Południową Somalię nawiedziła największa od dwudziestu pięciu lat plaga szarańczy. Szczególnie dotkliwie odczuli ją mieszkańcy obszarów kontrolowanych przez Asz-Szabab. Zdesperowani ekstremiści postanowili ostrzeliwać roje owadów, używając karabinów maszynowych PKM.

Strzelanie z karabinu maszynowego do owadów wydaje się absurdem, jednak liczebność rojów sprawia, iż zdesperowani rolnicy łapią się każdego sposobu walki z klęską. Szacuje się, że na każdy kilometr kwadratowy przypada 150 milionów owadów. Szarańcza może codziennie przebyć dystans około 150 kilometrów, pustosząc wszystkie uprawy na swojej drodze.

Od lipca 2018 roku z Jemenu na obszar Rogu Afryki nadlatywały liczne roje szarańczy pustynnej (Schistocerca gregaria), doprowadzając do klęski głodu. Według szacunków FAO do tej pory szarańcza zniszczyła 70 tysięcy hektarów pól uprawnych w Somalii i Etiopii.

Specjaliści z FAO są pesymistami w kwestii rozwoju sytuacji w Rogu Afryki. Nietypowo silne opady deszczu stworzyły dogodne warunki do rozwoju populacji szarańczy. Najskuteczniejszym sposobem walki są opryski lotnicze, jednak z powodu niestabilnej sytuacji są one niemożliwe do przeprowadzenia. Somalijczycy nadal nie otrząsnęli się po wielkiej suszy z 2017 roku. Obie klęski sprawiły, iż według szacunków ekspertów, około 2 milionów cywilów zagrożonych jest głodem.

Zobacz też: Sudan Południowy kupuje broń mimo klęski głodu

(telegraph.co.uk)

Habiermalik, na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported