1 kwietnia turecka fregata typu G (zmodernizowany Oliver Hazard Perry), znajdująca się około trzydziestu pięciu mil morskich od wybrzeża Libii, wystrzeliła co najmniej pocisk przeciwlotniczy RIM-66E Standard Missile 1. Miał on spaść na terytorium libijskim, w okolicach miejscowości Al-Adżajlat, osiemdziesiąt kilometrów na zachód od Trypolisu. Obszar ten w całości jest kontrolowany przez siły Libijskiej Armii Narodowej (LNA).

W wywiadzie dla mediów rzecznik sztabu generalnego LNA, generał Ahmed Al-Mismari, podkreślił, że pocisk nie spowodował żadnych strat. Stwierdził przy tym, że turecka fregata wcześniej eskortowała okręty przewożące broń i zaopatrzenie dla sił Rządu Porozumienia Narodowego (GNA).

Nie jest do końca jasne, co było celem ostrzału, ile dokładnie pocisków wystrzelono ani z pokładu którego okrętu. Według jednej z wersji fregata zastrzelić miała drona, który zbliżył się do niej. Tego samego dnia rzecznik prowadzonej przez GNA operacji „Burkan Al-Gadab” (wulkan gniewu) poinformował o zestrzeleniu należącego do Zjednoczonych Emiratów Arabskich bezzałogowca typu Wing Loong. Do zdarzenia miało dojść właśnie na obszarze, gdzie spadł pocisk wystrzelony z tureckiej fregaty. Według rzecznika dron miał jednak zostać strącony przez system przeciwlotniczy w Trypolisie.

Walki w Libii pomiędzy GNA a LNA trwają pomimo kilkakrotnie ogłaszanego rozejmu. Starcia koncentrują się na trzech frontach. Pierwszy przebiega w stolicy Libii, Trypolisie, gdzie LNA przesunęła się na nowe pozycje w rejonie Abu Salim. Drugi to ofensywa w kierunku Misraty. Jest to drugie pod względem wielkości miasto pod kontrolą GNA – jego zdobycie może walnie przyczynić się do końca rządu w Trypolisie. Trzecią osią starć jest obszar na zachód od Trypolisu, aż do granicy z Tunezją. LNA stara się zająć cały teren i przeciąć szlak przerzutu broni i zaopatrzenia dla sił rządowych.

Sytuacja GNA na wszystkich frontach jest coraz trudniejsza. Ewentualne bezpośrednie włączenie się regularnych sił tureckich do walk mogłoby zmienić ten stan rzeczy. Na razie Ankara ogranicza się do wysyłania GNA zaopatrzenia, wsparcia za pomocą dronów i koordynowania działań zbrojnych przez doradców wojskowych. Wsparcie sił rządowych stanowią również szkoleni przez Turcję syryjscy bojownicy. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka od początku roku w Libii zginęło ponad 150 Syryjczyków.

Ewentualne wysłanie większej liczby żołnierzy lub zaangażowanie marynarki wojennej do ostrzału terenów kontrolowanych przez siły Chalify Haftara mogłoby sprowokować jego sojuszników ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Rosji czy Francji do zwiększenia zaangażowania w Libii. Embargo ONZ na dostawy broni do tego kraju jest regularnie łamane zarówno przez Turcję, jak i przez ZEA.

Zobacz też: Chiny: Syria powinna wymienić S-300 na chiński FD-2000

(aa.com.tr, almasdarnews.com, libya.liveuamap.com)

Diego Quevedo Carmona, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported