„Czuwaj – kiedy Donald Trump daje znak – wstań i składaj ofertę” – mógłby napisać Zbigniew Herbert o obecnej sytuacji w trójkącie Kanada–USA–Szwecja. Waszyngton rozpoczął właśnie kolejną odsłonę wojny celnej z sąsiadem z północy, co w naturalny sposób skłania Kanadę do zacieśniania więzi z innymi partnerami, zwłaszcza Unią Europejską. Saab zwietrzył okazję i kolejny raz rozpędza ofensywę marketingową mającą przekonać Ottawę do zakupu Gripenów zamiast F-35A.

W sobotę 22 sierpnia w życie weszły nowe cła nałożone przez administrację Trumpa na niektóre produkty importowane z Kanady. Premier Mark Carney zapowiedział tego samego dnia, że Kanada wprowadzi cła retorsyjne 8 września.

Negocjatorzy pracowali tygodniami, aby sformułować jakieś porozumienie, które pozwoliłoby uniknąć ceł, zapowiedzianych już w zeszłym miesiącu przez Trumpa. Negocjacje ostatecznie załamały się 21 sierpnia, gdy Amerykanie wprowadzili do gry nowe żądanie: aby Waszyngton miał prawo blokować umowy handlowe Kanady z innymi krajami.

– To stracona szansa dla Kanady na partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi – powiedział przedstawiciel handlowy USA Jamieson Greer, zauważając, że oferta zapewniłaby Kanadzie „najlepsze traktowanie spośród wszystkich głównych eksporterów na nasz rynek”. Carney odpowiedział, że Kanada staje się silniejsza gospodarczo i mniej zależna od sąsiada zza południowej granicy.

Para kanadyjskich CF-188.
(US Air Force / Staff Sgt. Benjamin W. Stratton)

– W ciągu półtora roku Kanadyjczycy podchodzili do tego momentu z determinacją, z celem i siłą na wiele sposobów: spędzając wakacje w parkach narodowych, kupując kanadyjskie produkty, wybierając to, co kanadyjskie – powiedział Carney. Drobne akty solidarności, powtarzane miliony razy, dają do zrozumienia: jesteśmy panami swojego losu.

Nowe cła nałożone przez Waszyngton dotyczą zaledwie 5% kanadyjskich towarów o łącznej wartości 382 miliardów dolarów, które USA importowały w zeszłym roku. Prawdopodobnie nie wywrą znaczącego wpływu na obu rynkach. Chodzi tu raczej o pogrzebane nadzieje. Owszem, w następstwie agresywnej retoryki Donalda Trumpa – obejmującej skandaliczne groźby aneksji Kanady – i wszczętej przezeń wojny handlowej trudno było zakładać, że nagle zapanuje spokój.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

PAŹDZIERNIK BEZ REKLAM GOOGLE 66%

– Jest się w stanie wojny, kiedy jest się atakowanym, a my zostaliśmy zaatakowani – powiedział Carney. – Zamierzamy odpowiedzieć.

24 sierpnia kanadyjski minister finansów François-Philippe Champagne przedstawił szczegóły, mówiąc, że nowe „cła retorsyjne mają na celu przede wszystkim ochronę kanadyjskiego przemysłu dotkniętego amerykańskimi cłami i umożliwienie mu konkurowania z produktami amerykańskimi na rynku kanadyjskim. Trump zdążył już zagrozić Kanadzie, że jeśli się nie podporządkuje, spotkają ją jeszcze gorsze konsekwencje. W tym kontekście już tylko na żart zakrawa groźba Trumpa, iż zmieni nazwę jeziora Ontario (które użyczyło nazwy najludniejszej kanadyjskiej prowincji) na jezioro America. Rzecz jasna, wcześniej ten sam numer wywinął Zatoce Meksykańskiej.

I właśnie na tym tle Saab przedstawił szczegółowy plan ulokowania linii produkcyjnej Gripena E w Kanadzie. Jak informuje FlightGlobal, podczas konferencji prasowej na obchodach stulecia szwedzkich wojsk lotniczych w Linköpingu prezes Saaba Micael Johansson powiedział, że spółka chce „stworzyć w Kanadzie centrum lotniczo-kosmiczne, w pełni produkujące myśliwce w Kanadzie, [tak jak] zrobiliśmy to wcześniej w Brazylii”.

