We wrześniu 2016 roku Chińczycy poinformowali, że na wyposażeniu wszystkich jednostek lotnictwa wojsk lądowych na szczeblu brygady znajdują się śmigłowce uderzeniowe WZ-10. Dzięki temu Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza zyskała maszynę, która ma zapewnić bliskie wsparcie ogniowe, także na obszarach górzystych i trudno dostępnych. WZ-10 – porównywany do amerykańskiego AH-64 i określany jako przewyższający Tigera – miał dać chińskim wojskom lądowym nowe możliwości.

Niszczyciel czołgów pilnie potrzebny

Pod koniec lat siedemdziesiątych wojskowi planiści w Chinach doszli do wniosku, że nie dysponują podstawowymi zdolnościami likwidowania z powietrza celów pancernych, w tym czołgów. Wynik pierwszych prowadzonych badań dał jednoznaczną odpowiedź: najlepszą platformą będzie śmigłowiec uderzeniowy. Chińczycy nie czekali długo i zwrócili się do Francuzów w sprawie zakupu ośmiu śmigłowców Aérospatiale Gazelle SA 342L z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi dalekiego zasięgu HOT (Haut subsonique Optiquement Téléguidé Tiré d’un Tube). Śmigłowce i pocisk potrzebne były do dokonania oceny przydatności tego typu maszyn. Szybko okazało się, że w grę wchodzi jedynie śmigłowiec specjalnie zaprojektowany jako uderzeniowy, który będzie odznaczał się lepszymi parametrami niż maszyna wielozadaniowa.

Niemniej Pekin rozważał zakup kolejnych śmigłowców od Francuzów, a także licencji na produkcję, ale zakończenie okresu zimnowojennego spowodowało porzucenie tych planów. Należy jednak stwierdzić, że istotne znaczenie odegrały wartości użytkowe śmigłowca i jego zdolność do wykonywania stawianych przed nimi zadań. Francuski wiropłat po prostu nie spełniał pokładanych w nim nadziei. Był zbyt lekki – ważył jedynie dwie tony – co istotnie przekładało się na ilość uzbrojenia, z którym mógł wzbić się w powietrze. Wykorzystanie Gazelle SA 342L jako śmigłowca bojowego przez lotnictwo wojsk lądowych Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej miało ten pozytywny wymiar, że stało się kuźnią dla dowódców, którzy opracowywali taktykę i procedury wykorzystania uzbrojenia przez śmigłowce bojowe.

Podczas gdy Gazelle SA 342L były używane do doskonalenia taktyki zwalczania celów opancerzonych na lądzie, szukano jednocześnie nowej maszyny, która miałaby spełniać tę funkcję. Rodzimy przemysł obronny nie dysponował jeszcze technologią pozwalającą na jej budowę. Co więcej, właśnie ten sektor cały czas był niedoinwestowany, gdyż priorytet dawano broni jądrowej i środkom jej przenoszenia. W pewnym okresie oceniano nawet możliwość kupna śmigłowców uderzeniowych Agusta A129 Mangusta, choć ten plan Chińczycy musieli szybko porzucić z uwagi na sytuację polityczną. Jako rozwiązanie przejściowe wykorzystywano cywilne maszyny naprędce przystosowane do roli śmigłowców wojskowych, ale rozwiązanie to również pospiesznie odrzucono z uwagi na nieefektywność. 1987 rok stał się przełomowy, ponieważ wtedy sformułowano potrzeby w zakresie rozbudowy potencjału śmigłowców wojskowych i nabycia śmigłowców bojowych. Wnioski poprzedzone studiami przedstawiła grupa ekspertów powołana przez chińskie ministerstwo obrony. Równocześnie gry wojenne prowadzone przez ChALW dały jasną odpowiedź, że śmigłowce bojowe muszą podlegać wojskom lądowym.

Druga połowa lat osiemdziesiątych to krótkie pasmo sukcesów zakończone kompletną klapą po tragicznych wydarzeniach na Placu Niebiańskiego Spokoju (Tian’anmen). Pekin już zacierał ręce na myśl o tym, że Amerykanie dostarczą śmigłowce AH-1 Cobra, które z czasem będzie można skopiować i produkować na własnym rynku. Wojskowi już byli w ogródku, już witali się z gąską, ale polityka przekreśliła ich plany. Waszyngton nałożył embargo na uzbrojenie dla Chin oraz anulował umowę o sprzedaży Cobr i pocisków przeciwczołgowych BGM-71 TOW. Na początku kolejnej dekady Chińczycy wyleasingowali jednego AH-1 w celu wykonania oceny technicznej. Wspaniałomyślność okazali im Pakistańczycy.

Wdrożenie do służby w lotnictwie wojsk lądowych Harbinów Z-9, czyli licencyjnej wersji śmigłowca Aérospatiale AS365 Dauphin, miało dać odpowiedź na pytanie o ich właściwości użytkowe podczas typowych zadań dla maszyn bojowych. Szybko okazało się, że lekkie maszyny nie są w stanie spełnić pokładanych w nich nadziei i będą jedynie platformą testową, która pomoże w opracowaniu przyszłej maszyny bojowej. Wówczas również stwierdzono, że BGM-71 TOW nie będzie nadawać się do wykorzystania i postanowiono opracować nowe pociski przeciwpancerne.

Projekt 941

Potencjał Państwa Środka w zakresie produkcji śmigłowców bojowych był nadal w powijakach. Warto wspomnieć, że wykorzystywano śmigłowce Z-5, czyli licencyjne Mi-4, francuskie AS-365, a także Z-9 w wersji transportowej i morskiej, choć również je uzbrajano, tworząc w ten sposób lekką maszynę uderzeniową. W Chinach nadal nie było śmigłowca, którego można byłoby nazwać bojowym. Często pojawiały się informacje o rzekomych planach nabycia Mi-24, potem zaś, po rozpadzie Związku Radzieckiego – Mi-28, Ka-50 i Ka-52. Trzon lotnictwa wojsk lądowych ChRL przez ponad dwie dekady stanowiły produkowane przez Harbin Aircraft Manufacturing Corporation śmigłowce wielozadaniowe Z-9.

Z początkiem lat dziewięćdziesiątych, po przełknięciu gorzkiej pigułki, Pekin, który nadal nie był w stanie budować śmigłowców uderzeniowych, zwrócił się tym razem do sąsiada. O istnieniu utajnionego porozumienia między stroną chińską a biurem konstrukcyjnym Nikołaja Kamowa opinia publiczna dowiedziała się dopiero w 2013 roku podczas wystawy Heli-Expo. Siergiej Michiejew, główny konstruktor biura, odkrył wówczas kulisy współpracy chińsko-rosyjskiej.

 Śmigłowiec WZ-10

Kontrakt zawarto w 1995 roku, a Rosjanie zobowiązali się opracować wstępną koncepcję śmigłowca, który nie byłby wzorowany na żadnym istniejącym wówczas modelu. Podczas spotkań ekspertów chińskich i rosyjskich ustalono wymagania co do parametrów technicznych. Udział biura Kamowa w pracach zakończył się w momencie opracowania wstępnego projektu śmigłowca, który przekazano stronie chińskiej. Dalej prace kontynuowali Chińczycy, posiłkując się zachodnimi konstrukcjami, w szczególności włoską Mangustą i francusko-niemieckim Tigre’em/Tigerem, choć wskazuje się też jego podobieństwo do południowoafrykańskiego Rooivalka. Prace koordynował 602. Instytut Naukowo-Badawczy z siedzibą w Jingdezhen w prowincji Jiangxi, dysponujący niemałym doświadczeniem w pracach nad importowanymi śmigłowcami, chociażby tymi z Francji.

Dążenie Chińczyków do posiadania śmigłowca bojowego z prawdziwego zdarzenia zwielokrotniła pierwsza wojna w Zatoce Perskiej i wnioski z wykorzystania śmigłowców AH-64A Apache, które okrzyknięto wówczas latającymi niszczycielami czołgów. Ocenia się, że te potężne wiropłaty samodzielnie zniszczyły 837 pojazdów o trakcji gąsienicowej (w tym czołgów) i ponad 500 innych. Sztab generalny chińskich sił zbrojnych był pod wrażeniem operacji sił lądowych dysponujących nieprzerwanym wsparciem z powietrza. Generałowie zamierzali wyciągnąć wnioski z lekcji danej Irakijczykom przez Amerykanów i przynajmniej częściowo wdrożyć założenia doktryny „Air Land Battle”, zakładającej łączenie na polu bitwy sił lądowych i lotniczych.

Wuzhuang Zhisheng-10

WZ-10 opracowało i produkuje przedsiębiorstwo Changhe Aircraft Industries Group, spółka zależna Aviation Industry Corp of China. Z początku projekt realizowało Harbin Aircraft Manufacturing Corporation (HAMC) i promowało maszynę jako cywilną, dlatego też program otrzymał szerokie wsparcie z różnych krajów. Konsultowali się między innymi z Eurocopterem w sprawie instalacji i konstrukcji wirników, a w sprawie napędu – z przedsiębiorstwami Agusta Westland i Pratt & Whitney Canada, z którym rozmawiano o nabyciu silników PT6C. Pomoc uzyskiwano również od południowoafrykańskiego Denela, który dzieliła się doświadczeniami z projektowania i produkcji Rooivalka. W 2001 roku współpraca ta się zakończyła. Chińscy inżynierowie koncentrowali się na podzespołach, których pozyskać z zagranicy nie mogli. Jak na cywilny charakter maszyny, która miała powstać, program jej budowy trzymano przez długi czas w sekrecie, a większość potrzebnego uzbrojenia testowano na innych platformach, w tym Z-8 i Z-9.

Konstrukcji WZ-10 towarzyszyły problemy finansowe HAMC i jego restrukturyzacja. W maju 2002 roku przedsiębiorstwo dysponowało już trzema prototypami i przeprowadziło testy naziemne śmigła ogonowego i paru innych podzespołów. 29 kwietnia 2003 roku śmigłowiec wykonał dziewiczy lot, startując z lotniska Lumeng wykorzystywanego przez przedsiębiorstwo HAMC. W ciągu 2004 roku powstały trzy kolejne egzemplarze prototypowe. 15 grudnia 2004 roku podczas drugiej serii testów śmigłowiec pilotował po raz pierwszy dowódca lotnictwa wojsk lądowych, generał Zhun Tsianshen. Do marca 2005 roku zakończono trzeci etap testów, w tym cykl lotów próbnych w nocy.

Śmigłowiec WZ-10 zbudowano z materiałów kompozytowych w celu obniżenia sygnatury radarowej maszyny. Pierwszy śmigłowiec szturmowy Państwa Środka jest maszyną o masie własnej około 5540 kilogramów, maksymalnej masie startowej około 8000 kilogramów, długości 14,15 metra i wysokości 3,8 metra. Wirnik nośny typ 95KT składa się z pięciu łopat o długości około 13 metrów, wykonanych z materiału kompozytowego. Jego opracowanie stało się jednym z wielu wyzwań programu, gdyż wówczas Chińczycy nie dysponowali taką technologią.

Przy konstrukcji WZ-10 brano pod uwagę zastosowanie fenestronu, czyli wielołopatowego wentylatora zabudowanego w stateczniku pionowym (pierwszy raz zastosowana w śmigłowcu Gazelle). Po kilku testach zmieniono koncepcję, gdyż fenestron wymusiłby szereg dodatkowych usprawnień, w tym większą moc silnika, a także wiązałby się z wyższymi kosztami konstrukcji i konserwacji oraz większą masą. Zdecydowano się na rozwiązanie podobne do tego w śmigle ogonowym AH-64, dzięki czemu obniżeniu ulec miał poziom generowanego hałasu. Śmigło ogonowe zbudowane jest z tworzywa sztucznego wzmocnionego włóknem szklanym, co ma zapewnić wytrzymałość na bezpośrednie trafienia pociskami i możliwość kontynuowania lotu nawet po wielokrotnym przestrzeleniu.

Opracowaniem silnika do WZ-10 zajął się 602. Instytut Naukowo-Badawczy, który stworzył jednostkę napędową Wozhou-9 (WZ-9) o mocy 1285 koni mechanicznych. Jej największą zaletą ma być konstrukcja z użyciem tylko rodzimych komponentów, co prowadzi do uniezależnienia od zagranicy, a tym samym od konsekwencji wynikających z sytuacji politycznej. Śmigłowiec napędzają dwa silniki tego typu. Początkowo stosowano silniki PT6C-76C, a następnie WK-2500 i TW3-117. W planach jest wyposażenie WZ-10 w silniki o większej mocy, które Chińczycy rozwijają obecnie wespół z Safran Helicopter Engine. Dzięki zastosowaniu jednostek WZ-16 o mocy 2000 koni mechanicznych WZ-10 mają przenosić podobną liczbę pocisków przeciwpancernych co amerykańskie AH-64. Chińczycy zapewniają, ze jest to już teraz możliwe, ale wysoce ryzykowne.

