Ostatnia odsłona wojny na Bliskim Wschodzie po raz kolejny wykazała palącą potrzebę budowy skutecznego, kompleksowego systemu obrony przed bezzałogowcami. Wobec wyraźnego niedomagania USA na tym polu państwa Zatoki Perskiej zwróciły się do Ukrainy. Kijów odpowiedział pozytywnie i postąpił w myśl zasady „reklama dźwignią handlu”.
Przez ponad cztery lata wojny z Rosją Ukraina zyskała gigantyczne doświadczenie w dziedzinie wykorzystania i zwalczania systemów bezzałogowych. Z czasem przedmiotem szczególnej troski stało się zwalczanie irańskich Szahedów oraz ich rosyjskich klonów: Gierani, Garpij i Gierber. Kluczowe jest oczywiście znalezienie rozwiązań efektywnych kosztowo. Rażenie bezzałogowca wartego kilka, kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy dolarów pociskiem rakietowym za miliony dolarów jest pozbawione ekonomicznego i militarnego sensu.
Kolejny problem to niska prędkość, z jaką poruszają się bezzałogowce. Myśliwiec chcący upolować taki cel za pomocą działka, a nie kosztownego pocisku powietrze–powietrze, ryzykuje przeciągnięcia albo zassanie do silnia szczątków zniszczonego drona. Już pod koniec ubiegłej dekady spekulowano, że dobrym rozwiązaniem będzie wykorzystanie w roli myśliwców lekkich samolotów bojowych z napędem śmigłowym i śmigłowców. Tak rozpoczęła się kariera myśliwska izraelskich AH-64. Ukraińcy używają w tej roli z powodzeniem bojowych Mi-24, wielozadaniowych Mi-8 i samolotów szkolnych Jak-52.
When a Ukrainian Mi-8 crew shot down a Russian Shahed-136 drone with an M134 Minigun pic.twitter.com/q7FZfRtzRD
— ™ (@The_Banned_Vids) April 8, 2026
Dużą skutecznością w ukraińskich rękach wykazały się dostarczone z Europy Zachodniej zestawy artyleryjskie, takie jak Skynex Rheinmetalla i Tridon Boforsa oraz oczywiście samobieżne Gepardy. Jednak największe nadzieje wiązane są z dronami przechwytującymi. To one mają zapewnić odpowiednie połączenie skuteczności, elastyczności i przystępnych kosztów. Szerzej na temat różnych mniej i bardziej konwencjonalnych sposobów zwalczania bezzałogowców pisaliśmy tutaj. Teraz zajmijmy się wydarzeniami ostatnich miesięcy z Ukrainy i rejonu Zatoki Perskiej.
Samo uzbrojenie to nie wszystko. Konieczny jest spinający je system dowodzenia, zdolny szybko reagować na zmiany w uzbrojeniu i taktyce przeciwnika. Tutaj na scenę wkracza minister transformacji cyfrowej Mychajło Fedorow, od stycznia tego roku pełniący funkcję ministra obrony. Fedorow postawił na cyfryzację, jeszcze szersze wdrażanie systemów bezzałogowych i wzmocnienie obrony przeciwlotniczej. W praktyce oznacza to jeszcze szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji. Ukraińcy już wcześniej inwestowali sporo w systemy autonomiczne i wspomaganie systemów dowodzenia, a działania wojenne zapewniły gigantyczną wprost ilość materiałów. Teraz wszystko to zaczyna być spinane w system systemów, w którym SI wspiera podejmowanie decyzji i celowanie. Czas między wykryciem celu i zaatakowaniem go został znacząco skrócony, pojawiła się też możliwość zwalczania wrogich bezzałogowców nie niespotykaną wcześniej skalę.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Według informacji podanych przez generała Ołeksandra Syrskiego w marcu strącono o 55% więcej rosyjskich bezzałogowców niż w lutym. Ponad 2300 celów powietrznych zostało zniszczonych przez ukraińskie drony przechwytujące, które miały wykazać się znacząco wyższą skutecznością niż ich zachodnie odpowiedniki. Nieco ponad tydzień po komunikacie Syrskiego minister Fedorow poinformował, że w marcu zestrzelono ponad 33 tysiące rosyjskich dronów, dwa razy tyle co w poprzednim miesiącu. Oparty o oprogramowanie system ma być skalowalny, skrócić czas odpowiedzi na zmiany wprowadzane przez wroga, a w kwestii hardware’u obniżyć koszty. Drony przechwytujące są wszak tańsze od Szahedów i łatwiejsze w produkcji. Tym samym Ukraina zaczęła zyskiwać asymetryczną przewagę nad Rosją.
