Podczas przygotowań do pekińskiej defilady z okazji 80. rocznicy kapitulacji Japonii pojawił się nowy czołg lekki, czy też, stosując trafniejszą chińską terminologię, „lekki czołg podsta­wowy”. Wóz ma nosić oznaczenie ZTZ-201. Liczba zaobserwowanych pojazdów sugeruje, że prace muszą być dość zaawansowane, Chińczycy nie pokazują przy takich okazjach niesprawdzo­nych prototy­pów. Z drugiej strony konstrukcja sprawia miejscami wrażenie jeszcze niedopracowanej. Całość wykazuje inspiracje rosyjskim „czołgiem nowej generacji” T-14 Armata.

Co można powiedzieć o ZTZ-201? Według dostępnych źródeł wóz ma masę 35–⁠40 ton. Zależy ona zapewne od opancerzenia, które sprawia wrażenie modułowego. W przy­padku chińskich czołgów nie jest to nowość. ZTZ-201 ma się wyróżniać na tle innych pojazdów zastosowaniem napędu hybrydowego. Uzbrojenie główne stanowić ma armata kalibru 105 milimetrów. Fakt, że nie wyposażono jej w przedmuchiwacz, a na dachu wieży widać tylko jeden właz, do tego umieszczony na środku, sugeruje zastosowanie wieży bezzałogowej. Zgodnie z najnowszymi trendami na dachu wieży zainstalowano zdalnie sterowany moduł uzbrojenia. Wieża jest wydłużona, najprawdopodobniej w jej tylnej części umieszczono magazyn amunicji.

Cała trzyosobowa załoga prawdopodobnie zajmuje miejsca w kadłubie. Czołg otrzymał bogaty zestaw sensorów zwiększających świadomość sytuacyjną załogi i stanowiących element aktywnego systemu obrony pojazdu. W rogach wieży widać ścianowe anteny radaru. Pod parą frontowych anten widać jakieś wyrzutnie, być może ASOP klasy hard-kill inspirowany rosyjskimi rozwiązaniami, jak Afganit znany z Armaty.

Uwagę przykuwają umieszczone na wieży dwie poczwórne wyrzutnie przeciwpocisków. Rozwiązanie sprawia wrażenie luźno inspirowanego izraelskim Chec Darban (Iron Fist). W sieci pojawiają się informacje, że ZTZ-201 otrzymał ASOP GL6. Być może jest to rozwinięta odchudzona wersja systemu GL5 stosowanego na czołgach podstawowych typu 99. Wiadomo, że w roku 2019 testowano jakąś odchudzoną wersję tego systemu na „lekkim czołgu podsta­wo­wym” typu 15. Podobną wyrzutnię przeciwpocisków do tej widocznej na ZTZ-201 można było zobaczyć na ubiegłorocznej wystawie w Zhuhai. Prezentowany tam system nosił nazwę Velociraptor.

Bezzałogowa wieża, załoga umieszczona w kadłubie, rozbudowany aktywny system ochrony. Nowy chiński czołg wykazuje liczne inspiracje Armatą, która, jak pamiętamy, miała być przełomem w rozwoju broni pancernej. Ukraiński serwis Defense Express nazwał ZTZ-201 „Armatą dla ubogich”, podkreślając stanowczo, że chiński wóz ma znacznie większe szanse na praktyczne wdrożenie wielu nowatorskich rozwiązań. Nie ukrywajmy, Chiny mają znacznie lepsze zaplecze przemysłowe niż Rosja, a w ciągu dekady od pierwszej prezentacji T-14 technika poszła do przodu.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

KWIECIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 82%

Trzeba też mieć na uwadze, że ChALW unika żądania od przemysłu różnych „Gwiazd Śmierci”. Sprzęt dla większości pododdziałów ma być wystarczająco dobry, a równie ważna jest możliwość masowej produkcji.

Przejdźmy teraz do zaobserwowanych wad ZTZ-201. Pierwszy rzuca się w oczy brak anten systemu obrony przed dronami. Zdalnie sterowany moduł uzbrojenia tutaj nie wystar­czy. Baczniejsi obserwato­rzy zwracają uwagę na bardzo słabe opancerze­nie włazów. Brak również zabezpie­czeń pokrywy przedziału silniko­wego. W epoce masowego wykorzys­ta­nia dronów FPV to proszenie się o kłopoty. Nie oznacza to, że nie są prowadzone prace nad takimi roz­wią­za­niami. W inter­ne­cie krąży sporo zdjęć czołgów typu 15 z klat­kami antydronowymi. Prawdo­po­dob­nie decydenci uznali, że tego typu wyposażenie jest mało reprezentacyjne i nie nadaje się na defiladę.

Trudniej wyjaśnić słabsze opancerzenie prawej strony wozu. Pracując nad Armatą, Rosjanie wyszli z logicznego założenia, że bezzałogowa wieża nie wymaga solidnego opancerzenia, a zaoszczędzone w ten sposób tony trzeba wykorzystać do lepszego zabezpieczenia kapsuły załogi. Jeżeli Chińczycy korzystali z rosyjskich doświadczeń, trudno wyjaśnić kostki pancerza reaktywnego na wieży. Można założyć, że ZTZ-201 znajduje się na etapie zaawansowanych prototypów lub nawet wstępnej produkcji niskoseryjnej. Wozy, które ostatecznie trafią do eksploatacji w jednostkach, mogą więc różnić się od obecnych.

Czołgom towarzyszyły nowe bojowe wozy piechoty. Oba pojazdy najprawdopodobniej zbudowano na tym samym podwoziu i zapewne wykazują wysoki stopień unifikacji. O bwp można powiedzieć jeszcze mniej niż o ZTZ-201, nie podano nawet jego oznaczenia. Wóz sprawia wrażenie solidnie opancerzonego. Również tutaj zastosowano najwyraźniej bez­zało­gową wieżę ze zdalnie sterowa­nym modułem uzbroje­nia na dachu i rozbudo­wa­nym ASOP. Wyraźną różnicą jest zastosowa­nie podwójnych wyrzutni pocisków zamiast poczwórnych. Kaliber działka pozostaje tajemnicą. Zachodni obserwatorzy szacują go na 30 milimetrów, w chińskich źródłach pojawia się działko kalibru 40 milimetrów strzelające amunicją teleskopową. Trudno nie dopatrzyć się inspiracji europej­ską 40CTC, znaną z brytyjskich Ajaxów i francuskich Jaguarów.

Zgodnie z najnowszymi trendami militarnej mody bojowy wóz piechoty wyposażono w pokła­do­wego drona w układzie wielo­wirni­kowca. Te dodatkowe oczy załogi przysłaniają inną, nawet ważniejszą nowość. W trakcie próby defilady członek załogi jednego z wozów miał na głowie gogle rzeczywistości wirtualnej/rozszerzonej. Samo urządzenie jest podobne do znanego z izraelskiego systemu Iron Vision, umożliwiającego załogom pojazdów „widzenie przez pancerz”. Sprzężenie takiego systemu z licznymi kamerami obserwacji dookolnej znacząco podnosi świadomość sytuacyjną załogi. Można przyjąć, że podobny system otrzymał również czołg.

Informacje o nowym czołgu pojawiały się już od jakiegoś czasu. W ubiegłym roku wypłynęło zdjęcie bardzo podobnego wozu, chociaż najprawdopodobniej uzbrojonego w działo większego kalibru. Na pewno można potwierdzić zainteresowanie ChALW zintegrowanymi platformami – rodzinami wozów bojowych o wysokim stopniu unifikacji opartych na tym samym podwoziu – oraz lżejszymi czołgami.

Chińskie czołgi lekkie

W internetowych komentarzach pojawiły się opinie, że Chiny zaczęły podążać za trendami widocznymi na Zachodzie i usiłują wejść w segment czołgów średnich. Nic bardziej mylnego. Za Wielkim Murem wozy bojowe o słabszym opancerzeniu i mniejszej sile ognia niż czołgi podstawowe, za to lżejsze i bardziej mobilne, cieszą się popularnością od dekad.

Skąd to wynika? Po części z warunków terenowych. Górzysty i wyżynny teren o słabej sieci dróg i mostach o małej nośności wręcz narzuca preferencję dla lżejszych wozów. Z tego względu japońskie wojska walczące w Chinach w latach 1937–1945 stawiały na lżejsze wozy. Martin J. Dougherty w książce Chińskie czołgi i opancerzone wozy bojowe stawia tezę, że japońskie doświadczenia mogły wpłynąć na chińskie koncepcje, co doprowadziło do produkcji słabo opancerzonych i uzbrojonych wozów. Jest w tym sporo prawdy. Po zakończeniu drugiej wojny światowej pierwsze jednostki pancerne ChALW były tworzone z japońskich jeńców, którzy nie mogli lub nie chcieli wrócić do domu. Ich podstawowym wyposażeniem były oczywiście wozy japońskie. Podobna sytuacja panowała w artylerii i lotnictwie.

W obliczu braku większych jednostek pancernych i słabego uzbrojenia przeciwpancernego przeciwnika Japończycy mogli pozwolić sobie na używanie przestarzałych czołgów. Co więcej, ofensywy w południowych Chinach prowadzone w roku 1944 pokazały, że jeżeli dysponuje się lekkimi pojazdami, duże związki pancerne mogą być niezwykle skuteczne nawet na wyżynach i w górach.

Po zwycięstwie w wojnie domowej komuniści zaczęli rozglądać się za czołgiem o masie około 20 ton dysponującym dużą siłą ognia. Z pomocą przyszli Rosjanie. Już w roku 1949 zakłady w Niżnym Tagile opracowały radykalnie odchudzoną wersję T-54. Maksymalna grubość pance­rza zmalała z 200 mili­metrów do 50 mili­metrów. Czołg nie zyskał jednak uznania Armii Radzieckiej, w związku z czym dokumentację przekazano Chińczykom. Ci bardzo zaintere­so­wali się projektem, wprowadzili nieco poprawek, w tym zmianę uzbrojenia głównego z armaty kalibru 100 milimetrów na 85 milimetrów, i skierowali wóz do produkcji jako typ 62.

Czołgi te całkiem nieźle sprawdziły się w warunkach Indochin. Sami Chińczycy zastosowali je w roku 1979 podczas wojny z Wietnamem. Okazało się wówczas, że pancerz typu 62 jest zbyt słaby, czołgi te łatwo padały ofiarą ręcznej broni przeciwpancernej piechoty, której Wietnamczycy mieli dużo. Rozwiązania w postaci prostych ekranów burtowych i pancerza prętowego były półśrodkiem. Typ 62 starzał się nieubłaganie i potrzebna była nowa konstrukcja.

W latach 90. i pierwszej dekadzie nowego wieku powstała cała seria uzbrojonych w działa kalibru 100–105 milimetrów wozów wsparcia, niszczycieli czołgów, wozów szturmowych i lekkich czołgów bazujących na podwoziach wprowadzanych na uzbrojenie ChALW kolejnych kołowych transporterów opancerzonych i gąsienicowych bojowych wozów piechoty. Jednak dowództwo sił zbrojnych najwyraźniej chciało wozu o znacznie lepszej przeżywalności na polu walki. Wymagało to pogodzenia się ze wzrostem masy.

W ten sposób powstał czołg typu 15, klasyfikowany jako „lekki czołg podsta­wowy”, wprowa­dzony do służby w roku 2018. W zależności od opancerze­nia jego masa waha się między 33 a 36 tonami. Wozy tego typu skierowano do jednostek stacjonujących w regionach o trudnym terenie takich jak Sinciang, Tybet, południowe Chiny. Pewną liczbę wozów przyjęły też piechota morska i wojska powietrznodesantowe.

Krytyka typu 15 i ZTZ-201 może wynikać z rezygnacji Pentagonu z czołgu lekkiego, a w zasadzie średniego, M10 Booker. Dla Amerykanów punktem wyjścia była masa rzędu 40 ton. W założeniu M10 miał być lekkim czołgiem transportowanym przez C-130. Sek w tym, że typ 15 jest najprawdopodobniej tym, czego ChALW chciała: dość dobrze opancerzonym i uzbrojonym czołgiem zdolnym operować tam, gdzie cięższe czołgi podstawowe miałyby problemy.

Istotniejsze jest pytanie, po co chińskiemu wojsku drugi typ „lekkiego czołgu podstawowego”. Odpowiedź może kryć się w towarzyszących ZTZ-201 bojowych wozach piechoty. Być może ChALW chce zunifikowanej platformy bojowej dla średnich brygad? Zwykle tego typu związki taktyczne wykorzystują pojazdy kołowe, mające zapewnić im większą mobilność operacyjną i strategiczną. Jednak w chińskich warunkach terenowych pojazdy gąsienicowe mogą często być bardziej praktyczne. Inna możliwość to chęć przetestowania rozwiązań technicznych i operacyjnych pod nową generację wozów bojowych.

via x.com/Volke__