Ogłoszona 14 marca 1939 roku, w przededniu wkroczenia żołnierzy Wehrmachtu na terytorium Czech, deklaracja niepodległości Słowacji – republiki narodowej Słowaków, państwa utworzonego na fundamencie upadającej Republiki Czechosłowackiej – była polityczną ułudą. Niemiecki patron faszyzującego rządu księdza Josefa Tiso opartego na wpływach Słowackiej Partii Ludowej Hlinki skutecznie związał nowo powstałe państwo silnymi więzami politycznymi, gospodarczymi i militarnymi. Hitler cynicznie wykorzystał niesnaski panujące między dwoma bratnimi narodami, dając wyraźnie do zrozumienia, komu Słowacy winni okazywać daleko idącą lojalność. U progu nowej wojny w Europie armia słowacka niczym wierny wasal stanęła u boku hitlerowskiego suzerena w nadchodzącej inwazji na sąsiada zza Karpat.

Wielka baza wypadowa Wehrmachtu

W przygotowywanych planach agresji na Polskę strategiczną rolę odgrywało położenie geograficzne Słowacji. Możliwość ataku sił niemieckich z tego kraju oznaczała otoczenie przyszłej ofiary z aż trzech kierunków, co zmuszało mniej licznego przeciwnika do jeszcze większego rozproszenia sił. Dla wojsk polskich konieczność zabezpieczenia kolejnych 638 kilometrów granicy z południowym sąsiadem uniemożliwiała skoncentrowanie większej ilości wojsk na Śląsku. Ewentualne przystąpienie Słowacji do wojny stawiało pod znakiem zapytania sens obrony wojsk polskich opartych na umocnieniach Obszaru Warownego „Śląsk”.

Działający bez przeszkód na nominalnie niezależnym terytorium słowackim Niemcy już w kwietniu 1939 roku rozpoczęli przygotowania na potrzeby nadchodzącej kampanii wojennej. Wytyczyli w zachodniej części kraju specjalną strefę ochronną, gdzie miało powstać całe zaplecze militarne i gospodarcze działające z myślą o skierowanych tam wielkich jednostek Wehrmachtu. Niemieccy oficerowie rozpoczęli również pracę instruktażową na potrzeby tworzonej właśnie armii słowackiej.

Oficjalnie dopiero w sierpniu doszło do sformalizowania sojuszu wojskowego, który de facto oznaczał oddanie słowackiego wojska pod dowództwo niemieckie. Dodatkowo w dowód lojalności wobec niemieckiego „opiekuna” rząd słowacki przygotował dla potrzeb Luftwaffe kilka nowych lądowisk między innymi na miejscu starego toru wyścigowego dla koni w Wielkiej Łomnicy.

Lekka tankietka Tč vz. 33

Lekka tankietka Tč vz. 33

W sierpniu rozpoczęto również intensywną dyslokację wielkich jednostek Wehrmachtu, które miały wyruszać do walki z terytorium satelity. Oficjalna prasa argumentowała ten fakt rosnącym zagrożeniem ze strony polskiego rządu – niemieckie siły zbrojne miały jedynie osłonić sojusznika przed agresją. Co ciekawe, Niemcy zbytnio nie kryli intensywnych przygotowań. Polski wywiad doskonale orientował się w rzeczywistych zamiarach sztabowców niemieckich.

Pełne oddanie

24 sierpnia ogłoszono stan gotowości bojowej w armii słowackiej. Dwa dni później zmobilizowano dwa pierwsze roczniki rezerwistów, 28 sierpnia ogłoszono pełną mobilizację armii i pełniącej pomocnicze funkcje przy wojsku paramilitarnej organizacji rządzącej partii, Gwardii Hlinkowej, 30 sierpnia pod broń wezwano zaś kolejne trzy roczniki poborowych.

29 sierpnia przekształcono Główne Dowództwo Wojskowe w Dowództwo Armii Polowej „Bernolák”. Głównodowodzącym armii został dotychczasowy minister obrony narodowej generał I rangi Ferdinand Čatloš (który po nominacji ustąpił z rządu), a jej szefem sztabu mianowano majora Sztabu Generalnego Emila Novotnego.

