New York Times poinformował 3 lutego, że obecna sytuacja na Synaju wskazuje na zawiązanie ograniczonego sojuszu izraelsko-egipskiego. Zdaniem amerykańskich dziennikarzy na półwyspie trwa „ukryta wojna” z dżihadystami, w której Izrael i Egipt walczą ramię w ramię. Kair miał zezwolić Izraelowi na przeprowadzenie ponad stu nalotów na rejony, w których działają bojownicy Da’isz. Działania izraelskiego lotnictwa wojskowego rozpoczęły się niebawem po strąceniu rosyjskiego samolotu pasażerskiego przez islamistów w październiku 2015 roku.

Publikując raport, amerykańska gazeta powołała się na siedmiu anonimowych amerykańskich i brytyjskich urzędników. Kampania powietrzna ma trwać od ponad dwóch lat za zgodą prezydenta Abd al-Fattaha as-Sisiego. W niektórych jej okresach na półwyspie Synaj pozbawione numerów taktycznych i oznaczeń państwowych bezzałogowe statki powietrzne, śmigłowce i myśliwce mogły rzekomo wykonywać naloty częściej niż raz w tygodniu.

Doniesienia te zostały kategorycznie zdementowane przez rzecznika egipskich sił zbrojnych. Pułkownik Tamer ar-Rifai poprosił egipskich dziennikarzy, aby nie powtarzali niewiarygodnych i niezweryfikowanych informacji.

Jak twierdzi New York Times, usunięcie oznaczeń wskazujących na to, że używane maszyny pochodzą z Izraela (co stanowiłoby rażące naruszenie norm międzynarodowych), i ograniczenie dostępu do niektórych rejonów Synaju dla prasy miało zapewnić, że skala przedsięwzięcia nie wyjdzie na jaw. W tym samym celu izraelskie samoloty dolatywały nad cele okrężną drogą, od zachodu, a nie od wschodu. Egipcjanie oszacowali bowiem swoje możliwości w zakresie zwalczania islamistów na Synaju i doszli do wniosku, że pomoc Izraela – mimo wyrażanego na użytek wewnętrzny wsparcia wobec Palestyńczyków – będzie nieodzowna.

Tymczasem rząd w Jerozolimie zdecydował, że zaangażowanie się na terytorium Egiptu może mieć namacalne korzyści. Twórcy raportu wskazują, że państwa, które stoczyły w ubiegłym wieku cztery wojny – o niepodległość Izraela, o Kanał Sueski, sześciodniową i Jom Kipur – połączył wspólny wróg. Sojusz dla każdej ze stron niesie wymierne korzyści, gdyż Kair wreszcie zdobył przewagę w walce z bojownikami, zaś Izrael zapewnił sobie większe bezpieczeństwo na południowej granicy. W interesie Jerozolimy leży wewnętrzna stabilność Egiptu i silniejsza władza centralna.

Uczynienie Synaju obszarem działań wojskowych stoi częściowo w sprzeczności z demilitaryzacją znacznej części półwyspu na mocy izraelsko-egipskiego traktatu pokojowego z 1979 roku. Status strefy zdemilitaryzowanej zaczęto jednak po cichu i nieoficjalnie wygaszać w związku z rebelią islamską, która wybuchła na Synaju w 2011 roku, po obaleniu Husniego Mubaraka.

Zobacz też: Egipt otworzył największą bazę na Bliskim Wschodzie

(nytimes.com, haaretz.com)

Tomás Del Coro, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic