W czasie ulewy, która przeszła nad centralnym i południowym Izraelem w czwartek 9 stycznia, doszło do wylania rzeki i częściowego zatopienia bazy lotniczej Chacor. Według przedstawiciela sił powietrznych w czasie półgodziny do bazy wlało się 50 milionów litrów wody, która zalała pas startowy i leżące poniżej poziomu rzeki hangary, w których trzymano między innymi osiem myśliwców F-16I Sufa.

Poziom wody w hangarze wynosił półtora metra i sięgał dolnych powierzchni skrzydeł samolotów. Woda wlała się między innymi do wlotów powietrza do silnika. Pięć myśliwców F-16I odniosło niewielkie uszkodzenia, a trzy kolejne – poważne. Wszystkie uszkodzone samoloty zostaną naprawione i w ciągu tygodnia powinny wrócić do służby operacyjnej. Pierwsze szacunki mówiły o stratach liczonych w dziesiątkach milionów szekli, ale ostateczne szkody okazały się mniejsze.

– To był nasz błąd, że nie ewakuowaliśmy samolotów z tych hangarów – powiedział przedstawiciel sił powietrznych. – To był błąd, który zostanie zbadany i z którego wyciągniemy wnioski, aby taki wypadek nie wydarzył się już w przyszłości.

W pobliżu bazy Chacor biegną dwa strumienie, które w czasie ulew nie są w stanie pomieścić całej wody. Do mniejszych podtopień bazy dochodziło już w latach 2013 i 2015. Siły powietrzne były poinformowane o nadchodzących burzach i się do nich przygotowywały, w pierwszej kolejności dbając o bezpieczeństwo żołnierzy i sprzętu. Nie wiadomo, dlaczego osiem F-16 pozostawiono w zagrożonych hangarach.

W zeszłym tygodniu przez Izrael przeszły dwie silne burze, które spowodowały wiele zalań i podtopień w całym kraju. Zginęło sześć osób. Przez pierwsze dni izraelska cenzura starała się ukryć fakt uszkodzenia myśliwców, ale ostatecznie informacje ujawniono w niedzielę wieczorem, po tym jak zdjęcia zatopionych samolotów pojawiły się na portalach społecznościowych.

Zobacz też: Izrael po 36 latach pożegnał F-16A/B

(jpost.com)

Tomás Del Coro, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic