Na początku sierpnia doszło do kradzieży w muzeum wojennym Eyewitness w Beek w Holandii. Do tej pory sprawcy nie zostali wykryci. Do kolejnej kradzieży doszło w końcu października w Oorlogsmuseum w Ossendrechcie. Wygląda na to, że oba włamania były dobrze zaplanowane i włamywacze dokładnie wiedzieli, co mają zabrać. Za oboma włamaniami może stać ten sam „kolekcjoner”.

Kradzież w muzeum w Beek przebiegła jak w filmach akcji. Siedmiu ludzi ustawiło blokadę drogową, wykorzystując furgonetkę. Całość miała wyglądać na blokadę policyjną. Według zapisu monitoringu samo włamanie trwało cztery minuty i czterdzieści osiem sekund. Policja przyjechała ma miejsce minutę później, a być może dotarłaby szybciej i złodziei udałoby się złapać, gdyby radiowóz nie zatrzymał się na fałszywej blokadzie drogowej.

– Dokładnie wiedzieli, czego chcieli, dlatego włamanie trwało tak krótko – uważa dyrektor muzeum Wim Seelen. – Zabrali medale, dokumenty osobiste i inne przedmioty osobiste opowiadające historie konkretnych osób, a przez to bardzo wartościowe.

Ponadto skradziono mundur Obergruppenführera Waffen SS Richarda Hildebrandta, wyceniany na około 150 tysięcy euro, i karabin niemieckich wojsk powietrznodesantowych Fallschirmjägergewehr 42. Wyprodukowano tylko kilka tysięcy sztuk tej broni, a do dzisiaj przetrwało około 200 egzemplarzy, które osiągają cenę 50 tysięcy euro.

Z muzeum w Ossendrechcie skradziono dziesiątki mundurów brytyjskich, amerykańskich i niemieckich.

Wim Seelen domyśla się, że za kradzieżami może stać tajemniczy kolekcjoner, a skradzione przedmioty najprawdopodobniej nie znajdą się w dalszym nielegalnym obrocie. Jednocześnie za bardzo mało prawdopodobne uważa, że artefakty padły łupem jakichś grup skrajnie prawicowych. Powiedział, że przez osiem lat istnienia muzeum tylko raz spotkał w nim taką osobę, ale nie stanowiła ona zagrożenia.

W tej chwili muzeum czeka na wypłatę odszkodowania w wysokości około miliona euro. Obiekt nadal pozostaje otwarty – chociaż akurat teraz jest zamknięty na zimę – i nadal będzie opowiadał historię wojny, ponieważ większość eksponatów pozostała na swoich miejscach. Oczywiście wystawa będzie musiała ulec pewnym zmianom.

W Holandii działa około osiemdziesięciu muzeów wojennych, które teraz zaczęły bać się o bezpieczeństwo swoich zbiorów. Muzeum z Overloon oddało swoje dwa cenne eksponaty – w tym księgę z danymi z Auschwitz – na przechowanie do centrum dokumentacji wojennej NIOD.

– Wiele muzeów, jak to w Ossendrechcie, powstało na bazie prywatnych kolekcji i niestety ich zabezpieczenia nie są idealne – mówił dalej Seelen, który wprowadził w swoim muzeum dodatkowe zabezpieczenia. – Nie możemy być pewni, że nie wezmą nas na cel ponownie.

Dodaje, że nie ma wielkich nadziei na odzyskanie skradzionych eksponatów, ale przestrzega złodziei przed chęcią zarobienia na nich. Tłumaczy, że doskonale zna skradzione przedmioty i jeśli znajdą się na jakiejś aukcji internetowej, będzie w stanie je rozpoznać nawet po minimalnym szczególe, jak zadrapanie w konkretnym miejscu na hełmie.

Zobacz też: Chińscy żołnierze za grubi

(dutchnews.nl)

Maciej Hypś, Konflikty.pl