Tanzański inspektor generalny policji Simon Sirro potwierdził doniesienia o ataku mozambickich terrorystów na przygraniczną wieś Kitaya w prowincji Mtwara. Napastnicy prawdopodobnie wcześniej brali udział w walkach o Cabo Delgado, a teraz próbowali przeprowadzić operację po drugiej stronie granicy. Wywiadowi udało się ustalić, że komórka miała przygotowaną kryjówkę w Kibiti na mozambickim wybrzeżu.

Przeprowadzony 14 października atak był częściowym zaskoczeniem dla miejscowych sił bezpieczeństwa. Liczący około 300 osób oddział swobodnie przekroczył granicę i zaatakował jedną z przygranicznych wsi. Terroryści zaatakowali jednocześnie kilka celów: farmę nerkowca, punkt medyczny i posterunek wojskowy.

Wiadomo, że obrońcy ponieśli straty, jednak w oficjalnych komunikatach nie podano liczby poległych. Nieoficjalne informacje mówią o dwudziestu ofiarach śmiertelnych.

Pierwsze o ataku poinformowały media powiązane z lokalną komórką tak zwanego Państwa Islamskiego, jednak dopiero teraz doniesienia zostały zweryfikowane i potwierdzone przez policję. Już pierwsze doniesienia mówiły, iż napastnicy, wkraczając do wsi, krzyczeli w suahili, że są członkami mozambickiego Asz-Szabab. Grupa nie jest powiązana z somalijskimi ekstremistami. Warto zwrócić uwagę, że Da’isz w swojej propagandzie określa wojsko jako „armię tanzańskich krzyżowców”.

Sytuacja w Mozambiku

Sytuacja w Mozambiku pozostaje napięta. Trwające od 2017 roku walki zagrażają strategicznie ważnemu regionowi, w którym znajdują się bogate złoża między innymi gazu ziemnego. Rząd desperacko próbuje pozyskać dodatkowe siły – od wsparcia państw ościennych aż po najemników. Do tej pory w wyniku starć zginęło ponad tysiąc osób, a około 100 tysięcy zostało uchodźcami wewnętrznymi.

Zobacz też: Nigeria: 356 żołnierzy odchodzi z wojska z powodu niskiego morale

(garda.com, thedefensepost.com, zitamar.com)

MONUSCO / Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic