Żaden reżyser nie powstydziłby się filmu, do którego scenariusza napisałyby państwa Ameryki Łacińskiej realizujące przetargi na uzbrojenie. 2 stycznia informowaliśmy, że Kolumbia podpisała kontrakt w sprawie pozyskania armatohaubic samobieżnych CAESAR kalibru 155 milimetrów. Dla francuskiego przemysłu zbrojeniowego byłoby to odbicie się po decyzji Bogoty o rezygnacji z zakupu (docelowo) szesnastu Rafale’i.

Jeszcze dwa dni termu wszystko szło po myśli Francuzów, dzisiaj obraz jest zupełnie odmienny, gdyż rząd w Bogocie wycofał się z tej decyzji. Jednocześnie zwrócił się w kierunku izraelskiego Elbitu i jego ATMOS-a 2000. Co prawda nie jest to tąpnięcie na miarę decyzji Australijczyków o anulowaniu planów pozyskania Barracud i postawienie na sojusz ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią (AUKUS), ale pewne jest, że Francuzi stracą grube miliony.



Dla włodarzy francuskiego przedsiębiorstwa jest to strzał w czułe miejsce, gdyż od maja, kiedy zastępca szefa sztabu Ejército Nacional de Colombia, generał Carlos Moreno, udał się do ojczyzny Moliera, aby przedyskutować wstępne warunki dostaw, wszystko szło jak po sznurku. Zakup CAESAR-a uznano za najbardziej racjonalny, ponieważ poza względami operacyjnymi pozwoliłby ujednolicić systemy artyleryjskie kalibru 155 i 105 milimetrów oraz zoptymalizować wsparcie i logistykę (ten drugi kaliber reprezentują w Kolumbii haubice LG1, także Nextera). Francuski koncern mógł spodziewać się trzeciego zamówienia na CAESAR-y w ciągu kilku tygodni, po domówieniu przez Czechy dziesięciu armatohaubic i nowym zakupie Litwy.

CAESAR na podwoziu 6 × 6.
(Marie-Lan Nguyen, CC-BY 2.5)

Ale to już było. Jakie są fakty (przynajmniej na ten moment)? Jeśli wszystko dzieje się szybko i nie wiadomo, o co chodzi, to z pewnością chodzi o pieniądze. Okazuje się, że w przypadku otrzymania zamówienia przedsiębiorstwo z Yvelines podniosłoby wartość zamówienia o 12%, podczas gdy dwaj konkurenci utrzymaliby pierwotne ceny. W takiej sytuacji wybór kolumbijskiego rządu – nawet przy wielkim zdziwieniu wojskowych – padł na ATMOS-a 2000 (ponoć turecka MKE T-155 Yavuz wcale już nie była brana pod uwagę). Bogota zamówi osiemnaście egzemplarzy na wyposażenie trzech baterii po sześć sztuk każda. Stanowić będą uzupełnienie piętnastu holowanych dział Santa Bárbara Sistemas 155/52 APU-SBT.

ATMOS 2000 (Autonomous Truck Mounted Howitzer System) to armatohaubica samobieżna kalibru 155 milimetrów posadowiona na podwoziu kołowym Tatry T815 VVN w układzie 6 × 6 lub 8 × 8. Wyposażona jest w skomputeryzowany system wykrywania celów i kierowania ogniem. Donośność wynosi 41 kilometrów przy strzelaniu pociskami Extended Range Full Bore Base Bleed, a szybkostrzelność – 8 pocisków na minutę (pierwszy strzał można oddać po 30 sekundach). Haubica może być transportowana w ładowni C-130 Herculesa. Do obsługi potrzeba od dwóch do sześciu żołnierzy. Haubicę z izraelskiego systemu z lufą o długości 52 kalibrów umieszczona na podwoziu kołowym Jelcz 663.32 stała się podstawą polskiego Kryla.

ATMOS filipińskich wojsk lądowych podczas ćwiczeń poligonowych.
(Army Artillery King of Battle Regiment, Philippine Army)



ATMOS-a opracowano z myślą o eksporcie. Do tej pory trafił na uzbrojenie artylerzystów w Ugandzie (sześć sztuk w dwóch transzach), Rwandzie (trzy), Zambii (sześć w wersji ATMOS M-46 kalibru 130 milimetrów), Azerbejdżanie (pięć), na Filipinach (dwanaście) i w Tajlandii (łącznie czterdzieści sześć).

Prawdopodobnie oznacza to koniec ponaddziesięcioletnich starań Nextera o uzyskanie zamówienia od kolumbijskich wojsk lądowych. O ile nie skończy się to pozwem sądowym i próbą dochodzenia swoich roszczeń. Francuzi będą musieli szukać szczęścia gdzie indziej, na przykład w Brazylii, która ma plany pozyskania trzydziestu sześciu kołowych armatohaubic samobieżnych kalibru 155 milimetrów. Jeśli wziąć pod uwagę grudniową huśtawkę nastrojów związaną z (ostatecznie zatwierdzonym) wyborem wozów wsparcia ogniowego Centauro II, tamten grunt może być również śliski i chęć podbudowania ego może zakończyć się pogłębieniem depresji.

Zobacz też: Nie japońskie, nie duńskie, ale włoskie – Indonezja zamówiła sześć FREMM-ów

Army Artillery King of Battle Regiment, Philippine Army