Od 12 do 16 lipca na okręcie desantowym USS Bonhomme Richard (LHD 6) typu Wasp trwała walka z pożarem. Rannych zostało czterdziestu marynarzy i dwudziestu trzech innych uczestników akcji gaśniczej. Przyszłość okrętu – przechodzącego półtoraroczny remont w San Diego w Kalifornii – stanęła pod znakiem zapytania.

Pożar

Ogień pojawił się 12 lipca około 8.30 rano w ładowni komponentu desantowego, blisko dna, w sektorze blisko rufy, w którym nie prowadzono wówczas żadnych prac. Według kontradmirała Philipa Sobecka, dowódcy 3. Ekspedycyjnej Grupy Uderzeniowej, ogień szybko się rozprzestrzenił mimo szybkiej reakcji załogi. Na pokładzie znajdowało się tylko około 160 marynarzy. To właśnie oni jako pierwsi rozpoczęli walkę z pożarem. W ciągu dwudziestu minut na miejscu pojawiły się wozy bojowe federalnej straży pożarnej San Diego, w stan gotowości postawiono także zespoły ratownicze z innych okrętów stojących w San Diego.

Płomienie jednak się nie poddawały. Do akcji włączono statki pożarnicze, chłodzące kadłub od zewnątrz, a od 13 lipca z ogniem walczyły także śmigłowce z eskadry HSC-3 “Merlins”, które przez trzy dni wykonały ponad 1500 zrzutów wody, zwalczając pożar na pokładzie i w nadbudówce. W obawie przed rozprzestrzenianiem się ognia z okolicy płonącego okrętu ewakuowano inne jednostki US Navy, w tym niszczyciel USS Fitzgerald (DDG 62), który wciąż nie wrócił do czynnej służby po zderzeniu z filipińskim kontenerowcem w czerwcu 2017 roku.

Akcję utrudniała niemożność wykorzystania instalacji gaśniczej na BHR, wyłączonej na czas remontu. Kiedy załoga próbowała ją włączyć, nastąpiły eksplozje (w tym jedna słyszalna w promieniu dwudziestu kilometrów, tak potężna, że cisnęła odłamki na okręt stojący po drugiej stronie basenu portowego), które spowodowały poważne uszkodzenia i sprawiły, że trzeba było chwilowo wycofać marynarzy. Sobeck powiedział, że prawdopodobną przyczyną eksplozji było zjawisko wstecznego ciągu płomieni (gdy powietrze nagle dostaje się do przestrzeni zamkniętej, w której pożar nie ma już możliwości rozwijania się ze względu na małą ilość tlenu).

Akcję możne było wznowić dopiero, kiedy stwierdzono, że groźba kolejnych wybuchów jest minimalna, a wobec braku okrętowej instalacji gaśniczej konieczne było korzystanie z węży będących na wyposażeniu samochodów pożarniczych. Niestety standardowe 1000-stopowe (305-metrowe) węże były po prostu zbyt krótkie, aby sięgnąć do niektórych płonących przedziałów. Sprawę dodatkowo utrudniały rusztowania ustawione na okręcie. Co gorsza, tysiące litrów wody wlewanych do okrętu zaczęły się gromadzić w przedziałach, przez co BHR nabrał przechyłu najpierw na prawą burtę, a następnie na lewą. To z kolei wymusiło następne tymczasowe wycofanie strażaków.

Ogień rozprzestrzeniał się nieubłaganie po kolejnych pokładach i przedziałach, zbliżając się do dziobu. Najważniejsza walka toczyła się o zabezpieczenie zbiorników, w których znajdowało się około miliona galonów (3,8 miliona litrów) paliwa, czekającego na pierwsze uruchomienie maszynowni po remoncie. 13 lipca kontradmirał Sobeck poinformował, że udało się zachować dwa pokłady jako bufor bezpieczeństwa.

Trzeciego dnia akcji Sobeck przyznał, że w praktyce walka toczy się z dwoma pożarami. Dzięki wsparciu z powietrza strażakom udało się dostać na pokład lotniczy i stamtąd prowadzić akcję gaśniczą w części dziobowej okrętu, ale drugie ognisko pożaru bliżej rufy wciąż było niedostępne i walka opierała się na statkach pożarniczych, starających się chłodzić burtę i wprowadzać wodę do wnętrza kadłuba. Śmigłowce odgrywały na tym etapie kluczową rolę jako zwiadowcy wyszukujący obszary podwyższonej temperatury za pomocą FLIR-a.

Ostatecznie w czwartek 16 lipca po południu ogłoszono koniec akcji gaśniczej. Dowódca okrętu, komandor Scott Thoroman, wystosował list z podziękowaniami dla jej uczestników, a kontradmirał Sobeck zapewnił, że BHR nadaje się do remontu. Wraz zakończeniem walki z żywiołem rozpoczęło się szacowanie strat i ustalanie przyczyn pożaru.

MH-60S Sea Hawk zrzuca wodę na pokład USS Bonhomme Richard.

MH-60S Sea Hawk zrzuca wodę na pokład USS Bonhomme Richard.
(US Navy / Mass Communication Specialist 1st Class David Mora Jr.)

Przeczytaj też: Katastrofa KNM Helge Ingstad – przyczyny i wnioski

Zniszczenia

Długotrwały pożar spowodował zawalenie się przedniego masztu i zapadnięcie się stropu nadbudówki. Wizja lokalna przeprowadzona 18 lipca pozwoliła poznać stan wewnątrz kadłuba. Na zdjęciach widać, że znacznym zniszczeniom uległ między innymi pokład desantowy, w którego rufowej części doszło do zawalenia się sufitu. Na skutek wysokiej temperatury doszło do pogięcia grodzi i włazów między przedziałami. Na szczęście nikt nie doznał poważnych obrażeń. Osoby zabrane do szpitala trafiły tam w związku z wciągnięciem dymu do dróg oddechowych i/lub przegrzaniem organizmu, a jeden strażak złamał rękę.

Na konferencji po oględzinach okrętu szef operacji morskich admirał Michael Gilday opisał zniszczenia jako rozległe i dodał, że w toku swojej 35-letniej kariery nie widział tak poważnego pożaru na żadnym okręcie. USS Bonhomme Richard ma uszkodzenia mechaniczne i strukturalne, które wymagają dalszych badań przed podjęciem decyzji o jego przyszłości. Według Gildaya do rozprzestrzenienia się pożaru w znacznej mierze przyczynił się wiatr wiejący od strony zatoki. Jako że okręt ma rampę na rufie, świeże powietrze miało swobodny dostęp do doku, a stamtąd – do płonącego przedziału magazynowania pojazdów, gdzie mogło podsycać ogień.

Na tym zdjęciu dobrze widać zewnętrzne skutki pożaru, ze złamanym masztem na czele.
(US Navy / Mass Communications Specialist 3rd Class Jason Waite)

Co gorsza, lokalizacja ogniska pożaru w pobliżu szybów windowych spowodowała szybkie dostanie się płomieni do nadbudówki. Poważne uszkodzenia stwierdzono w sumie na jedenastu z czternastu pokładów BHR, w przypadku części pokładów – na całej ich długości. Nadbudówka jest całkowicie zniszczona, podobnie jak niektóre przedziały bezpośrednio pod nią, a pokład lotniczy jest w wielu miejscach powyginany.

Niedługo potem w internecie pojawiły się zdjęcia wnętrza USS Bonhomme Richard, ukazujące ogromną skalę zniszczeń. Serwis Navy Times uzyskał potwierdzenie autentyczności fotografii. Niektóre z nich przedstawia poniższy film.

