Prezydent Donald Trump znany jest z niechęci do systemu katapult elektromagnetycznych EMALS stosowanego na lotniskowcach typu Ford. Kolejny atak na EMALS wydawał się po powrocie Trumpa do Białego Domu tylko kwestią czasu, zaskoczeniem jest więc, że prezydent zdecydował się na to dopiero teraz. Tym razem wytoczył ciężkie działa, sprawa jest jednak bardziej zniuansowana niż wcześniej. Ale jakby tego było mało, Trump chce też przesunięcia nadbudówki ze względów estetycznych.
Zacznijmy od ważnego uściślenia: Trump nie chce usuwać EMALS-a z Geralda R. Forda (CVN 78) ani dwóch kolejnych jednostek tego typu: przechodzącego próby morskie Johna F. Kennedy’ego (CVN 79) i będącego w budowie Enterprise’a (CVN 80). W dotyczącym odbudowy amerykańskiego przemysłu stoczniowego memorandum datowanym na 13 sierpnia prezydent zwraca się do sekretarza wojny (obrony) o przedstawianie planu zastąpienia EMALS i elektrycznych wind uzbrojenia Advanced Weapons Elevators (AWE) systemami odpowiednio parowymi i hydraulicznymi na lotniskowcu Doris Miller (CVN 81), czwartej jednostce typu Ford.
Wprawdzie nie powiedziano tego wprost, ale nie ulega wątpliwości, że zmiana miałaby też objąć kolejne sześć okrętów tego typu (do tej pory nazwy wybrano dla dwóch: William J. Clinton i George W. Bush). Przytoczmy stosowny ustęp w całości:
Sekcja 2. Przywrócenie systemów parowych i hydraulicznych na okrętach. W ciągu 60 dni od daty niniejszego memorandum Sekretarz Wojny, w porozumieniu z Sekretarzem Marynarki Wojennej, przedstawi Prezydentowi, za pośrednictwem Dyrektora Biura Zarządzania i Budżetu (OMB) oraz Asystenta Prezydenta ds. Bezpieczeństwa Narodowego (APNSA), plan niezbędnych działań mających na celu zastąpienie elektromagnetycznego systemu startowego samolotów oraz zaawansowanych wind uzbrojenia układami parowymi i hydraulicznymi w ramach budowy lotniskowca CVN 81, wraz z harmonogramem i wymaganiami dotyczącymi zasobów.
Budowa okrętu jeszcze nie ruszyła, ale już jest opóźniona. Pierwotnie Doris Miller miał zostać przekazany US Navy w roku 2032, obecnie mówi się o roku 2034. Przyczyną są opóźnienia w budowie poprzednich jednostek. Kennedy miał być przekazany już w roku 2022, banderę podniesie jednak najprawdopodobniej do końca roku bieżącego. Z kolei Enterprise miał być gotowy w roku 2028, obecnie zakładany termin to rok 2031.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że terminy te zostaną dotrzymane. Podobnie koszty okrętów. Już w grudniu ubiegłego roku sekretarz marynarki informował Kongres, że koszt budowy Kennedy’ego wzrósł z 12,936 miliarda dolarów do 13,529 miliarda. Na razie szacowane koszty CVN 80 i CVN 81 mają utrzymywać się na poziomie odpowiednio 13,529 miliarda i 14,016 miliarda dolarów.
Przyczyna opóźnień jest prosta: brak odpowiednich mocy produkcyjnych. Aktualnie tylko jedna stocznia, Newport News, jest zdolna do budowy dużych okrętów nawodnych z napędem jądrowym. Stoczni brakuje pracowników, a do tego obciążona jest budową jednostek konwencjonalnych. Druga stocznia budująca jednostki atomowe to General Dynamics Electric Boat (GDEB), ta jednak wyspecjalizowała się w budowie okrętów podwodnych. Dzięki jednostkom typu Virginia i Columbia ma pełen portfel zamówień, których nie jest w stanie szybko zrealizować.

Czerwiec 2017 roku, opuszczanie sekcji rufowej Kennedy’ego przed jej złączeniem z innymi sekcjami kadłuba.
(US Navy)
Jakby tego było mało, US Navy z błogosławieństwem Białego Domu chce dołożyć Newport News jeszcze budowę kontrowersyjnych „pancerników” BBG(X)/BBGN, szerzej znanych jako typ Trump.
Wszystko to ma wymierne konsekwencje. Opóźnienia w budowie Fordów bezpośrednio przekładają się na dłuższą służbę lotniskowców typu Nimitz. Te zaś z powodu napiętej sytuacji geopolitycznej i wojny z Iranem są coraz bardziej obciążone. Na początku lipca USS Abraham Lincoln (CVN 72) przekroczył magiczną granicę 200 dni nieprzerwanych działań operacyjnych. Intensywna służba negatywnie odbiła się na morale załogi i jej stanie psychicznym, a tym samym jej zdolności do wykonywania zadań. Z kolei Ford spędził w morzu rekordowe 326 dni. Wygląda na to, że Trump słusznie wskazywał w trakcie swojej pierwszej kadencji na potrzebę posiadania 12 lotniskowców.
