Rok temu Stany Zjednoczone, Kanada i Finlandia podpisały porozumienie w sprawie wspólnego opracowywania, budowy i eksploatacji nowych lodołamaczy – Icebreaker Collaborative Effort Pact (ICE). Inicjatywa była odpowiedzią na rosnącą aktywność Chin i Rosji w Arktyce. Jednak po zmianie administracji w Białym Domu Amerykanie wyraźnie odsuwają się od Kanady na rzecz jednostronnej współpracy z Finlandią. Coraz częściej pojawiają się głosy o możliwym rychłym końcu tego istotnego, lecz upolitycznionego porozumienia.

Generalnie rzecz biorąc, główne założenia projektu to wymiana informacji, współpraca w zakresie rozwoju kadry robotniczej oraz zaproszenia sojusz­ników i partnerów do zakupu lodo­ła­maczy budo­wanych w amery­kań­skich, kana­dyj­skich lub i fińskich stoczniach.

Dzięki porozumieniu Kanadyjczycy mogą poprawić swoje zdolności w zakresie operowania w Arktyce, a Finowie mogą nie tylko zarobić na budowie lodołamaczy (w czym mają duże doświad­czenie), ale też utorować sobie drogę do własnych inwestycji lub współpracy w regionie. Zresztą również kanadyjskie stocznie mogą promować swoje rozwiązania. Jednak z punktu widzenia USA kwestia floty jednostek tej klasy – a w zasadzie jej braku – ma krytyczne znaczenie. Wobec poczynań Chińczyków i Rosjan w Arktyce Amerykanie są bowiem praktycznie bezradni.

Amerykański lodołamacz USCGC Polar Star (WAGB 10).
(US Navy / Senior Chief Mass Communication Specialist RJ Stratchko)

Stąd też początkowo uważano, że pakt ICE będzie „nową nadzieją” dla amerykańskiej straży wybrzeża. Rzeczywistość okazała się inna. Jeszcze przed objęciem prezydentury przez Donalda Trupa strony porozumienia aktywnie wypracowywały szczegółowe warunki współpracy i harmonogramy. Zmiana przyszła wraz z nowym gospodarzem Białego Domu.

Na początku roku Trump szydził już z ówczesnego kanadyjskiego premiera Justina Trudeau, twierdząc, iż Kanadyjczycy byliby szczęśliwsi, gdyby ich państwo stało się pięćdziesiątym pierwszym stanem. Groził również inwazją na Panamę i przejęciem Kanału Panamskiego oraz wyprowadził Duńczyków z równowagi planami przejęcia Grenlandii. Wprawdzie słowa pozostały słowami, jednak na arenie międzynarodowej, zwłaszcza pośród najbliższych sojuszników, pozostawiły duży niesmak. Od tamtego czasu Waszyngton odsuwał Ottawę na dalszy plan w kontekście paktu ICE.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

STYCZEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 87%

Zamieszanie wokół paktu wynika z dwóch zasadniczych czynników. Po pierwsze: poprzednia administracja nie przedstawiła jasnych celów porozumienia, zaś po drugie: obecny włodarz Białego Domu wysyła sprzeczne sygnały.

Jason Moyer, członek Rady Arktycznej stwierdził w rozmowie z Breaking Defense, że podejście Trumpa do ICE było niejednoznaczne – z jednej strony kwestionował zaangażowanie Kanady, z drugiej chwalił fińskie doświadczenie w budowie lodołamaczy. Dodał też, że na najwyższych szczeblach amerykańskiej administracji samo określenie ICE praktycznie przestało być używane, co wpisuje się w preferencję obecnego rządu dla relacji dwustronnych, napięcia z Kanadą w sprawie ceł i bliskie relacje Trumpa z prezydentem Finlandii Alexandrem Stubbem.

110-metrowy Polaris, najwięk­szy lodo­łamacz, który kiedy­kol­wiek nosił fińską banderę. Powstał w dawnej helsińskiej stoczni Arctech, która wówczas należała do Rosjan. Sankcje nałożone po lutym 2022 roku wymusiły sprzedaż zakładów kana­dyj­skiemu Chantier Davie. Obecnie stocznia działa pod nazwą Helsinki Shipyard.
(Vital via Wikimedia Commons)

Nie jest tak, że Waszyngton zupełnie nic nie robi w kierunku poprawy zdolności US Coast Guard. W listopadzie ubiegłego roku formacja odkupiła zwodowany w 2011 roku cywilny lodołamacz Aiviq (IMO: 9579016). Po przyjęciu do służby jednostkę przemianowano na USCGC Storis (WAGB 21; na zdjęciu tytułowym), zaś na początku czerwca rozpoczęła swój pierwszy rejs operacyjny w Arktyce.

Sprawna i stosunkowo nowa jednostka pozytywnie wpływa na stan formacji, zwłaszcza że dziś formacja dysponuje tylko jednym ciężkim lodo­łama­czem typu PolarUSCGC Polar Star (WAGB 10), mającym 122 metry długości i niespełna 14 tysięcy ton wyporności. Jego bliźniak – USCGC Polar Sea (WAGB 11) – został wycofany z czynnej służby w 2010 roku w związku z niesprawnym napędem. Obie jednostki rozpoczęły służbę w latach 70. WAGB 10 uzupełniany jest przez przyjęty do służby w 1999 roku USCGC Healy (WAGB 20). Klasyfikowany jest on jako lodołamacz średni, ale w rzeczywistości jest większy od Polar Stara.

W ubiegłym roku przy okazji podpisania porozumienia prezydent Biden wraz z przywódcami Kanady i Finlandii podkreślali potrzebę budowy lodołamaczy jako gwarancji bezpieczeństwa narodowego i gospodarczego trzech państw w Arktyce. Biden zapowiadał również transfer fińskich i kanadyjskich kompetencji do Stanów Zjednoczonych, aby ożywić krajowy przemysł stoczniowy. Co ciekawe, w czerwcu te deklaracje zostały powtórzone przez administrację Trumpa po szczycie państw-sygnatariuszy.

– Pakt ICE jest kluczowym elementem przyszłości gospodarczej Ameryki. Prezydent Donald Trump i sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego Kristi Noem rozumieją, że bezpieczeństwo ekonomiczne to również bezpieczeństwo narodowe – podkreśliła w oświadczeniu Tricia McLaughlin, rzeczniczka Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego.

116-metrowy lodołamacz Fennica należący do fińskiego przedsiębiorstwa Arctia Oy.
(Marcusroos, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

Dodała przy tym, że poprzez rewitalizację amerykańskich stoczni, tworzenie miejsc pracy, wzmacnianie potencjału przemysłowego i otwieranie Arktyki dla krajowych przedsiębiorstw administracja Trumpa stawia dobrobyt i bezpieczeństwo USA na pierwszym miejscu.

Jednakże, jak doskonale w Polsce wiemy, za słowami niekoniecznie idą czyny. Ostatnie doniesienia wskazują, że w stosunkowo niedługiej przyszłości możemy spodziewać się podpisania umowy z Finlandią na przejęcie lub wypożyczenie 32-letniego lodołamacza Fennica (IMO: 9043615) i pozyskanie kilku jednostek z fińskich stoczni. Fińskie media informowały w kwietniu, że lokalna stocznia Rauma Marine Constructions prowadzi z Amerykanami rozmowy o kontrakcie na budowę pięciu lodołamaczy. Wartość potencjalnej umowy wynosiłaby nawet 2,7 miliarda dolarów.

Ruchy Trumpa stoją w sprzeczności z głównymi założeniami ICE. Administracja Bidena rozsądnie podeszła do propozycji wspólnej budowy i eksploatacji lodołamaczy. Wbrew pozorom są one jednostkami dość skomplikowanymi w budowie, a tym samym w późniejszym serwisowaniu. Ich wspólna budowa uprościłaby logistykę, zmniejszyłaby koszty eksploatacji, a także pomogłaby utworzyć wspólne zaplecze intelektualne w zakresie personelu technicznego.

Stąd też ruchy amerykańskiego polityka-biznesmena można śmiało uznać za kontrowersyjne pod względem korzyści dla intensywnie wspieranego przez niego sektora stoczniowego. Także trapiona problemami USCG mogłaby mniej martwić się o ewentualny serwis jednostek w całym cyklu życia. Ale jak powszechnie wiadomo – polityka często przewyższa zdroworozsądkowe podejście.

Lodołamacz argentyńskiej marynarki wojennej ARA Almirante Irizar (Q-5). Jednostka powstała w fińskiej stoczni Wärtsilä Helsinki Shipyard.
(Gobierno de Argentina)

Według niektórych ekspertów pakt ICE opiera się głównie na współpracy technologicznej i wymianie informacji między rządami, co może mieć sens w przypadku porozumień takich jak AUKUS, gdzie niektóre technologie pozostają ściśle pod kontrolą państwa. Jednak w przypadku lodołamaczy, które są budowane przez komercyjne stocznie, skuteczność takiego podejścia budzi wątpliwości.

Niemniej porozumienie postrzegane jest jako okazja do prowadzenia rozmów, zwłaszcza między US Coast Guard a zagranicznymi wykonawcami, ale zaprezentowana przez poprzednią administrację wizja przeniesienia technologii lodołamania do Stanów i przekształcenia amerykańskich stoczni w centra produkcji lodołamaczy była od początku mało wiarygodna. Obecne działania zdają się to potwierdzać.

Także Kanada od dłuższego czasu pozostaje obiektem ostrej krytyki ze strony prezydenta USA, który wielokrotnie groził jej wprowadzeniem wysokich ceł na różne towary, w tym 50-procentowym cłem na stal i aluminium. Działania te wywołały reakcje odwetowe ze strony Ottawy i doprowadziły do pogłębienia napięć gospodarczych.

W połączeniu z kontrowersyjnymi wypowiedziami dotyczącymi aneksji kraju rodzi to poważne pytania o przyszłą rolę Kanady w pakcie ICE. Coraz wyraźniej zarysowuje się silniejsza oś współpracy między Stanami Zjednoczonymi a Finlandią, podczas gdy znaczenie Kanady wydaje się marginalizowane, co wpisuje się w preferencję obecnej administracji dla układów dwustronnych zamiast formuł wielostronnych.

USCGC Healy (WAGB 20) realizuje badania naukowe na Morzu Beauforta, 2023 rok.
(US Coast Guard / Petty Officer 3rd Class Briana Carter)

Pojawiają się także wątpliwości do innych postępowań mających na celu wzmocnienie zdolności amerykańskiej straży wybrzeża. W kwietniu uruchomiono postępowanie Arctic Security Cutter (ASC). Wówczas USCG rozpoczęła analizę dostępnych na rynku rozwiązań dotyczących projektów średnich lodołamaczy (będących uzupełnieniem ciężkich lodołamaczy Polar Security Cutter) i oczekiwała ofert od stoczni z całego świata. Amerykanie przede wszystkim chcą ustalić, czy stocznie są w stanie dostarczyć nowe jednostki w ciągu 36 miesięcy od zawarcia umowy.

Faktyczna budowa powinna rozpocząć się nie później niż 12 miesięcy po zakontraktowaniu danego lodołamacza. Wiadomo, że o kontrakt walczą stocznie z Kanady i Finlandii, jednak amerykańskie stocznie Bollinger Shipyards i Edison Chouest Offshore zamierzają wspólnie uczestniczyć w postępowaniu, przestawiając USCG już opracowane koncepcje. Nie wiadomo, czy na przykład program mógłby stanowić zalążek fizycznej realizacji porozumienia ICE lub czy trwający od pewnego czasu fińsko-amerykański romans nie zabiłby ASC zakupem z wolnej ręki.

A jak ograniczenie paktu pod względem przemysłowym wpłynęłoby na kanadyjską straż wybrzeża (CCG) i kanadyjski sektor stoczniowy? Po pierwsze: CCG jest w nieco lepszym stanie niż amerykańska straż wybrzeża. Koniem roboczym jest wprowadzony do służby w 1969 roku Louis S. St-Laurent, który wypiera ponad 15 tysięcy ton i reprezentuje trzecią klasę polarną – jest w stanie kruszyć lód o grubości do 1,5 metra.

Kanadyjski lodołamacz CCGS Louis S. St-Laurent (na pierwszym planie) i USCGC Healy.
(Dr. Pablo Clemente-Colon, Chief Scientist National Ice Center)

Oprócz tego formacja dysponuje między innymi jednostkami typu Pierre Radisson i tymi pozyskanymi w ramach programu Resolute. Nie są to jednak jednostki klasy polarnej, mają jedynie wysoką klasę lodową, co oznacza, że nie są zdolne do samodzielnych operacji w głębi arktycznych wód. Po latach opóźnień zakontraktowano wreszcie budowę pierwszego z trzech ciężkich lodołamaczy w ramach programu Polar Icebreaker. Z kolei kanadyjska marynarka wojenna otrzyma już pięć z sześciu zamówionych arktycznych okrętów patrolowych typu Harry DeWolf. Dodatkowo kanadyjska straż wybrzeża otrzyma dwa patrolowce AOPS, bazujące na tej samej konstrukcji.

Dodatkowo rząd Kanady, oprócz powierzenia budowy lodołamaczy lokalnym stoczniom Seaspan Shipyards i Davie Shipbuilding, poczynił znaczące inwestycje. Od momentu zawarcia paktu Davie konsekwentnie umacnia swoją pozycję w sektorze stoczniowym w ramach trójstronnej współpracy. W czerwcu ogłosiła chęć przejęcia amerykańskiej stoczni Gulf Copper w Teksasie, podkreślając, że posiadanie zakładów w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Finlandii zapewnia jej unikalną pozycję w programie – umożliwiając szybką i konkurencyjną cenowo produkcję zaawansowanych lodołamaczy. Warto dodać, że stocznia odpowiadała za niedawny remont pancernika  USS Texas (BB 35).

Ostateczna decyzja co do sprzedaży Gulf Copper w kanadyjskie ręce zależy od senatu. Jednakże warto pamiętać, że poważnym atutem stoczni Davie jest również kontrola nad fińską Helsinki Shipyard, uznawaną za lidera w budowie lodołamaczy, nawet na tle innych fińskich stoczni. Mimo że przyszłość porozumienia pozostaje niepewna, coraz więcej wskazuje, że zakontraktowana zostanie budowa nowych lodołamaczy – nawet jeśli nie w formie przewidzianej przez poprzednią administrację w Waszyngtonie.

Stąd też kanadyjskie stocznie mają pewną szansę na udział w projektach realizowanych zarówno przez Stany Zjednoczone, jak i przez Finlandię, mimo marginalizowania w porozumieniu ICE. Zwłaszcza w kontekście rozpoczętego postępowania Arctic Security Cutter. Jednak czy tak będzie? Czas pokaże.

United States Coast Guard / Edison Chouest Offshore