konflikty
Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeAktualnościWideoTapetyTestyForum
Strona Główna » Militaria » Wojska lądowe

SdKfz 182 PzKpfw VI Ausf. B Tiger II "Kőnigstiger"

Podziel się z innymi:

Weź udział w dyskusji

   Zobacz całą galerię (9)

Królewski Tygrys ze swoja długą lufą armaty Kwk 43 L71.
Królewski Tygrys ze swoja długą lufą armaty Kwk 43 L71.

Zniszczony Tiger II.
Zniszczony Tiger II.

Zniszczony Tygrys królewski.
Zniszczony Tygrys królewski.

Przekrój wieży Henschla
Przekrój wieży Henschla

Tygrys królewski podczas ofensywy w Ardenach.
Tygrys królewski podczas ofensywy w Ardenach.

Wieża Tygrysa królewskiego. Widoczna nałożona pasta Zimmerit.
Wieża Tygrysa królewskiego. Widoczna nałożona pasta Zimmerit.

Duma Panzerwaffe - Tygrys królewski.
Duma Panzerwaffe - Tygrys królewski.

Przekrój Tygrysa królewskiego.
Przekrój Tygrysa królewskiego.

Tygrys królewski widziany z boku.
Tygrys królewski widziany z boku.

   Zobacz całą galerię (9)
Był najpotężniejszym czołgiem II wojny światowej i godnym następcą swojego „starszego brata” – Tygrysa I. Był potężnie uzbrojony i opancerzony, prawie niepokonany... ale cóż, „prawie” robi sporą różnicę. Tiger II nie przeważył szali zwycięstwa na korzyść III Rzeszy, a nadany mu status „Wünderwaffe” miał znaczenie jedynie propagandowe. Bo żaden cud nie uratował armii niemieckiej przed kapitulacją a hitlerowskich Niemiec przed upadkiem...

Narodziny „Tygrysa Królewskiego”

Tiger I okazał się maszyną potężną, niezwykle groźną i długo niemającą godnej konkurencji wśród przeciwników. Jednakże miał też liczne wady: słaby i awaryjny silnik, ogromne zużycie paliwa, niezadowalająca mobilność i manewrowość, wreszcie zbyt mała liczba pojazdów. Wodzowie III Rzeszy zdawali sobie sprawę, zwłaszcza w obliczu ciężkich walk z nowymi silnymi czołgami sowieckimi podczas operacji „Barbarossa”, że niezbędne jest posiadanie czołgów ciężkich, które mogłyby zrównoważyć przewagę ilościową przeciwnika i skutecznie likwidować wrogie maszyny z daleka. Na bezkresnych rosyjskich przestrzeniach istniały dogodne warunki do toczenia pancernych pojedynków na dużych dystansach, a z chwilą pojawienia się „Tygrysów”, a później „Panter”, Wehrmacht uzyskał przewagę na tym polu nad Armią Czerwoną. Niemcy wychodzili z założenia, że w obliczu coraz większej przewagi ilościowej przeciwnika w broni pancernej należało postawić na jakość i na siłę ognia. „Tygrysy”, produkowane od 1942 r., udowodniły pod Kurskiem, że z dalszych odległości mogą masakrować radzieckie pojazdy, pozostając mało wrażliwymi na zniszczenie. W bataliach na wielkich, otwartych przestrzeniach decydowała więc celność i siła ognia armaty. T-34, KW 1 i 2 czy świetne radzieckie działa F-22 i ZiS-3, niszcząc wiele niemieckich maszyn już w pierwszej fazie operacji „Barbarossa”, udowodniły, jak ważny jest solidny, mocny pancerz. Tak więc czołgi ciężkie, o których budowie zadecydowano w maju 1941 r. na naradzie u Hitlera, miały posiadać odpowiednio twarde i grube opancerzenie.
Pomimo że „Tygrys” był produkowany od niedawna, Heereswaffenamt (urząd uzbrojenia wojsk lądowych), kierując się olbrzymim zapotrzebowaniem armii na broń pancerną, a zwłaszcza na czołgi ciężkie, już we wrześniu 1942 r. przygotował przetarg na nowy czołg – następcę „Tygrysa I”. Tak jak poprzednio przy konstruowaniu „Tygrysa”, do rywalizacji stanęły firmy Henschel i Porsche. Według założeń konstrukcyjnych nowy ciężki czołg miał być wyposażony w działo KwK 43 L/71, które powstało w 1941 r. Postanowiono również, że pancerz nowego czołgu miał być ukształtowany podobnie jak pancerz sowieckiego T-34. Porsche przedstawił swój projekt nazwany VK 4502 (P), natomiast Henschel nazwał swój projekt 4503 (H). Większe uznanie zyskał projekt Henschla i to on miał być wdrażany do produkcji, postanowiono natomiast (głównie ze względów oszczędnościowych) wykorzystać w pierwszych seryjnych egzemplarzach wieżę firmy Porsche (Porsche Turm).
Drewniana makieta nowego wozu została zaprezentowana Führerowi w styczniu 1943 r. Wódz był wyraźnie zadowolony z nowego pojazdu i wydał oficjalne zezwolenie na uruchomienie produkcji seryjnej. Główne zakłady Henschla w Kassel otrzymały polecenie wyprodukowanie trzech prototypów. Pierwszy prototyp (V1) ukończono w listopadzie. Następne dwa (V2 i V3) ujrzały światło dziennie w styczniu 1944 roku. Tego samego miesiąca powstały też trzy pierwsze czołgi seryjne. W lutym tego roku pięć czołgów przekazano Armii. W następnych miesiącach produkcja zaczęła rosnąć. Ostatnie czołgi zjechały z taśmy montażowej w marcu 1945 r. Heereswaffenamt zamówił ogółem w zakładach Henschla 1234 czołgi. Zamówienia na „Tygrysy II” były podzielone na cztery serie produkcyjne o numerach 420500 (176 czołgów), 420530 (350 czołgów), 420590 (379 czołgów) i 420680 (329 czołgów).Udało się jednak rozpocząć budowę tylko 659 sztuk, z których ukończono 489 egzemplarzy.

Tabela. Produkcja czołgu „Tiger II” w poszczególnych miesiącach
MiesiącLiczba egzemplarzy
Styczeń 19443
Luty 19445
Marzec 19445
Kwiecień 19446
Maj 194415
Czerwiec 194432
Lipiec 194445
Sierpień 194494
Wrzesień 194463
Październik 194426
Listopad 194426
Grudzień 194456
Styczeń 194540
Luty 194542
Marzec 194530


Konstrukcja czołgu

Nowy czołg oficjalnie nazwano PzKpfw VI Ausf.B (SdKfz 182) „Tiger II”. Jednakże szybko przylgnęła doń nieoficjalna nazwa pod która był najbardziej znany –„Kőnigstiger” – Tygrys Królewski. Pojazd charakteryzował się naprawdę sporymi gabarytami: prawie 10,3 m. długości, ponad 3 m. wysokości. Waga: 69,8 tony! To sporo ponad dziesięć ton więcej niż „Tygrys I” ,który i tak był już potwornie ciężki i niewiele mostów mogło go utrzymać. „Tiger II” był praktycznie najcięższym pojazdem, jaki został użyty bojowo podczas II wojny.Jedynie dwie maszyny – francuski czołg Char 2C oraz inne niemieckie pancerne monstrum, niszczyciel czołgów „Jagdtiger” – były cięższe o kilka ton Co prawda zostały także zbudowane dwa prototypy superciężkiego czołgu PzKpfw VIII „Maus” o wadze, bagatela, 188 ton (sic!), ale nigdy nie wzięły udziału w działaniach bojowych. Najcięższe sowieckie wozy pancerne, takie jak KW-2 ważyły maksymalnie 52 tony. Zachodni Alianci w ogóle nie dysponowali tak ciężkimi wozami.
Ponieważ „Tygrys II” dźwigał tyle stali, musiał posiadać odpowiednio potężny silnik. Postanowiono zastosować sprawdzoną jednostkę napędową i zamontowano w nim dwunastocylindrowego Maybacha HL 230 P30 o mocy 700 KM, zdolnego rozpędzić pojazd do 35-38 km/h na drodze (na próbach udało się nawet osiągnąć 41,5km/h) i 15-20 km/h w terenie. Było to stanowczo za mało, by zapewnić czołgowi odpowiednią mobilność i manewrowość. Taki sam silnik posiadał także pierwszy „Tygrys” (we wcześniejszej wersji) i już wtedy jego moc okazywała się raczej niedostateczna, by zapewnić skuteczną zwrotność. Identyczny silnik napędzał także PzKpfw V „Panther”, jednakże tam miał on uciągnięcia masę mniejszą o prawie 25 ton. Załogi „Królewskich Tygrysów” bardzo szybko „zajeżdżały” więc silniki, ponieważ aby zapewnić pojazdowi znośne możliwości bojowe w terenie, czołgi ciągle jeździły na maksymalnych obrotach. Efekt: ogromne zużycie paliwa i błyskawiczne wyczerpywanie się resursu międzynaprawczego. Poza tym trapiły go częste pożary, gdyż układ chłodniczy nie radził sobie z chłodzeniem. Tak więc silnik nowego czołgu był jego swoistą piętą achillesową.

