13 czerwca podczas salonu przemysłu obronnego Eurosatory 2022 Rheinmetall Land Systems po raz pierwszy publicznie zaprezentował czołg podstawowy noszący oznaczenie Panther KF51. Nawiązuje ono, rzecz jasna, do czołgu Panzerkampfwagen V (Sd. Kfz. 171), używanego przez Wehrmacht w czasie drugiej wojny światowej. Po raz kolejny paryskie targi – których organizację wznowiono po czterech latach przerwy spowodowanej pandemią COVID-19 – stały się więc okazją dla zaprezentowania nowego pojazdu gąsienicowego (Kettenfahrzeug).

Tym razem Rheinmetall przedstawił najcięższy wariant, który ma stanowić przełom generacyjny wśród czołgów podstawowych. Warto zauważyć, że Panther jest projektem rozwijanym bez zaangażowania biurokracji Bundeswehry. Jest znacznie cięższy niż KF41 Lynx i osiąga masę 59 ton, ale ciągle mniejszą niż Leopard 2. Na uwagę zasługuje obniżony profil i bardziej opływowy kształt.

– To pierwszy czołg podstawowy w całości opracowany przez Rheinmetalla – powiedział Armin Papperger, dyrektor generalny przedsiębiorstwa podczas ceremonii odsłonięcia. – Analizujemy również autonomiczny napęd w przyszłości.



Czołg w istocie jest hybrydą zmodyfikowanego podwozia wypróbowanego Leoparda 2 z nowo zaprojektowaną dwuosobową wieżą uzbrojoną w armatę FGS (Future Gun System Rh 130) kalibru 130 milimetrów z lufą o długości 52 kalibrów, opracowywaną przez Rheinmetall na potrzeby programu Main Ground Combat Systems. Przystosowano ją do użycia amunicji programowalnej. Mimo że działo jest cięższe niż kalibru 120 milimetrów, wieża jest nieco lżejsza od używanej przez Leoparda 2. Zakres innowacji wprowadzonych w wieży ma zbliżać czołgi do funkcjonalności prezentowanej przez najnowsze bojowe wozy piechoty.

Wieżę wyposażono w automat ładowania amunicji, który składa się z trzech zasadniczych elementów – środkowy odpowiada za wybór amunicji i jej załadowanie, a w dwóch bocznych znajduje się po dziesięć pocisków różnych typów. Z tyłu wieży umieszczono zapas amunicji, a operacja uzupełnienia trwa około pięciu minut. Na koniec warto dodać, że automat ładowania nie jest demonstratorem technologii, ale w pełni działającym prototypem.

Z armatą sprzężono wielkokalibrowy karabin maszynowy kalibru 12,7 milimetra. Siłę ognia zwiększa zdalnie sterowany moduł uzbrojenia Natter z karabinem maszynowym kalibru 7,62 milimetra, którego produkcją zajmuje się Rheinmetall. Podstawowym zadaniem modułu będzie zwalczanie bezzałogowych statków powietrznych. Koncern zapowiada, że możliwe będzie zintegrowanie innych modułów, na specjalne życzenie klienta. Załoga czołgu będzie mogła korzystać z izraelskiej amunicji krążącej UVision Hero-120. Dzięki temu będzie mógł zwalczać cele na dystansie 60 kilometrów.



Rheinmetall podkreśla, że duża rolę odgrywa modułowość. Zgodnie z tymi wytycznymi na wystawie statycznej pojazd prezentowano z wyrzutnią z czterema Hero-120 w miejscu, w którym w podstawowym rozwiązaniu znajduje się jeden z magazynów amunicji (co oczywiście oznacza, że konsekwencją jest skurczenie się jednostki ognia). Czy amunicja krążąca znajdzie się na wyposażeniu czołgu, okaże się później i zależeć będzie od potrzeb operacyjnych i życzeń potencjalnych odbiorców.

Niemniej Panterze zapewniono wbudowaną zdolność rozpoznania krótkiego zasięgu i zwiększenia świadomości sytuacyjnej załogi za pomocą dwóch małych bezzałogowych statków powietrznych o kilkukilometrowym zasięgu operacyjnym i 30-minutowej długotrwałości lotu. Umieszczono po jednym po każdej stronie wieży. Podczas targów jeden z nich w układzie czterowirnikowca można było zobaczyć z prawej strony wieży. Walory UAV-ów będą szczególnie ważne w obszarach miejskich.

Załogę, skoro o niej mowa, tworzyć będą dowódca i działonowy, którzy zajmują miejsce w wieży, oraz kierowca w kadłubie (z przodu po lewej stronie). Nowością jest stanowisko operatora systemów/dowódcy kompanii czy batalionu, które stworzono w związku z wprzęgnięciem czołgu w sieciocentryczny system C4ISR. Kierowca siedzi. Dodatkowe stanowisko znajduje się w kadłubie po prawej stronie, a siedzący tam żołnierz może być odpowiedzialny za użycie i współpracę z systemami bezzałogowymi. Stanowiska załogi są uniwersalne, co oznacza, że każdy żołnierz może przejmować zadania partnera. Wieżą i uzbrojeniem można sterować z wnętrza kadłuba, co w przyszłości może skutkować wariantami KF51 z wieżą bezzałogową lub całkowicie zdalnie sterowanymi. Standardowe stanowiska pracy dla członków załogi składają się z 23-calowego ekranu głównego na górze i dwóch 10-calowych ekranów pod nim, na których można wyszukiwać informacje potrzebne każdemu członkowi załogi.