US Navy będzie prowadzić kilka równoległych dochodzeń. Naval Sea Systems Command zajmie się kwestiami bezpieczeństwa, służba dochodzeń kryminalnych sprawdzi, czy pożaru nie wywołano celowo, a sama Flota Pacyfiku będzie weryfikować procedury – zarówno ich należyte przestrzeganie, jak i możliwość wprowadzenia ewentualnych zmian na podstawie doświadczeń z akcji pożarniczej na USS Bonhomme Richard. Sam admirał Gilday oświadczył, że jego zdaniem komandor Thoroman podjął szereg dobrych decyzji, które pozwoliły toczyć zdecydowaną walkę z pożarem.

Warto przypomnieć, że w listopadzie ubiegłego roku doszło do pożaru na USS Iwo Jima. Akcja gaśnicza trwała około pięciu godzin, a szkody okazały się minimalne.

Przyszłość okrętu

USS Bonhomme Richard rozpoczął służbę w US Navy w 1998 roku jako szósta jednostka typu Wasp. Wrócił do Stanów Zjednoczonych w 2018 roku po sześcioletnim stacjonowaniu w Sasebo w Japonii, aby przejść cykl prac modernizacyjnych i remontowych mający między innymi przystosować okręt do przyjmowania samolotów wielozadaniowych F-35B Lightning II. Wycenione na 249 milionów dolarów prace realizowała częściowo stocznia General Dynamics NASSCO. Pierwotnie miały dobiec końca w maju.

USS Bonhomme Richard

Statki pożarnicze uczestniczące w akcji gaśniczej.
(US Navy / Mass Communication Specialist 3rd Class Christina Ross)

David Larter z Defense News zwraca uwagę, że US Navy ma chwalebną tradycję przywracania do służby poważnie uszkodzonych okrętów. Nas remont zdecydowano się w przypadku zarówno wspomnianego Fitzgeralda, jak i innego niszczyciela typu Arleigh Burke – USS John S. McCain (DDG 56), który zderzył się ze zbiornikowcem pod banderą liberyjską w sierpniu 2017 roku. Pod względem technicznym remont BHR powinien być możliwy (przekonany jest o tym admirał Gilday), ale na przeszkodzie może stanąć koszt. W przypadku zniszczonego przez pożar okrętu podwodnego USS Miami (SSN 755) kwotę 700 milionów dolarów uznano za zbyt wysoką.

Na korzyść okrętu przemawia to, że ogień nie tknął maszynowni ani zbiorników paliwa. Na razie stocznia NASSCO otrzymała przedwczoraj kontrakt o wartości 10 milionów dolarów na dotychczasowy udział w akcji gaśniczej oraz oczyszczanie i zabezpieczenie okrętu. Proces ten ma trwać do listopada. Wtedy można się spodziewać kolejnych wieści. Z pewnością zapadną też decyzje mające zwiększyć bezpieczeństwo pożarowe na remontowanych (i będących w służbie liniowej) okrętach.

Przeczytaj też: USS Bismarck Sea. Ostatni zatopiony lotniskowiec US Navy

Źródła

Gidget Fuentes, Fire Chief Details Battling USS Bonhomme Richard Blaze as Investigations Begin, usni.org, 17 lipca 2020, dostęp 22 lipca 2020.
Gidget Fuentes, Navy Fighting 2 ‘Major’ Fires on USS Bonhomme Richard as Battle Enters Third Day, usni.org, 14 lipca 2020, dostęp 22 lipca 2020.
Gidget Fuentes, Sam LaGrone, 21 Taken to Hospitals as Firefighting Effort Continues in USS Bonhomme Richard Fire, usni.org, 13 lipca 2020, dostęp 22 lipca 2020.
David B. Larter, US Navy’s top officer reveals grim details of the damage to Bonhomme Richard, defensenews.com, 21 lipca 2020, dostęp 22 lipca 2020.
Renae Merle, 21 injured after fire breaks out on Navy ship in San Diego, washingtonpost.com, 13 lipca 2020, dostęp 22 lipca 2020.
Geoff Ziezulewicz, Here’s what the damage inside the Bonhomme Richard looks like, navytimes.com, 18 lipca 2020, dostęp 22 lipca 2020.

US Navy / Mass Communication Specialist 2nd Class Austin Haist