Kanadyjski CF-188 na lotnisku w Iqaluit, jedynym mieście kanadyjskiego terytorium Nunavut (63°45′N).
(NORAD / 1st Lt. Sable Brown)

Chociaż w Kraju Klonowego Liścia wciąż oficjalnie obowiązuje stanowisko, iż zakup amerykańskich F-35A zostanie przeprowadzony do końca, Szwedzi nie odpuszczają. Johansson zapewnia, że oba myśliwce mogłyby utworzyć „mieszankę high-low”, łączącą specjalistyczne możliwości F-35 z wysoką dostępnością Gripena, mniejszymi wymaganiami logistycznymi oraz możliwością operowania z większej liczby baz lotniczych i improwizowanych lotnisk.

– [Kanadyjczycy] mają doskonały przemysł lotniczy i kosmiczny – dodał Johansson. – Byłoby to dla nas korzystne, ponieważ popyt na myśliwce jest dość wysoki. Oczywiście naciskamy na to, staramy się powiedzieć, że to najlepsza droga.

Saab promuje Gripena pod hasłem The Made-in-Canada Fighter i zapewnia, że program mógłby stworzyć w Kanadzie nawet 12 600 miejsc pracy (dla porównania: Lockheed Martin obiecuje 15 miliardów dolarów korzyści dla gospodarki w razie realizacji pełnego zamówienia). Powstałby hub z zakładami w prowincjach Quebec i Ontario, gdzie oprócz produkcji Kanadyjczycy mieliby oczywiście uprawnienia do pełnego utrzymania technicznego, a potencjalnie także do modernizacji samolotów we własnym zakresie. Saab wyprodukowałby u siebie jedynie kilka pierwszych egzemplarzy, tak aby przyspieszyć dostawy przed dokonaniem pełnego transferu technologii.

Para F-35A nad Kanadą w drodze do bazy Eielson na Alasce. W dole (przed skrzydłem maszyny po lewej) widoczne lotnisko Burwash.
(US Air National Guard / Tech. Sgt. Adam Keele)

Potrzeby kanadyjskich sił powietrznych określono na 88 samolotów, ale do tej pory podpisano kontrakt jedynie na pierwszą partię F-35A – 16 maszyn. Los pozostałych jest niepewny. Saab chce, aby „pozostałymi” zostały Gripeny. Gra toczy się więc o przynajmniej 72 samoloty dla Kanady plus trudną do sprecyzowania liczbę na eksport. A „przynajmniej” dlatego, że generał dywizji Jeff Smyth, odpowiadający za rozwój sił powietrznych, sądzi, że docelowe zamówienie powinno być jeszcze większe.

Tymczasem Saab dąży do podwojenia obecnej produkcji Gripenów. W kwietniu Johansson wyznaczył roczny cel 20–30 samolotów. Kilka miesięcy później doprecyzował, że powinno to być 25–30 samolotów rocznie. A popyt rośnie. W czerwcu Ukraina zamówiła 16 Gripenów E (wraz z niezbędnym wyposażeniem i zapasem części zamiennych) za 24,6 miliarda koron szwedzkich (9,5 miliarda złotych). W portfelu zamówień są też maszyny dla Kolumbii (która jednak chce zmienić warunki transakcji) i Tajlandii.

Otwarcie nowej linii montażowej Gripenów w Kanadzie nie powinno stanowić problemu. Szwedzi mają już inną linię zagraniczną – w Brazylii. Embraer produkuje Gripeny na licencji w zakładach w Gavião Peixoto. Działalność linii zainaugurowano 9 maja 2023 roku. Podzespoły są tam składane w kompletny myśliwiec. Elementy trafiają do Brazylii z fabryki Saaba w Linköping w Szwecji i zakładów Saab Aeronáutica Montagens w São Bernardo do Campo. W Brazylii powstaje sześć głównych elementów: ogon, hamulce aerodynamiczne, szkielety skrzydeł, przednia część kadłuba wersji jedno­miejs­co­wej i dwu­miejs­co­wej oraz tylna część kadłuba wersji jedno­miejs­co­wej. W tym roku Saab podpisał dodatkowe porozumienie z Embraerem w sprawie użycia mocy przerobowych Gavião Peixoto jako rezerwy na potrzeby innych zamówień realizowanych przez Saaba.

Elementy pierwszego Gripena E na brazylijskiej linii montażowej
(João Paulo Moralez, Embraer)

Jeden świeży czynnik przemawia na rzecz szwedzkiej oferty: w maju Carney ogłosił dziś, że ​​rozpoczną się formalne negocjacje ze szwedzkim Saabem w sprawie zakupu samolotów wczesnego ostrzegania i kontroli przestrzeni powietrznej (AEW&C) GlobalEye. Nic jeszcze nie jest przesądzone, negocjacje mogą jeszcze się załamać. Ale wszystko wskazuje, że obu stronom zależy na szybkim doprowadzeniu sprawy do pomyślnego końca.

Saab oferuje budowę, utrzymanie i modernizację kanadyjskich GlobalEye’ów na miejscu we współpracy z zespołem kanadyjskich partnerów. Celem jest transfer wiedzy i technologii do Kanady i rozszerzenie udziału tamtejszego przemysłu. GlobalEye jest zbudowany na bazie bizjeta Bombardier Global 6500, produkowa­nego w Kanadzie. Saab planuje również zainwestować w prace badawczo-rozwojowe w Kanadzie. Obok GlobalEye’a o zamówienie ubiegał się Boeing E-7A Wedgetail i spółka L3Harris z samolotem Aeris X, również osadzonym na płatowcu Globala 6500 (do wyboru jest też wersja na Gulfstreamie G550).

Obecna sytuacja

W styczniu 2023 roku kanadyjski Departament Obrony ogłosił oficjalny plan pozyskania 88 F-35A za 19 miliardów dolarów kanadyjskich. Według tamtego komunikatu maszyny mają zająć miejsce wszystkich siedemdziesięciu sześciu CF-188 (F/A-18A/B) do 2032 roku. Pierwsze sześć miało trafić do Kraju Klonowego Liścia w 2026 roku, następnie po sześć w roku 2027 i 2028.

Para GlobalEye’ów nad Szwecją.
(Saab)

Na razie Ottawa uzgodniła jednak pozyskanie szesnastu, a nie osiemnastu egzemplarzy. Cztery są już w pełni opłacone, a dla kolejnych ośmiu zakupiono na razie zapas części zamiennych. Plan dostawy pierwszej partii w przyszłym roku (oczywiście jeszcze nie do Kanady, ale do bazy Luke w amerykańskim stanie Arizona, gdzie będzie się odbywało szkolenie) wciąż pozostaje w mocy.

Ale tuż po objęciu stanowiska premiera w marcu tego roku Carney nakazał rewizję programu zakupu F-35A, wartego już 27,7 miliarda dolarów kanadyjskich (72,2 miliarda złotych). Zasugerował przy tym, że program może zostać zredukowany, a zapotrzebowanie Royal Canadian Air Force na nowe myśliwce zostanie zaspokojone dzięki zakupom dokonanym w innym kraju.

Słowa te wzbudziły zrozumiałą sensację. Wiceministerka obrony Stefanie Beck oświadczyła jednak na posiedzeniu parlamentarnej komisji do spraw wydatków publicznych, że program pozyskania F-35 wciąż idzie całą naprzód, a jej resort nadal ma obowiązującą zgodę na realizację programu w jego pierwotnie ustalonym kształcie.

Pierwszy Gripen zbudowany w Gavião Peixoto. Myśliwce tego typu noszą w Brazylii oznaczenie F-39E.
(Ricardo Stuckert, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)

Generał broni Jamie Speiser-Blanchet, dowódczyni kanadyjskich wojsk lotniczych, na tym samym posiedzeniu była pytana, jak się zapatruje na ewentualną możliwość utrzymywania dwóch typów samolotów bojowych. O dziwo, nie zająknęła się ani słowem o pewnym sojuszniku z Europy Środkowej, ale jedynie zwróciła uwagę, że tak czy inaczej RCAF będzie miał na stanie dwa typy przez blisko dekadę, ponieważ F-35A w początkowym okresie służby będą służyć równolegle z Hornetami. Przyznała jednak, iż takie rozwiązanie jest kosztowniejsze i bardziej skomplikowane.

Nowo pozyskane myśliwce będą stacjonowały w dwóch głównych bazach – Cold Lake w Albercie (4. Skrzydło) i Bagotville w Quebecu (3. Skrzydło). Obecnie w obu bazach działają jednostki wyposażone w CF-188 i F/A-18A/B pozyskane od Australii jako rozwiązanie przejściowe. Modernizacja obu baz pod kątem przyjęcia nowych maszyn pochłonęła około 17 milionów dolarów kanadyjskich. Oprócz tego F-35 będą regularnie odwiedzać wysunięte posterunki operacyjne NORAD-u: Inuvik, Iqaluit, Rankin Inlet i Yellowknife.

Czy Kanada może się wycofać z zakupu pełnej liczby F-35A? Teoretycznie na pewno jest to możliwe, choć wiązałoby się z wysokimi kosztami. Nie chodzi tylko o już dokonane inwestycje infrastrukturalne, z tych bowiem mogłyby do pewnego korzystać bowiem także inne samoloty bojowe (ale na przykład instalacje do obsługi wymagającego poszycia obniżającego skuteczną powierzchnię odbicia stałyby się bezużyteczne). Zmniejszyłoby się także zapotrzebowanie na personel, co z kolei oznaczałoby, że Kanada musiałaby zrezygnować z wykupionych już slotów szkoleniowych w bazie Luke. Zmianie musiałyby też ulec plany działania NORAD-u począwszy od wczesnych lat 30., ponieważ te układane obecnie zakładają, że RCAF będzie mieć blisko 90 Light­nin­gów II.

F-35A nad Rotterdamem.
(Ministerie van Defensie, CC BY-SA 4.0)

Wreszcie trzeba by uwzględnić koszty obsługi mieszanej floty, o których mówiła generał Speiser-Blanchet. Ale mieszanka może też mieć zalety taktyczne, ponieważ umożliwia delegowanie do konkretnych zadań samolotu, który lepiej się do nich nadaje. Niemniej największe koszty dla Kanady mogą mieć naturę polityczną. Trudno przewidzieć, w jaki sposób administracja Trumpa mogłaby zareagować na odrzucenie F-35 przez Kanadyjczyków, ale jedno jest pewne – reakcja nie byłaby przyjemna i przyniosłaby co najmniej zaostrzenie wojny handlowej. Trzeba też brać pod uwagę możliwość, że Amerykanie zaczęliby za karę blokować Kanadzie współpracę z NORAD‑em, nawet jeśli byłoby to działanie na zasadzie „na złość mamie odmrożę sobie uszy”.

Trzeba jednak odnotować, że sama Joly w rozmowie z Radiem Kanada przyznała, iż rząd nie odrzuca scenariusza, w którym RCAF będzie dysponował mieszaną flotą samolotów bojowych. Kanada pozyskałaby wówczas niewielką liczbę F-35 i więcej myśliwców z innego źródła. W sierpniu złożyła zaś wizytę w szwedzkich zakładach Saaba, po której nie złożyła wprawdzie żadnych wiążących deklaracji, ale oświadczyła, ze wybór samolotu bojowego to kwestia o fundamentalnym znaczeniu dla kanadyjskiej suwerenności.

Garść historii

Kanada od początku jest uczestnikiem programu Joint Strike Fighter i w 2010 roku konser­wa­tywny rząd Stephena Harpera ogłosił chęć pozyskania sześćdziesięciu pięciu samolotów tego typu. Po wyborach parlamentarnych w 2015 roku nowy rząd Justina Trudeau podjął decyzję o przeprowadzeniu otwartego przetargu na nowy myśliwiec. Ottawa nie zerwała jednak związ­ków z programem JSF i każdego roku wpłaca swoją transzę do wspólnej kasy programu JSF.

JAS 39E Gripen z czterema pociskami RBS15 Mk4.
(Hans Berggren; Harleys, Copyright Saab AB)

Mimo to początkowo za równoważnego faworyta uchodził Boeing z Super Hornetem Block III. Jego głównym atutem miała być właśnie pokrewność konstrukcji z CF-188. Choć w praktyce to zupełnie różne samoloty, a zewnętrzne podobieństwo nie przekłada się na podobień­stwo wewnętrz­ne, istniałaby możliwość zachowania przynajmniej części procedur i umiejętności. Właśnie na tej możliwości, oraz wynikających z niej oszczędnościach, i kilku­dzie­się­cio­let­niej tradycji dobrej współpracy z Kanadą Boeing skupił swoją kampanię marketingową.

W listopadzie 2021 roku Kanadyjczycy postanowili jednak wyeliminować Boeinga z rywalizacji. Niebagatelną rolę w tej kwestii odegrał konflikt Boeinga z Bombardierem na polu lotnictwa cywilnego (Boeing zarzucił Bombardierowi stosowanie cen dumpingowych dla maszyn pasażerskich rodziny CSeries). Być może w ostatecznym rozrachunku właśnie ten konflikt przesądził o klęsce Boeinga i awansie Saaba do ostatniej rundy. Bądź co bądź cieniem na kanadyjskiej procedurze od początku kładły podejrzenia o faworyzowanie konstrukcji ze Stanów Zjednoczonych.

I rzeczywiście, dwa inne europejskie myśliwce odpadły z rywalizacji na bardzo wczesnym etapie. W listopadzie 2018 roku z przetargu został wycofany francuski Dassault Rafale. Francja nie należy bowiem do międzynarodowej sieci wymiany informacji wywiadowczych Five Eyes, a jej państwa członkowskie mają bardzo szczególne wymagania odnośnie do interoperacyjności sprzętu wojskowego, których Francja nie mogła spełnić. W sierpniu 2019 roku wycofano Typhoona. Brytyjczycy uznali, że zmiana oceny korzyści dla przemysłu, a także nadmierne wymagania bezpieczeństwa dla firm ulokowanych poza Ameryką Północną czynią składanie oferty nieopłacalnym.

F-35A przeznaczony dla Danii na linii montażowej.
(Lockheed Martin / Mikaela Maschmeier)

Początkowo wydawało się, że nowe kanadyjskie samoloty będą miały wypełniać głównie zadania obrony powietrznej Ameryki Północnej w ramach NORADU-u z drugoplanową rolą wykonywania uderzeń na cele lądowe w ramach misji zagranicznych NATO. W wymaganiach taktyczno-technicznych położono jednak nacisk na możliwość realizowania ataków strategicznych i atakowania celów naziemnych w misjach zagranicznych. Ponadto rząd kanadyjski zmienił zasady oceniania korzyści dla kanadyjskiego przemysłu, po tym jak Amerykanie zagrozili wycofaniem F-35 z przetargu.

Wszystko to wskazywało, że konkurs może być ustawiony pod F-35, który jest lepiej przystosowany do ataków na cele naziemne niż walki powietrze–powietrze. Minusem jest niekompatybilność z kanadyjskimi latającymi cysternami CC-150T Polaris, które mają jedynie giętkie przewody do tankowania, a F-35A potrzebuje sztywnego wysięgnika.

Oferta Saaba była w istocie wspólnym przedsięwzięciem konsorcjum przemysłowego Gripen for Canada Team, w którego skład poza szwedzkim producentem samolotu wchodziły również IMP Aerospace & Defence, CAE, Peraton Canada i GE Aviation. Za pakiet uzbrojenia miały odpowiadać Diehl Defence, MBDA i Rafael. JAS 39E został zamówiony przez Szwecję i Brazylię, która jako pierwsza zamówiła również dwumiejscową wersję JAS 39F, a już po roz­strzyg­nię­ciu kanadyj­skiego przetargu także przez Tajlandię, a w ubiegłym roku Kolumbię. Koronnym argumentem Gripena w Kanadzie była gotowość do uruchomienia produkcji licencyjnej w Kraju Klonowego Liścia.

Słabym punktem propozycji Saaba było to, że Szwecja nie wchodziła wówczas w skład ani NATO, ani tym bardziej NORAD-u. Przeciwnicy Gripena kwestionowali wobec tego jego pełną kompaty­bil­ność z samolotami amerykańskimi. W rzeczy­wis­to­ści nie powinno być jakichkolwiek problemów w tej dziedzinie, zwłaszcza że Saab ściśle współpracuje z BAE Systems i innymi europejskimi przed­się­bior­stwami zbrojeniowymi. Na przykład radiolokator Raven ES-05 produkowany jest przez Leonardo w Edyn­burgu. Jeżeli Typhoon jest w stanie osiągnąć pełną kompatybilność z F-35, osiągnąć ją może również Gripen.

Niektórzy eksperci sugerowali, iż jeżeli przetarg był od początku ustawiony pod F-35, przepuszczenie Gripena do finału kosztem Super Horneta mogło być po prostu sposobem na zagwarantowanie tryumfu Lightninga II.

Pozyskanie F-35 znalazło się pod znakiem zapytania wskutek agresywnej retoryki Donalda Trumpa i jego wojny celnej. Trump groził także cofnięciem certyfikatów typów dla produkowanych przez Bombardiera bizjetów Global Express, a w dalszej kolejności – wszystkich samolotów budowanych w Kanadzie. Miałby to być odwet za rzekome blokowanie przez Kanadę certyfikacji amerykańskich odrzutowców biznesowych produkowanych przez Gulfstreama (mimo że taki ruch poważnie zakłóciłby amerykański cywilny regionalny ruch lotniczy i działalność sił zbrojnych, bo znów – „na złość mamie…”).

Donald Trump i J.D. Vance oskarżający prezydenta Ukrainy o brak wdzięczności.
(The White House)

Wszystko to sprawia, że zdobycie niezależnej (od sąsiada z południa) zdolności pozyskiwania samolotów bojowych jawi się jako bardzo atrakcyjna perspektywa. Tymczasem w wywiadzie udzielonym pod koniec ubiegłego roku serwisowi The War Zone dowódca operacyjny kanadyjskiego obszaru NORAD, generał dywizji Chris McKenna, dosyć jasno, choć nie wprost, mówi, że chciałby decyzji o utrzymaniu zamówienia na 88 F-35A.

– Musimy się mierzyć z przeciwnikiem dysponującym samolotami piątej generacji – powiedział generał McKenna. – Muszę mieć zdolności do pokonania takiego przeciwnika i muszę mieć nad nim przewagę. Rząd skierował program F-35 do analizy i jesteśmy w jej trakcie. Rząd zajmuje się tą analizą, więc ostateczna decyzja również będzie w całości zależała od rządu. To leży poza kompetencjami sił powietrznych. Myśmy wydali swoją rekomendację. Mogę tylko powiedzieć, że chcę, aby moi piloci mieli przewagę nad zaawansowanymi przeciwnikami.

– Jestem absolutnie przekonany, że F-35A dysponuje możliwościami pozwalającymi na wypełnianie misji wymaganych przez NORAD – dodał generał. – Ma wspaniały zestaw sensorów, ma całe niezbędne uzbrojenie i jest interoperacyjny z naszym najbliższym sojusznikiem. Z wojskowego punktu widzenia te rzeczy są najważniejsze.

Amerykańskie F-35A z 388. Skrzydła Myśliwskiego.
(USAF)

Na pytanie o Gripena E generał powtórzył, że zrealizowano przetarg i decyzja o wyborze konkretnego samolotu została podjęta w 2023 roku. Na tym rola sił powietrznych się zakończyła, a dalsze decyzje należą do rządu, a wojsko będzie te decyzje realizować.

Na koniec odnotujmy, że według sondażu przeprowadzonego w Kanadzie pod koniec ubiegłego roku przez firmę Ekos Research Associates aż 43% respondentów uważa, iż rząd powinien kupić wyłącznie Gripeny w celu zastąpienia Hornetów, a 29% opowiada się za mieszaną flotą Gripenów i F-35A. Jedynie 13% chce jednorodnej floty Lightningów II. Ta ostatnia opcja cieszy się największym poparciem w tradycyjnie lubiącej USA prowincji Alberta, ale nawet tam poparcie wyniosło zaledwie 18%.

Linus Svensson / Saab