Zobacz też: Uzbrojony Black Hawk. Nowy śmigłowiec PZL Mielec

Awionika

Jako podmiot wiodący przy opracowywaniu awioniki dla śmigłowca wybrano 613. Instytut Naukowo-Badawczy, który zajął się integracją systemów. Chińczycy przyznawali się do wykorzystywania zagranicznego sprzętu (spekulowano, że mogą to być podzespoły francuskie lub izraelskie), ale stanowczo zaprzeczali, jakoby korzystali również z oprogramowania. Przyrządy w kabinie śmigłowca istnieją w dwóch wariantach: zagranicznym (prawdopodobnie na bazie przyrządów francuskich) i rodzimym. Mają one ten sam holograficzny wyświetlacz przezierny, ale różnią się w zakresie stosowanych wielofunkcyjnych wyświetlaczy LCD. W pierwszym przypadku są to trzy mniejsze ekrany, zaś w drugim – dwa większe. Oficjalnym powodem stosowania dwóch rodzajów są plany eksportowe i konieczność dopasowania się do zwyczajów pilotów.

Kokpit WZ-10 zbudowany jest w układzie tandem. Osłona kokpitu ma oszklenie grubości 38 milimetrów, mające zapewniać odporność na trafienia odłamkami i pociskami kalibru 7,62 milimetra oraz chronić załogę przed oślepieniem promieniami słońca. Poniżej kabiny materiały kompozytowe zapewniają odporność na trafienia pociskami kalibru 12,7 milimetra.

 Śmigłowiec WZ-10

Układ nawigacyjny śmigłowca jest bezwładnościowy i w pełni zintegrowany z chińskim satelitarnym system nawigacyjnym Beidou (Wielka Niedźwiedzica). WZ-10 może przenosić również zasobnik nawigacyjny Blue Sky, pozwalający na lot i atakowanie celów w nocy, przy niekorzystnych warunkach pogodowych i dużej prędkości. Stosowane żyroskopy laserowe mają zostać w przyszłości zastąpione przez optyczne odpowiedniki. Radiowysokościomierz może być wymieniony na wysokościomierz laserowy. Wielofunkcyjny radar impulsowo-dopplerowski ma być w przyszłości zastąpiony nowocześniejszym (ale i droższym) radiolokatorem, który zapewniać będzie mapowanie terenu i śledzenie rzeźby terenu, co ułatwi loty na małej wysokości. WZ-10 dysponuje również kamerą termowizyjną.

System walki radioelektronicznej zintegrowany z radarem otrzymał oznaczenie Yu Huo-96. Składa się z układów ostrzegających o opromieniowaniu wiązką laserową i wiązką radarową oraz podsystemów: rozpoznania elektronicznego i przeciwdziałania elektronicznego. Wszystkie podzespoły skonstruowano zgodnie z zasadą modułowości, dzięki czemu zastąpienie ich przez nowsze odpowiedniki ma być bezproblemowe. Uzupełnieniem powyższych urządzeń może być lotniczy zasobnik zakłócający BM/KG300G podwieszony na węźle uzbrojenia pod którymś ze skrzydeł. Zwykle, jeśli w ogóle, przenoszony jest jeden taki zasobnik.

Radar kierowania ogniem Yu Huo, produkt przedsiębiorstwa China Northern Electronic Co., jest wykonany w technologii półprzewodnikowej i waży niecałe 70 kilogramów. Brak jest jednak szerszych informacji na jego temat. System elektrooptyczny bazuje prawdopodobnie na konstrukcjach francuskich i izraelskich, zaś oprogramowanie ma być rdzennie chińskie. Za jego produkcję odpowiada 218. Fabryka firmy China North Industries Group Corporation (Norinco). Oprócz tego pilot dysponuje celownikiem nahełmowym, w pełni zintegrowanym z radarem kierowania ogniem i innymi urządzeniami pokładowymi, w tym goglami noktowizyjnymi. Z kolei wyświetlacz nahełmowy, podobny do wyświetlacza Integrated Helmet and Display Sighting System (IHADSS) stosowanego w amerykańskich Apache’ach, zapewnia większą świadomość sytuacyjną pilota.

Śmigłowiec wyposażono w także układ identyfikacji swój–obcy i system HOTAS (Hands on Throttle and Stick) pozwalający na sterowanie oraz obsługę awioniki i uzbrojenia bez odrywania rąk od drążka sterowego i przepustnicy.

Zobacz też: Mitsubishi X-2 Shinshin. Japoński zastępca Raptora

Uzbrojenie

Podstawowym uzbrojeniem WZ-10 są kierowane rakietowe pociski przeciwpancerne. Na czterech węzłach znajdujących się na skrzydłach można podczepić pociski HJ-10, będące ekwiwalentem AGM-114, lub starsze wersje, HJ-8 i HJ-9 (jako amerykański odpowiednik wskazuje się TOW-2A). Zależnie od wykonywanych misji śmigłowiec może przenosić również broń do zwalczania celów latających: pociski rakietowe powietrze–powietrze TY-90 o zasięgu od 0,5 do 6 kilometrów (osiem sztuk) oraz PL-5, PL-7 i PL-9C o zasięgu 22 kilometrów (cztery sztuki). Uzupełnienie stanowią zasobniki z niekierowanymi pociskami rakietowymi kalibru 57 lub 90 milimetrów. Uzbrojenie może być odpalane bezpośrednio przez pilota dysponującego celownikiem nahełmowym.

WZ-10 jest również uzbrojony w działko kalibru 23 lub 30 milimetrów (wersja rozwojowa rosyjskiego 2A72) zamontowane pod nosem. Możliwe jest zamontowanie zasobnika strzeleckiego z lokalną kopią działka M242 Bushmaster kalibru 25 milimetrów, granatnikiem lub karabinami maszynowymi kalibrów: 14,5, 12,7 lub 7,62 milimetra (w dwóch ostatnich przypadkach mogą być zdwojone).

 Śmigłowiec WZ-10: HJ-8 w wersji licencyjnej produkowanej przez Pakistan

HJ-8 w wersji licencyjnej produkowanej przez Pakistan

Choć Chińczycy bardzo często porównują tę maszynę do amerykańskiego AH-64, zasób przenoszonego uzbrojenia bardziej wskazuje na odpowiednik AH-1. Przenosi tyle samo uzbrojenia przeciwczołgowego co Tiger lub A-129, ale aż o połowę mniej niż AH-64, Mi-28 lub Ka-50/52. Dlatego też Chińczycy tak bardzo starają się wyposażyć swoje śmigłowce w nowe silniki WZ-16. Mają one wznieść chińskie śmigłowce na poziom Apache’ów, przynajmniej pod względem ilości przenoszonego uzbrojenia.

Kontrowersje i służba

Śmigłowiec WZ-10 zadebiutował na większej imprezie przemysłu obronnego dopiero w listopadzie 2012 roku podczas Zhuhai Air Show. Wcześniej jednak rozpoczął służbę w jednostkach liniowych. Pierwsze egzemplarze trafiły do służby w latach 2009–2010.

W styczniu 2015 roku Chiny podarowały Pakistanowi trzy śmigłowce. Do tej pory niejasne pozostają motywy. Sugerowano, że Islamabad sprawdzi je w warunkach bojowych i podzieli się wnioskami z Pekinem albo dokona ewaluacji pod katem przydatności dla swojego lotnictwa wojsk lądowych i kupi większą partię. Do tej pory jednak nie pojawiły się informacje o szerszym zainteresowaniu pakistańskiego ministerstwa obrony tym zakupem.

We wrześniu ubiegłego roku kilka WZ-10 otrzymała brygada lotnictwa 13. Grupy Armijnej wojsk lądowych Chińskiej Republiki Ludowej, podlegającej Zachodniemu Dowództwu. Wydarzenie z pozoru błahe, ale w tamtym momencie faktem stało się to, że Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza wyposażyła wszystkie jednostki lotnicze wojsk lądowych w śmigłowce tego typu. Tym wydarzeniem uczczono obchody 30. rocznicy utworzenia lotnictwa wojsk lądowych Państwa Środka.

