konflikty
Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeAktualnościWideoTapetyTestyForum
Strona Główna » Historia » II wojna światowa

Największe działa III Rzeszy


Podziel się z innymi:

Weź udział w dyskusji

   Zobacz całą galerię (18)

Słynne działo paryskie a właściwie Lange 21 cm Kanone in Schiessgerüst - długolufowe działo kalibru 210 mm na kolejowej platformie strzeleckiej, z którego Niemcy ostrzeliwali Paryż w czasie I wojny światowej od marca do sierpnia 1918. Jeszcze inna jego nazwa to Kaiser Wilhelm Geschütz.
Słynne działo paryskie a właściwie Lange 21 cm Kanone in Schiessgerüst - długolufowe działo kalibru 210 mm na kolejowej platformie strzeleckiej, z którego Niemcy ostrzeliwali Paryż w czasie I wojny światowej od marca do sierpnia 1918. Jeszcze inna jego nazwa to Kaiser Wilhelm Geschütz.

M-Gerät, znana jako „Dicke Bertha” (Gruba Berta) – ciężki moździerz oblężniczy kalibru 420 milimetrów, produkowany przez zakłady Kruppa w Essen
M-Gerät, znana jako „Dicke Bertha” (Gruba Berta) – ciężki moździerz oblężniczy kalibru 420 milimetrów, produkowany przez zakłady Kruppa w Essen

Ciężki Gustaw - 80 cm K (E)
Ciężki Gustaw - 80 cm K (E) "Schwerer Gustav" (przez żołnierzy nazwane "Dora") – niemieckie działo kolejowe kalibru 802 mm

Dora
Dora

Pocisk Dory w porównaniu do człowieka
Pocisk Dory w porównaniu do człowieka

Gustaw na poligonie w Darłowie
Gustaw na poligonie w Darłowie

K12
K12

K5 oddający strzał
K5 oddający strzał

K5 we Włoszech
K5 we Włoszech

"Anusia z Anzio" - K5 we Włoszech

Siegried, kaliber 381 mm
Siegried, kaliber 381 mm

Thedor - działo kolejowe kalibru 240 mm
Thedor - działo kolejowe kalibru 240 mm

Karl oddający strzał
Karl oddający strzał

Najcięższy moździerz oblężniczy Thor
Najcięższy moździerz oblężniczy Thor

Ziu podczas powstania warszawskiego
Ziu podczas powstania warszawskiego

Kurze Bruno, kaliber 28 cm
Kurze Bruno, kaliber 28 cm

Pojazd do transportu pocisków Karla
Pojazd do transportu pocisków Karla

Schwere Bruno, kaliber 28 cm
Schwere Bruno, kaliber 28 cm

   Zobacz całą galerię (18)
Artyleria często nazywana jest „królową wojny”. Jej ewolucja, podobnie jak i innych rodzajów broni, przebiegała setki lat. Niegdyś stanowiły ją drewniane katapulty i balisty, później prymitywne metalowe rury, ale prawdziwy postęp w tej dziedzinie rozpoczął się na przełomie XIX i XX wieku, kiedy to zaczęto budować naprawdę potężne działa. Nowoczesna artyleria pokazała swoje imponujące możliwości podczas I wojny światowej. Obie strony konfliktu - zarówno państwa Ententy jak i państwa centralne na wielką skalę użyły wtedy wielu zróżnicowanych typów dział – w tym tak ogromnych i o tak wielkiej sile rażenia, jakich świat dotąd nie widział.

Każda z walczących stron posiadała w swoich arsenałach wyjątkowo potężne działa różnych kalibrów, jednakże chyba najbardziej znanymi z nich dysponowała armia niemiecka. Nazwy takie jak „Długi Maks”, „Działo Paryskie”, czy „Gruba Berta” zapisały się z pewnością trwale w pamięci tych, którzy mieli okazję doświadczyć ich huraganowego ostrzału. Szczególnie ostatnie z nich – „Gruba Berta” (Dicke Bertha) – najpotężniejsze niemieckie działo, a właściwie moździerz oblężniczy kalibru 420 mm przeznaczony do niszczenia potężnych fortów i umocnień stał się niejako symbolem pewnej, choć krótkiej „epoki” superpotężnych dział, która przypadała na okres obu wielkich wojen światowych. Chociaż olbrzymie działa nie mogły realnie zaważyć na wyniku wojny, to jednak ich zdolność rozbijania w pył potężnych umocnień i druzgocące oddziaływanie psychologiczne na przeciwnika stanowiło poważny atut, istotny zwłaszcza w oblężniczej, pozycyjnej wojnie, jaką była I wojna światowa. Po jej zakończeniu oraz po podpisaniu traktatu wersalskiego, który rzucił Niemcy na kolana i zredukował ich armię do marnych 100 tys. ludzi, wydawało się, że w Europie zapanuje wreszcie trwały pokój i że agresja Niemiec została poskromiona i stępiona. Jednakże tylko 20 lat potrzeba było, by III Rzesza pod przywództwem Führera rozpętała najpotężniejszy i najokrutniejszy konflikt jaki znał świat, nazwany II wojną światową.

W tej walce o hegemonię w Europie Niemcy zarzuciły taktykę walki „na wykrwawienie” i wojny pozycyjnej na rzecz blitzkriegu, czyli szybkiej wojny ruchomej z użyciem silnych związków pancernych i lotnictwa. Wydawałoby się, że przy zastosowaniu takiej taktyki, ogromne, nieruchliwe działa, a więc broń typowo oblężnicza, nie będą już potrzebne Wehrmachtowi do niczego. Hitler jednak, człowiek o skłonnościach do patosu i megaloman, za nic nie zamierzał porzucić koncepcji wykorzystania wielkich dział, a wręcz przeciwnie! Jeszcze kilka lat przed wybuchem wojny nakazano budowę olbrzymich armat, które miały zostać użyte w nadchodzącym konflikcie. Już w latach 20. rozpoczęto budowę wielkich dział kolejowych, a także potężnych moździerzy oblężniczych. Warto zapoznać się bliżej z tymi „stalowymi olbrzymami”.

Działo kolejowe „Dora”

W 1935 roku III Rzesza zaczęła pracę nad stworzeniem superdziała, zdolnego do zniszczenia potężnych fortyfikacji linii Maginota. Liczący ok. 450 km długości pas umocnień na granicy z Niemcami i Luksemburgiem składał się z ok. 5800 fortyfikacji, umocnień, bunkrów i schronów. Francja w ten sposób chciała zabezpieczyć swą wschodnią granicę przed atakiem ze strony agresywnego sąsiada. Wermacht nie posiadał jednak artylerii na tyle silnej, by przełamać linię Maginota. Dlatego właśnie zlecono fabryce Kruppa opracowanie i stworzenie działa, które by mogło tego dokonać.

Hitler przedstawił konstruktorom szereg założeń, które miało spełniać działo – miało być przede wszystkim zdolne do przebicia 1 metra stali, 7 metrów betonu lub 30 metrów ziemi. Zespół inżynierów rozpoczął intensywne prace nad projektem. Po długich wahaniach nad wyborem kalibru spośród 70cm, 80cm i 100cm, wybrano kaliber 80 cm jako najlepiej spełniający warunki zawarte w wytycznych Hitlera oraz najbardziej efektywny. Przystąpiono do budowy wielkich zakładów zbrojeniowych oraz poligonu doświadczalnego dla nowego działa w miejscowości Rügenwalde (obecnie Darłowo). Wiosną 1941 r. Adolf Hitler osobiście brał udział w pokazie pierwszych próbnych wystrzałów z działa. Wódz był ponoć niezwykle zachwycony możliwościami swojej nowej „Wunderwaffe”. W 1942 r. działo ostatecznie oddano do służby.

80 cm Eisenbahn Kanone 5 – „Dora” to największe działo, jakie kiedykolwiek zbudowano. Jego parametry techniczne mogą wprawić w osłupienie: kaliber lufy 802 mm, masa samej lufy 400 ton, całkowita masa działa:1350 ton, długość lufy: 32 metry, całkowita długość działa: prawie 43 metry! Oficjalnie działo nazwano „Schwere Gustav”, czyli „Ciężki Gustaw”, od imienia jego głównego konstruktora – Gustawa Kruppa. Nazwa „Dora” (od imienia Dorothea) została nadana działu przez artylerzystów z obsługi . Powszechniej spotyka się zazwyczaj właśnie tę drugą nazwę. Należy tu także rozważyć pewną ważką kwestię. Otóż istnieje sporo rozbieżnych opinii na temat ilości wyprodukowanych egzemplarzy „Ciężkiego Gustawa”. Niektóre źródła twierdzą, że powstało wyłącznie jedno działo, nazywane zarówno „Gustaw” (oficjalnie) jak i „Dora” (nieoficjalnie). Według innych źródeł częściowo skonstruowano także drugie, bliźniacze działo, którego budowę jednak zarzucono. Inne z kolei podają informację, że w pełni zbudowano dwa egzemplarze i w połowie ukończono trzeci.Jednakże za pewnik należy uznać fakt, że niezależnie czy powstało jedno, dwa czy nawet trzy działa, tylko jeden wyprodukowany egzemplarz został użyty bojowo. „Dora” była potężnym stalowe monstrum, poruszającym się na 40 - osiowym podwoziu na swoim stanowisku ogniowym, które tworzyła para dwóch równoległych torów kolejowych. Do jej obsługi sformowano specjalny 672 dywizjon artylerii kolejowej liczący 500 artylerzystów dowodzonych przez generała majora. Do transportu i montażu działa niezbędne było ok. 1400 osób, natomiast pełne zaplecze techniczne działa, jego zabezpieczenie i cała obsługa angażowały łącznie 5000 osób! Do składu tego licznego zespołu zalicza się robotników przymusowych, członków organizacji Todta, żołnierzy batalionu ochrony, żołnierzy batalionu transportowego, eskortę myśliwską, jednostkę zwiadu lotniczego, komendanturę, piekarnię polową, kompanię maskującą, oddział poczty polowej, a nawet dwa polowe domy publiczne po 20 „pensjonariuszek” w każdym z nich (sic!).