Pełen plan mobilizacyjny armii słowackiej zakładał powołanie pod broń 148.113 mężczyzn z czego 30 sierpnia 51.306 powołanych żołnierzy miało stanowić przeznaczoną do ataku na Polskę Armię Polową „Bernolák”. Utworzona armia lądowa składała się z trzech dywizyjnych zgrupowań piechoty, do których 5 września, już w czasie działań wojennych, dokooptowano zgrupowanie wojsk szybkich.

Na pierwsze zgrupowanie, o kryptonimie „Jánošik” pod dowództwem generała II rangi Antona Pulanicha składały się: 4. i 5. Pułk Piechoty, 2. Samodzielny Batalion Piechoty wspierany przez I rozpoznawczy dywizjon kawalerii, 2. Pułk Artylerii oraz 2. dywizjon 4. Pułku Artylerii.

Drugie zgrupowanie, „Škultéty” pod komendą podpułkownika Jána Imro (od 5 września generała II rangi Alexandra Čunderlika), obejmowało: 3. Pułk Piechoty, 1.,3. i 4. Samodzielny Batalion Piechoty wspierany przez 2. Pułk Artylerii oraz III rozpoznawczy dywizjon kawalerii.

W skład trzeciego zgrupowania dywizyjnego piechoty, „Rázus” dowodzonego przez pułkownika dyplomowanego Augustina Malára, wchodziły: 1. i 2. Pułk Piechoty, 5. i 6. Samodzielny Batalion Piechoty wspierany przez 3. Pułk Artylerii, 1. dywizjon 4. Pułku Artylerii oraz III rozpoznawczy dywizjon kawalerii.

Zorganizowana już w trakcie wojny grupa wojsk szybkich „Kalinčiak”, od 5 września znajdująca się pod dowództwem podpułkownika Jána Imro, składała się z: I dywizjonu kawalerii, II dywizjonu kolarzy i III dywizjonu zmotoryzowanego. 22 września, wzmocniona plutonem lekkich czołgów i samochodów pancernych, posiadała osiemnaście samochodów pancernych Tatra OA vz. 30. Dodatkowo armii podporządkowano jako samodzielne formacje: 4. i 5. Pułk Artylerii, pociąg pancerny „Bernolák” (o kryptonimie „Hrdlička”), batalion telegraficzny „Bernolák”, batalion zmotoryzowany „Topol” oraz dowództwa lotnictwa i obrony przeciwlotniczej.

Słowackie siły lądowe dysponowały 50 lekkimi czołgami LT vz. 35, 27 lekkimi czołgami LT vz. 34, 30 tankietkami Tč vz. 33, trzema samochodami pancernymi Škoda OA vz. 27, osiemnastoma samochodami pancernymi Tatra OA vz. 30.

Wyposażenie artylerii stanowiło: 271 armat przeciwpancernych, 24 działa przeciwlotnicze średniego kalibru i 62 małego kalibru, 375 lekkich dział polowych i górskich, 151 ciężkich armat polowych i 150 moździerzy.

W kampanii przeciwko Polsce postanowiono wykorzystać również lotnictwo, które choć w połowie znajdowało się w fazie organizacji, miało realizować zadania na rzecz sojuszniczej Luftwaffe i własnej armii lądowej. Siły powietrzne Słowacji – Slovenské Vzdusné Zbrane – utworzono na bazie jednostek czechosłowackich. Otrzymały jednak nowe oznakowanie – na bokach kadłuba niemieckich krzyż, na ogonie zaś znak słowacki.

Lekki czołg LT vz 35

Lekki czołg LT vz 35

Uformowano trzy eskadry myśliwskie o numerach: 11, 12 i 13, dysponujące 90 maszynami myśliwskimi: 79 typu Avia B.534 i 11 typu Avia Bk.534. Dodatkowo utworzono trzy eskadry rozpoznawczo-bombowe o numerach 1, 2 i 3 mające na stanie 88 maszyn rozpoznawczych: 73 Letov Š 328 i 15 typu Aero A 100 i Ab 101 oraz trzy bombowce: Bloch MB-200, Fokker F.VII i Avia B-71. Dla potrzeb nadchodzącej inwazji na nadgraniczne lotniska skierowano trzy jednostki: 1. Pozorovaci letka (1. Eskadrę Rozpoznawczą) oraz 11. i 12. Stihacia letky (Eskadrę Myśliwską).

Sprzęt i wyposażenie armii słowackiej pochodziło z zasobów zlikwidowanej wspólnej armii Czechów i Słowaków. Generał Čatloš zachęcał żołnierzy pochodzenia czeskiego do pozostawiania w szeregach narodowej armii słowackiej, niemniej do wybuchu wojny jedynie pięćdziesięciu żołnierzy narodowości czeskiej wyraziło chęć pozostania w wojsku.

Rzeczywisty drugi agresor na lądzie

1 września 1939 roku ksiądz Tiso wydał rozkaz prewencyjnego uderzenia armii słowackiej na Polskę uzasadniając go realnym zagrożeniem ze strony polskiej armii i odwiecznym konfliktem polsko-słowackim o Orawę i Spisz. Oskarżano też Polskę o sprzyjanie węgierskiemu rewizjonizmowi wobec Słowacji.

Oficjalnie agresja słowacka nie została poprzedzona wypowiedzeniem wojny, a pierwszą osobą protestującą przeciw haniebnemu atakowi był nikt inny tylko sam ambasador Republiki Słowackiej w Polsce Ladislav Szathmára, który skierował pismo do ministra spraw zagranicznych RP Józefa Becka, w którym szczerze ubolewał nad niegodziwością III Rzeszy, która ubezwłasnowolniła państwo słowackie, czyniąc z niego bazę wypadową przeciwko Polsce, a cały naród i armię wplątując w wojnę. Protest, choć jednostkowy, stanowi dowód na brak akceptacji dla napaści ze strony części społeczeństwa słowackiego, niechętnemu jakiemukolwiek konfliktowi, a zwłaszcza z II RP.

Armię generała Čatloša podporządkowano dowódcy niemieckiej 14. Armii, generałowi pułkownikowi Wilhelmowi Listowi, którego formacja wchodziła w skład Grupy Armii „Południe” pod dowództwem generała Gerda von Rundstedta. Słowacką armię polową ulokowano nad granicą z terytorium polskim.
Wraz z rozpoczęciem działań wojennych sztab armii słowackiej ulokował się w Spiskiej Nowej Wsi. Na czele sztabu OKW koordynującego wspólne działania niemiecko-słowackie stanął generał major Erwin Engelbrecht.

Słowackie oddziały uderzały na trzech odcinkach: podhalańskim, nowosądeckim i bieszczadzkim. Pierwsze agresywne ruchy wojsk słowackich miały miejsce wczesnym rankiem 1 września około godziny 5.00. Z początku słowacki sztab planował wkroczyć na obszary sporne, lecz pod naciskiem niemieckim kontynuowano marsz w głąb Polski. W zamyśle sztabu Čatloša do zadań ofensywnych przeznaczono grupy „Jánošik” i „Rázus”, zaś grupa Škultéty miała zabezpieczać zdobycie pierwszo liniowych jednostek sprzymierzeńca.

Zgrupowanie „Jánošik” już pierwszego dnia wojny zajęło Zakopane, a po trzech dniach walk osiągnęło linię Nowy Targ–Maniowy. Następnie oddziały generała Pulanicha wyruszyły w kierunku na Ochotnicę–Tymbark i 6 września pododdziały zajęły Muszynę. W następnych dniach, między 8 a 11 września, formacja działała na odcinku Medzilaborce–Sanok, zmuszając polską 3. Brygadę Górską do szybkiego odwrotu na północ. Oddziały pierwszego zgrupowania współpracowały z tworzonymi pod patronatem Niemiec oddziałami ukraińskich nacjonalistów pułkownika Szuszki, z którego ludźmi nocą z 9 na 10 września wkroczyli do Jaślisk. Nad miejskim ratuszem przez parę następnych dni powiewały obie flagi: słowackie i ukraińskie.

Samolot myśliwski Avia B.534

Samolot myśliwski Avia B.534

Na terenie operacyjnym pierwszego zgrupowania miał miejsce wypad przeprowadzony przez grupę żołnierzy Batalionu Obrony Narodowej „Gorlice” kapitana Stanisława Czwiertnia, która wobec bezczynności przeciwnika, przekroczyła granicę i wysadziła most w okolicach miejscowości Becherow. Akcja okupiona śmiercią strzelca Władysława Jurkiewicza uniemożliwiła zmotoryzowanym oddziałom niemieckim uderzenie w okolice Wysowej.

Zgrupowanie „Škultéty” w pierwszych dwu dniach, mimo lokalnych prób przekroczenia granicy, wobec oporu dobrze zorganizowanej polskiej obrony pododdziałów 2. Brygady Górskiej, pozostało na pozycjach. Na obszarze operacyjnym tejże jednostki doszło do wypadu żołnierzy polskich. W nocy z 1 na 2 września żołnierze 1. Kompanii Batalionu KOP Żatyń przejęli kontrolę nad słowackimi miejscowościami: Mnišek nad Popradem, Kače i Pilhovčik.

Niestety miał też miejsce hańbiący incydent – 2 września zwabiono do szlabanu granicznego polskiego oficera i dowódcę 1. plutonu 1. Kompanii z 1. batalionu „Dukla” 2. Pułku Piechoty KOP „Karpaty” porucznika Rajmunda Świętochowskiego, po czym uprowadzono go i po brutalnym przesłuchaniu zastrzelono. Spontaniczny odwet podwładnych porucznika, wbrew decyzji zwierzchników, doprowadził do spalenia budynku słowackiej strażnicy. Ciało zamordowanego Słowacy oddali dopiero 5 września.

Zgrupowanie samodzielnie zajęło Krynicę Zdrój, Tylic i Białą.

Następnie do 16 września zabezpieczało tereny zajmowane przez prące do przodu oddziały niemieckie do linii Lesko–Sanok– Rymanów–Krosno, po czym zostało zluzowane przez pododdziały Grypy Szybkiej podpułkownika Imro.

Zgrupowanie „Rázus” wraz z jednostkami niemieckiej 3. Dywizji Górskiej walczyło z polskimi obrońcami na południe od linii Krosno–Sanok po linię Bukowsko–Kulaszne– Baligród–Cisna.

Istotny wkład w działaniach sił słowackich miały jednostki pancerne. Z początku planowano jedynie wesprzeć oddziały piechoty opancerzonymi pojazdami, później zdecydowano o sformowaniu osobnego zgrupowania wojsk szybkich.

W pierwszym dniu walki do dyspozycji dowódcy zgrupowania „Jánošik” przekazano trzy samochody pancerne Tatra OA vz. 30. Z kolei zgrupowaniu „Rázus” pułkownika Málara przydzielono cztery samochody pancerne Tatra OA vz. 30 i trzy lekkie czołgi LT vz. 35. Niemniej, nie powiodły się próby przekroczenia bronionej przez Polaków Przełęczy Chylickiej ku Tyliczowi, gdzie jeden pojazdów opancerzonych dowodzony przez sierżanta Imricha Gasę został uszkodzony przez ostrzał ze strony Polaków, którzy zmusili napastników do odwrotu.

Samolot rozpoznawczy Letov s 328

Samolot rozpoznawczy Letov s 328

Wobec tego 3 września sztab armii polecił majorowi Cani wyruszyć z garnizonu wojsk pancernych na czele oddziału „Havran” liczącego trzynaście lekkich czołgów LT vz. 35, sześciu samochodów pancernych Tatra OA vz. 30, dwudziestu samochodów ciężarowych z sześcioma armatami przeciwpancernymi vz. 37M, sześciu motocykli, sześciu samochodów osobowych – łącznie 290 żołnierzy i sześciu oficerów. Jednostka wraz z pozostałymi pojazdami Armii „Bernolák” utworzyła Grupę Wojsk Szybkich (Rychlá skupina) „Kalinčiak”, która bez walki dotarła do Tarnowa oraz Dębicy.

2 września do Jaworzyny Spiskiej przybyli tuż po zajęciu wsi generał Čatloš i szef propagandy Machem, których mieszkańcy powitali łukiem triumfalnym przygotowanym z kosodrzewiny i kwiatów. Trzeba zresztą wspomnieć, iż większość kampanii polskiej minęła dowódcy armii słowackiej na licznych oficjalnych imprezach i okolicznościowych bankietach.

Godnym odnotowania są propolskie zachowania w szeregach armii słowackiej, która przez cały okres konfliktu raczej niechętnie udzielała się w boju. W pierwszych dniach wojny zdarzały się dezercje żołnierzy na stronę polską. Dochodziło do sabotowania rozkazów niemieckich zwierzchników, a nawet wypowiadania posłuszeństwa własnym przełożonym. Niemniej, wraz z rozwojem sytuacji, częstotliwość takich zdarzeń wyraźnie malała. Prasa słowacka, a w szczególności lokalna prasa spiska, wyszydzała postawę polskich obrońców, uważając ich skromny opór za oznakę tchórzostwa. Aż nadto często drukowano liczne artykuły dziękczynne dla „Wielkiej Rzeszy i jej Führera, jako że dzięki ich opiece do macierzy wracają zagrabione przez Polaków w 1938 roku ziemie słowackie”.

Pojazd opancerzony Škoda OA vz. 27

Pojazd opancerzony Škoda OA vz. 27

W większych miejscowościach zajętych przez wojska słowackie (w tym w Zakopanem) ulokowano skromne garnizony bądź posterunki, które zakończyły swą misję wraz z przejęciem kontroli nad danymi terytoriami przez oddziały Grenzschultzu. Warto odnotować, iż stacjonujący w polskich miejscowościach słowaccy żołnierze odnosili się do Polaków z wyraźną sympatią. Słowaccy oficerowie podkreślali, iż „górska przyjaźń jest wieczna!”

Armia Polowa „Bernolák” wróciła do kraju, kończąc zwycięską kampanię polską oficjalnie 1 października 1939 roku.

Rzeczywisty drugi agresor w powietrzu

Drugą obok wojsk lądowych siłą zbrojną Słowacji użytą przeciw Polsce było lotnictwo. W kampanii polskiej wykorzystano dwadzieścia maszyn myśliwskich Avia B. 534 (uformowane w dwóch dywizjonach myśliwskich) i dziesięć samolotów Letov Š- 328 (w jednym dywizjonie rozpoznawczym).

Zadaniem przydzielonym znajdującym się na lotnisku Vinné myśliwcom słowackim było eskortowanie niemieckich bombowców nurkujących Junkers Ju 87 z 4. Luftflotte generała Löhra. W tym celu odbyło się osiem lotów eskortowych na odległość do osiemdziesięciu kilometrów podczas nalotów na cele w południowej Małopolsce.

6 września udało się słowackiemu pilotowi zestrzelić polski samolot. Pierwszym i, jak się później okazało, ostatnim lotnikiem, któremu udała się ta sztuka, był sierżant Hanovec pilotujący Avię B.534, który o godzinie 12.18 w okolicach miejscowości Ostrovany u Ňaršan zestrzelił samolot rozpoznawczy Lublin R.XIIID kaprala pilota Mariana Piaseckiego i porucznika obserwatora Edwarda Porada z 56. Eskadry Obserwacyjnej.

Podczas lotów eskortujących doszło do awarii silnika maszyny pilotowanej przez sierżanta Viliama Gruna, któremu szczęśliwie udało się dotrzeć na własne tyły. 9 września los nie był tak łaskawy dla kaprala Viliama Jaloviara, którego uszkodzony samolot przy próbie awaryjnego lądowania koło Presova rozbił się, a sam pilot zginął. 17 września doszło do bratobójczego ataku słowackich lotników na pociąg przewożący członków Legionu Czesko-Słowackiego, w wyniku czego śmiertelne rany poniósł jeden legionista.

Żołnierze niemieckiej 2. Dywizji Górskiej i żołnierze słowaccy na granicy polsko-słowackiej w Barwinku

Żołnierze niemieckiej 2. Dywizji Górskiej i żołnierze słowaccy na granicy polsko-słowackiej w Barwinku


Siły powietrzne, uszczuplone o dwa samoloty Avia B.534, zakończyły działania operacyjne na terenie Polski 18 września. Następnie skierowano je do baz na wschodzie kraju, skąd miały patrolować granicę polsko-węgierską.