Według amerykańskich mediów w lotnictwie chińskich wojsk lądowych służbę pełni ponad 100 śmigłowców WZ-10. Bardziej wiarygodne zestawienie World Air Forces 2016 sporządzone przez Flight International podaje, że 95 maszyn tego typu zostało dostarczonych i znajduje się w czynnej służbie, zaś 24 kolejne Chińczycy zamówili. W lotnictwie odpowiadają przede wszystkim za zwalczanie celów opancerzonych i piechoty przeciwnika oraz izolację rejonu działań bojowych, w tym wykonywanie uderzeń na wrogie wojska w rejonach koncentracji lub w czasie przemieszczania. Zadania o charakterze drugorzędnym to niszczenie wolno lecących celów powietrznych, w tym samolotów i bezzałogowych statków latających. Poza tym śmigłowiec może wykonywać misje zwalczania systemów obrony przestrzeni powietrznej przeciwnika, w szczególności jego systemu obrony przeciwlotniczej, oraz operacje przeciwpartyzanckie, w tym w rejonach wysokogórskich.

Do tej pory wiemy o dwóch potwierdzonych katastrofach śmigłowców tego typu. Do pierwszej doszło w marcu 2014 roku w pobliżu miasta Xi’an. Druga zdarzyła się 21 stycznia 2017 roku w pobliżu położonej nad Cieśniną Tajwańską miejscowości Jieshanzhen. Śmigłowiec należał do 10. pułku lotniczego 31. Grupy Armijnej. 

Budowa i wprowadzenie do służby śmigłowców WZ-10 nie obyły się bez kontrowersji i poważnych zarzutów pod adresem Pekinu. W czerwcu 2012 roku amerykański Departament Sprawiedliwości oskarżył firmy UTC, HTC i Pratt & Whitney Kanada o szereg nieprawidłowości przy sprzedaży Chińskiej Republice Ludowej silników i oprogramowania do sterowania nimi. Zarzuty dotyczyły wydarzeń z lat 2001–2003, gdy sprzęt dostarczano bez odpowiedniej licencji obejmującej technologie lotnicze o podwójnym, cywilno-wojskowym zastosowaniu. Waszyngton zarzucił firmom niewystarczający poziom uwagi przy zawieraniu transakcji, gdyż towar ostatecznie miały przejąć chińskie siły zbrojne.

Administracja Baracka Obamy wyraźnie stwierdziła, że doszło do piractwa technologicznego przy konstruowaniu WZ-10. Rzecznik chińskiego ministerstwa obrony stanowczo odrzucił amerykańskie zarzuty, twierdząc, że chińskie śmigłowce szturmowe i ich silniki Chiny skonstruowały samodzielnie i posiadają wszystkie konieczne prawa własności intelektualnej. Niemniej jednak należy stwierdzić, ze transfer silników z oprogramowaniem znacząco przyczynił się do opracowania przez Chińczyków technologii wytwarzania własnych jednostek napędowych i przyspieszył powstanie śmigłowca WZ-10.

Problemy z oszacowaniem możliwości WZ-10 wynikają głównie z dość skąpych informacji na jego temat i z małego doświadczenia Chińczyków w użytkowaniu tych śmigłowców. Niezmiennie duże nadzieje wiąże się z wykorzystaniem nowo opracowanych silników WZ-16, które mają przenieść śmigłowiec do tej samej ligi, w której latają amerykańskie AH-64. Po instalacji silników o mocy 2000 koni mechanicznych wreszcie możliwe stanie się przenoszenie szesnastu kierowanych pocisków przeciwpancernych HJ-10, co istotnie zwiększy potencjał bojowy WZ-10. Nie mniej ważne jest to, że Chińczycy oczekują zwiększenia manewrowości śmigłowca, a tym samym lepszego radzenia sobie podczas operacji w rejonach wysokogórskich, na przykład w Tybecie.

Inne plany zakładają wykorzystanie śmigłowca do operacji wsparcia piechoty podczas operacji desantowych z morza. W marcu 2014 roku przystosowany do operacji w środowisku morskim śmigłowiec WZ-10 miał przechodzić testy z pokładu okrętu desantowego Baxian Shan (913) typu 072A. Podczas ćwiczeń WZ-10 z 5. Brygady Śmigłowców 1. Armii wykonał kilka startów i lądowań na pokładzie tej jednostki.