Wróćmy jednak do EMALS. Trump nigdy nie był sympatykiem katapult elektromagnetycznych ani systemu lin hamujących AAG.
– Ponieważ para jest bardzo niezawodna, a do katapult elektromagnetycznych, jak sądzę, niestety, trzeba być Albertem Einsteinem, żeby działały naprawdę dobrze – stwierdził prezydent w roku 2018.
Teraz na listę programów będących obiektem niechęci dołączyły windy AWE. Pod pewnymi względami Trump ma rację. EMALS, AAG i AWE to bardzo ambitne programy, US Navy postawiła bardzo wysokie wymagania. Jak zawsze w takich sytuacjach sprzęt okazuje się trudny w eksploatacji. Coroczny raport Biura Dyrektora do spraw Testów i Oceny (DOT&E) Pentagonu (plik PDF tutaj) nie zostawia wielu wątpliwości, chociaż widać poprawę. Dodajmy jeszcze, że raport został zdjęty ze strony DOT&E, ale w Internecie nic nie ginie.
Niezawodność i łatwość konserwacji systemów EMALS i AAG na pokładzie CVN 78 nadal mają negatywny wpływ na organizację lotów bojowych i operacje lotnicze, co pozostaje największym zagrożeniem dla wykazania skuteczności operacyjnej i przydatności w ramach IOT&E (wstępnych testów operacyjnych i oceny).
Dane zebrane podczas cyklu przygotowań przed rejsem operacyjnym CVN 78 w roku budżetowym 2025 wskazują, że niezawodność systemu EMALS pozostaje zgodna z danymi z testów rozwojowych i operacyjnych zebranymi w latach budżetowych 2023 i 2024. Modernizacje inżynieryjne sprzętu i oprogramowania przyniosły stopniową poprawę łącznej niezawodności i dostępności. Wyzwaniem pozostaje zależność od wsparcia technicznego spoza okrętu.
Z kolei podnośniki AWE „nie osiągnęły jeszcze tempa załadunku i przekazywania amunicji na pokład lotniczy odpowiadającego założeniom”. Do ich obsługi załoga lotniskowca nadal potrzebuje pomocy producenta, aby radzić sobie z awariami technicznymi i oprogramowania.
Podnośniki AWE mają udźwig zwiększony z ponad 4,7 tony do blisko 10,9 tony, a dzięki zastosowaniu silników liniowych, podobnych jak w kolejach elektromagnetycznych, rozwijają też o połowę wyższą prędkość pionową – 45 metrów na minutę. Forda wyposażono łącznie w 11 podnośników uzbrojenia. Siedem ma przenosić bomby i pociski z magazynów na pokład hangarowy, a trzy – z hangarowego na lotniczy. Ostatnia winda ma być uniwersalna. W zależności od potrzeb będzie transportować między pokładami uzbrojenie i palety z zaopatrzeniem, a w sytuacji krytycznej – ewakuować rannych marynarzy z pokładu lotniczego.
Udział Forda w operacji przeciwko Wenezueli i wojnie z Iranem umożliwił zebranie dużej ilości danych, co pozwoliło Dowództwu Systemów Powietrznych US Navy (NAVAIR) pracować nad ulepszeniami. Raport DOT&E wskazuje wręcz, że pomimo wszystkich problemów EMALS i AAG pozwoliły na zwiększenie intensywności operacji lotniczych w porównaniu z lotniskowcami typu Nimitz. Do końca marca 2026 roku z pokładu Forda przeprowadzono 36 863 starty przy użyciu katapulty elektromagnetycznej, a obsługa serwisowa ze strony producenta, czyli General Atomics, staje się coraz sprawniejsza.
Mimo problemów technicznych oba systemy działały (podczas jednej fazy testów Forda Super Hornety startowały ponad 80 razy na dobę) i szybko zyskały sympatię marynarzy. Na Nimitzach pod pokładem znajdują się ociekające smarami urządzenia hydrauliczne, mechaniczne i pneumatyczne, które na Fordzie zastąpiono czystymi, dobrze wentylowanymi modułami elektrycznymi.
Rezygnacja z systemów EMALS, AAG i AWE na pokładzie Dorisa Millera wymusiłaby poważne zmiany w projekcie, obejmującą dużo więcej niż tylko reorganizację pokładu lotniczego. Nie ma pewności, czy przyniosłoby to pożądane przez Trumpa efekty. General Atomics, producent systemów, ostrzega już, że zmiany mogą negatywnie wpłynąć na gotowość operacyjną lotniskowców, bezpieczeństwo narodowe i przewagę techniczną Stanów Zjednoczonych, a także uderzyć w amerykańską bazę przemysłową.
Przypomnijmy jeszcze, że EMALS i AAG mają trafić na wyposażenie francuskiego lotniskowca następnej generacji France Libre, rozważane są także dla przyszłego indyjskiego lotniskowca Vishal.

Gerald R. Ford podczas prób odporności na eksplozje.
(US Navy / Mass Communication Specialist 3rd Class Novalee Manzella)
W tym miejscu pochylmy się – tylko na moment – nad drugim pomysłem Trumpa, czyli przesunięciem nadbudówki. Jak informuje The Washington Post, US Navy rozważa, czy da się ją przesunąć bardziej do przodu, w kierunku środka okrętu, aby cała jego sylwetka przystawała do zmysłu estetycznego prezydenta i przypominała starsze okręty, nawet nie Nimitze, ale raczej lotniskowce z czasów drugiej wojny światowej. Wdrożenie tego planu oznaczałoby de facto stworzenie nowego podtypu, wymagającego być może fundamentalnych zmian w projekcie choćby w zakresie stabilności. Sama „wyspa” waży ponad 500 ton. Właśnie ze względu na jej obecność pokład lotniczy wystaje poza obrys linii wodnej bardziej na lewej burcie niż na prawej.
Zmiana projektu nie jest w gruncie rzeczy niemożliwa. Można by nawet zaprojektować od zera zupełnie nowy typ lotniskowca, jeśli komuś bardzo zależy. Ale ile by to kosztowało? I ile by trwało?
Przesunięcie nadbudówki ku rufie w porównaniu z typem Nimitz miało na celu zwiększenie tak zwanej sortie generation rate, czyli tempa, w jakim okręt jest w stanie posyłać samoloty w powietrze, przyjmować je z powrotem na pokład, odtwarzać ich gotowość bojową i wysyłać do wykonania kolejnych zadań. Nowy projekt sprawia, że technicy mają więcej miejsca na śródokręciu – tam, gdzie wykonywane są najintensywniejsze manewry samolotami czy wózkami z uzbrojeniem.

USS Dwight D. Eisenhower (CVN 69) typu Nimitz (w tle) i USS Gerald R. Ford (CVN 78). Tu doskonale widać różnice w umiejscowieniu „wyspy”.
(US Navy / Mass Communication Specialist 2nd Class Maxwell Orlosky)
Za Pacyfikiem
Jak dowodzi General Atomics, utrata przewagi technicznej może stworzyć przeciwnikom możliwość wyrównania potencjałów. Jak łatwo się domyślić, chodzi o Chiny, które zamontowały swoje katapulty elektromagnetyczne na lotniskowcu Fujian i śmigłowcowcu desantowym vel lotniskowcu dla dronów Sichuan. Chińczycy zdecydowali się na mniej ambitne rozwiązanie niż EMALS, co z jednej strony pozwoliło przyspieszyć prace, z drugiej dało system o mniejszych możliwościach. Nie wiadomo też, jakie są doświadczenia z testów na pokładach obu okrętów.
Jedno wszakże nie ulega wątpliwości. F-35C po raz pierwszy startował z naziemnego EMALS w listopadzie 2011 roku, czyli jakieś cztery lata przed położeniem stępki pod Fujiana. W roku 2025 J-35 wystartował z pokładu lotniskowca za pomocą katapulty elektromagnetycznej, podczas gdy F-35C nie wystartował jeszcze z pokładu Forda. Wizerunkowo wygląda to fatalnie.
Historia chińskich katapult elektromagnetycznych jest odwrotna niż amerykańskich. Centralna Komisja Wojskowa pierwotnie planowała dla lotniskowca typu 003, przyszłego Fujiana, katapulty parowe, rozwiązanie prostsze, tańsze i sprawdzone. Zakładano, że dopracowanie EMALS zajmie dużo czasu i lepiej polegać na sprawdzonych rozwiązaniach. Kwestionowano także sens wyposażenia okrętu o napędzie konwencjonalnym w EMALS. Decyzja o zmianie zaszła pod koniec 2017 roku, gdy okręt był już w budowie. Kierujący pracami nad chińską katapultą elektromagnetyczną wiceadmirał Ma Weiming przekonał CKW do postawienia na nowe rozwiązanie. Decyzję miał osobiście podjąć Xi Jinping.
🇨🇳Fujian Carrier: China’s First Electromagnetic Catapult Aircraft Carrier
Hull number 18; China’s first domestically designed and built catapult-equipped carrier, and the nation’s first electromagnetic catapult aircraft carrier.
Full-load displacement exceeds 80,000 tons.… https://t.co/bcyCC3vBsW pic.twitter.com/ebkd5EUP6v
— GeoPaul626 (@Paull626) August 15, 2026
Oznaczało to jednak konieczność wprowadzenia istotnych zmiany w projekcie, w tym gruntowne przearanżowanie pokładu lotniczego. W efekcie instalacji dłuższych katapult elektromagnetycznych na pokładzie lotniczym zrobiło się ciasno. Rodzi to pytania o to jak intensywne operacje lotnicze może realnie prowadzić Fujian.
W związku z tym pojawiają się spekulacje, że pomimo skokowego wzrostu wartości bojowej w stosunku do poprzednich lotniskowców, Fujian jest kolejnym okrętem przejściowym. Priorytet przyznano katapultom elektromagnetycznym. Lotniskowiec ma posłużyć do ich wszechstronnego przetestowania i wypracowania procedur. Natomiast wartość bojową porównywalną nie z Fordem, lecz z Nimitzami ma prezentować dopiero lotniskowiec typu 004, który otrzyma napęd jądrowy.