26 września zmierzający do Węgier polski samolot rozpoznawczy RWD-8 został zaatakowany przez maszynę pilotowaną przez sierżanta Viliama Gruna. Słowak zgłosił pewne przechwycenie, niemniej nie odnaleziono wraku, co sugeruje iż polski lotnik po awaryjnym lądowaniu kontynuował przelot.

Rachunek zysków i strat

Straty Słowaków w wojnie z Polską wyniosły osiemnastu zabitych, 48 rannych i
jedenastu zaginionych.

Stracono bezpowrotnie dwa samoloty myśliwskie Avia B.534, uszkodzono poważnie jeden samochód pancerny Tatra OA vz. 30.

Führer Rzeszy Niemieckiej Adolf Hitler w oficjalnym podziękowaniu za udział słowackiego sojusznika w wojnie przeciwko Polsce wysłał list gratulacyjny adresowany do prezydenta Republiki Słowackiej, a trzech dygnitarzy, w tym dowódcę armii słowackiej generała Čatloša, odznaczył niemieckimi Żelaznymi Krzyżami I i II klasy.

W odpowiedzi słowacki przywódca przedstawił w jednym zdaniu wykładnię swojej polityki: „Nasza postawa u boku Niemiec jest dowodem naszego przekonania, że współdziałamy w słusznej sprawie i że nie zapomnieliśmy o tym, co Niemcy i ich Führer zrobili dla nas.”

Ostatnim aktem zwycięskiej wojny z Polską była wielka, dziesięciotysięczna parada zwycięstwa zorganizowana 5 października w pobliżu Popradu, z udziałem zaproszonych, niemieckich gości. Na miejscu przeglądu wojsk dokonali ksiądz Tiso oraz generał Čatloš. Orkiestra wykonywała zarówno hymn słowacki, jak i niemiecki, a także pieśni wojskowe obydwu sojuszników. Weteranów kampanii z obydwu armii udekorowano specjalnie ustanowionym Krzyżem Zwycięstwa. Na pamiątkę doniosłych wydarzeń dwie główne ulice Popradu nazwano ulicami Adolfa Hitlera i Andrzeja Hlinki.

Dla Niemiec udział Słowaków miał duże znaczenie dyplomatyczne – oto trzeci naród utożsamia się z likwidacją państwa polskiego i uznaje nowy porządek w Europie Środkowo-Wschodniej. Słowackie wystąpienie należy tłumaczyć naciskiem Hitlera i niemieckiej generalicji oraz potrzebą wykazania przed hitlerowcami pełnego oddania słowackich elit skupionych wokół księdza Tiso, który liczył przede wszystkim na protekcję przed wciąż powszechnie wyczuwanym w społeczeństwie słowackim strachem przed interwencją węgierską. Układ sojusznicy wzmocniony braterstwem broni i krwi miał pozwolić Słowakom rozwijać własną państwowość w oparciu o niemiecki patronat.

Zarówno w naszym kraju, jak i u południowych sąsiadów udział słowackiej armii w ataku na Polskę u boku Wehrmachtu jest często pomijany lub wręcz nieznany. Trzeba jednak uznać fakty, iż to Słowacy, a nie Sowieci, byli drugim agresorem, który przystąpił do rozbioru Polski już 1 września.

Naród słowacki dał się wepchnąć w największy konflikt w dziejach świata, a jak czas pokazał, za początkowe sukcesy przyszło w kolejnych latach słono zapłacić.

Bibliografia:

Grzelak, Czesław, Henryk Stańczyk. Kampania polska 1939 roku. Warszawa: Oficyna Wydawnicza RYTM, 2005.
Piekałkiewicz, Janusz. Polski wrzesień. Hitler i Stalin rozdzierają Rzeczpospolitą.. Warszawa: Magnum, 2004.
Zawadzki, Tadeusz. „Porównanie sił.” Polityka. Wydanie specjalne: Jak rozpętała się II wojna światowa sierpień 2009: 110-113.
„Agresja Słowacka na Polskę w 1939 roku..” Polska Niepodległa. 7.07.2008. http://www.dws-xip.pl/wojna/walka/walka2.html.