„Dora” została stworzona do łamania oporu nawet najpotężniejszych umocnień. Jednakże już w 1940 r. - na dwa lata przed jej zbudowaniem, Niemcy dzięki śmiałemu planowi generała von Mansteina wkroczyli do Francji przez terytorium Belgii po prostu omijając linię Maginota, którą miała złamać „Dora” i w szybkim tempie pokonali armię francuską i brytyjskie siły ekspedycyjne. Tak więc zanim jeszcze ten „stalowy potwór” ujrzał światło dzienne, pod znakiem zapytania stanął sens dalszej jego budowy i ewentualne możliwości jego wykorzystania Rozważano m.in. możliwość wykorzystania go do zniszczenia brytyjskich umocnień na Gibraltarze. Jednakże i tak koncepcja upadła, a to w wyniku sprzeciwu dyktatora Hiszpanii generała Franco, który nie udzielił zgody Niemcom na zainstalowanie „Dory” na terenie Hiszpanii. Również spaliły na panewce plany użycia jej do ostrzeliwania brytyjskich wybrzeży – działo miało co prawda imponujący (przy tak wielkiej masie pocisków) zasięg maksymalny ok. 47 km, ale niewystarczający do rażenia ważniejszych celów na brytyjskim brzegu. Cele pozostające w zasięgu działa uznano natomiast za niewarte zachodu i żmudnego wysiłku związanego z przygotowaniem armaty i oddawaniem z niej strzałów. Samo rozmontowanie działa do transportu przy użyciu dźwigów kolejowych trwało całe 6 tygodni.

Okazja do pierwszego bojowego użycia „Gustawa” pojawiła się latem 1942 r. podczas oblężenia Sewastopola – najpotężniejszej i najsilniej umocnionej twierdzy z tamtego okresu. Niezwykle silnie ufortyfikowana i obsadzona przez 106 tys. żołnierzy i 8 tys. marynarzy stanowiła ciężki orzech do zgryzienia dla Wehrmachtu. Po wielu miesiącach oblężenia postanowiono zmieść Sewastopol z powierzchni ziemi przy wykorzystaniu zmasowanego ostrzału artyleryjskiego. Było to najbardziej „klasyczne” oblężenie podczas całej II wojny – z wykorzystaniem wielkiej ilości dział i ciągłym ostrzeliwaniem silnych fortyfikacji. 3 czerwca 1942 r. Niemcy rozpoczęli ostrzał miasta i twierdzy przy użyciu 1300 dział różnego kalibru, w tym 33 najcięższych dział i moździerzy kalibru od 28 cm do 80 cm - był to prawdziwy huragan ognia i stali. Wtedy właśnie „Dora” przeszła swój chrzest bojowy, oddając swoje pierwsze strzały. Tutaj mogła wreszcie pokazać, po co została stworzona. „Gustaw” potrafił wystrzeliwać w ciągu godziny od 2 do 3 pocisków o wadze 4,75 tony na odległość 47 km lub dwa pociski o „monstrualnej” wadze 7,1 tony na odległość 38 km. Podczas oblężenia Sewastopola wystrzelono w ciągu 5 dni 48 pocisków kalibru 802 mm z odległości ponad 30 km. Szczególnie spektakularnym osiągnięciem „Dory” było zniszczenie wielkiego rosyjskiego magazynu amunicji, mieszczącego się pod dnem zatoki Siewiernaja. W tym celu wystrzelono 9 pocisków, które przebiły się przez niezwykle grubą 30 - metrową warstwę ziemi i kompletnie zniszczyły magazyn. Niejako „przy okazji” pociski „Dory” zatopiły też niewielki okręt rosyjski znajdujący się w pobliżu.

3 lipca 1942 r. po intensywnym miesięcznym ostrzale twierdza padła, a „Ciężkiego Gustawa” odesłano z powrotem na poligon w Darłowie. Tam konieczna okazała się wymiana lufy, która bardzo źle znosiła ogromną siłę wystrzału. Już wcześniej ustalono, że może ona wytrzymać maksymalnie 100 wystrzałów, tymczasem po niecałych 50 salwach konieczne stało się zamontowanie nowej lufy. Krupp po doświadczeniach bojowych wyniesionych z oblężenia Sewastopola rozpoczął pracę nad polepszeniem celności działa i zmniejszeniem jego rozrzutu. W styczniu 1944 r. superdziało przetransportowano pod Leningrad, ale nie oddało tam żadnego wystrzału z powodu kontrofensywy sowieckiej i wyparcia Niemców z tego rejonu – nie dotarło po prostu na swe stanowisko bojowe. „Dory” użyto ponownie prawdopodobnie we wrześniu 1944 r. podczas Powstania Warszawskiego. Około 30 pocisków wystrzelonych przez „Dziecko Hitlera”, (jak czasem ironicznie określano działo) spadło na Warszawę, powodując zapewne wiele dotkliwych zniszczeń. Stanowisko „Dory” mieściło się prawdopodobnie w okolicach Pruszkowa. Po upadku Powstania działo zostało rozebrane i przewiezione do Grafenwohr w Niemczech. Dalsze losy gigantycznej armaty są dość mgliste. W 1945 r. amerykańscy żołnierze z 417 dywizjonu artylerii polowej odnaleźli wiele części „Dory” w pociągu w Bawarii. Działo zostało zapewne rozebrane na części przez uciekające wojska niemieckie.