Mizerne możliwości jezdne i trakcyjne „Królewski Tygrys” rekompensował dwoma niepodważalnymi atutami: opancerzeniem i siłą ognia. Pancerz był zainspirowany radzieckimi wzorami. Budowa wieży i kadłuba nawiązywała głównie do T-34, ale także, kształtem wieży, do „Pantery”. Pierwsze 50 egzemplarzy zostało wyposażone w wieże konstrukcji Porsche (Porsche Turm), o nieco innym kształcie i cieńszym opancerzeniu niż w wieży Henschla. Płyty czołowa pancerza przedniego wieży Henschla dochodziła do 180 mm grubości, czyli o 8 cm więcej niż w poprzednim „Tygrysie”. Osłona jarzma armaty (Saukopf) o grubości 100 mm była (co wykazały testy poligonowe) w zasadzie niemożliwa do przebicia, co eliminowało ryzyko związane z możliwością zacięcia się wieży wskutek celnego trafienia nieprzyjaciela. „Kőnigstiger” wyglądał jak ruchomy bunkier i taki też w zasadzie był – duży i nieruchawy, ale za to niezwykle odporny na wrogie pociski, które po prostu rykoszetowały na jego pancerzu, rzadko kiedy go przebijając. Przykładowo: amerykański Sherman M4 z działem kal. 75 mm, praktycznie nie miał możliwości zniszczenia „Tigera II” nawet z bliska, podobnie brytyjski „Cromwell” i „Churchill”. Lepiej wyglądało to w przypadku Shermana „Firefly” z działem kal. 76 mm, oraz T 34/85 z działem kal. 85 mm. Oba pojazdy były zdolne przebić pancerz niemieckiego czołgu (bok wieży) z odpowiednio 1100 m i 800 m. Pancerz czołowy pozostawał jednak poza możliwościami penetracji pocisków z ich dział. Dopiero IS-2 – rosyjski czołg ciężki – był w stanie dzięki potężnej armacie D-25T kal. 122 mm nawiązać równorzędna walkę, nierzadko zakończoną zniszczeniem „Tigera II”. Ale i jego działo miało ogromny problem z przebiciem przedniego pancerza wieży „Królewskiego Tygrysa”. Z pięciuset metrów pocisk D-25T mógł przebić 155 mm pancerz, a brakowało jeszcze 25 mm, by spenetrować czołowo wieżę niemieckiego czołgu. IS-2 musiałby więc podejść naprawdę blisko, by pokusić się o próbę przebicia przedniego pancerza wieży „Tigera II”. Niektóre dane podają, że D-25T w ogóle nie była zdolna do przebicia tego opancerzenia z żadnego dystansu...

Pewnymi mankamentami związanymi z pancerzem „Królewskiego Tygrysa” było to, iż późniejsze egzemplarze budowane były ze stali gorszej jakości, niż „Tiger I” czy „Panther”, co było m.in. konsekwencją nieustannego bombardowania fabryk i hut stali przez lotnictwo aliantów oraz coraz bardziej chronicznych niedoborów tego surowca w gospodarce Rzeszy. Po zdobyciu trzech egzemplarzy przez żołnierzy radzieckich w sierpniu 1944 r. badania wykazały, że jakość stali pancernej nie była zbyt dobra i mimo że pancerz zdolny był wytrzymać trafienie bezpośrednie, to często trafienie takie powodowało pękanie płyt pancernych (także wewnątrz pojazdu) i ogólne osłabienie konstrukcji całego pancerza. Nie zmienia to jednak faktu, że kiedy „Królewski Tygrys” pojawiał się na polu bitwy, mógł masakrować każdy czołg czy działo pancerne w promieniu wielu setek metrów, samemu pozostając bardzo mało wrażliwym na ostrzał przeciwnika.