Cyfrowy szkielet ma umożliwiać łatwą integrację dodatkowych funkcji. System jest zgodny z architekturą NATO GVA i w przyszłości będzie możliwa dodatkowa modernizacja, w tym dodawanie elementów sztucznej inteligencji, ułatwiających prowadzenie działań bojowych. Czołg wyposażano w system kierowania ogniem z niezależnymi przyrządami EMES i SEOSS dla działonowego i dowódcy. System zaczerpnięto z wieży Lance z modułami optoelektronicznymi działonowego SEOSS-S (sektorowym) i dowódcy SEOSS-P (panoramicznym). Dzięki temu możliwe jest działanie załogi w trybie hunter-killer/killer-killer. Uzupełnieniem sko jest system świadomości sytuacyjnej z czterema modułami kamer, pozwalającymi na obserwację pola walki w zakresie 360 stopni.

(Rheinmetall)

Wieżę ma charakteryzować otwarta architektura i modułowość, dzięki czemu niewykluczona jest integracja dodatkowych czujników, w tym odpowiadających za detekcję strzałów, lokalizację strzelca i określenie typu uzbrojenia wykorzystywanego do ataku. Otrzymane i zanalizowane dane będą mogły być przekazane do sko i BMS w celu neutralizacji strzelca.

Na temat opancerzenia jak zwykle niewiele wiadomo. Panther KF51 chroniony jest wielowarstwowym pancerzem pasywnym. Wieża ma być chroniona przez osłony pasywne i aktywne opracowane przez Rheinmetall Protection Systems. Kolejną barierą ochronną będzie Top Attack Protection System odpowiadający za zabezpieczenie przed pociskami atakującymi z górnej półsfery. Przy masie na poziomie 59 ton pojazd ma zapewnić wysoką przeżywalność załogi. Aktywny system ochrony ma zabezpieczać pojazd przed klasycznymi pociskami granatników i przeciwpancernych pocisków kierowanych i podkalibrowymi pociskami wystrzeliwanymi z armat czołgowych. Na pojeździe znalazła się też system ROSY_L do stawiania zasłon aerozolowych/dymnych. Dodatkowym rodzajem ochrony jest zabezpieczenie przed atakami cybernetycznymi, które w przyszłości będą standardem na polu walki.

Paolo Valpolini z serwisu EDR twierdzi, powołując się na źródła producenta, że w perspektywie Panther KF51 zostanie wyposażony w nowy, prawdopodobnie mocniejszy i mniej paliwożerny silnik. Dzisiaj pojazd zasilany jest dieslowskim silnikiem o mocy 1100 kilowatów. Obecny zasięg operacyjny to około 500 kilometrów. Producent zapewnia, że czołg jest w pełni zgodny z normą AMovP-4L, co ułatwi przewozy kolejną po terytoriach państw NATO i uprości procedury związane z przerzutem pojazdów na dalekie odległości. W odstępie kilku miesięcy jest to już druga ciekawa propozycja niemieckiego Rheinmetalla w zakresie pojazdów pancernych. W lutym pokazano demonstrator czołgu średniego na bazie wielozadaniowej platformy gąsienicowej Lynx KF41, którego masa może osiągać nawet 49 ton.



Według raportu magazynu Stern Panther KF51 konkuruje z Main Ground Combat System (MGCS), francusko-niemieckim programem opracowania następcy Leoparda 2. Rheinmetall zdecydował się na skonstruowanie własnego wozu bojowego po tym, jak nie był w stanie wywrzeć wystarczającego wpływu na projekt MGCS. Naturalnie będzie oferowany użytkownikom Leopardów 2 i ma być gotowy zdecydowanie wcześniej niż ciągle niepewny MGCS, który mógłby wejść do służby dopiero około 2038 roku. Po raz kolejny potwierdzeniu ulega stwierdzenie, że gdy dwóch się bije, trzeci korzysta. Panther KF51 ma być gotowy do produkcji seryjnej przed 2030 rokiem, czyli niemal dekadę wcześniej niż MGCS, a producent podkreśla, że dzięki tej maszynie wiele krajów będzie mogło odpuścić sobie modernizacje czołgów z czasów zimnowojennych.

Niemieckie media okrzyknęły czołg Panther KF51 również odpowiedzią na rosyjski czołg podstawowy T-14 Armata i wiadomością dla Putina. Rheinemtall – prawdopodobnie dla jeszcze mocniejszego efektu psychologicznego – nie wahał się nazwać pojazdu na cześć Panzerkampfwagen V Panther, który dostarczono niemieckiemu Wehrmachtowi w 1943 roku i którego konstrukcja uważana była za odpowiedź na rosyjski T-34.

Zobacz też: „Czarna Owca” przesiadła się z Harrierów na F-35B

Rheinmetall