Jak wypada ogólna ocena tego super działa kolejowego? „Dora” była użyta w boju bardzo niewiele razy i, pomijając pewne sukcesy podczas oblężenia Sewastopola, okazała się zupełnie niepotrzebna. Marnotrawstwem wręcz można nazwać siły i środki jakie pochłonęło jej stworzenie i obsługa, w stosunku do wymiernych korzyści płynących z posiadania tak olbrzymiej armaty. 5 tys. ludzi zajmujących się jedynie pracą przy dziale, ogromna ilość zużytej stali, materiałów wybuchowych do pocisków i czasu potrzebnego do montażu i transportu działa, zbyt szybkie zużywanie się lufy – wszystko to (i jeszcze więcej) przemawia wybitnie na niekorzyść „Dory”. Została zbudowana właściwie głównie z powodu zaspokojenia megalomańskich ambicji Hitlera, który chciał i musiał mieć wszystko „naj” – w tym również i oczywiście działo, jakiego nie posiada nikt na świecie. Technicznej dominacji „rasy panów”, również i na artyleryjskim polu musiało po prostu stać się zadość. Po upadku linii Maginota i Paryża, po wprowadzeniu rewolucyjnej w stosunku do poprzedniej wojny taktyki „blitzkiregu” i w ogóle po zmianie sposobu prowadzenia wojny, budowa tak wielkich dział jak „Gustaw” aka „Dora” okazała się całkowicie bezsensowna. II wojna nie była wojną oblężnicza i pozycyjną, nie potrzebowano już wielkich dział. W tej sytuacji całkiem bezzasadne stało się istnienie gigantycznego działa, takiego jak „Dora”. Wielce wymowny jest tu komentarz generała pułkownika Franza Haldera, który umieścił on w swoim dzienniku służbowym pod datą 7 grudnia 1941 roku – „Dora: kaliber 800 mm, masa pocisku 7 ton. Niezwykłe arcydzieło, lecz bezużyteczne”.

"Dora": główne parametry
Kaliber: 802 mm
Ciężar całkowity: 1350 ton
Ciężar lufy: 400 ton
Długość całkowita: 42,9 metra
Długość lufy: 32,3 metra
Wysokość: 12 metrów
Szerokość: 7 metrów
Kąt podniesienia: od 10 stopni do 65 stopni
Masa i zasięg pocisków: 4175kg - 38 km, 7100kg - 47 km
Szybkostrzelność: 2-3 pociski/godz.
Prędkość początkowa pocisków: 710-820 m/s
Obsługa: 5000 osób

Inne wielkie działa kolejowe

Armia niemiecka w czasie II wojny światowej używała sporo różnych dział kolejowych różnego kalibru (niem. Eisenbahn Kanone). Nie były to działa wprawdzie tak ogromne jak „Dora”, ale za to wykazywały się często większą skutecznością od swej „najpotężniejszej siostry”, a przy tym były znacznie łatwiejsze w obsłudze, eksploatacji i transporcie niż ona. Poniżej przegląd niemieckich dział kolejowych używanych podczas II wojny:
- 15 cm K. (E) - kalibru 150 mm – najmniejsze z dział tego typu
- jego nieco większy „brat” - 17 K. (E) kaliber 17 cm
- działo oznaczone jako 20 K. (E) – kaliber 20 cm
- 21 cm K. (E) 12 - znane jako „Langer Gustav”. Działo skonstruowane zostało jako następca słynnego „działa paryskiego” ostrzeliwującego stolicę Francji podczas I wojny światowej. Kaliber działa K 12 wynosił 210 mm, zasięg aż 115 km, m.in. dzięki długiej, ponad 33-metrowej lufie, dużej prędkości początkowej pocisku oraz jego stosunkowo niewielkiej masie wynoszącej 107 kg. Lufa miała niestety bardzo niską żywotność, ocenianą maksymalnie na 90 strzałów. Działa używano m.in. w 1940 r. w okolicach Pas – De-Calais, skąd ostrzeliwało ono angielskie wybrzeże, jednak bez większych sukcesów.
- 21 cm K. (E) 39 – kaliber 210 mm
- 24cm K. (E) „Theodor Bruno” – to 240 mm działo było używane m.in. do ostrzeliwania Warszawy podczas powstania, wyprodukowano 5 sztuk
- 28 cm K. (E) Bruno – działo kolejowe kalibru 283 mm. Powstały aż cztery jego wersje, różniące się między sobą m.in. wymiarami, zasięgiem strzału, wagą: „Kurze Bruno” – powstało 8 sztuk, „Lange Bruno” – 3 sztuki, „Schwere Bruno”- 2 sztuki, „Neue Bruno” – 3 sztuki
- 28 cm K. (E) 5 – uważane przez wielu ekspertów za najlepsze niemieckie działo kolejowe II wojny. Ta niezwykle udana konstrukcja była całkowicie nowa i oryginalna w stosunku do innych dział tego typu. W 1936 roku rozpoczęto produkcję tych dział, a już 4 lata później Niemcy dysponowali 8 takimi armatami. Działo ciągle było poddawane różnego rodzaju ulepszeniom, powstawały jego wersje eksperymentalne jak np. K5 Glatt - armata zdolna do strzelania amunicją podkalibrową, o gładkiej lufie rozwierconej do 310 mm.
Działa K5, nazywane dzięki swojej długiej i stosunkowo cienkiej lufie „Schlanke Bertha”
- („Chuda Berta”), przeszły swój chrzest bojowy we Francji. Następnie weszły w skład umocnień Wału Atlantyckiego, gdzie były używane m.in. do ostrzeliwania okrętów alianckich i wybrzeży Wielkiej Brytanii. W kampanii rosyjskiej użyto ich do ostrzału Leningradu i Stalingradu oraz przy oblężeniu Sewastopola. Planowano także przetransportowanie ich do Tunezji, jednakże wojska marszałka Rommla skapitulowały, nim udało się tego dokonać.

Spory sukces odniosły działa K5 w walkach we Włoszech. 22 stycznia 1944 r. w wyniku operacji „Shingle”, wojska alianckie wylądowały na plażach w okolicach miast Anzio i Nettuno. Amerykański 6 korpus w skład którego wchodziła amerykańska 3 dywizja piechoty, batalion Rangersów oraz 1 brytyjska dywizja piechoty, szybko zdołał wywalczyć solidny przyczółek na włoskiej ziemi przy znikomych stratach własnych. Niemcy nie mieli w tamtym rejonie żadnych poważniejszych sił przez 48 godzin. Dopiero po tym czasie zaczęły tam nadciągać silne jednostki Wehrmachtu.Alianci jednak, głównie przez nieudolność i niezdecydowanie dowódcy operacji generała Johna Lucasa, zamiast zdecydowanie ruszyć do przodu i wykorzystać element zaskoczenia i szybkości, zaczęli się okopywać i umacniać bojąc się silnego kontrnatarcia wroga i likwidacji przyczółków. Rezultatem takich działań stało się zablokowanie sił sprzymierzonych przez stale rosnące siły niemieckie, które wkrótce rozpoczęły silne natarcia na alianckie przyczółki w rejonie Anzio/Nettuno. Ostatecznie siłom brytyjsko - amerykańskim nie udało się wyrwać z okrążenia aż do 23 maja 1944 r., kiedy to wreszcie wzmocniony 6 korpus przełamał linie wojsk niemieckich.

Niemałą zasługę w trzymaniu w szachu wojsk alianckich miały właśnie dwa działa K5, które od początku lutego rozpoczęły intensywny ostrzał przyczółków. Działa przybyły przez Rzym pod koniec stycznia w rejon miasta Albano, położonego w odległości ok. 50km od Anzio. Tam działa zostały umieszczone w tunelach, gdzie były dobrze zabezpieczone przed atakami lotnictwa. Wytaczano je stamtąd jedynie podczas strzelania. Oba działa dzięki ogromnej sile ognia i wielkiej celności, spowodowały wiele strat w szeregach aliantów, ale przede wszystkim przyczyniły się do zamarcia praktycznie całego ruchu na plażach, zabijając wszelkie przejawy aktywności Aliantów. Nękający ogień, bezustannie prowadzony przez nie aż do przerwania oblężenia przyczółków, z pewnością trwale zapisał się w pamięci żołnierzy sił sprzymierzonych, którzy nadali im nawet nazwy: „Anzio Anne” - czyli Anusia z Anzio, oraz „Anzio Express”, bowiem odgłos i świst nadlatujących olbrzymich pocisków o wadze ponad ćwierć tony miał kojarzyć się z nadjeżdżającym w szybkim tempie pociągiem ekspresowym... Niemieccy artylerzyści na swój własny użytek ochrzcili działa mianem „Leopold” oraz „Robert”. Przez cały okres oblężenia rejonu Anzio/Nettuno lotnictwu sprzymierzonych nie udało się zniszczyć dział, mimo posiadania informacji o ich położeniu. Zostały przechwycone dopiero po zdobyciu Rzymu w czerwcu 1944 r. Żołnierze alianccy odnaleźli je w miejscowości Civitavecchcia. Armata „Robert” została tak mocno uszkodzona przez niemieckich artylerzystów, że w rezultacie pozostało tylko pocięcie jej na złom, natomiast „Leopold” został odrestaurowany i umieszczony w Muzeum Uzbrojenia Armii Amerykańskiej w Aberdeen w stanie Maryland, gdzie do dziś można go oglądać.

Działa K5 uważane za najlepszą niemiecką broń tego typu; powstały w liczbie 25-28 sztuk, a ich produkcja trwała do końca wojny. Brały udział w walkach prawie na wszystkich frontach.

