w 1938 roku spornych terytoriów na terenie Spiszu i Orawy. Mimo iż z początkiem kampanii wojska słowackie umocniły się na obszarze Spiszu Zamagurskiego, Orawy i Tatr Jaworzyńskich, na ostateczną decyzję w sprawie przynależności interesujących Słowaków terenów trzeba było poczekać na decyzję Hitlera.

Przywódca Niemiec postanowił wynagrodzić udział w wojnie słowackiego satelity i utwierdzić reżim Tisy. Wobec rządu słowackiego żądał spełnienia jedynie dwóch postulatów – spokoju i stabilności w polityce wewnętrznej i całkowitego oddania w sprawach międzynarodowych.

Decyzje o przynależności państwowej terenów spornych między byłym państwem polskim a Słowacją podjęto 21 listopada 1939 podczas berlińskiej konferencji ministra spraw zagranicznych Rzeszy Joachima von Ribbentropa i ambasadora nadzwyczajnego i ministra pełnomocnego Republiki Słowackiej Matusa Černáka. Za pozwoleniem najwyższych czynników politycznych zawarto umowę dwustronną w sprawie korekty granic. Słowacy otrzymali 220 km2 zajętego rok wcześniej obszaru północnej Orawy i Spiszu oraz 532 km2 ziem rdzennie polskich – łącznie 752 km2.

Otrzymane ziemie, bezspornie uważane za polskie, wywołały zaskoczenie u samego przywódcy republiki, który w przypływie szczerości przyznał, iż „tam nie mieszkają Słowacy, a tamta okolica nigdy nie należała do Słowacji”.

Okupacja po słowacku

Już po zajęciu spornych terytoriów Słowacy samowolnie rozpoczęli tworzenie własnej administracji. W ramach przywracania „ziem odzyskanych” do macierzy utworzono szereg urzędów i pocztę.
Niemniej pierwszy okres słowackiej okupacji był całkiem znośny dla Polaków – nie dochodziło do prześladowań na tle narodowościowym. Stan ten trwał do czasu podpisania umowy Ribbentrop- Černák.

Jeszcze przed ratyfikacją zawartych postanowień rozpoczęto proces słowakizacji nabytych obszarów. Dla władz centralnych w Bratysławie priorytetowym zadaniem była likwidacja oznak polskości otrzymanych ziem. Należało przy pomocy wszelkich instrumentów zerwać stosunki z resztą podzielonego między Niemcy i ZSRR kraju.

Administracja państwowa przy pomocy armii i Gwardii Hlinki rozpoczęła ograniczanie praw ludności polskiej, cygańskiej i żydowskiej. Usuwano polskie napisy z nazw ulic i z budynków publicznych, a język polski został ograniczony do życia prywatnego. Za używanie go w szkołach, urzędach i innych budynkach publicznych groziły surowe kary. Polaków dymisjonowano z lokalnej administracji, młodzież pozbawiono dostępu do edukacji. Szykanami najbardziej zagrożeni byli przedstawiciele lokalnej inteligencji polskiej, którzy mieli olbrzymi wkład w kształtowaniu świadomości narodowej polskich górali. Pod koniec roku części jej przedstawicieli nakazano opuścić zajęte obszary. Dotyczyło to głównie nauczycieli i urzędników.

Mimo klerykalnego charakteru słowackiego ustroju szczególnie silnie prześladowano polski Kościół katolicki, widząc w nim ostoję polskości. Ze szczególną energią i determinacją okazywaną dziełu depolonizacji Spiszu i Orawy działał specjalnie powołany komisarz dla ziem odzyskanych – ksiądz Alojz Miškovici. Z jego polecenia nakazano niszczyć wszelkie oznaki polskości w wystroju świątyń, a część polskich duchownych „zesłano” do parafii w głąb słowackiej ziemi. Z nakazu komisarza nakazano również rekwizycję, a później spalenie polskich modlitewników i książeczek do nabożeństwa. Na nic się zdały protesty polskiego duchowieństwa docierające aż do Watykanu. Ksiądz Tiso nic sobie nie robił z nakazów Stolicy Apostolskiej, której przecież z racji posługi kapłańskiej winny był posłuszeństwo. Jak się okazuje, miłość do polityki wzięła górę nad miłością do bliźniego.

Z mniejszą lub większą intensywnością żandarmeria i bojówki gwardii poszukiwały Polaków przedzierających się na Węgry. Pojmanych kurierów polskich organizacji niepodległościowych najczęściej oddawano w ręce Gestapo. Z czasem wspomniane formacje uczestniczyły w wywózce do obozów zagłady miejscowych Żydów i Cyganów, którzy od wieków zamieszkiwali Spisz i Orawę.

Los polskiego jeńca

Zgodnie z rozkazem Dowództwa Armii Polowej „Bernolák” z 30 sierpnia 1939 roku każde z trzech słowackich dywizyjnych zgrupowań piechoty miało zorganizować po jednym punkcie zbornym dla jeńców wojennych jak i dla uchodźców. W praktyce zgrupowanie „Jánošik” miało wspólny punkt zborny ze zgrupowaniem „Škultéty”. Kolejne partie osób miano odsyłać do specjalnie powstałego dla spodziewanych jeńców obozu na terenie poligonu w Oremov laz w pobliżu Lešti. Zadaniem pilnowania jeńców obarczono członków Gwardii Hlinki. Za jeńców wojennych uznawano żołnierzy formacji wojskowych, a z czasem i uciekinierów z obozów internowania na Węgrzech i Rumunii.

W kampanii polskiej w ręce Słowaków oddało się tysiąc trzystu pięćdziesięciu polskich żołnierzy wojska i korpusu ochrony pogranicza. Pierwsi Polacy z Batalionu KOP-u „Żatyń” i 1. Pułku Strzelców Podhalańskich oddali się w niewolę już 1 września, ostatnich złapano 22 września. Żołnierzom odbierano broń i dokumenty służbowe, pozostawiając rzeczy osobiste i maski przeciwgazowe. Kategorycznie zabroniono stosowania wobec przemocy fizycznej i psychicznej.

Pierwsza partia trzydziestu sześciu jeńców dotarła do docelowego obozu już 6 września. Przetrzymywani w obozie żołnierze mieli zapewnione odpowiednie wyżywienie oraz opiekę medyczną i duszpasterską.


1  2  



Liczba wyświetleń: 2150 · Zmodyfikowano: 01.09.2009 · Data dodania: 01.09.2009
AutorAutor
Redakcja  
Sponsor serwera


Patronat medialny

Biografia Agenta
Pacyfik serial - The Pacific series
Konflikty.pl on Facebook
Na forum 0 komentarzy | Dodaj swój komentarz
Zobacz też
Wróg mego wroga jest moim przyjacielem Legion Wolnych ArabówWróg mego wroga jest moim przyjacielem! Legion Wolnych Arabów
Leszek Molendowski
Ochotnicy arabscy – Marokańczycy, Tunezyjczycy, Algierczycy, Palestyńczycy. Irakijczycy, Sudańczycy – walczący po stronie III Rzeszy w rozmaitych formacjach, o różnym charakterze i zdolnościach bojowych, nie byli liczni. Ich liczba w ogóle nie przekroczyła sześciu tysięcy żołnierzy, a i tak liczba ta jest przez niektóre opracowania kwestionowana jako zawyżona.


na górę | forum | kontakt | statystyki
Współpracują: Remonty Łódź | Sklep z grami | Serwery | Przeprowadzki Łódź | Pieśni patriotyczne