Amerykańska sekretarz sił powietrznych Deborah Lee James oznajmiła, że wznowienie produkcji myśliwców F-22 Raptor – o którym wspomina się co jakiś czas – nie wchodzi w grę. Na przeszkodzie stoją głównie ograniczenia budżetowe. Według analizy zleconej sześć lat temu przez US Air Force dodatkowe siedemdziesiąt pięć maszyn kosztowałoby ponad 17 miliardów dolarów, a od tego czasu ceny jeszcze wzrosły.

Do czasu zamknięcia linii produkcyjnej w roku 2011 powstało 187 Raptorów (z planowanych 339, choć początkowo miało ich być nawet 750). Lockheed zachował jednak wyposażenie i narzędzia konieczne do produkcji, a także filmy instruktażowe dla personelu. Postąpiono tak ze względu na spodziewaną konieczność wytworzenia dodatkowych części zamiennych, ale niektórzy politycy i generałowie USAF-u, zarówno emerytowani, jak i w służbie czynnej, twierdzą, że należy wykorzystać te zapasy do naprawienia „najgorszego błędu wszech czasów”, czyli właśnie decyzji o wstrzymaniu produkcji (była to nawet jedna z obietnic wyborczych Mitta Romneya w kampanii prezydenckiej).

– Co mamy, to mamy – powiedziała sekretarz James. – Nadchodzi F-35, zbliża się do wstępnej gotowości operacyjnej. To nie to samo, ale obie te maszyny będą się uzupełniały, a my musimy podążać dalej.

(flightglobal.com, defenseworld.net; fot. US Air Force / Master Sgt. Jeremy Lock)