28 cm K. (E) 5: główne parametry
Kaliber: 283 mm
Ciężar całkowity: 218 ton
Ciężar lufy: 85 ton
Długość całkowita: 32 metry
Długość lufy: 21,5 metra
Kąt ostrzału: do 55 stopni
Masa i zasięg pocisków: 255,5 kg - 62,4 km, 248 kg - 86,5 km
Szybkostrzelność: 8-12 pocisków/godzinę
Prędkość początkowa pocisków: 1120 m/s

- 38 cm K. (E) „Siegfried” - działo kolejowe kalibru 381 mm. Strzelało pociskami o wadze prawie pół tony na odległość maksymalną do 55km, oraz pociskami 800 - kilogramowymi na odległość do 42 km. Niemcy zbudowali bardzo podobne działa w wersji morskiej (niem. Schiffskanone) oznaczone jako 38 cm SK C/34, stanowiące uzbrojenie Wału Atlantyckiego, a także pancerników „Bismarck” i „Tirpitz”. Działo kolejowe „Sigfried” zostało zamówione w liczbie 8 sztuk, zbudowano jedynie 3 sztuki.
- 40.6 cm K. (E) „Adolf” – działo wielkiego kalibru 406 mm. Zbudowano jedynie jedno działo kolejowe tego typu. 20 - metrowej długości lufa mogła wyrzucać tonowe pociski na odległość do 43 km, lub 600 - kilogramowe na odległość do 56 km. Istniała także morska wersja działa - SK C/34, pierwotnie przeznaczona dla mających powstać nowoczesnych pancerników w ramach tzw. „planu Z”. 7 tych dział zostało zainstalowanych w Norwegii jak baterie obrony wybrzeża, a 3 trafiły na Hel, a wkrótce zostały przetransportowane do Francji, gdzie umieszczono je w miejscowości Sangatte, skąd mogły ostrzeliwać Dover.

Działo V-3

W czasie II wojny, niemiecka myśl konstruktorska spłodziła, poza „klasycznymi” olbrzymimi działami, również niezwykłą armatę, znaną jako V-3. Należała ona do tzw. „broni odwetowych” (niem.Vergeltungswaffe). Niemieccy konstruktorzy opracowali i stworzyli także bezpilotowe samoloty odrzutowe V-1 oraz rakiety balistyczne V-2. Działo V-3 z wyglądu nie przypominało zwykłych dział kolejowych, czy morskich. Posiadało 127 – metrowej długości lufę kalibru 150 mm. Niezwykle innowacyjny był sam proces oddawania strzałów. 3 – metrowej długości pocisk miał, w miarę posuwania się w stronę wylotu lufy, być napędzany przez eksplozje, powodowane przez małe ładunki prochowe rozmieszczone co 3 metry wzdłuż całej lufy. Nadawało to pociskowi prędkość wylotową 1550 m/s i zasięg aż do 160 km! Prace nad V-3 zainicjowano w 1943 roku w miejscowości Hillersleben k. Magdeburga, oraz na wyspie Wolin. Główny kompleks został zlokalizowany we Francji, w miejscowości Marquisie Mimoyecques, w pobliżu Calais. W betonowych szybach na głębokości ok. 130 m, biegnących pod pewnym kątem w głąb ziemi miały znajdować się magazyny amunicji oraz miało się tam odbywać ładowanie dział. Nie mniejszej głębokości 25 m, miały istnieć magazyny z zaopatrzeniem oraz schrony dla załogi. Planowano, że do lipca 1944r. w 5 podziemnych tunelach zostaną umieszczone baterie po 5 dział każda.Zespół 25 dział mógł być w stanie zasypywać Londyn gradem 600 pocisków na dobę. Ponieważ niezwykle trudne było celowanie z takiej broni, wszystkie działa miały być na stałe zwrócone na stolicę Wielkiej Brytanii, stąd też inna nazwa nadawana V-3: „London Gun” (działo londyńskie).

We wrześniu 1943 r. Brytyjczycy wykryli budowę kompleksu dział V-3, przy budowie którego pracowało 5 tys. ludzi, głównie więźniów obozów i robotników przymusowych. Pierwszy nalot przeprowadzono 9 maja, jednak bez rezultatów. 6 lipca 1944 r. podczas kolejnego nalotu bombowego na Mimoyeceques, Lancastery należące do 617 dywizjonu RAF-u zrzuciły na kompleks olbrzymie bomby „Tallboy” o wadze 5 ton. Jedna z nich eksplodowała bardzo blisko wylotu pierwszego szybu, w którym miały przebywać działa powodując jego zawalenie. Inne bomby wbiły się w skałę wapienną z takim impetem, że zapadły się inne nie umocnione tunele, a w najniższym korytarzu na głębokości 130 m zginęło zasypanych i zalanych wodą kilkuset znajdujących się tam ludzi. Usunięcie tak rozległych zniszczeń okazało się już niemożliwie i wkrótce w końcu sierpnia Niemcy opuścili Mimoyeceques. „Projekt nr 51” - bo tak nazwano pracę nad kompleksem V-3 we Francji, upadł. Jednakże program V-3 kontynuowano dalej, używając dwóch mniejszych dział zainstalowanych w Lampaden k. Trewiru w Niemczech. Od grudnia 1944 do lutego 1945 r. 45 - metrowe lufy dział wystrzeliły w kierunku Luksemburga ponad 180 pocisków, jednak z bardzo miernymi efektami. Wkrótce potem działa dostały się w ręce armii amerykańskiej, która przewiozła je do Stanów Zjednoczonych w celu poddania testom. Ostatecznie broń ta zakończyła żywot w 1948 r. kiedy to pocięto ją na złom.

Moździerz oblężniczy Karl Gerät 040/041

W czasie I wojny światowej siłom Ententy szczególnie dał się we znaki potężny moździerz typu gamma, znany powszechnie pod nazwą „Gruba Berta”, nadaną na cześć współwłaścicielki koncernu Krupp i żony Gustava Kruppa - Berthy. Gamma był stacjonarnym moździerzem kalibru 42 cm, zdolnym do wystrzeliwania przeszło tonowych pocisków na odległość ponad 14 kilometrów. „Gruba Berta” była z pewnością szczytowym osiągnięciem niemieckiej artyleryjskiej myśli technicznej tamtych czasów. Powstała także wersja ciągniona „Grubej Berty”, oznaczona jako M gerät. Moździerze te należały do najcięższych i najpotężniejszych machin artyleryjskich użytych bojowo w ciągu I wojny. Przewyższyło je jedynie francuskie działo kolejowe „Schneider Obusiers de 520mm” o kalibrze 52 cm i masie pocisków ponad 1,4 tys. kg.

Niemieccy konstruktorzy po skonstruowaniu „Grubej Berty” nie spoczęli bynajmniej na laurach. W 1937 r. Urząd Uzbrojenia Armii (Heereswaffenamnt) złożył zamówienie w zakładach Rheinmetall –Borsig na produkcję nowego olbrzymiego moździerza samobieżnego, zdolnego zaćmić swoją chlubną „poprzedniczkę”. W maju 1940 r. na poligonie w Unterlüss przeprowadzono szereg prób układu jezdnego. W listopadzie tego roku rozpoczęto produkcję i do sierpnia 1941 r. 6 seryjnych egzemplarzy dostarczono Wehrmachtowi do jednostki 628 Schwere Artillerie Abteilung. Moździerz otrzymał nazwę „Karl” na cześć jego głównego konstruktora – generała Karla Beckera. Poszczególnym egzemplarzom nadano natomiast imiona bogów germańskich:
- „Adam” - przekazany armii 5 listopada 1940, pod koniec wojny nazwę zmieniono na „Baldur”,
- „Eva” - przekazany armii 7 listopada 1940, pod koniec wojny nazwę zmieniono na „Wotan”,
- „Thor” - przekazany armii 20 lutego 1941,
- „Odin” - przekazany armii 14 kwietnia 1941,
- „Loki” - przekazany armii 11 czerwca 1941,
- „Ziu” - przekazany armii 28 sierpnia 1941.

„Karl” podobnie jak „Dora”, został skonstruowany w celu przełamania linii Maginota. Jednak zanim został wyprodukowany, Francja upadła. Został więc użyty dopiero podczas operacji „Barbarossa”. W lipcu 1941 r. 4 moździerze wysłano na front wschodni. „Thor” i „Odin” brały udział w ostrzale twierdzy sewastopolskiej. Ich 600 - milimetrowe pociski zdemolowały kazamaty rosyjskiego fortu nr 30, zniszczyły opancerzoną wieżę mieszczącą 305 mm działa, rozbiły mniejsze wieże opancerzone wyposażone w dalmierze. Od 2 do 13 czerwca moździerze wystrzeliły 118 pocisków, a teren fortu został trafiony do 12 czerwca 86 razy. Pod koniec oblężenia gdy dosłano amunicję, wystrzelono jeszcze 75 pocisków. „Karl” oznaczony numerem 6 – „Ziu”, od 15 sierpnia brał udział w bombardowaniu Warszawy podczas Powstania. Jego stanowisko bojowe znajdowało się koło pomnika generała Sowińskiego, w parku na Woli. Stamtąd do 21 września ostrzeliwał Śródmieście. Następnego dnia został rozmontowany i odesłany pociągiem do miejscowości na południe od Berlina. „Karl” był olbrzymią machiną, zdolną do poruszania się na własnych gąsienicach. 12 cylindrowy silnik o mocy 580 KM pozwalał na osiągnięcie prędkości 10km/h. Jednakże do przemieszczania ważącego 124 tony kolosa nieodzowne było transportowanie go koleją, po uprzednim rozłożeniu na kilka elementów.Podwozie dzieliło się na 3 części –przednią gdzie mieścił się silnik, środkową –gdzie był umieszczony sam moździerz i tylną - zawierającej mechanizm opuszczania i podnoszenia podwozia. Do bezpośredniej obsługi „Karla” potrzeba było 17 żołnierzy i dwóch bezwieżowych transporterów amunicyjnych na podwoziu PzKpfw IV (niem. Munitionsschlepper ), mogących przewozić do czterech 60 – centymetrowych pocisków. Ogółem wyprodukowano 13 tego typu pojazdów. Moździerz Gerät 040 potrafił wystrzelić 600 mm pocisk przeciwbetonowy o wadze 2170kg zawierający 348 kg ładunku kruszącego na odległość 4300 metrów, lub pocisk rozpryskowy o wadze 1700 kg z 460 kg ładunku kruszącego na odległość 6600 metrów. W maju 1942r. zamówiono dla wszystkich egzemplarzy dłuższą lufę o mniejszym kalibrze 540 mm(Gerät 041), co pozwoliło na zwiększenie donośności pocisków do 10,5 km. Modyfikacji poddano jednak tylko 3 moździerze. Pociski do nowej lufy ważyły odpowiednio 1,58 i 1,25 tony. Szybkostrzelność wynosiła 6 strzałów na godzinę.

„Karl” okazał się bronią równie nieporęczną i mało skuteczną w stosunku do nakładu sił i środków przy jego budowie, transporcie i obsłudze, co potężna „Dora”. Nadawał się jedynie do bombardowania silnych umocnień i fortyfikacji. Nowoczesna wojna położyła kres istnieniu takich machin bojowych, a niekwestionowana dominacja lotnictwa i kres wojny pozycyjnej na zawsze usunęły w cień „Karla”, „Dorę” oraz inne podobne „pancerne mastodonty”. Superpotężne działa i moździerze po zakończeniu II wojny światowej i upadku III Rzeszy - kraju przodującego niewątpliwie w ich produkcji i użyciu, nieodwołalnie odeszły do lamusa historii, pozostawiając jednak po sobie pewnego rodzaju podziw dla myśli technicznej i sztuki konstruktorskiej, dzięki której powstały.

Karl Gerät 040/041: główne parametry
Kaliber (040/041): 600 mm/540 mm
Masa bojowa: 124 tony
Długość: 11,15 m
Szerokość: 3,16 m
Wysokość: 4,78 m
Silnik: Daimler Benz V12, 42.3l, 580 KM
Prędkość maksymalna: 10km/h
Zasięg: 25-40 km
Pancerz: 8 mm
Masa pocisków: (040/041): 2,17 t, 1,7t / 1,58 t, 1,25 t

Bibliografia

Bogusław Wołoszański, Encyklopedia II wojny światowej,Warszawa 1997
Wiktor Suworow, Samobójstwo, Warszawa 2002
Discovery Narzędzia Wojny, Wielkie działa Hitlera
Strony internetowe, dostęp: marzec 2008
http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=8905
http://pl.wikipedia.org/wiki/80_cm_Kanone_5_%28Eisenbahn%29
http://pl.wikipedia.org/wiki/21_cm_Kanone_12_%28Eisenbahn%29
http://pl.wikipedia.org/wiki/28_cm_Kanone_%28Eisenbahn%29_Kurze_Bruno
http://pl.wikipedia.org/wiki/28_cm_Kanone_5_%28Eisenbahn%29
http://pl.wikipedia.org/wiki/60-cm_Karl_Ger%C3%A4t_040
http://en.wikipedia.org/wiki/Adolf_Gun
http://pl.wikipedia.org/wiki/60-cm_Karl_Ger%C3%A4t_040
http://www.powstanie-warszawskie-1944.ac.pl/karl.htm
http://www.one35th.com/siegfried38cm/38cm_spec.htm
http://www.militarium.net/viewart.php?aid=283
http://www.hpwt.de/2Weltkrieg/Karle.htm
http://www.panzerlexikon.de/eisenbahn2.htm
http://www.waffenhq.de/panzer/moerser-thor.html
http://www.one35th.com/model/k5/k5_hist04.htm
http://www.dws.xip.pl/bron/francja/f84.html –z marca 2008
http://www.strefazero.kkozle.pl/index.php?goto=archnews&idn=296




Data dodania: 19.04.2008 · Data modyfikacji: 10.01.2012· Liczba wyświetleń: 47615

Autor:

Jarek Mierzejewski

Liczba artykułów autora: 19

Skomentuj artykuł i dołącz do dyskusji!



Zobacz inne artykuły w tej kategorii

Watykan a HolocaustWatykan a Holocaust
Adam Stankiewicz 
8222Błąd8221 angielskiego kapitana„Błąd” angielskiego kapitana
Jacek Kutzner 
Człowiek który przeleciał pod Wieżą EifflaCzłowiek, który przeleciał pod Wieżą Eiffla
Łukasz Golowanow 
Rozpracowanie tajemnicy niemieckiego poligonu doświadczalnego wnbspPeenemündeRozpracowanie tajemnicy niemieckiego poligonu doświadczalnego w Peenemünde
Artur Jendrzejewski 

Portal historyczno-militarny Konflikty.pl pragnie szerzyć wiedzę o historii Polski i świata, ze szczególnym uwzględnieniem najintensywniejszego i najstraszniejszego z jej przejawów: historii wojen oraz narzędzi używanych do ich prowadzenia. Publikujemy teksty zarówno uznanych badaczy ze stopniami naukowymi, jak i doświadczonych pasjonatów, niemniej jednak na pierwszym miejscu niezmiennie stawiamy jakość.

Zobacz nasze profile:
       
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl zarejestrowano w międzynarodowym systemie informacji o wydawnictwach ciągłych i oznaczono symbolem: ISSN 2082-7903.