Ukraine is scaling AI-driven air defence — and the results are compounding fast
Ukraine’s Commander-in-Chief Oleksandr Syrskyi @CinC_AFU reports a sharp shift in how the country counters Russian drones — with interceptor UAVs, helicopters, and AI-enabled systems now working as a… pic.twitter.com/GVSmOYb0AN
— Army Media 🇺🇦 (@armyinformcomua) March 30, 2026
Na tym nie koniec ciekawostek. 30 marca minister Fedorow poinformował o włączeniu w system obrony przeciwlotniczej firm prywatnych. Jako pierwsza, w styczniu 2026 roku, działalność w obwodzie charkowskim zaczęła Carmine Sky. Jako jedyna publicznie mówi o swoich sukcesach. W inicjatywę prywatnej obrony powietrznej (PPO) zaangażowanych jest jeszcze 13 innych przedsiębiorstw głównie z sektorów energetyki, transportu, telekomunikacji i przemysłu. Ze względów bezpieczeństwa nie ujawniają się. Nie wszystkie osiągnęły już gotowość operacyjną.
Inicjatywa PPO ruszyła jesienią ubiegłego roku jako próba wzmocnienia obrony przeciwlotniczej zaplecza i infrastruktury krytycznej bez bez odciągania zasobów z frontu. Projekt ma na razie charakter pilotażowy, a uczestniczące w nim firmy mogą kupować uzbrojenie, tworzyć własne grupy i integrować się z jednolitym systemem dowodzenia sił powietrznych. Jest to prawdopodobnie najbardziej ekstremalny przykład prywatyzacji wojny, jaki obserwujemy. Szerzej o rosnącej roli najemników i podmiotów prywatnych we współczesnych konfliktach pisaliśmy tutaj.
Private air defense working. First Shahed & Zala drones downed in Kharkiv by a private firm. 13 more companies joining. Integrated with Air Force command to scale protection without burdening the front. Opening the market to build a resilient, multi-layered sky. pic.twitter.com/GhXuX6a9dS
— Mykhailo Fedorov (@FedorovMykhailo) March 30, 2026
Wojna z Iranem
Rosnąca skuteczność ukraińskiej obrony przeciwlotniczej zwróciła uwagę państw arabskich, gdy zaczęły spadać na nie irańskie Szahedy. Kijów wysłał nad Zatokę Perską około 250 specjalistów z zakresy zwalczania bezzałogowców i walki radioelektronicznej. W wypowiedziach Ukraińców, które przedostały się do mediów, podkreślano słabą organizację amerykańskiej i arabskiej obrony przeciwlotniczej i jej nieekonomiczność. W stroną pojedynczego Szaheda odpalano nawet osiem Patriotów. W ciągu kilkunastu pierwszych dni wojny USA i ich sojusznicy zużyli więcej pocisków systemu Patriot, niż Ukraina dostała przez cztery lata wojny, z dużo gorszym skutkiem.
W opublikowanym 10 kwietnia wywiadzie dla Financial Times prezydent Wołodymyr Zełenski potwierdził, że w kilku krajach Zatoki Perskiej znaleźli się nie tylko ukraińscy doradcy wojskowi, ale też ukraiński sprzęt walki radioelektronicznej i drony przechwytujące. Jednostki te miały odnieść sporo sukcesów, strącając między innymi irańskie bezzałogowce napędzane silnikami odrzutowymi. Zełenski określił misję w Zatoce Perskiej nie jako szkoleniową, ale jako pomoc w budowie nowoczesnego systemu obrony przeciwlotniczej.
A Ukrainian STING interceptor shoots down a Russian jet-powered Shahed drone of Russian fascists above the clouds. pic.twitter.com/HtcQHYYMBT
— распад и неуважение (@VictorKvert2008) April 12, 2026
Wiadomo, że tournée ukraińskiego prezydenta po Bliskim Wschodzie przyniosło kilka umów, które mają umożliwić rozkręcenie masowej produkcji dronów przechwytujących. Konkretów nie ujawniono. Umowy miano zawrzeć z trzema państwami, trwają negocjacje z Omanem, Kuwejtem i Bahrajnem. Na tej podstawie można przypuścić, że kontrakty podpisano z Arabią Saudyjską, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Katarem. Za tymi państwami przemawia też fakt, że zostały one najbardziej dotknięte irańskimi atakami.
We sent our military experts to the Middle East, including specialists in interceptor drones and electronic warfare. We demonstrated to some countries how to work with interceptors. Did we destroy Iranian “shaheds?” Yes, we did. Did we do it in just one country? No, in several.…
— Volodymyr Zelenskyy / Володимир Зеленський (@ZelenskyyUa) April 10, 2026
Ukraiński arsenał
W słowach Zełenskiego można dopatrywać się przechwałek, ale „reklama dźwignią handlu”, a Ukraińcy są na tym polu liderem w skali światowej. Drony przechwytujące to jedna z najszybciej rozwijających się i najtańszych technologii obrony powietrznej na świecie. Te bezzałogowce myśliwce charakteryzują się zbliżonym układem konstrukcyjnym – kadłub w kształcie pocisku, napęd w układzie czterowirnikowca, niszczące cele kinetycznie, lub eksplozją w pobliżu. W prace zaangażowanych jest już ponad 20 firm. Największy rozgłos zdobyły Dyki Szerszni ze swoimi dronami rodziny Sting, SkyFall z P1-SUN, Henerał Czeresznia ze swoim Bulletem i WIY Drones z rodziną Striła.
Russia's Rybar on Ukrainian drone interceptors: "There is no shame in following an enemy's example. What *is* shameful is underestimating your adversary and then having to play catch-up. Interceptor drones cannot replace surface-to-air missile systems; however, serving as an… pic.twitter.com/C2v7Nx9DIU
— Samuel Bendett (@sambendett) April 9, 2026
Większość „zabójców Szahedów” działa na wysokości do 2 tysięcy metrów. To wystarcza w większości przypadków, nie oznacza jednak rezygnacji z wejścia na wyższe piętra obrony przeciwlotniczej. Przykładem jest Widun, zbudowany w klasycznym układzie stałopłata; taktycznie to połączenie drona przechwytującego z przeciwlotniczą amunicją krążącą. Bezzałogowiec wznosi się na wysokość do 6 tysięcy metrów, gdzie może krążyć ponad dwie godziny, a jego zasięg operacyjny ma przekraczać 70 kilometrów. Zadaniem Widuna jest nie tyle zwalczanie Szahedów i ich klonów, ile polowanie na wrogie bezzałogowce rozpoznawcze i pełniące funkcję napowietrznych stacji retranslacyjnych.
Ουκρανικό τύπου vidun σε ρόλο αναμεταδότη. pic.twitter.com/rmUMD7iEuD
— tt_125 (@tt12514) March 7, 2026
W przypadku bezzałogowców myśliwskich najważniejsza jest jednak skala produkcji i inne możliwości stwarzane przez nowoczesną technologię. Według ukraińskich danych rządowych w roku 2025 wyprodukowano łącznie około 100 tysięcy takich dronów. W styczniu tego roku dostarczano już średnio ponad 1500 sztuk dziennie. Inwestycje amerykańskiego venture capital, granty Unii Europejskiej, kontrakty z krajami Zatoki Perskiej, współpraca z firmami z państw NATO i Japonii mają doprowadzić do ośmiokrotnego wzrostu produkcji.
Koszty produkcji udało się już obniżyć do 1–2,5 tysiąca dolarów za sztukę. Jeden z głównych czynników umożliwiających niskie koszty, szybkie zwiększanie i elastyczność produkcji jest druk 3D. Armin Papperger, prezes Rheinmetalla, skwitował to stwierdzeniem o „ukraińskich gospodyniach domowych trzymających drukarki 3D w swoich kuchniach”. Wypowiedź wywołała oburzenie w Ukrainie, ale przede wszystkim pokazała, jak bardzo niemieckie elity przemysłowe i polityczne nie nadążają za zmieniającym się światem.
Oleksandr Yakovenko, the founder of TAF Industries, one of Ukraine's largest drone makers wrote a good response to @RheinmetallAG's Papperger's irritating statement. I used AI to translate it for you. It is worth reading in full.
"Dear Mr. Armin Papperger, CEO of Rheinmetall,…
— Mattia Nelles (@mattia_n) March 30, 2026
Założeniem wojny dronów jest, że zwycięża ten, kto jest w stanie produkować szybciej, więcej i taniej. Amunicja krążąca i bezzałogowce takie jak Szahed miały prowadzić do saturacji obrony przeciwlotniczej przeciwnika. Drony przechwytujące odwracają sytuację. Produkowane w znacznie większej liczbie i taniej, prowadzą do przytłoczenia ataku. Dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji mają powstać roje bezzałogowców myśliwskich, samodzielnie polujące na środki napadu powietrznego. Te ostatnie też coraz częściej będą działać w rojach.
Czy więc niedługo zobaczymy szybkie upowszechnianie się dronów przechwytujących? Wbrew temu, co można wywnioskować ze słów prezydenta Zełenskiego i ukraińskich firm chwalących się mocami produkcyjnymi – niekoniecznie. Potrzeby własne są duże, a sprzedaż na eksport nie łatwa. Jak dowiedział się serwis Arsenal, konieczna jest umowa międzyrządowa i pozyskanie licencji eksportowych. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ostrzegła producentów, że w najbliższym czasie nie będzie licencji na sprzedaż bezzałogowców krajom Bliskiego Wschodu z powodu obaw o wyciek technologii.
Drony przechwytujące, chociaż bardzo obiecujące, nie są żadną Wunderwaffe. Są skuteczne, ponieważ działają w ramach wielowarstwowego zintegrowanego systemu obrony przeciwlotniczej. Inne środki, jak samoloty myśliwskie, lekkie samoloty, śmigłowce, artyleria przeciwlotnicza i pociski ziemia-powietrze, wciąż są z powodzeniem wykorzystywane.
Prostsze metody
Nowoczesne rozwiązania nie zawsze są dostępne od ręki, szczególnie na pierwszej linii lub mniej istotnych kierunkach. Warto wspomnieć więc o improwizowanych rozwiązaniach. W dziedzinie dronów przechwytujących Rosjanie znaleźli się za Ukraińcami. Jednym z improwizowanych rozwiązań wymyślonych przez rosyjskich żołnierzy jest wyposażenie dronów FPV w „kły”. Do kadłuba mocowane są dwa zaostrzone pręty służące do przebijania skrzydeł bezzałogowców, a w przypadku bardziej doświadczonych operatorów – wyrywania akumulatorów z kadłuba.
Another Russian tusk FPV gores a Ukrainian “Darts” strike UAV, piercing the battery and causing it to catch fire.
Once again the FPV survives the attack to be reused.https://t.co/ob7OBFCUtj pic.twitter.com/yDRcnRSUNO— Roy🇨🇦 (@GrandpaRoy2) April 1, 2026
Ukraińcy z kolei stosują „wędki”. Do drona przymocowany zostaje długi kij z linką na końcu, w którą zaplątują się czterowirnikowce.
Onboard footage from a Ukrainian FPV interceptor drone, armed with a large stick, whacking Russian drones out of the sky over the frontline. pic.twitter.com/IV2DAkgwvo
— OSINTtechnical (@Osinttechnical) April 9, 2026
W podobnym kierunku idzie system rozwijany wspólnie przez tajwański NCSIST i kanadyjski AirShare. Wspólnie opracowały one głowicę kasetową dla amunicji krążącej Chien Hsiang. Zamiast subamunicji zawiera ona paski folii, mające wplątywać się w śmigła i wirniki bezzałogowców. Sam Chien Hsiang ma po zakończeniu misji lądować na spadochronie w celu ponownego wykorzystania. Trwają też prace nad wersję przeznaczoną do zwalczania pocisków balistycznych, ale brak szczegółów na jej temat. Obie wersje mają rozpocząć próby w pierwszej połowie 2027 roku.
Tymczasem w USA
Ukraińcy mieli bardzo krytycznie ocenić amerykańską obronę przeciwlotniczą na Bliskim Wschodzie. W teorii siły USA mają jeden system wręcz stworzony do zwalczania Szahedów. Jest to Land-Based Phalanx Weapon System (LPWS), czyli lądowa wersja Phalanxa 1B znana wcześniej jako Centurion C-RAM. Zestaw debiutował w Iraku w roku 2005, a przez ostatnich kilka lat był z powodzeniem wykorzystywany do ochrony ważnych obiektów na terenie Bagdadu i okolic, wziął także udział w walkach z samozwańczym Państwem Islamskim, proirańskimi bojówkami i w odpieraniu irańskich ataków odwetowych. Duża siła ognia i sprawdzony system kierowania ognia wydawały się atutem LPWS.
Jednak według informacji Forbesa lądowy Phalanx nie popisał się w trakcie ostatniej wojny. Przyczyn było kilka. Centurion C-RAM był projektowany z myślą o konfliktach niskiej intensywności. Obrona przed sporadycznymi atakami, w których wystrzeliwanych jest kilka pocisków moździerzowych, rakietowych czy dronów, to jedno. Odpieranie zmasowanego ataku to drugie. Do tego przy masie około 24 ton LPWS nie jest zbyt mobilnym systemem, to broń obrony punktowej.
pic.twitter.com/u72rya5E07
⚠️ NIGHT ENGAGEMENT: Centurion C-RAM in heavy operation tonight in Baghdad, defending the US Embassy compound against Iranian drone swarms.Multiple interceptions attempted as the Green Zone remains under high alert. 🛡️💥#OSINT #Baghdad #Iraq #Military…
— GlobalHazardWatch (@EarthAlertNow) March 17, 2026
Jeszcze ciekawiej wygląda kwestia amunicji. Jej zapas wynosi 1500 sztuk. W teorii wystarczy to na oddanie 30 jednosekundowych serii po 50 pocisków. Jednak przy zwalczaniu gwałtownie manewrujących celów zużycie amunicji jest znacznie szybsze. Tu się pojawia problem, bowiem magazyn amunicji trzeba uzupełniać ręcznie, co zajmuje około pół godziny. Wreszcie amunicja kalibru 20 milimetrów okazuje się nie tak łatwo dostępna, przynajmniej jeśli chodzi o tę „made in USA”. W roku 2008 cena jednostkowa standardowego naboju M940 wynosiła 27 dolarów. Według informacji Forbesa dzisiaj wynosi 168 dolarów. Tym samym koszt liczącej 150 pocisków serii robi się zbliżony do ceny Szaheda. Do tego Pentagon zamawia niewiele M940, przynajmniej w stosunku do potrzeb. W pierwszym kwartale tego roku pozyskano tylko około 20 tysięcy sztuk.
Od lat duże nadzieje wiązane są w wykorzystaniem pocisków rakietowych APKWS II. Kierowane laserowo pociski kalibru 70 milimetrów są wykorzystywane w roli broni powietrze-powietrze od końca 2019 roku, kiedy myśliwiec F-16 z 85. Eskadry Doświadczalnej amerykańskich sił powietrznych przeprowadził pierwsze udane zestrzelenie celu latającego. Logika jest prosta. APKWS II kosztuje około 20 tysięcy dolarów za sztukę, a pojedynczy myśliwiec może zabrać ich w zależności od liczby zasobników mieszczących po siedem rakiet od 14 do nawet 42.
APKWS II został już oprócz F-16C zintegrowany także z F-15E i A-10 sił powietrznych, a także z F/A-18E/F marynarki wojennej. Od czasu ubiegłorocznej kampanii przeciwko jemeńskim Hutim stał się podstawową bronią przeciwdronową amerykańskiego lotnictwa na Bliskim Wschodzie. Brak jednak miarodajnych informacji na temat skuteczności APKWS podczas konfrontacji z Iranem. Biorąc pod uwagę informacje napływające ze strony ukraińskiej, można spekulować, że większym problemem niż skuteczność i dostępność pocisków był system dowodzenia obrony powietrznej.
U.S. Fighter aircraft shoot down Iran-backed Houthi one-way-attack drones with AGR-20 FALCO Advanced Precision Kill Weapon System (APKWS) Laser Guided 2.75" Rockets.#HouthisAreTerrorists pic.twitter.com/bDoVnKwotc
— U.S. Central Command (@CENTCOM) March 19, 2025
Ostatnim typem wielozadaniowych samolotów bojowych zintegrowanych z APKWS II są brytyjskie Typhoony. RAF początkowo ociągał się z poszukiwaniami taniego sposobu zwalczania dronów, głośniej zaczęto mówić o tym dopiero we wrześniu ubiegłego roku podczas londyńskiego salonu przemysłu obronnego Defence and Security Equipment International (DSEI). O udanym odpaleniu APKWS optymalizowanego pod kątem zwalczania celów powietrznych z Typhoona BAE Systems poinformowało 8 kwietnia.
Amerykanie pracują także na swoimi dronami przechwytującymi. Przykładem jest Merops opracowany przez Project Eagle (wcześniej White Storke), firmę należącą do byłego prezesa zarządu Google’a Erica Schmidta. Konstrukcja jest efektem doświadczeń wyniesionych z Ukrainy, gdzie do pewnego czasu bezzałogowce myśliwskie White Storke wykazywać się miały najwyższą skutecznością. Schmidt od początku obecnej fazy wojny mocno zaangażował się we wspieranie Ukrainy. Już w roku 2022 udał się nad Dniepr, aby osobiście ocenić, czego potrzeba Ukraińcom i jakie są szanse rozwojowe. Początkowe plany koncentrowały się na amunicji krążącej, następnie przesunęły się w stronę dronów myśliwskich.
Co istotne, bezzałogowce były początkowo sprzedawane Ukrainie po kosztach produkcji. Miliarderem nie zostaje się, prowadząc działalność charytatywną, jakie zatem są jeszcze cele Schmidta? Nie ma tutaj żadnej tajemnicy. Schmidt chce zbudować firmę o dobrej opinii, zdobyć doświadczenie, a przede wszystkim stworzyć dronowy ekosystem konkurencyjny wobec chińskiego.
Meropsy zostały wysłane nad Zatokę Perską. Póki co brakuje informacji o ich skuteczności. W ostatnich miesiącach drony tego typu trafiły także do Polski i Rumuni.
The MEROPS drone interceptor is in service with the Polish Army.
This UAV is resistant to EW systems because its terminal guidance is provided by AI-based machine vision.
MEROPS is also in service with the ZSU and has intercepted a large number of Geran-2/3 drones. pic.twitter.com/TMFS2o6tRo
— △ (@TheDeadDistrict) November 19, 2025
Inni kierunek rozwoju to nieduże bezzałogowe myśliwce. Taki dron przenosi tanie pociski powietrze-powietrze optymalizowane pod kątem zwalczania bezzałogowców. Przykładem jest opracowany przez Airbusa Bird of Prey, czyli zmodyfikowany cel powietrzny Do-DT25. Uzbrojeniem są cztery ultralekkie pociski o zasięgu 1,5 kilometra. Na chwilę obecną Bird of Prey przenosi cztery pociski, ale docelowo ich liczba ma zostać podwojona. Demonstracyjny lot bezzałogowca połączony z odpaleniem pocisków stronę ćwiczebnego celu powietrznego odbył się 30 marca.
#Airbus just proved you don’t need a $1M missile to kill a $20K drone.
Their Bird of Prey….. a modified Do-DT25…. flew its maiden demo yesterday, autonomously hunted a kamikaze target, and fired a Frankenburg Mk1.
Specs: 2.5 m span, 3.1 m long, 160 kg, four (soon eight)… pic.twitter.com/YXplb6krud
— Boris Alexander Beissner (@boris_beissner) March 31, 2026