Amerykańskie siły zbrojne zrezygnowały z zakupu dwóch kolejnych baterii izraelskiego systemu obrony przeciwrakietowej Kipat Bar’zel (Żelazna Kopuła). Jako oficjalne powody anulowania planów zintegrowania systemu z istniejącą obroną przeciwlotniczą wskazano przede wszystkim odmowę Izraela w sprawie przekazania kodu źródłowego systemu, dużą wrażliwość na ataki cybernetyczne i obawę o kompatybilność z istniejącymi amerykańskimi rozwiązaniami technicznymi. Sprawa ma interesujące tło, ale żeby je dokładnie zrozumieć, należy prześledzić wydarzenia co najmniej rok wstecz.

Miłe złego początki

Pierwsze rzetelne informacje o planach US Army dotyczących zakupu dwóch baterii systemu Żelazna Kopuła pojawiły się w styczniu 2019 roku. Systemy miały pomóc zapewnić tymczasową zdolność ochrony kontyngentów wojskowych stacjonujących poza Stanami Zjednoczonymi przed atakiem rakietowym. Serwis internetowy izraelskiej gazety Jedi’ot Acharonot zapowiadał, że po raz pierwszy Izrael sprzeda Amerykanom kompleksowy system uzbrojenia. I właśnie ta kompleksowość miała później odbić się czkawką. US Army wnioskowała do Kongresu o wyasygnowanie kwoty 373 milionów dolarów, aby sfinalizować kontrakt, był to jednak czubek góry lodowej, gdyż integracja systemu z amerykańskim radarem i systemami dowodzenia miała kosztować nawet 1,6 miliarda dolarów, a gotowość operacyjną zamierzano obwieścić światu do końca roku 2023.

Doniesienia mówiły o dwunastu wyrzutniach, dwóch systemach radarowych ELM-2084 (które miały być stosowane tymczasowo – do zintegrowania amerykańskich), systemach zarządzania walką i 240 pociskach przechwytujących Tamir. Warto przypomnieć, że Tamiry testowano w Stanach Zjednoczonych w 2016 roku. Odpalano je z mobilnych wyrzutni wielozadaniowy MML, które mają stanowić podstawę przyszłego systemu krótkiego zasięgu Indirect Fire Protection Capability Increment 2-Intercept. Sprawę traktowano bardzo poważnie, a z Żelazną Kopułą wiązano bardzo duże nadzieje, ale z czasem większą uwagę Amerykanie zaczęli przywiązywać do bardziej złożonych zagrożeń. Kipat Bar’zel nie spełniała całości pokładanych w niej nadziei.

Mimo to w maju 2019 roku dowództwo Korpusu Piechoty Morskiej obwieściło, że poszukuje kompleksów obrony powietrznej mogących chronić zgrupowania wojsk i infrastrukturę wojskową, a jednym z kandydatów miał być Sky Hunter, czyli modyfikacja właśnie Żelaznej Kopuły. Tamiry miałyby być zintegrowane z wielozadaniową stacją radiolokacyjną AN/TPS-80 G/ATOR (Ground/Air Task-Oriented Radar) wyposażoną w antenę typu AESA. Jeszcze w lutym sekretarz wojsk lądowych Ryan McCarthy i szef sztabu James McConville utrzymywali, że Waszyngton jest negocjuje pozyskanie kolejnych baterii Kipat Bar’zel.

Kody

Głównym problemem okazała się odmowa Izraela w kwestii przekazania amerykańskim siłom zbrojnym kodu źródłowego oprogramowania Żelaznej Kopuły, co utrudniało Amerykanom zintegrowanie systemu z ich obroną powietrzną. Istnienie tych trudności podkreślił generał Mike Murray, szef Army Futures Command, który przekazał, że podczas zeszłorocznych wysiłków na rzecz integracji elementów Żelaznej Kopuły ze zintegrowanym systemem dowodzenia amerykańskich wojsk lądowych pojawiły się niemożliwe do pokonania wyzwania operacyjne.

– Zdobycie tych pierwszych dwóch baterii zajęło nam więcej czasu, niż byśmy sobie tego życzyli – powiedział Murray podkomisji lotnictwa taktycznego i sił lądowych Komisji Izby Reprezentantów do spraw Sił Zbrojnych. – Uważamy, że nie możemy zintegrować ich z naszym systemem obrony powietrznej z powodu niektórych wyzwań związanych z interoperacyjnością, bezpieczeństwem cybernetycznym i innymi kwestiami.

Umowę na dwie baterie Żelaznej Kopuły podpisano w sierpniu 2019 i od tamtego czasu Amerykanie mieli wielokrotnie prosić Izraelczyków o dostęp do kodów źródłowych, aby w pełni zrozumieć i wykorzystać możliwości systemu. Izraelczycy dostarczył informacje inżynieryjne, ale ostatecznie odmówił podania kodów źródłowych, które ułatwiłyby integrację z systemami amerykańskimi. Czego się obawiali? Z pewnością nie tego, że Amerykanie – najlepsi sojusznicy – mogliby się przekazać kody państwom wrogim Izraelowi.

Największe wątpliwości dotyczą tego, czy Żelazna Kopuła jest zdolna do zestrzeliwania wszystkich rodzajów pocisków manewrujących. Przedstawiciele przedsiębiorstwa Rafael Advanced Defense Systems – producenta systemu – twierdzą, iż Żelazna Kopuła może teraz zestrzelić wszelkie pociski manewrujące. Amerykanie zaś, że owszem, radzi sobie bardzo dobrze, ale nie spełnia wymagań US Army. Ryan McCarthy i asystent sekretarza wojsk lądowych Bruce Jette mówią zgodnie, że chcą zobaczyć wszelkie dane. Według Jette’a amerykański system musi poradzić sobie ze wszystkimi rodzajami zagrożeniami, zaś w przypadku Żelaznej Kopuły istnieje możliwość, że to się nie uda.

Dlaczego więc strona izraelska konsekwentnie odmawia udzielenia dostępu do wszelkich danych? Przyczyna może być wstydliwa: niewystarczające zaawansowanie operacyjne Kipat Bar’zel. Jette idzie dalej i podaje w wątpliwość ogólną zdolność izraelskiego produktu do efektywnego działania w środowisku narażonym na zakłócenia elektromagnetyczne lub ataki cybernetyczne. Z pewnością te powody sprawiają, iż Żelazna Kopuła nie nadaje się do współpracy w ramach zintegrowanej obrony powietrznej Stanów Zjednoczonych. Ponadto wskazać należy, że Żelazna Kopuła działa na terytorium Izraela, gdzie musi radzić sobie z mało zaawansowanymi technicznie pociskami niekierowanymi odpalanymi przez bojowników Hezbollahu i Hamasu. Niewiele większe zagrożenia stanowią irańskie kopie rosyjskich i chińskich pocisków. Amerykanie obawiają się, że Kipat Bar’zel nie poradzi sobie z przeciwnikiem dysponującym bardziej zaawansowanym uzbrojeniem.

Pięta achillesowa US Army

W obecnej sytuacji – przy braku współpracy ze strony izraelskiej – trudno nie stwierdzić, że niemożliwe stało się uczynienie z Żelaznej Kopuły części wielowarstwowej obrony powietrznej. Pewne jest, że Waszyngton już nie będzie inwestował w kolejne baterie systemu Rafaela, do którego skądinąd się dołożył. Dwie baterie, które już pozyskano, stanowić będą prawdopodobnie odrębny system i nie ma sensu wydawać więcej pieniędzy na kolejne baterie.

Wystarczy jednak zauważyć, że US Marine Corps z powodzeniem zintegrował elementy Żelaznej Kopuły z istniejącym radarem oraz systemem dowodzenia i kontroli. Nadal więc istnieje możliwość ograniczonego zastosowania systemu do ochrony kontyngentów wojskowych poza terytorium Stanów Zjednoczonych przed atakiem rakietowym. Fiasko efektywnego wdrożenia Żelaznej Kopuły w architekturę systemu obrony powietrznej i przeciwrakietowej wojsk lądowych pozostawiło jednak nierozwiązaną sprawę pozyskania sprawdzonego systemu krótkiego zasięgu, która wypełniłaby lukę w zdolnościach obronnych US Army.

Co gorsza, utopiono niemałe fundusze – które docelowo miały urosnąć nawet do 1,5 miliarda dolarów – na integrację systemu. Taki rozwój wypadków z pewnością pchnie Waszyngton do wprowadzenia nowej strategii w celu pozyskania przyszłego Indirect Fire Protection Capability Increment 2-Intercept. W przyszłym roku rozpisany zostanie przetarg otwarty na dostawę odpowiedniego systemu, aby zapewnić osiągnięcie pożądanych zdolności do roku 2023. Czy się uda? Raczej nie, gdyż właśnie sprawdzona Żelazna Kopuła miała uczynić ten termin osiągalnym.

Zobacz też: Rydwany Cahalu. Część pierwsza: Izraelskie Shermany

Israel Defense Forces, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported