Na portalu Foreign Policy ukazał się artykuł o wsparciu, które z Izraela dostały rebelianckie ugrupowania walczące z wojskami rządowymi na południu Syrii. Według autora artykułu pomocy materialnej i finansowej udzielono przynajmniej dwunastu grupom zbrojnym. Rebelianci byli zaopatrywani do lipca tego roku, kiedy wojska rządowe niemal w całości odzyskały kontrolę nad granicą izraelsko-syryjską.

Warto nakreślić tutaj sytuację w Darze i Al-Kunajtirze w ostatnich tygodniach. Walki u podnóża wzgórz Golan były dla Syryjskiej Armii Arabskiej szczególnie trudne ze względu na bliskość pozycji wojsk izraelskich, które wielokrotnie bombardowały pozycje jednostek rządowych pod pretekstem odpowiedzi na ostrzał Izraela. Dodatkowo w szturmie na enklawy rebeliantów nie mogły brać udział bojówki irańskie, które zgodnie z ustaleniami miały zostać wycofane 85 kilometrów od terenów izraelskich. Warto też zauważyć, że oprócz walk między lojalistami a opozycją trwały także walki o tereny zajmowane przez tak zwane Państwo Islamskie. Starcia rozpoczęły się w połowie czerwca i ostatecznie zakończyły na przełomie lipca i sierpnia. Część pozycji rebelianci, poddali korzystając z możliwości pojednania.

Udział Izraela w wojnie domowej w Syrii był najbardziej widoczny w postaci uderzeń lotniczych, dokonywanych praktycznie od początku walk w 2011 roku. Lotnictwo izraelskie najczęściej atakowało bazy irańskich bojówek, które wspierają wojska rządowe i stanowią jedne z najbardziej wartościowych jednostek biorących udział w walkach przeciwko Da’isz i rebeliantom.

Inną formą wsparcia była pomoc medyczna udzielana bojownikom i cywilom rannym podczas walk na południu Syrii. Niektóre ugrupowania miały mieć możliwość komunikacji z izraelskimi łącznikami przez telefon, a także spotkań bezpośrednio z przedstawicielami izraelskich sił zbrojnych. Kilkukrotnie pozwolono także na przemieszczanie się bojowników po terenie kontrolowanym przez Izrael.

Artykuł na Foreign Policy skupia się na uzbrojeniu i pieniądzach, które trafiały do to grup opozycyjnych. Według relacji bojowników i przywódców organizacji rebelianckich Izrael zapewniał walczącym żołd w wysokości 75 dolarów miesięcznie, a dodatkowe środki finansowe przeznaczano na zakup broni na czarnym rynku. Oprócz pieniędzy dostarczane były też znaczne ilości broni i amunicji. Izraelczycy przerzucali przez granicę karabinki M16 jednak z czasem w dostawach zaczęła dominować broń wschodniej proweniencji. Ciekawym przypadkiem jest dostawa, którą otrzymali rebelianci we wrześniu 2017 roku: z Izraela przybyła duża liczba rakiet kalibru 107 milimetrów wyprodukowanych przez Iran i wysłanych do Libanu. Ładunek jednak został przechwycony w 2009 roku przez izraelskich żołnierzy.

Oprócz Dary i Al-Kunajtiry zaopatrzenie pochodzące z Izraela dostarczane było także na zachodnie tereny muhafazy Damaszek, do zachodniej Guty, która zastała zajęta przez wojska rządowe na początku 2017 roku. W Bajt Dżinn wkraczające jednostki rządowe odkryły pojemniki po żywności opisane po hebrajsku.

Zwieńczeniem bezpośredniej pomocy, której udzielał Izrael na południu, było przyjęcie niektórych bojowników wraz z rodzinami po ich wycofaniu się podczas natarcia wojsk rządowych w lipcu.

Izrael nie jest jedynym państwem bezpośrednio wspierającym rebelię w Syrii. Oprócz niego można wymienić Turcję, Arabię Saudyjską czy Stany Zjednoczone.

Zobacz też: Coraz śmielsze poczynania Izraela w Syrii?

(foreignpolicy.com, independent.co.uk)

Israel Defense Forces