Gdy Europa przeżywa renesans myślenia o czołgach, w odległym Peru mamy do czynienia z ugruntowaną stagnacją nie tylko sprzętową, ale też doktrynalną. Z pozycji myślenia o dzisiejszej bitwie lądowej peruwiańska flota pancerna wydaje się wręcz prehistoryczna. Po części odpowiada za to środowisko bezpieczeństwa w Ameryce Południowej: stosunki Peru z sąsiadami i warunki geograficzne tego kraju. Konflikt międzypaństwowy, który wymagałby użycia czołgów podstawowych, jest mało prawdopodobny.

Lima zatrzymała się więc na głęboko zimnowojennym etapie rozwoju i nie ma ani środków finansowych, ani woli politycznej, aby ten stan rzeczy zmienić. Na zakup nowych czołgów się nie zanosi. Czy więc mogli dysponować tamtejsi pancerniacy i na jakie uzbrojenie szansa przeszła im koło nosa? Czym rzeczywiście mogą teraz walczyć?

Niespełnione marzenia

Dziesięć lat temu istniało coś takiego jak Proyecto Ugarte. Był to program modernizacyjny, który zakładał pozyskanie w nieodległej przyszłości (patrząc z tamtej perspektywy) 120–170 nowych czołgów podstawowych. Miały one zastąpić przestarzałe konstrukcje sowieckie. W 2014 roku pewniakiem był jakoby T-90S (swojego czasu intensywnie promowany w Ameryce Południowej). Nawet testowali go żołnierze 18. Brygady Pancernej z 2. Dywizji wojsk lądowych. Ale na tym się skończyło.



Peruwiańskie ministerstwo obrony sprawdzało również możliwości bojowe innych czołgów. Próbom poddano amerykańskiego M1A1 Abramsa, hiszpańskiego Leoparda 2A4 i holenderskiego Leoparda 2A6, a także ukraińskie T-64E i T-84 Opłota. Pojawiły się też konkretne oferty. Na przykład Hiszpanie oferowali pięćdziesiąt trzy czołgi, zaś Holendrzy – dwadzieścia osiem. Do dzisiaj z planów nabycia nowego wozu pancernego nic nie wyszło.

Czołg podstawowy T-84BM Opłot podczas pokazu dynamicznego.
(ministerstwo obrony Ukrainy)

W 2015 roku pojawiły się pogłoski, że walczące o rynki zbytu Chiny zaoferowały czołg podstawowy VT4 (MBT-3000), a Lima miała zostać kolejnym potencjalnym odbiorcą, po Pakistanie. Z tych nieoficjalnych planów również nie wiele wynikło. Peruwiańczycy byli blisko zakupu innych chińskich pojazdów również sześć lat wcześniej. W 2009 roku resort obrony zaakceptował propozycję Norinco, w której myśl do Ameryki Południowej miało trafić aż 140 czołgów VT-1A (znanych pod marketingową nazwą MBT-2000).

Ta sprawa zakończyła się kuriozalnie, gdyż Chińczycy w dobrej wierze wysłali pięć czołgów, aby tamtejsi pancerniacy zapoznali się z ich budową i sprawdzili je na poligonie. Peruwiańczycy to zrobili, po czym nie mieli pieniędzy, aby odesłać je z powrotem. Udało się to dopiero po kilku latach.

W tamtym okresie peruwiańskim wojskom lądowym oferowano również południowokoreańskiego K2 i izraelską Merkawę siman 4. Było w czym wybierać, propozycje nawet poddano analizie i ocenom. Najwyżej sklasyfikowano K2, a tuż za nim znalazły się Merkawa i Leopard 2A6. Na tym się skończyło, gdyż sprawa nie doczekała się kontynuacji. Z kronikarskiego obowiązku należy przypomnieć, że ówczesny Bumar oferował czołg PT-91 Twardy. Z czasem Lima zdecydowała, że podejdzie do sprawy oszczędniej i pozostała jedynie przy modernizacji T-55.



Jak się nie ma, co się lubi…

Sytuacja peruwiańskich czołgistów na pewno nie jest do pozazdroszczenia. Kręgosłup wojsk pancernych stanowią T-55, które z oczywistych względów – zacnego wieku i niskiego zaawansowania technicznego – są kompletnie przestarzałe. Kadłub wykonano z walcowanych, spawanych płyt pancernych o grubości 100 milimetrów. Wieża zbudowana jest z elementów odlewanych o grubości do 203 milimetrów i stropu ze spawanych blach pancernych. Wartości te prezentują się bardzo słabo, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że obecnie stosowane przeciwpancerne pociski kierowane są w stanie przebić pancerze o grubości 800 milimetrów.

Są one zgrupowane w czterech batalionach pancernych (po 35) na południu kraju i trzech kolejnych (również po 35) na północy. Sześć znajduje się w dyspozycji sztabu generalnego, a kolejne dziesięć jest w remoncie. W ostatnim dziesięcioleciu propozycji podniesienia ich wartości bojowej było bez liku. 35 czołgów w północnego teatru działań zmodernizowano w ramach programu León-2. Otrzymały one nowe radiostacje Harrisa VHF/HF, dalmierz laserowy, komputer balistyczny i kamery termowizyjne trzeciej generacji.

Sowieckie T-55 „wspomaga” około 300 francuskich czołgów lekkich AMX-13. Ich sprawność techniczna pozostawia wiele do życzenia, mimo że Ejército del Perú podjęło się modernizacji, w której ramach powstały dwie wersje. Pierwsza – AMX-13RA5 Escorpión 1 – została uzbrojona w wyrzutnię przeciwpancernych pocisków kierowanych 9M14-2T Maliutka. Drugą jest AMX-13RA8 Escorpión 2, która zachowała armatę CN-105-57 kalibru 105 milimetrów przystosowaną do strzelania pociskami przeciwpancernymi, ale otrzymała zmodernizowane systemy łączności, system kierowania ogniem Dante i ukraińskie pociski RK-2 Barier. Do tego wariantu zmodernizowano dwadzieścia czołgów, które znalazły się w uzbrojeniu 101. Pułku Kawalerii Pancernej.



Trzydzieści wozów zamierzano przekształcić w samobieżne niszczyciele czołgów AMX-13 Alacrán (co również znaczy „skorpion”). Uzbrojeniem podstawowym stały się wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych Korniet-E. Jednak na podstawie najnowszych informacji modyfikacja jest niekompletna, a poddane procedurze dwadzieścia cztery sztuki są od dłuższego czasu poza służbą. Ogółem w linii pozostaje więc osiemdziesiąt jeden pojazdów (sześćdziesiąt jeden Escorpiónów 1 i dwadzieścia Escorpiónów 2).

AMX-13 Alacrán z wyrzutniami Kornietów-E.
(Marcomogollon, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

W 2018 roku Lima zdecydowała się dokonać konwersji części AMX-ów-13 na haubice samobieżne. Porozumienie podpisały Diseños Casanave Corporation S.A.C. (DICSAC), należące do ministerstwa obrony Peru, FAME S.A.C. i arsenał centralny wojsk lądowych. Według różnych danych powstało od trzydziestu do czterdziestu samobieżnych haubic AMX-D30 Vulcano, których głównym orężem stała się 2A18 (D-30) kalibru 122 milimetry.

W ramach peruwiańskich starań o zakup nowego czołgu i składanych przez Rosjan ofert pojawiła się propozycja dania drugiego życia przestarzałym T-55. Moskwa była gotowa je modernizować, ale chciała również przebudować je na ciężkie wozy wsparcia czołgów BMPT Tierminator. Polegałoby to na usunięciu ciężkiej wieży czołgowej i zastąpieniu jej lżejszą, uzbrojoną w dwa działka 2A42 kalibru 30 milimetrów, granatniki automatyczne kalibru 30 milimetrów, karabin maszynowy kalibru 7,62 milimetra i cztery wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych Ataka. Koncepcję tę nazwano T-55 Fire Support.

BMPT osadzony na standardowym podwoziu – T-72.
(Boevaya mashina, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)



Nie będzie zaskakujące, że ta idea również nie znalazła finalizacji, a na przeszkodzie stanął brak funduszy. Stanęło na tym, że część uzbrojono w wyrzutnie ppk Maliutka zainstalowane po bokach wieży. W ten sposób powstała modyfikacja León-1. Stosowano też chińskie klony – wyrzutnie ppk HJ-73. Dało to namacalne korzyści: działo czołgowe D-10T2C kalibru 100 milimetrów może razić wroga pociskami podkalibrowymi z odległości nie większej niż 2 tysięcy metrów, zaś ppk może go trafić z odległości 3 tysięcy metrów.

Koncepcję przebudowy czołgów oferowały również charkowskie zakłady imienia Morozowa wespół z peruwiańską spółką DICSAC. Powstał prototyp o nazwie Tifón-2A, który wyposażono w silnik 5TDMFA o mocy 1050 koni mechanicznych, armatę KBM-1M kalibru 125 milimetrów z automatem ładującym i skomputeryzowany system kierowania ogniem. Dodano fartuchy po bokach kadłuba i w dolnej części wieży, a z tyłu wieży skonstruowano dodatkowy przedział na magazyn amunicji. Konstruktorzy nazwali go najlepszym kosztowo wyjściem dla państw z ograniczonymi budżetami. Nie ma potwierdzonych informacji o zamówieniu choć jednego egzemplarza.

W Peru miało jednak dojść do pancernego cudu. Według nieoficjalnych informacji, na które powołuje się serwis Infodefensa, tamtejszy przemysł obronny miał pozyskać taką liczbę części zamiennych, aby utrzymać sprawność techniczną 256 wiekowych pojazdów.

Tifón-2A.
(Sjhcqm, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)



Peruwiańskie ministerstwo obrony stawia za to na pozyskiwanie lżejszego sprzętu i w kwietniu rozpoczęło procedurę wyboru kołowych transporterów opancerzonych w układzie 8 × 8. Osiemnaście pojazdów otrzymają żołnierze 3. Brygady Pancernej, a dwanaście – 6. Brygady Pancernej. Koszary obu brygad mieszczą się opodal granic z Chile i Boliwią.

Docelowo w ramach programu „Pacha Kuyuchix” do sił zbrojnych Peru ma trafić 120 transporterów. Ze względów oszczędnościowych liczbę tę ograniczono, gdyż pierwotne plany zakładały pozyskanie aż 301 pojazdów: 178 transporterów i 123 bojowych wozów piechoty. W przetargu rywalizuje Rosomak, oferowany przez Polską Grupę Zbrojeniową we współpracy z fińską spółką Patria Oyj. Dziś nic nie wskazuje, aby poza transporterami lub bojowymi wozami piechoty Lima kupiła jeszcze jakiś cięższy sprzęt.

Zobacz też: Ekwador i Boliwia szukają nowych samolotów bojowych. Czy kiedykolwiek je znajdą?

Ministerio de Defensa del Peru