Wiele państw europejskich zamierza w najbliższych latach pozyskać dla sił powietrznych nowe samoloty wielozadaniowe. O ile jednak słowo „nowe” może dla jednych oznacza maszyny faktycznie nowe, prosto z fabryki, o tyle dla innych „nowe” oznacza „inne niż do tej pory” – często używane, ale jednak nowocześniejsze od dotychczasowych. W pierwszej grupie znajdują się między innymi Belgia i Finlandia, które poszukują następców odpowiednio F-16A/B MLU i F/A-18C/D. Jednym z samolotów oferowanych w obu państwach jest Eurofighter Typhoon.

Odmienne drogi Belgii i Finlandii

W obu państwach do przetargu stają te same maszyny, ponieważ całą zachodnią liczącą się produkcję samolotów bojowych można zawęzić do amerykańskich F-35 i F/A-18, francuskiego Rafale’a, europejskiego Eurofightera oraz szwedzkiego Gripena. F-15 i F-16 nadal mają znaczny potencjał i znajdują nabywców, ale ze względów politycznych – chęć promowania droższych F-35 – rząd amerykański stara się je zepchnąć na margines.

Potrzeby obu państw odnośnie lotnictwa różnią się tak bardzo jak one same. Belgia jest niewielkim krajem otoczonym ze wszystkich stron przez sojuszników z NATO. Dzięki temu nie musi się obawiać bezpośredniego, zaskakującego ataku, ale za to jej lotnictwo często bierze udział w operacjach ekspedycyjnych, czego przykładem są naloty na Libię czy wojna w Afganistanie. Z tych powodów Belgowie dużo czasu poświęcają analizowaniu, jak ich wybór wpłynie na powiązania z poszczególnymi państwami i jakie będą tego skutki. Wśród wymagań znalazł się zapis, że preferowane będą samoloty już znajdujące się na wyposażeniu innych sił powietrznych NATO, co ma przełożyć się na sferę ekonomiczną w wyniku efektu skali i operacyjną dzięki zwiększonej interoperacyjności.

Natomiast Finlandia jest państwem o kilkukrotnie większej powierzchni, a najdłuższą granicę ma z agresywną Rosja. W dodatku Finlandia nie należy do NATO. Nie bez znaczenia pozostaje także klimat panujący w tym regionie. Dlatego Finowie znacznie większy nacisk kładą na twarde, fizyczne możliwości operacyjne samolotu i jego uzbrojenia. Głównym zadaniem fińskich myśliwców będzie obrona własnego kraju, ale surowy klimat, duże odległości między lotniskami i znaczący potencjał ewentualnego agresora powodują, że przed samolotami staje duże wyzwanie.

Belgia

Belgijski program zakupu nowych myśliwców wielozadaniowych rozpoczął się w połowie 2016 roku. Do zastąpienia jest pięćdziesiąt dziewięć F-16, a nowe maszyny powinny znaleźć się w służbie czynnej do 2025 roku. Żeby dostawy rozpoczęły się zgodnie z planem w 2023 roku, kontrakt powinien być podpisany w ciągu dwóch lat od momentu wystosowania zapytań ofertowych. W dodatku w 2019 roku odbędą się belgijskie wybory parlamentarne, więc obecne władze chciałyby podpisać umowę przed tym wydarzeniem, tak aby ewentualna zmiana rządów nie wpłynęła na terminową realizację programu przezbrojenia lotnictwa.

W momencie rozpoczęcia postępowania kandydatami na nowy belgijski myśliwiec były: Boeing F/A-18E/F Super Hornet, Dassault Rafale, Eurofighter Typhoon, Lockheed F-35 i Saab JAS 39 Gripen.

W kwietniu 2017 roku Boeing poinformował jednak belgijski rząd, że nie weźmie udziału w konferencji z udziałem oferentów i nie przedstawi odpowiedzi na zapytanie ofertowe. Wiceprezes koncernu Gene Cunningham oświadczył, że po przeanalizowaniu warunków i wymogów przetargu firma nie ma poczucia, że zasady są równe dla wszystkich, i już wiadomo, że Super Hornet nie ma szans na zwycięstwo. Tym samym Boeing nie zamierza marnować czasu i pieniędzy na dalsze zajmowanie się tym tematem i będzie się koncentrować na realizacji dotychczasowych zamówień. Rzeczniczka prasowa Boeinga dodała, że w dokumentach przetargowych znalazł się dosłowny zapis, iż preferowany będzie wybór zgodny z decyzjami innych państw należących do NATO i Unii Europejskiej, które już wybrały F-35.

F-16AM belgijskiego Luchtcomponentu (fot. Chris Lofting, GNU Free Documentation License, Version 1.2)

F-16AM belgijskiego Luchtcomponentu
(fot. Chris Lofting, GNU Free Documentation License, Version 1.2)

W lipcu z belgijskiego przetargu wycofał się również Saab. Decyzja była motywowana politycznie. Belgia zamierza kupić samoloty w formule umowy międzyrządowej i jednocześnie oczekuje od państwa sprzedającego szerokiego wsparcia operacyjnego. To oznacza, że Szwecja musiałaby zmienić swoją politykę zagraniczną i dostosować ją do przyszłych belgijskich wymagań, co potencjalnie może kłócić się ze szwedzką polityką neutralności. Z tego powodu Szwecja zdecydowała się wycofać z postępowania.

Kolejny zwrot akcji nastąpił wraz z początkiem września, gdy upływał ostateczny termin nadsyłania ofert. Francuzi nie stanęli do przetargu, a zamiast tego złożyli Belgii bezpośrednią ofertę nawiązania głębokiego partnerstwa wojskowego, obejmującego: dostawę samolotów Rafale, integrację sił powietrznych obu państw, współpracę szkoleniową oraz kooperację gospodarczą i techniczną angażującą przedsiębiorstwa z obu stron. Celem takiej współpracy ma być wzmocnienie nie tylko bezpieczeństwa Europy, ale także jej niezależności gospodarczej. Trwa jeszcze analiza prawna mająca określić, co zrobić z francuską propozycją.

W chwili obecnej formalnie w Belgii zostało dwóch kandydatów – F-35 i Typhoon. Chociaż ten drugi produkowany jest przez konsorcjum z czterech państw, formalnie w tym przetargu występuje jako samolot brytyjski, a głównym producentem jest BAE Systems. Do tej pory ośmiu klientom dostarczono ponad 500 tych myśliwców, które stanowią podstawę sił powietrznych Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Hiszpanii i Austrii.

Mocne umocowanie – z produkcją na czele – w Europie i spora liczba wyprodukowanych egzemplarzy, które zdążyły już zadebiutować bojowo w różnych rolach, wydają się sprzyjać Typhoonowi. Natomiast pewnym zagrożeniem może być wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, co z pewnością w jakimś stopniu przełoży się na skomplikowanie współpracy gospodarczej nie tylko z samą Belgią, ale w ogóle w ramach konsorcjum. Przypomnijmy, że elementy samolotu powstają w czterech krajach, które do tej pory nie musiały przejmować się granicami, cłami i wieloma innymi formalnościami. Jest to pewne zagrożenie, ale nie musi okazać się decydujące. Na posiedzeniu komisji obrony belgijskiego parlamentu przedstawiciele producenta byli pytani głownie o możliwości samolotu jako systemu uzbrojenia, a sprawie brexitu poświęcono niewiele uwagi.

Co ciekawe, Mark Parkinson, wchodzący w skład zespołu BAE Systems do spraw Belgii i Finlandii, mówi, że w koncernie panują mieszane nastroje odnośnie do tego przetargu. Z jednej strony uważa się, że Eurofighter oferuje wszystkie możliwości oczekiwane przez zamawiającego, a Wielka Brytania może zaoferować Belgii bardzo bliskie partnerstwo w ramach NATO. Natomiast z drugiej strony z wyjątkiem kontrowersyjnej sprzedaży do Austrii Eurofighterowi nie udało się zdobyć w Europie żadnych klientów poza państwami zaangażowanymi w jego powstanie, a w większości przetargów wgrywały samoloty amerykańskie.

Typhoon nad Abu Zabi (fot. Katsuhiko Tokunaga / Eurofighter Jagdflugzeug GmbH)

Typhoon nad Abu Zabi

Szczegóły możliwego bliskiego partnerstwa przedstawił na początku października brytyjski sekretarz stanu do spraw handlu międzynarodowego Liam Fox. Na początku podkreślił, że oferta ma pełne poparcie rządów Niemiec, Hiszpanii i Włoch oraz koncernów BAE Systems, Airbus i Leonardo. W ramach brytyjskiej oferty zawiera się propozycja bliskiej współpracy sił powietrznych obu krajów, dzięki czemu Belgowie będą mogli korzystać ze wszystkich doświadczeń zebranych przez RAF w ciągu kilkunastu lat eksploatacji samolotów. Dodatkowo będą dysponować silnym głosem w sprawie przyszłego rozwoju myśliwca, a firmy z tego kraju będą mogły startować w przetargach dotyczących nowego wyposażenia samolotu i innych jego elementów. Zresztą współpraca nie musi dotyczyć jedynie tego konkretnego projektu. Zaangażowanie się Belgii w Eurofightera włączy to państwo w największy europejski wspólny program zbrojeniowy, obejmujący największe koncerny, co może przełożyć się w przyszłości na kooperację również na wielu innych polach, z korzyścią dla belgijskiego przemysłu.

Anthony Gregory – szef promocji Eurofightera w Belgii – dodatkowo zapowiedział utworzenie dwóch centów innowacji, jednego we Flandrii, a drugiego w Walonii. Zajmowałyby się one badaniami nad zaawansowanymi materiałami i metodami produkcji. Oczywiście poza samolotami brytyjski rząd dostarczyłyby również niezbędne wyposażenie serwisowe, zapewnił szkolenie i pomógł przy dostosowaniu infrastruktury lotniskowej.

Finlandia

Fiński przetarg jest na wcześniejszym etapie niż belgijski. Szerzej o jego założeniach i wszystkich konkurentach – na razie nikt się nie wycofał – piszemy w osobnym artykule Walka o fińskie niebo.

Wiadomo na pewno, że Finlandia kupi więcej samolotów niż Belgia. W tej chwili w uzbrojeniu znajdują się sześćdziesiąt dwa F/A-18 Hornety. Nawet jeśli przyjąć, że nowe samoloty mają znacznie większe możliwości bojowe, duży obszar kraju powoduje, że ich mniejsza liczba nie będzie fizycznie w stanie skutecznie bronić granic. Co z tego, że ten czy inny myśliwiec ma najnowsze systemy wykrywania i naprowadzania lub jest trudno wykrywalny dla radaru, skoro najpierw musi dolecieć w określone miejsce operacji. A takich miejsc w Finlandii może być wiele, niektóre zaś znajdują się bardzo daleko na północy. Często zapomina się, a może to być istotną zaletą Typhoona, że te samoloty od lat stale działają w klimacie subarktycznym – tyle, że na południu. Klucz tych myśliwców od 2009 roku stale stacjonuje na Falklandach w bazie Mount Pleasant; o ile załogi podlegają stałej rotacji, o tyle samoloty stacjonowały tam przez pięć lat bez przerwy na codziennym dyżurze bojowym, po czym zostały zmienione przez kolejne Typhoony.

W odróżnieniu od wielu innych przetargów Finlandia nie oczekuje od producentów zaproponowania kompleksowego rozwiązania, ale jedynie bardzo konkretnej oferty jedynie na ściśle sprecyzowane przez zamawiającego elementy.

Ważnym elementem w fińskiej polityce obronnej jest założenie, że w przypadku wzrostu napięcia międzynarodowego bądź konfliktu Finlandia będzie samotną wyspą, a co za tym idzie – całe zaplecze serwisowe musi znajdować się na jej terytorium. Jest to założenie podobne do tego, które Izrael przyjmuje wobec F-35I. Jednak o ile przez specjalne stosunki Izraela ze Stanami Zjednoczonymi rozwiązanie takie było możliwe, o tyle nie wydaje się, aby Waszyngton przystał na transfer całego zaplecza dla F-35 również do Finlandii. Ani aby Finlandię było na to stać. Natomiast konsorcjum Eurofighter reprezentowane w Finlandii – podobnie jak w Belgii – przez rząd brytyjski jest na takie rozwiązanie gotowe, a ponadto będzie ono tańsze niż w przypadku F-35. Najsilniejszym konkurentem pod tym względem wydaje się F/A-18, ponieważ znaczna część zaplecza serwisowego już istnieje i jest wykorzystywana do obsługi starszych wersji Horneta.

Fiński Hornet (fot. Allied Joint Force Command Brunssum, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic)

Fiński Hornet
(fot. Allied Joint Force Command Brunssum, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic)

Ponieważ dostawy myśliwców do Finlandii planowane są na lata 2025–2030, zamawiający jest szczególnie zainteresowany nie tylko obecnymi, ale również przyszłymi możliwościami oferowanych samolotów. Dlatego producent Eurofightera dużą wagę przywiązuje do podkreślania ciągłego rozwoju swojej maszyny i elastycznego dostosowywania jej możliwości do wymogów klienta. Największą wadą Typhoona jest brak radaru klasy AESA, co znacznie ogranicza jego możliwości w zakresie zwalczania celów naziemnych. Ale testy radaru CAPTOR-E już trwają, podobnie jak implementacja nowych typów uzbrojenia – jak rakiety Brimstone, Spear czy Meteor. Jak dotychczas wszystkie próby przebiegają zgodnie z harmonogramem, na czym Brytyjczykom zależy nie tylko ze względu na nadzieje eksportowe, ale też ze względu na wycofywanie Tornad, których zadania przejmą zmodernizowane Typhoony.

Jeśli chodzi o gospodarczą stronę oferty – Brytyjczycy zagwarantowali już ewentualne wsparcie finansowe przedsięwzięcia przez agencję UK Export Finance. To może mieć duże znaczenie, ponieważ samolot będzie z pewnością droższy niż na przykład Gripen. Jak podkreśla przedstawiciel producenta, dzięki wieloletnim umowom serwisowym codzienne koszty utrzymania są porównywalne z jednosilnikowym F-16. Ponadto wspomniany już Mark Parkinson powiedział, że Typhoon montowany jest z elementów dostarczanych z różnych państw i potencjalne uruchomienie finalnego montażu w Finlandii nie byłoby zbyt trudne. Dodatkowo BAE Systems jest gotowe dostarczyć samolot testowy w pełni wyposażony w instrumenty badawcze, telemetrię i niezbędne wyposażenie, czym Finowie są podobno bardzo zainteresowani. Ogólne przesłanie w kwestii współpracy gospodarczej jest takie, że Brytyjczycy są gotowi dostarczyć wszystko, o ile zamawiający za to zapłaci.

Daleka droga

W obu przetargach przed brytyjskim rządem i konsorcjum Eurofighter jeszcze daleka droga. Nie wiadomo, jak na decyzje Belgii i Finlandii wpłynie seria niedawnych trzech wypadków i afera w Austrii – jedynym europejskim użytkowniku samolotu, który nie brał udziału w jego budowie.

Bardzo wiele zależy od brytyjskiego rządu, kierującego negocjacjami w obu krajach. Wzoruje się on przy tym na Francuzach, którzy w ostatnich latach przejęli od przedstawicieli przemysłu rolę akwizytorów francuskiego uzbrojenia i zanotowali kilka spektakularnych sukcesów w sprzedaży Rafale’i. Czy podobna strategia przyniesie sukces również Eurofighterowi? Przekonamy się w ciągu kilku lat.

Zobacz też: Śmigłowiec WZ-10. Chiński łowca czołgów

Jamie Hunter, Eurofighter Jagdflugzeug GmbH
Katsuhiko Tokunaga / Eurofighter Jagdflugzeug GmbH