Pekin zamierza nadal dopracować wiele elementów śmigłowca. Modernizacja ma przebiegać w trzech głównych kierunkach. Pierwszy zakłada zwiększenia maksymalnej masy startowej do 8–10 ton i wiąże się z montażem silnika o większej mocy. Dzięki temu śmigłowiec ma być gotowy do wykonywania szerszego spektrum misji. Naturalnie będzie mógł też zabrać więcej paliwa lub ładunku. Ponadto ta wersja miałaby otrzymać radar umieszczony nad piastą wału napędowego wirnika nośnego. I tutaj również widać chęć upodobnienia maszyny do śmigłowca AH-64 Apache Longbow.

Drugi kierunek zakłada modyfikację do wersji WZ-10B z ulepszonym radarem oraz obniżoną sygnaturą termiczną i akustyczną. Ostatnim rozwiązaniem ma być modernizacja w kierunku lekkiego śmigłowca uderzeniowego lub maszyny rozpoznawczej osiągającej bardzo duże prędkości (być może będzie to konstrukcja podobna do śmigłowca S-97 Raider). Ich podstawową zaletą oprócz podwyższonej prędkości ma być obniżona sygnatura radarowa i większy zasięg. Chińczycy przyznają, że jest on dopiero w fazie projektowania, zaś gotowa konstrukcja ma pojawić się dopiero po 2020 roku.

Zobacz też: T-14 Armata – cudowna broń Putina?

Śmigłowiec WZ-10 – parametry techniczne

Załoga: 2 (pilot i operator uzbrojenia)
Długość 14,15 metra
Wysokość: 3,85 metra
Masa własna: 5540 kilogramów
Maksymalna masa startowa: 7000 kilogramów
Prędkość maksymalna 300 kilometrów na godzinę
Prędkość przelotowa: 270 kilometrów na godzinę
Zasięg: 800 kilometrów
Pułap praktyczny: 6400 metrów

Uzbrojenie

8 kierowanych rakietowych pocisków przeciwpancernych HJ-8, HJ-9 i HJ-10
8 pocisków rakietowych powietrze-powietrze TY-90
4 pociski rakietowe powietrze-powietrze PL-5, PL-7, PL-9
niekierowane rakiety kalibru 57 lub 90 milimetrów
działko kalibru 23 lub 30 milimetrów (pod nosem śmigłowca)

Bibliografia

Gabriel Dominguez, China’s military says all army aviation units now equipped with WZ-10 attack helicopters, janes.com, 9 września 2016, dostęp 24 marca 2017.
Sean Gallagher, How US software ended up powering Chinese assault helicopters, arstechnica.com, 4 lipca 2012, dostęp 24 marca 2017.
Dave Majumdar, HELI-EXPO: Chinese WZ-10 attack helicopter based on Kamov design, flightglobal.com, 7 marca 2013, dostęp 23 marca 2017.
Guy Norris, Tony Osborne, Russian Roots Revealed In China’s Z-10, aviationweek.com, 7 marca 2013 roku, dostęp 23 marca 2017.
B.S. Pawar Indian Light Combat Helicopter vs Chinese Z-10 Attack Helicopter, claws.in, dostęp 24 marca 2017.
Yao Jianing, US media: Over 100 WZ-10 gunships in service in China, chinamil.com.cn, 14 października 2016, dostęp 24 marca 2017.
Zhao Lei, Army gets advanced, new combat helicopters, chinadaily.com.cn, 8 września 2016, dostęp 23 marca 2017.
World Air Forces 2016, FlightGlobal 2016
CAIC Z-10 Attack Helicopter, stateofguns.com, dostęp 24 marca 2017.
WZ-10 Attack Helicopter, globalsecurity.org, dostęp 24 marca 2017.
WZ10 Attack Helicopter – PLA Army, airforceworld.com, dostęp 24 marca 2017.

Alert5, Creative Commons Attribution – Share Alike 4.0 International
mjordan_6, via Wikimedia Commons, Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0
Peng Chen, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic.
Meekywiki, domena publiczna