W czwartek 7 września upłynął termin składania ofert w belgijskim przetargu na nowe samoloty wielozadaniowe. Oferty złożył jedynie Lockheed Martin i konsorcjum Eurofighter. Boeing i Saab już wcześniej wycofały się z rywalizacji.

Najbardziej zaskakuje brak oferty francuskiej i Rafale’a. Nie znaczy to jednak, że Francuzi odpuścili rynek belgijski. Wręcz przeciwnie. Promocja samolotu w Belgii jest bardzo intensywna, o czym mógł przekonać się każdy gość pokazów lotniczych w Sanicole.

Francuzi uznali jednak, iż nie staną do przetargu. Zamiast tego złożyli Belgii bezpośrednią ofertę nawiązania głębokiego partnerstwa wojskowego obejmującego: dostawę samolotów Rafale, integrację sił powietrznych obu państw, współpracę szkoleniową oraz kooperację gospodarczą i techniczną angażującą przedsiębiorstwa z obu stron. Celem takiej współpracy ma być wzmocnienie nie tylko bezpieczeństwa Europy, ale także jej niezależności gospodarczej.

Belgowie oficjalnie potwierdzili, że otrzymali dwie oferty przetargowe i osobną propozycję francuską, ale odmówili komentarza, czy ta ostatnia będzie w ogóle rozpatrywana. Stwierdzono, że najpierw trzeba wyjaśnić status prawny tej propozycji.

Belgowie muszą dokonać teraz wyboru. Albo będą realizować wcześniej założony plan i w związku z tym będą wybierać jedynie spośród F-35 i Typhoona, albo anulują cały przetarg i wybiorą nowy samolot w drodze negocjacji międzyrządowych z poszczególnymi państwami. To otwierałoby drogę dla Rafale’a, a być może także znów dla Super Horneta, który został wycofany z przetargu z powodu rzekomego ustawienia go pod inny samolot.

Zobacz też: Egipt odebrał pierwsze myśliwce Rafale C

(defense-aerospace.com)

Łukasz Golowanow, konflikty.pl