W obliczu coraz częstszych ataków na podmorską infrastrukturę krytyczną w obszarze Morza Bałtyckiego dziesięć państw Europy Północnej zdecydowało się ochraniać instalacje podmorskie za pomocą połączonych sił ekspedycyjnych (Joint Expeditionary Force – JEF). Siły złożone między innymi z dwudziestu okrętów i lotnictwa mają prowadzić wspólne patrole nie tylko w rejonie Morza Bałtyckiego i Północnego, ale również w północnej części Atlantyku.

JEF zostało zawiązane w 2014 roku jako połączona grupa zadaniowa na bazie zlikwidowanych brytyjskich połączonych sił szybkiego reagowania (Joint Rapid Reaction Force, JRRF). Głównym przeznaczeniem grupy jest ochrona regionu przed zagrożeniami i odstraszanie potencjalnego przeciwnika. Składają się na nią wydzielone komponenty dziesięciu państw: Wielkiej Brytanii, (dowodzącej JEF i będącej inicjatorem grupy), Danii, Estonii, Finlandii, Holandii, Islandii, Litwy, Łotwy, Norwegii i Szwecji.



Jest to pierwsze użycie operacyjne JEF. Do tej pory siły połączone uczestniczyły wyłącznie w ćwiczeniach międzynarodowych. W opublikowanym przed czterema dniami wspólnym oświadczeniu szefów resortów obrony państw członkowskich możemy przeczytać, że podjęto decyzję o skierowaniu sił do monitorowania i ochrony podmorskiej infrastruktury krytycznej. Okręty wraz z lotnictwem mają zostać rozmieszczone w regionie z początkiem grudnia.

W ostatnim czasie wielokrotnie wykrywano uszkodzenia kabli komunikacyjnych i rurociągów na Morzu Bałtyckim. Dodatkowo zaobserwowano wzmożone ruchy rosyjskich okrętów na Bałtyku –  głównie okrętów podwodnych.

W październiku doszło do dwóch następujących po sobie incydentów związanych z uszkodzeniem infrastruktury podmorskiej. Pierwszymi pokrzywdzonymi stali się Finowie i Estończycy. 8 października zaobserwowano znaczący spadek ciśnienia w gazociągu Balticconnector, co mogło zwiastować jego awarię lub uszkodzenie. Dwa dni później zlokalizowano miejsce wycieku i potwierdzono uszkodzenie kabla komunikacyjnego między oboma państwami.

Finlandia oficjalnie potwierdziła, że gazociąg uszkodzono celowo, a nieoficjalnie podejrzenia kierowano na Rosję. Władimir Putin stwierdził, że podejrzenia te są nonsensowne i nie mają żadnego umocowania w rzeczywistości. Pod koniec miesiąca w okolicy rozszczelnienia odleziono kotwicę pozostawioną, jak się później okazało, chiński kontenerowiec Newnew Polar Bear, idący wówczas do portu w Petersburgu.



Jednostka dotarła do Rosji bez jednej kotwicy na dziobie. Akurat dziwnym i całkowicie przypadkowym trafem załoga statku musiała zrzucić ją na wysokości oznaczonego na morskich mapach nawigacyjnych gazociągu. Wciąż trwa śledztwo prowadzone przez Finów i Estończyków. Aby było zabawniej, strona chińska nie przyznaje się do udziale w incydencie, jednak popiera śledztwo i udostępni jednostkę śledczym. Finowie zapewniają jednak, iż działanie chińskiego statku było celowe.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg powiedział, że sojusz dzieli się informacjami na temat szkód i jest gotowy wspierać zainteresowanych pomocą sojuszników. Warto dodać, że w rejonie uszkodzenia zidentyfikowano obecność rosyjskich jednostek – Admirała Sibiriakowa i Admirała Władimirskiego. Są to jednostki badawcze, jednak zaobserwowano ich obecność również przed zniszczeniem w ubiegłym roku obu nitek gazociągu Nord Stream. Statki podejrzewane są o prowadzenie działań szpiegowskich infrastruktury krytycznej. Działania rosyjskich statków szpiegowskich odnotowywane są również u wybrzeży Norwegii i Grenlandii (należącej do Danii).

Szwedzi również zgłosili przerwanie podmorskich linii kabli telekomunikacyjnych do Estonii. Carl-Oskar Bohlin, minister obrony cywilnej, poinformował, że doszło do uszkodzenia kabla światłowodowego w mniej więcej tym samym czasie, kiedy uszkodzono Balticconnector. Kabel nie został jednak przerwany w całości, przez co usterkę wykryto po pewnym czasie.

Warto zaznaczyć, że obecnie dna mórz i oceanów to istna plątanina kabli odpowiadających między innymi za łączność telekomunikacyjną, ale i przesył informacji na przykład systemów bankowych. Są to instalacje ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa każdego państwa.



Szwedzki minister obrony Pål Jonson w ostatnim wywiadzie dla telewizji SVT stwierdził, że działania JEF są kluczowe nie tylko do obrony szwedzkiej infrastruktury morskiej, ale przede wszystkim mają dać wyraźny sygnał Moskwie, że Sojusz jest świadomy jej działań.

Holenderska marynarka wojenna przekazała w swoim komunikacie, że tamtejszy rząd jest świadomy zagrożenia dla kluczowej infrastruktury podmorskiej, zaś służby wywiadowcze ostrzegały o jednostkach szpiegowskich już na początku tego roku. Dodano, że ochrony wymagają także instalacje wiatrowe.

Trzon sił JEF mają stanowić Brytyjczycy. Londyn zobligował się wysłać aż siedem okrętów: fregaty rakietowe HMS Richmond i HMS Somerset (na zdjęciu tytułowym), okręty patrolowe HMS Tyne i HMS Severn, niszczyciele min HMS Cattistock i HMS Penzance oraz okręt logistyczny RFA Mounts Bay. Działania ma wspierać także morski samolot patrolowy P-8 Poseidon.

Dowódca HMS Richmond, komandor Chris L’Amie, stwierdził, że wszyscy są uzależnieni krytycznej infrastrukturze podwodnej, która zapewnia łączność z Internetem oraz służy do transportu energii elektrycznej oraz paliw. Kluczowe jest więc zapewnienie bezpieczeństwa takim instalacjom, by zapewnić stabilność całemu regionu. Zespół JEF ma działać przynajmniej do 15 grudnia.



Brytyjskie jednostki są już na Bałtyku. Holendrzy delegowali do działań niszczyciel min Zr.Ms. Zierikzee, zaś Szwedzi – dwie korwety typu Visby. Pozostałe państwa na ten moment nie określiły dokładnie, jakie komponenty sił zbrojnych zostaną skierowane do działań JEF. Warto dodać, że na Bałtyku znajduje się NATO-wski zespół przeciwminowy SNMCMG1, w którego składzie działają zmodyfikowane trałowce OORP Drużno i Hańcza oraz okręt dowodzenia ORP Kontradmirał Xawery Czernicki – będący jednostką flagową zespołu.

Niedawne incydenty związane z sabotażem podwodnych kabli telekomunikacyjnych i gazociągów przypominają o wrażliwości krytycznej infrastruktury energetycznej w regionie i konieczności ich wzmocnienia.

Wydarzenia te mogą stanowić również lekcję dla Polski – drogą morską sprowadzamy praktycznie całość zapotrzebowania na gaz, z czego 60% zapotrzebowania przez gazociąg Baltic Pipe. Wprawdzie niszczyciel min ORP Mewa otrzyma zmodyfikowanego robota podwodnego Hugin stricte do monitoringu podwodnej infrastruktury krytycznej, jednak należy pomyśleć nad rozbudową tych zdolności.

Zobacz też: Brazylijczycy zatopili pełen azbestu lotniskowiec São Paulo w Atlantyku

LA(Phot) Abbie Gadd / Crown Copyright