Niestety, potężny pancerz nie chronił „Tigera II” przed lotnictwem. Takie samoloty jak Hawker Typhoon czy Ił-2 Szturmowik, były w stanie zniszczyć pancernego kolosa, trafiając go bombami lub rakietami w górny, cienki pancerz i tym samym niszcząc pojazd. W starciu z dominującym już w 1944 r. na niebie lotnictwem alianckim i sowieckim, nawet „ultrapotężny” „Królewski Tygrys” musiał skapitulować….
Drugim niepodważalnym atutem „Tigera II” było jego działo. Potężna, bardzo długa armata KwK 43/L 71. Długość 71 kalibrów. Kaliber 88 mm – taki sam jak u „starszego brata”. Armata po przeprowadzeniu wielu testów okazała się nad wyraz skuteczna i celna. Pociski z niej wystrzeliwane charakteryzowały się bardzo płaską trajektorią lotu, a więc i wielką siłą penetracji oraz wysoką celnością.„Królewski Tygrys” zabierał 72 pociski: przeciwpancerne Pzgr 29/43 o masie 10,2 kg i prędkości wylotowej 1000 m/s, podkalibrowe Pzgr 40/43 o wadze 7,3 kg, prędkości wylotowej 1030 m/s, oraz kumulacyjne Gr 39/3HL o wadze 7,65 kg i prędkości wylotowej 500 m/s. Z odległości 2000 m zarówno pocisk ppanc, jak i podkalibrowy były w stanie przestrzelić pancerz o grubości odpowiednio 132 i 153 mm. Przy strzelaniu z bliżej odległości, od 1500-1000 m, były w stanie spenetrować pancerz każdego czołgu sowieckiego i alianckiego. Rekord celnego strzału bezpośredniego z armaty KwK 43/L71 wyniósł ponad 3500 m!
„Królewski Tygrys” mógł zniszczyć Shermana, Cromwella, Churchilla i T-34/85 już z odległości 3500 m, trafiając w bok lub tył wieży. Przód wieży tych czołgów był przestrzeliwany przez „acht koma acht” już z dystansu 3000 m. Nieco lepiej proporcje te wypadały na korzyść IS-2, którego pancerz czołowy wieży dochodził do 160 mm, ale i on nie wytrzymywał konfrontacji z potworną siłą kinetyczną pocisku z KwK 43/L71.

„Tygrysy Królewskie” w boju

Nową „Wünderwaffe” od razu po wyprodukowaniu przydzielano do jednostek bojowych Wehrmachtu oraz Waffen-SS i rzucano na front. Pierwsze pięć seryjnie wyprodukowanych egzemplarzy zostało przekazanych do 130. dywizji szkoleniowej Panzer Lehr, jako egzemplarze treningowe. „Tygrysy II”, podobnie jak poprzednicy, zostały przydzielone wyłącznie do specjalnych batalionów czołgów ciężkich. Etatowo batalion taki składał się z 45 maszyn – sztab i kompania sztabowa miały trzy czołgi, każda kompania batalionu podzielona na trzy plutony bojowe oraz pluton dowodzenia dysponowała czternastoma czołgami (cztery w każdym plutonie i dwa w plutonie dowodzenia). Armia niemiecka traktowała troskliwie tę „elitarną” nową broń, nowe czołgi miały być rzucane tylko na najbardziej zagrożone i zapalne odcinki frontu. „Tiger II” miał pojawiać się tam, gdzie należało przełamać front lub powstrzymać silne natarcie pancerne nieprzyjaciela.
501 sPzAbt, który w czerwcu i lipcu utracił wszystkie swoje „Tygrysy” w walkach na Białorusi, otrzymał „Tygrysy Królewskie” latem 1944 roku i jako pierwszy batalion czołgów ciężkich został w pełni wyposażony w nową broń. Bardzo szybko w czołgi te przezbrojono też 503 sPzAbt. Debiut bojowy „Kőnigstigera”, podobnie jak i jego poprzednika, oraz „Pantery” nie był zbyt udany. W sierpniu 1944 roku pod Staszowem k. Sandomierza świeżo dostarczone „Królewskie Tygrysy” z 501 sPzAbt. miały wesprzeć uderzenie 16. DPanc. na sowiecki przyczółek w tym rejonie. Najpierw, po przebyciu zaledwie trzech kilometrów od miejsca wyładunku do dowództwa dywizji, aż dziesięć czołgów w wyniku awarii stanęło i musiano je poddać naprawie. W wyniku kolejnych usterek 11 sierpnia w batalionie pozostało zaledwie jedenaście sprawnych czołgów. Do tego doszła konieczność wzmacniania mostów przez saperów, aby prawie siedemdziesięciotonowe giganty zdołały po nich przejechać. Następnego dnia czołgi napotkały świetnie zorganizowaną sowiecką obronę – doskonale zamaskowane działa przeciwpancerne i czołgi 6 KPanc. Gwardii. Dwa „Tigery II” zostały trafione z zasadzki w bok wieży, w wyniku eksplozji amunicji natychmiast zostały zniszczone. Trzeci czołg także szybko został trafiony w gąsienicę i dobity skoncentrowanym ogniem. Zginęło łącznie jedenastu czołgistów, a część pozostałych wozów została uszkodzona.
W ciągu kilku następnych dni 501. batalion utracił aż czternaście nowo dostarczonych maszyn. Na nic zdał się gruby pancerz i dalekosiężne działo. Ukształtowanie terenu pozwalało Sowietom podchodzić niezauważenie na tyle blisko, by celnym strzałem z boku unieszkodliwiać pancerne kolosy. Piaszczyste podłoże skutecznie ograniczało i tak słabe możliwości trakcyjne nowych czołgów. Bliski dystans nie był zdecydowanie domeną „Królewskich Tygrysów”. Ponadto Rosjanie w walkach w pobliżu Staszowa zdobyli trzy prawie nieuszkodzone maszyny i przewieźli je na poligon w Kubince pod Moskwą celem gruntownego przetestowania. Tam właśnie stwierdzono w raporcie, że co prawda nawet kilka bezpośrednich trafień nie przebiło pancerza, jednakże spowodowały wyraźne pęknięcia i odpryski – również wewnątrz przedziału załogi. Był to efekt pogorszenia jakości stali w stosunku do „Tygrysów I” i „Panter”, a konkretnie wina zmiany składu stopu stali pancernej na gorszy. Jednakże ponieważ pancerz przedni kadłuba i wieży był niezwykle gruby, uznano za bardzo trudne przebicie go z dalszej odległości, a przy użyciu słabszych dział czołgowych nawet z bliższej. Rosjanie równie wysoko ocenili armatę nowego czołgu, porównując ją do D-25T – potężnej armaty, którą niósł IS-2. Wkrótce mieli się zresztą przekonać o zabójczej skuteczności działa „Królewskiego Tygrysa”. Wystarczy przytoczyć garść faktów…

W październiku i listopadzie 1944 roku 505 sPzAbt toczył ciężkie walki w Prusach Wschodnich i tam właśnie nowe maszyny były w stanie się wykazać. 3. kompania 505 sPzAbt jednego dnia, kosztem tylko dwóch czołgów, zniszczyła 23 czołgi sowieckie. 16 października batalion bez żadnych strat zniszczył 34 wrogie czołgi. Dzień później „Tigery II” powstrzymały potężny kontratak sowiecki, niszcząc przy tym m.in. dziewięć ciężkich IS-2. Jeden z pancerniaków batalionu, sierż. Mausberg, zapisał na koncie łącznie ponad pięćdziesiąt rosyjskich czołgów i dział pancernych.Tak było w wielu miejscach frontu wschodniego, gdzie tylko pojawiały się potężne pancerne potwory. Np. 12 stycznia 1945 roku 1. kompania 501. batalionu zniszczyła bez własnych strat dwadzieścia czołgów wroga. 25 stycznia czołg plut. Carpanetto z tego samego batalionu zniszczył piętnaście czołgów. Czołgiści 501. batalionu zgłosili zniszczenie 102 wrogich maszyn w ciągu zaledwie tygodnia – 13-20 kwietnia 1945 roku.

W tym samym miesiącu znany pancerniak hauptscharführer SS Karl Kőrner, dowódca plutonu w 2. kompanii batalionu, dowodząc „Królewskim Tygrysem”, dokonał naprawdę niezwykłego wyczynu. Napotkał koło niemieckiej miejscowości Bollersdorf kolumnę jedenastu czołgów IS-2 i ok. 120-150 innych czołgów, które tankowały i uzupełniały amunicję. Natychmiast otworzył ogień do kolumny niszcząc wszystkie jedenaście IS-ów! Nie poprzestając na tym, wystrzelił 39 pozostałych pocisków przeciwpancernych, niszcząc… 39 sowieckich czołgów! Była to akcja praktycznie bezprecedensowa w tej wojnie. Nie dość tego: jego 503. batalion został wycofany do rozpaczliwej obrony Berlina. Do 29 kwietnia udało mu się zniszczyć jeszcze przeszło 100 czołgów i 26 niszczycieli czołgów i dział szturmowych. Za te osiągnięcia otrzymał pod koniec kwietnia w Berlinie w bunkrze pod kancelarią Rzeszy krzyż rycerski.
503. batalion walczył wcześniej także na froncie zachodnim. Po przezbrojeniu w nowe „Tygrysy II”, batalion spotkał się po raz pierwszy z czołgami alianckimi 11 lipca 1944 roku. Tuzin Shermanów został zniszczony przez cztery „Królewskie Tygrysy”. Później batalion walczył też na Węgrzech w obronie Budapesztu, gdzie „Tigery II” także odniosły wiele zwycięstw.

Na froncie zachodnim nowe „Tygrysy” 506 sPzAbt walczyły między innymi pod Arnhem i w ofensywie w Ardenach, gdzie w składzie 6 Apanc. SS przełamywały amerykańską obronę. Użycie tych potężnych czołgów w gęsto zalesionym i trudnym, nieodkrytym terenie okazało się jednak bardzo problematyczne. Czołgi miały ogromne kłopoty z manewrowaniem i lawinowo wręcz trapione były usterkami i awariami oraz chronicznym brakiem paliwa, co nie zmieniało jednak faktu, że nie miały żadnego godnego przeciwnika wśród wozów bojowych Aliantów.

Ogólna ocena „Tigera II”

Wprowadzenie do boju nowego potężnego czołgu ciężkiego jakim był „Tiger II”, w żadnym stopniu nie pomogło Niemcom choćby odwlec upadku III Rzeszy. Pomimo ogromnej siły ognia, bardzo grubego pancerza i przerażenia, jakie niewątpliwe musiał budzić wśród załóg sowieckich i alianckich czołgów, „Królewski Tygrys” nie był do końca udaną konstrukcją i miał sporo wad. Monstrualna waga równała się choćby konieczności stworzenia dla tego czołgu specjalnych sześcioosiowych platform kolejowych do jego transportu. Nieodzowne stało się wzmacnianie mostów po których miał się przemieszczać. Czołg bardzo się męczył, jadąc na dłuższych dystansach na własnych gąsienicach, co często doprowadzało do awarii układu jezdnego i silnikowego oraz do uszkodzeń gąsienic. Mała mobilność i zwrotność często niwelowały przewagę, jaką dawało potężne, dalekosiężne działo. Z bliskiej odległości jego boczny pancerz ulegał dość łatwo takim czołgom jak T-34 czy M4 Sherman. „Królewski Tygrys” nie nadawał się po prostu do walki w terenie zalesionym, piaszczystym, gdzie istniała mała widoczność i gdzie było mało miejsca do manewrowania takim kolosem. Bardzo długa lufa też często stanowiła zawadę, kiedy przychodziło do obracania wieżą w zalesionym terenie. „Tiger II” z założenia został zbudowany jako czołg odkrytych przestrzeni, stworzony wręcz do pojedynków na dalekie dystanse, do masakrowania pojazdów wroga z dalekich odległości. Jego atuty związane z walką na duże odległości na nic się zdawały, gdy trzeba było szybko manewrować lub walczyć na bliższym dystansie.
Ogromne ilości paliwa, które pożerał silnik (750 litrów w terenie) pozwalały mu osiągnąć niewielki zasięg – zaledwie 120 km w terenie i do 170 km na drodze. Podczas operacji „Jesienna Mgła” w Ardenach, wiele „Królewskich Tygrysów” zostało po prostu porzuconych przez załogi, ponieważ w zbiornikach nie było już paliwa. Olbrzymie trudności zaopatrzeniowe armii niemieckiej, które zaczęły ją trapić niezwykle dotkliwie po utracie roponośnych pól Rumunii i w wyniku nieustannych bombardowań zakładów w Niemczech, odbiły się oczywiście na możliwościach operacyjnych „Tigerów II”. Ponadto nowy czołg trapiły częste pożary w przedziale silnikowym, duże problemy z pierwszymi wersjami przekładni biegów, bardzo często dochodziło też do pękania ogniw gąsienicowych (zwłaszcza podczas skręcania czołgu). Ponadto istniała konieczność bardzo częstej regulacji naciągu gąsienic, gdyż mechanizmy naciągowe były niedopracowane. No i najważniejszy argument na „nie”: „Królewskich Tygrysów” było zwyczajnie zbyt mało, by mogły realnie wpłynąć na powstrzymanie sowieckiego walca pancernego i alianckiego natarcia. Niecałe pięćset wyprodukowanych maszyn – choć tak potężnych – musiało skapitulować przed tysiącami lżejszych i słabiej uzbrojonych czołgów i dział samobieżnych przeciwnika. Ilość zwyczajnie pokonała jakość. Nie należy też zapominać, że „Królewski Tygrys” nie był bynajmniej całkowicie bezkarny. IS-2, SU-122, SU-152, czy nawet wprowadzony pod koniec wojny M-26 Pershing mogły bez większych kompleksów podjąć starcie z „Tygrysem II” i nierzadko zniszczyć go (oczywiście z wyłączeniem sytuacji frontalnego starcia na dalekim dystansie).W sprzyjających sytuacjach udawało się to nawet T 34/85 czy Su-85.

Większość historyków i znawców broni pancernej z czasów II wojny światowej twierdzi słusznie, że zamiast przeznaczać tysiące ton stali na budowę paruset sztuk „Królewskiego Tygrysa”, należałoby raczej wyprodukować więcej świetnych PzKpfw V „Panther” lub zainwestować w bardzo skuteczne działa szturmowe StuG III lub StuG IV, świetnie sprawdzające się w roli niszczycieli czołgów. Niektóre głosy mówią, że jeżeli konstruktorzy niemieccy koniecznie mieli zamiar wybudowania nowego potężnego czołgu, mogli skoncentrować się raczej na projekcie „Panther II” – ulepszonej i potężniejszej wersji „Pantery”. Uzyskano by zwrotny i bardzo silny czołg, którego produkcja pochłonęłaby mniej kosztów, stali i czasu niż produkcja „Tigera II”.

Nie można jednak podważyć faktu, że „Tiger II”, mimo licznych niedociągnięć i tego, że w zasadzie podjęcie jego produkcji było niezbyt trafną decyzją, był czołgiem potężnym i niezwykle trudnym do pokonania, bardzo skuteczną maszyną do niszczenia wrogich pojazdów. „Królewski Tygrys” miał oddziaływać pozytywnie na morale armii niemieckiej i wzbudzać strach wśród wrogów. I tak też w istocie było. Nie można odmówić mu aury destrukcyjnej potęgi, którą wokół siebie roztaczał. No i jeszcze kwestia estetyki – subiektywna, ale godna wzięcia pod uwagę. Zadaniem wielu osób był to jeden z najładniejszych czołgów II wojny i cieszył oczy zgrabną sylwetką i pięknie ukształtowaną wieżą. Kilka zachowanych i odnowionych egzemplarzy można podziwiać w amerykańskim Muzeum Pattona, Muzeum Armii Szwajcarskiej, Muzeum Broni Pancernej w Bovington w Wielkiej Brytanii czy w Muzeum Czołgów w Kubince koło Moskwy.

Tabela. SdKfz 182 PzKpfw VI Ausf.B „Tiger II” Kőnigstiger. Dane taktyczno - techniczne
Długość10 286 mm
Szerokość3625 mm
Wysokość3090 mm
Prześwit500 mm
Załoga5 osób
Masa bojowa69 800 kg
Masa wieży13 500 kg
SilnikMaybach HL 230 P 30 V12 , gaźnikowy, chłodzony cieczą, pojemność 23095 cm3 moc maks. 700 KM przy 3000 obr/min.
Zapas paliwa860 l
Zużycie paliwa750 l w terenie
OsiągiV-max : teren 15-20 km/h, droga 38-41,5 km/h
Zasięg120 km –teren, 170km - droga
Pokonywane przeszkodyrowy do 2,5 m, ściany do 0,85 m ,stoki nachylone do 35 st. brody do 1,6 m
Opancerzenie (z wieżą Henschla)Góra przodu kadłuba - 150 mm, dół i przód kadłuba - 100 mm, boki i tył kadłuba - 80mm, przód wieży 180 mm, bok i tył wieży - 80mm
UzbrojenieArmata KwK 42 L/71 kal. 88 mm, długość lufy z hamulcem wylotowym 6595 mm, zapas amunicji -72 pociski, 2x MG 34 kal. 7,92 mm zapas nabojów – 5100.
Wyprodukowana ilość489 sztuk
Używany bojowo przez jednostki:501 sPzAbt,502, sPzAbt,503 sPzAbt, 505 shPzAbt, 506 sPzAbt,507 sPzAbt, 509 sPzAbt, 510 sPzAbt, 511 sPzAbt, 501 sSSPzAbt, 502 sSSPzAbt, 503 sSSPzAbt


Bibliografia

„Czołgi Świata” numer 2 - SdKfz 182 Pzkpfw VI Ausf.B Tiger II, wyd. Amercom
„Tiger w akcji 1944”, nr. 252, wyd. Militaria
www.panzer.punkt.pl – z dn. 28 lipca 2008
www.klub.chip.pl/krzemek/tiger_ii.htm – z dn. 27 lipca 2008
http://www.achtungpanzer.com/gen10.htm - z dn. 26 lipca 2008
http://www.worldwar2aces.com/ z dn. 27 lipca 2008



Data dodania: 30.10.2008 · Data modyfikacji: 04.11.2008· Liczba wyświetleń: 13949

Zobacz inne artykuły w tej kategorii

T34  legenda w zderzeniu z rzeczywistościąT-34 - legenda w zderzeniu z rzeczywistością
Łukasz Giemza
.Wszystko to powoduje, że T-34, którego znamy z kart powojennej literatury historycznej (a może nawet z filmów), a T-34 rzeczywisty, to niejako dwie różne rzeczy. T-34 z książek, to wspomnienie podstawowego czołgu Armii Czerwonej, którego Sowieci używali masowo, a Niemcy spotykali najczęściej.
SdKfz 166 Sturmpanzer IV
SdKfz 166 Sturmpanzer IV
Raskolnikow
Sturmpanzer 44 powstał w wyniku niemożności wypełniania swoich zadań przez swojego poprzednika - Sturmpanzer 33. Wyposażony był on bowiem w haubicę sIG 33 kal. 150 mm, która zupełnie nie nadawała się do walk w mieście, a do tego właśnie celu zaprojektowano rodzinę dział Sturmpanzer.

Skomentuj artykuł i dołącz do dyskusji!

AutorAutor
Redakcja  
Jarek Mierzejewski

Liczba artykułów autora: 19
AutorPatronat medialny

Katastrofa Zwycięzców
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl pragnie szerzyć wiedzę o historii Polski i świata, ze szczególnym uwzględnieniem najintensywniejszego i najstraszniejszego z jej przejawów: historii wojen oraz narzędzi używanych do ich prowadzenia. Publikujemy teksty zarówno uznanych badaczy ze stopniami naukowymi, jak i doświadczonych pasjonatów, niemniej jednak na pierwszym miejscu niezmiennie stawiamy jakość.

Zobacz nasze profile:
       
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl zarejestrowano w międzynarodowym systemie informacji o wydawnictwach ciągłych i oznaczono symbolem: ISSN 2082-7903.
Transport i przeprowadzki pomocne podczas tworzenia relacji realizuje firma Przeprowadzki Łódź, lider w dziedzinie transportu samochodowego.