Amerykańska marynarka wojenna jest w trakcie prowadzenia zakrojonych na dużą skalę ćwiczeń z japońskimi Morskimi Siłami Samoobrony. Ćwiczenia określono terminem Multi-Large Deck Event (MLDE), co doskonale podsumowuje ich charak­ter. Biorą w nich bowiem udział aż trzy okręty z dużym pokładem (large deck) lotniczym.

Amerykanie delegowali do ćwiczeń aż dwie lotniskowcowe grupy uderzeniowe – CSG 1 z USS Carl Vinson (CVN 70) na czele i CSG 9 z USS Theodore Roosevelt (CVN 71). Dołączył do nich japoński niszczyciel śmigłowcowy Ise (DDH 182) typu Hyūga. Zgodnie z harmonogramem manewry dobiegną końca jutro.

– Celem tego ćwiczenia jest poprawa zdolności taktycznych i inter­ope­ra­cyj­ności z amerykańską marynarką wojenną – powiedział kontradmirał Hitoshi Shimuzu, dowódca 2. Flotylli Eskortowej, w której skład wchodzi Ise. Scenariusze obejmowały obronę przeciwlotniczą, działania dozorowe, wymianę marynarzy między okrętami obu krajów i „manewry taktyczne rozwijające unikatowe, zaawan­so­wane zdolności prowadzenia walki”.



Ćwiczenia MLDE organizowane są co kilka miesięcy. W poprzedniej edycji – w listopadzie ubiegłego roku – poza Amerykanami i Japończykami uczest­ni­czyli także Koreańczycy (ci z Południa, rzecz jasna). Wtedy w ćwiczeniach na Morzu Filipińskim również udział brał Vinson, ale zamiast Roosevelta drugim lotniskowcem typu Nimitz był USS Ronald Reagan (CVN 76).

Pierwszy z lewej USS Carl Vinson, z prawej – USS Theodore Roosevelt, w środku – Ise. Za nimi z lewej niszczyciel USS Sterett (DDG 104) i krążownik USS Princeton (CG 59), a z prawej – niszczyciele USS Rafael Peralta (DDG 115) i USS Daniel K. Inouye (DDG 118).
(US Navy / Mass Communication Specialist 2nd Class Terrin Hartman)

– Stany Zjednoczone i Japonia mają wyjątkową zdolność szybkiego zbierania sił morskich obejmujących kilka „dużych pokładów”, aby działać na rzecz wspólnych interesów w dziedzinie bezpieczeństwa na Indo-Pacyfiku – powiedział kontradmirał Carlos Sardiello, dowódca CSG 1. – Nasza zdolność szybkiego zbierania sił oraz pracy wespół z japońskimi Morskimi Siłami Samo­ob­rony i grupą uderzeniową Theodore’a Roosevelta jasno tego dowodzi. Takie wydarzenia to nic nowego. Grupa uderzeniowa Vinsona realizuje podobne operacje od 2001 roku.

Trwające obecnie ćwiczenia to zasadniczo tylko przygrywka do kolejnych, bardziej wielonarodowych edycji MLDE zapla­no­wa­nych na 2024 rok. Wysłanie okrętów lotniczych w rejon Indo-Pacyfiku zadekla­ro­wały bowiem zarówno Włochy, jak i Francja. Marina Militare będzie reprezentowana przez lotniskowiec lekki Cavour (550), który sam będzie miał u boku międzynarodową eskortę, tym­cza­sem Marine nationale deleguje jedyny nieamerykański lotniskowiec o napędzie nuklearnym Charles de Gaulle (R91).

E-2D Advanced Hawkeye z eskadry VAW-113 startuje z pokładu Carla Vinsona.
(US Navy / Mass Communication Specialist 3rd Class Joshua Sapien)



Taki zestaw ćwiczących pozwala sądzić, że ujrzymy wizyty europejskich samolotów na sojuszniczych okrętach. Dla francuskich pokładowych Rafale’i M nie będzie to nic nowego. Maszyny tego typu w minionych latach lądowały poza Rooseveltem także na USS Harry S. Truman (CVN 75) i USS Dwight D. Eisenhower (CVN 69). Podobnie jak lotniskowce typu Nimitz, także De Gaulle jest lotniskowcem klasy CATOBAR, to znaczy posyłającym samoloty w powietrze za pomocą katapulty i przyjmującym je z powrotem na pokład z użyciem lin hamujących.

Rafale lądujący na Trumanie, marzec 2022 roku.
(US Navy / Mass Communication Specialist 3rd Class Tate Cardinal)

Z dużym zainteresowaniem będziemy za to obserwowali poczynania Włochów. Jak pisaliśmy latem ubiegłego roku, Morskie Siły Samoobrony zamierzają współ­pra­cować z Włochami w zakresie operacji z wykorzystaniem F-35B. Korzystając z doświadczeń innych krajów, Japończycy chcą nauczyć się, jak maksymalizować możliwości swoich F-35B mających stacjonować na pokładach śmig­łow­cow­ców, a docelowo lotniskowców lekkich – IzumoKaga.

Cavour przeprowadził pierwsze operacje z ich udziałem w lipcu 2021 roku. Włochy zamówiły łącznie trzydzieści F-35B, które mają zostać po równo podzielone między siły powietrzne i marynarkę wojenną. Włoski lotniskowiec może zabrać na pokład dziesięć samolotów tego typu.



O tym, że prędzej czy później Izumo i Kaga przyjmą na pokład F-35B, mówiono od chwili ujawnienia projektu obu okrętów. Pierwszy etap przebudowy Izumo rozpoczęto w marcu 2020 roku, jednak informacje na ten temat przedostały się do mediów dopiero po trzech miesiącach. Nie inaczej było z powrotem okrętu do służby w czerwcu 2021 roku. Cztery miesiące później okręt zaliczył pierwszą operację z udziałem F-35B. W próbach uczestniczyła para maszyn należących do stacjonującej w Iwakuni eskadry VMFA-242 „Bats” amerykańskiego Korpusu Piechoty Morskiej.

Pełen zakres prac ciągle nie jest znany. Wiadomo, że pierwszy etap objął wzmocnienie pokładu lotniczego i pokrycie go specjalną powłoką odporną na działanie wysokich temperatur. Ze względu na operacje lotnicze z udziałem F-35B zmieniono również rozmieszczenie stanowisk startowych na pokładzie lotniczym. Taki układ pozwoli ograniczyć wpływ turbulencji w trakcie startów F-35 i przeprowadzać operacje lotnicze w bezpiecznej odległości od nadbudówki. Wbrew wcześniejszym spekulacjom niszczyciele śmigłowcowe nie otrzymają skoczni startowych, ale dziobowa część pokładu lotniczego, mająca pierwotnie kształt trapezu, zostanie zastąpiona nową – kwadratową, wzorowaną na ame­ry­kańs­kich śmigłowcowcach typu America.

Kaga ma już za sobą pierwszy etap modyfikacji i obecnie jest w trakcie prób morskich. Druga faza przebudowy Izumo ma ruszyć w marcu przyszłego roku, co pokrywa się zaplanowanym harmo­no­gra­mem remontów okrętu. Pod koniec tego roku Kaga ma odwiedzić Stany Zjednoczone, również z myślą o przygo­to­wa­niach do zaokrętowania F-35B.



W odróżnieniu od Włoch japońskie F-35B nie trafią bezpośrednio w ręce marynarzy i będą użytkowane wyłącznie przez Powietrzne Siły Samoobrony. Japończycy zdecydowali się więc na rozwiązanie podobne jak Brytyjczycy. F-35B już stały się kością niezgody między dyspo­nu­jącym nimi RAF-em a Royal Navy, której zależy na skompletowaniu i utrzymaniu przynajmniej jednego skrzydła pok­ła­do­wego wyposażonego w samoloty bojowe. W przypadku Japonii konsek­wencje nie muszą być aż tak drama­tyczne. Inaczej niż Londyn, Tokio zdecydowało się na zakup dwóch wariantów Lightningów II. Dysponując F-35A, Powietrzne Siły Samoobrony może chętniej dzielić się F-35B. Większym problemem wydaje się ciągle niedos­ta­teczna interoperacyjność między powietrz­nymi i morskimi siłami samoobrony.

Początkowo pierwsze F-35B miały trafić do Japonii w roku 2026, jednak napięcia wokół Tajwanu i chińska aktywność wokół spornego archipelagu Senkaku/Diaoyu doprowadziły do przyspieszenia programu. Na konferencji prasowej 16 lipca 2021 roku ówczesny minister obrony Nobuo Kishi zapowiedział, że sześć pierwszych myśliwców trafi do bazy Nyutabaru w prefekturze Miyazaki na wyspie Kiusiu już w roku budżetowym 2024. Kolejna para ma trafić do tej samej bazy w kolejnym roku, a docelowo może tam stacjonować eskadra licząca dwadzieścia maszyn.

Zobacz też: Bagdad nie chce wojsk amerykańskich w kraju

US Navy / Mass Communication Specialist 3rd Class Marissa Johnson