Wczoraj z zakładów spółki joint venture Rheinmetall BAE Systems Land (RBSL) w Telfordzie wyjechał ostatni z ośmiu prototypów czołgu podstawowego Chal­len­ger 3. Z typowym dla takich okazji zadęciem minister obrony Grant Shapps mówił o „pierwszym od 22 lat całkowicie brytyjskim czołgu”. Jest w tym sporo, a nawet mnóstwo przesady, niemniej Challenger 3 jest tym, czego brytyjscy pancerniacy potrzebują. Czołgi mają zasadniczo wzmocnić pancerne bryga­dowe zespoły wojsk lądowych i, zdaniem Londynu, wzmocnić potencjał odstra­szania NATO.

Pierwszy Challenger 3 został zapre­zen­to­wany 23 stycznia. Ukomple­to­wanie ośmiu prototypów pozwoli rozpocząć pełną parą zaplanowany na półtora roku cykl prób i badań. Po ich zakończeniu ruszy produkcja 140 wozów seryjnych, ale nawet termin „produkcja” to nadużycie. Chodzi wszak o modernizację już ist­nie­ją­cych czołgów, a nie produkcję nowych egzem­plarzy.



Osobną kwestią pozostaje, czy brytyjskie zakłady byłyby zdolne do produkcji zupełnie nowych wozów w zado­wa­la­jącym wojsko tempie. Pierwsze dwa pro­to­typy miały zostać przekazane jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Z drugiej strony przekazanie po tylu latach przerwy ośmiu zmoder­ni­zo­wanych czołgów w ciągu trzech miesięcy to dobry wynik, także na tle tempa prac we Francji i Niemczech.

Niemniej modernizacja ma być dogłębna. Przede wszystkim Challenger 3 otrzymał zupełnie nową wieżę. Ochronę wzmoc­niono przez zasto­sowanie nowego modułowego pancerza, którego szczegóły oczywiście są utajnione. Uzupełnieniem ochrony pasywnej będzie system obrony aktywnej Trophy VPS. Izraelski system jest na dobrej drodze do stania się standardowym rozwiązaniem wojsk NATO, został już zintegrowany z ame­ry­kań­skimi czołgami M1 Abrams i niemieckimi Leopar­dami 2.

Nie to jest jednak najważniejsze. Chal­len­gera 3 uzbrojono bowiem w gładko­lufową armatę Rh120/L55A1. To istna rewolucja dla British Army, oznacza bowiem pożegnanie z gwin­to­waną armatą L30A1 z lufą długości 55 kalibrów. Armaty kalibru 120 mili­metrów o gwinto­wanym przewodzie lufy były standardem w brytyj­skich czołgach od czasów wprowa­dzo­nego do służby w roku 1967 Chieftaina Mk. 1. Przejście na gładko­lufowe działo Rheinmetalla ozna­cza unifi­kację z państwami używa­jącymi Leopar­dów 2 i Abramsów, czyli większością sojuszników, co ułatwi logistykę i zaopa­trzenie w amunicję. Wraz z nowym uzbrojeniem głównym przyszły nowe urządzenia obserwacyjne i system kierowania ognia ze zintegrowanym auto­ma­tycznym systemem śledzenia celu.



Pesymiści upatrują w nowej wieży źródła problemów. Pojawiają się obawy, że będzie ona za ciężka, przez co Chal­len­ger 3 stanie się równie kłopotliwy co wóz bojowy Ajax. Przypomnijmy, że w przy­padku Ajaxa posadowienie systemu wieżowego z armatą automatyczną CT40 kalibru 40 mili­metrów na kadłubie, instalacja wielu sensorów i dodanie pancerza spowodowało zbyt duży przyrost masy dla podwozia zapro­jek­to­wa­nego z myślą o masie 20–30 ton. Generowało to problemy z wibracjami, dużym natężeniem hałasu i celnością. Sprawa Ajaxa jest o tyle istotna, że wozy te wraz ze zmodernizowanymi czołgami stanowić mają podstawowe wyposażenie brytyjskich brygad pancernych.

W przypadku Chal­len­gera 3 modernizacja obejmuje jednak również wymianę zawieszenia. Czołg otrzymał nowoczesne zawieszenie hydro­pneu­ma­tyczne. Warto zaznaczyć, że już Chal­len­ger 2 był wyposażony w zawieszenie tego rodzaju.

Modernizacja do standardu Chal­len­ger 3 realizowana jest w ramach kontraktu wartego 800 milionów funtów. Jak podkreśla rząd, program doprowadził do powstania 300 nowych miejsc pracy w RBSL i kolejnych 450 u poddostawców rozsianych po całym Zjednoczonym Królestwie

brytyjskie ministerstwo obrony