W 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku odbyła się uroczystość przyjęcia do służby w Siłach Zbrojnych RP wielozadaniowych samolotów bojowych F-35 Husarz (lub Lightning II, lub Panther, w zależności od osobistych preferencji szanownego Czytelnika). Tym samym rozpoczyna się nowy rozdział w historii Sił Powietrznych, które dołączają do grona użytkowników myśliwców piątej generacji. Do końca tego roku w kraju powinno bazować już 14 egzemplarzy.

O znaczeniu tych samolotów, również propagandowym, świadczy fakt, że tego samego dnia zorganizowano oficjalny lot powitalny nad Polską. Myśliwce przeleciały nad Gdańskiem, Warszawą, Krakowem i Łodzią. Wcześniej żadne samoloty, nawet F-16, nie były witane z taką pompą. Do tej pory wyprodukowano osiem maszyn dla Polski. Do niedawna wszystkie były wykorzystywane do szkolenia polskich pilotów w Stanach Zjednoczonych. Trzy egzemplarze przebazowano do Polski pod koniec maja bieżącego roku. Oficjalne przywitanie odbywa się dopiero teraz, ponieważ najpierw w spokoju chciano zająć się procedurami administracyjnymi związanymi z formalnym przekazaniem maszyn.

– Za sprawą F-35 Polska będzie w kolejnych latach bezpieczniejsza – powiedział prezydent Karol Nawrocki. – Jest to dzień historyczny. W zakresie Sił Powietrznych Polska w swojej historii po 1989 roku nigdy nie była tak silna i tak gotowa na rewolucję w zakresie wielodomenowości. F-35 to więcej niż myśliwiec, to platforma systemów walki, to powietrzne centrum dowodzenia polem walki. Będzie nieść bezpieczeństwo Polakom.

– Polski pilot za sterami amerykańskiego samolotu jest symbolem silnego sojuszu obu państw. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy doprowadzili do tego wydarzenia: żołnierzom, pilotom, technikom czy negocjatorom. Niech Bóg błogosławi Polsce. Niech Bóg błogosławi Stanom Zjednoczonym. Niech Bóg błogosławi sojuszowi polsko-amerykańskiemu – zakończył prezydent.

Powitanie maszyn salutem wodnym.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

F-35 wejdą do uzbro­jenia dwóch eskadr lotnictwa tak­tycz­nego. Jedna z nich będzie stacjonowała w Łasku, a druga – w 21. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie. Wstępna gotowość operacyjna maszyn stacjonujących w Łasku powinna być osiągnięta w ciągu około roku. Baza w Świdwinie ma być gotowa na początku przyszłego roku. Ze względu na panujące u nas warunki pogodowe polskie samoloty zostaną wyposażone w odczepiane zasobniki ze spadochronami hamującymi.

– To wielki, cudowny dzień dla Sił Zbrojnych RP, dla Polski – powiedział minister obrony Władysław Kosiniak Kamysz. – Polska się nie zaczyna i nie kończy na jednej dacie. Przychodzą kolejne rządy, prezydenci, ale najważniejsza jest ciągłość. F-35 to symbol roli jaką Polska odgrywa w systemie bezpieczeństwa europejskiego. Polska jest liderem wschodniej flanki NATO. Na stanie mamy trzy samoloty, w kolejnych miesiącach zostanie dostarczonych kolejnych jedenaście, a przyszłym roku – dwanaście. Kolejne dwie eskadry są wpisane w Program Rozwoju Sił Zbrojnych na kolejne lata i jest to nasze wielkie zobowiązanie.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

SIERPIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 66%

– Sojusz polsko-amerykański jest dla nas ważny. Ta historia nie zaczyna się dzisiaj. W 1920 roku Amerykanie przybyli bronić wolności naszego narodu. Nie trzeba było traktatów, bo to ludzie zawiązali ten sojusz. Ten sojusz ma wielką przyszłość, za co dziękuję administracji prezydenta Trumpa. Polska jest gotowa przyjąć dodatkowych amerykańskich żołnierzy. Niech żyje Wojsko Polskie, niech żyje Polska – zakończył minister obrony.

Kontrakt na 32 F-35A został podpisany w styczniu 2020 roku. Wartość umowy to 4,6 miliarda dolarów. Pierwszy egzemplarz został zaprezentowany latem 2024 roku, a pierwszy lot polskiego F-35 odbył się 2 grudnia tego samego roku. Dostawy będą realizowane do 2030 roku. Oprócz samolotów kontrakt przewiduje dostawę silników F135-PW-100 (w tym jednego zapasowego), szkolenie pilotów i mechaników oraz wsparcie logistyczne.

W ramach tego ostatniego Polska otrzyma pakiet części zamiennych i eksploatacyjnych oraz dostęp do systemu informatycznego do zarządzania eksploatacją myśliwców. Ponadto w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego zostanie zbudowane centrum szkolenia pilotów F-35 wyposażone w osiem kompleksowych symulatorów lotu (Full Mission Simulator).

Do Polski przyleciały maszyny o numerach taktycznych 3509, 3510 i 3511.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Polscy piloci i technicy szkolą się w tej chwili w USA. Kontrakt przewiduje wyszkolenie 24 pilotów i 90 tech­ników. W pierw­szej kolejności szko­lenie lotnicze przechodzą doświad­czeni piloci, instruk­torzy lub dowódcy klucza. W kolej­nych etapach na szkole­nie na F-35 będą kierowani absol­wenci Lotni­czej Akademii Wojskowej z Dęblina. Szkolenie w USA odbywało się w bazie Lotniczej Gwardii Narodowej Ebbing w Fort Smith w stanie Arkansas.

W przyszłości większość szkolenia będzie realizowana w Polsce. W 2022 roku amery­kań­skie siły powietrzne certy­fi­ko­wały polski system szkolenia na samolotach M-346 Bielik, uznając go za równo­rzędny dla amery­kań­skiego programu reali­zo­wa­nego na T-38 Talonach. Oznacza to, że polscy piloci kierowani do szkolenia na F-16 i F-35 w USA muszą realizować jedynie ostatni etap. Być może w przyszłości będzie on realizowany we Włoszech, ponieważ w położonej na Sycylii bazie Trapani zostanie utworzony pierwszy poza USA ośrodek szkolenia pilotów tych myśliwców. Wysyłanie pilotów do Włoch będzie tańsze i prostsze logistycznie niż szkolenie za oceanem.

Tak czy inaczej, nie ma szans na zorganizowanie pełnego cyklu szkolenia w Polsce. Z dwóch względów. Pierwszym jest dostępność przestrzeni powietrznej. Nawet uwzględniając fakt, że nad Polską jest mniejszy ruch lotniczy niż nad Europą Zachodnią, to i tak ciężko byłoby wydzielić odpowiednio duży obszar, na którym piloci mogliby wykorzystać wszystkie zdolności nowego samolotu.

(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Drugą kwestią jest bezpieczeństwo. F-35 jest najnowocześniejszym myśliwcem w arsenale państw NATO. Wiele jego charakterystyk, w tym szczególnie skuteczna powierzchnia odbicia, ale też charakterystyka pracy radaru czy łączność, pozostaje niejawnych i użytkownicy chcą, by tak pozostało jak najdłużej. W związku z tym centra szkolenia muszą być ulokowane tak, aby były jak najdalej od potencjalnych przeciwników, którzy mogliby chcieć zbierać dane za pomocą rozpoznania elektronicznego. Nasze poligony są za blisko Rosji.

Siły Powietrzne bardzo potrzebowały nowych myśliwców. W tej chwili jedynymi samolotami bojowymi dysponującymi potencjałem na współczesnym polu walki jest czterdzieści siedem F-16C/D. Intensywne wykorzystanie operacyjne tych maszyn, a także szkolenie powoduje, że myśliwców jest na styk. Do tego niedługo kolejne egzemplarze będą wyłączane ze służby i kierowane na modernizację do wersji F-16V. Su-22 zostały całkowicie wycofane, a ostatnie MiG-i-29 również nie mają większej wartości bojowej.

Mimo wszystkich kontrowersji związanych z opóźnieniami w certyfikowaniu wersji TR-3 i Block 4, F-35 zdecydowanie zwiększy możliwości bojowe polskiego lotnictwa i będzie stanowił zupełnie nową jakość. Samolot jest zaliczany do myśliwców piątej generacji – określenie to wymyślił Lockheed Martin na potrzeby marketingowe, ale przyjęło się globalnie i dzisiaj oznacza samoloty mające cechy utrudnionej wykrywalności (nie tylko radarowej, ale również w podczerwieni czy w zakresie minimalnej emisji fal elektromagnetycznych), przystosowane w stopniu większym niż kiedykolwiek wcześniej do działania na sieciocentrycznym polu walki i bliskiej współpracy z zasobami wszystkich pozostałych rodzajów sił zbrojnych oraz oferujące pilotowi tak zwaną fuzję danych. To ostatnie oznacza syntezę przez komputer pokładowy danych ze wszystkich sensorów samolotu i źródeł zewnętrznych (samolotów rozpoznawczych, satelitów, źródeł lądowych i innych) i ich prezentację pilotowi w celu osiągnięcia przez niego jak największej świadomości sytuacyjnej.

F-35 jest samolotem wielozadaniowym, ale jego głównym przeznaczeniem są uderzenia na cele lądowe, zwłaszcza stanowiska obrony przeciwlotniczej. Cechy utrudnionej wykrywalności i świadomość sytuacyjna mają sprawić, że pozostanie niewykryty i skutecznie zrealizuje zadanie bez wdawania się w pojedynki powietrzne. Oczywiście w razie potrzeby może zwalczać inne samoloty i prawdopodobnie będzie to robił zabójczo skutecznie – przynajmniej przy atakowaniu celów na średnich dystansach, gdy będzie mógł wykorzystać przewagę w awionice i stealth.

Standardowo F-35 może przenosić w wewnętrznej komorze uzbrojenia do sześciu pocisków powietrze–powietrze AIM-9 i AIM-120. Wykorzystując węzły podskrzydłowe może zabrać aż czternaście pocisków, ale traci wtedy swoją podstawową przewagę nas konkurentami i staje się w pełni wykrywalny dla radarów. Także prędkość maksymalna nie czyni zeń idealnego myśliwca przewagi powietrznej. Mach 1,6 to mniej, niż osiągają konkurenci, a jego zdolność do utrzymywania prędkości naddźwiękowej bez użycia paliwożernego dopalacza jest ograniczona do około 250 kilometrów.

Do czasu pełnego wdrożenia wersji Block 4 wachlarz dostępnego uzbrojenia powietrze-ziemia jest dosyć ograniczony. Poza działkiem są to bomby kierowane GPS i laserowo: GBU-31, GBU-38, GBU-49 i GBU-24. Dostępne są również bomby rodziny Small Diameter Bomb oraz bomby szybujące AGM-154 JSOW. W przyszłości ten arsenał powiększy się między innymi o pociski Joint Strike Missile, pociski antyradiolokacyjne AGM-88G AARGM-ER czy pociski rodziny JASSM. Te ostatnie będą przenoszone jedynie pod skrzydłami. Cały czas toczy się również integracja F-35 z amunicją europejską, pociskami Meteor, ASRAAM i Brimstone.

Cieniem na całym programie kładzie się kwestia sposobu zakupu i zaangażowania polskiego przemysłu. Według przedstawicieli rządu, który podpisywał umowę, rezygnacja z offsetu pozwoliła obniżyć końcową sumę o ponad miliard dolarów. Jest to możliwe, ponieważ nie ma nic za darmo, zwłaszcza w handlu uzbrojeniem ze Stanami Zjednoczonymi, a Lockheed na pewno chciałby sobie zrekompensować konieczność poniesienia wydatków na inwestycje w polski przemysł. Z drugiej strony państwa które zamawiały F-35 w okresie podobnym jak my i również nie należą do grona krajów uczestniczących w programie Joint Strike Fighter od początku, potrafiły wywalczyć znaczne zaangażowanie własnego przemysłu. Chodzi tu na przykład o Niemcy i Finlandię. Tamtejsze przedsiębiorstwa będą produkowały podzespoły, a nawet sekcje kadłubów dla tych myśliwców. My nie dostaliśmy nic.

Dzisiejsza uroczystość to dopiero początek polskiej przygody z F-35. Pozostaje mieć nadzieję, że dostawy będą realizowane zgodnie z harmonogramem, polscy piloci będą potrafili wykorzystać pełen potencjał nowych myśliwców, a wokół nich zostanie stworzony cały ekosystem obejmujący również latające cysterny czy samoloty wczesnego ostrzegania. Istnieje również szansa, że na 32 maszynach się nie skończy. Szef Sztabu Generalnego generał Wiesław Kukuła poinformował, że zakup kolejnych F-35 jest częścią Programu Rozwoju Sił Zbrojnych na lata 2025-2039. Ze wszystkimi tego uwarunkowaniami, to znaczy w zależności od możliwości finansowych państwa. Pozostaje trzymać kciuki.

Maciej Hypś, Konflikty.pl