Defilada z okazji 80. rocznicy zwycięstwa nad Japonią miała wywrzeć wrażenie i wykonała to zadanie. Chiny pokazały całą masę nowego, nieznanego wcześniej sprzętu. Wiele ciekawych rzeczy działo się też wokół samej defilady. Przyjrzyjmy się najciekawszym wątkom i sprzętowym, i PR‑owym.

Chińskie przywództwo nie rozpieszcza krajowej i zagranicznej publiczności. Wielkie defilady organizowane są dwa razy na dekadę, w rocznicę proklamowania Chińskiej Republiki Ludowej (1 października 1949 roku) i kapitulację Japonii w roku 1945. Tutaj konieczna jest mała dygresja, Japonia podpisała akt kapitulacji 2 września, jednak w Chinach i Rosji Dzień Zwycięstwa świętowany jest 3 września. W obu krajach zwycięstwo postanowiono celebrować pierwszego dnia pokoju. W przypadku Chin była to decyzja rządu Czang Kaj-szeka, podtrzy­mana później przez komunistów. Do dzisiaj na Tajwanie 3 września jest też Dniem Wojska.

Tegoroczna defilada na Placu Niebiańskiego Spokoju trwała około 70 minut, łącznie z przejazdem Xi Jinpinga wzdłuż kolumny wojska. Dowództwo nad paradą objął generał Han Shengyan, dowódca sił powietrznych Centralnego Teatru Działań. Nagranie pełnej defilady zamieszczamy poniżej.

Natomiast dla mniej cierpliwych, lub niedysponujących taką ilością czasu, dodajemy również wersję skróconą do dwóch minut, przygotowaną przez chińską telewizję państwową CCTV.

Kolejność i nowości sprzętowe

Jako pierwsze wystąpiły jednostki reprezentacyjne i piesze. Kolejno maszerowały: wojska lądowe, marynarka wojenna, lotnictwo, Siły Rakietowe. Po rodzajach wojsk maszerowały siły wsparcia, kolejno: kosmicznego, cybernetycznego, informacyjnego i połączone siły wsparcia logistycznego. Szerzej pisaliśmy o nich tutaj.

Centralnej Komisji Wojskowej, nadzorującej całość spraw związanych z wojskiem i obronnoś­cią, podlegają także formacje paramilitarne. Ich część defilady rozpoczęła Zbrojna Policja Ludowa. Szczególną uwagę przykuwały oddziały złożone wyłącznie z kobiet, jednak indyjski badacz Suyash Desai dopatrzył się zupełnie nowej, nieznanej wcześniej formacji para­mili­tar­nej. Nie wiadomo, jakie jest jej przeznaczenie. Desai spekuluje, że może to być formacja obrony wybrzeża, cyberwojownicy albo po prostu jednostki reagowania kryzysowego, ale równie dobrze może być to coś zupełnie innego.

Za tajemniczą formacją maszerowała rezerwa, a za nią milicje. Wyraźnie widać obserwowany już od kilku lat wzrost znaczenia formacji paramilitarnych w chińskim systemie militarnym. Kolumnę pieszą zamykały oddziały uczestniczące w misjach pokojowych.

Defiladę sprzętu otworzyła reprezentacja wojsk lądowych. Były najnowsze czołgi podstawowe typu 99B, z zewnątrz różniące się od starszych wozów typu 99 jedynie zdalnie kierowanym stanowiskiem karabinu maszynowego i nowymi antenami na dachu wieży. Były też opisane już na łamach Konfliktów nowe „lekkie czołgi podsta­wowe” i bojowe wozy piechoty na tym samym podwoziu. Okazało się, że nowy czołg otrzymał oznaczenie typ 100, a więc raczej ZTZ-100 a nie ZTZ-201, jak wcześniej informowano.

Co interesujące, w kolumnie wojsk lądowych znalazły się też oddziały powietrznodesantowe, organizacyjnie będące częścią sił powietrznych. Pokazano nową rodzinę wozów bojowych dla spadochroniarzy. Pierwsze informacje o nowym aeromobilnym transporterze opancerzonym wyposażonym w aktywny system obrony pojawiły się już rok temu. Podczas przygotowań do parady okazało się, że powstała cała rodzina pojazdów. Zaobserwowano bojowy wóz piechoty, transporter opancerzony i samobieżny haubicomoździerz kalibru 120 milimetrów.

Sporo było też rakietowych systemów artyleryjskich. Bardzo interesująca była ich zapowiedź. Określono je jako „naziemne podporządkowanie”. Bardzo trafne określenie, zważywszy że chińska artyleria rakietowa dalekiego zasięgu rozwijana jest z myślą o wyeliminowaniu tajwańskiej obrony.

Następna w kolejności była marynarka wojenna. Zademonstrowała ona okrętowe pociski przeciwlotnicze i systemy laserowe, torpedy, inteligentne miny. Głównym punktem programu były jednak różne pociski przeciwokrętowe. Pokazano kolejno YJ-15, YJ-19, Yj-17 i YJ-20. Trzy ostatnie typy mają być pociskami hipersonicznymi lub przynajmniej osiągać wysoką prędkość naddźwiękową. Szczególna uwagę przyciąga YJ-19, który prawdopodobnie otrzymał silnik strumieniowy z naddźwiękową komorą spalania (scramjet). Jako że scramjeta nie da się uruchomić, dopóki sam silnik nie przekroczy prędkości dźwięku, YJ-19 jest pociskiem dwustopniowym z pierwszym stopniem wyposażonym w silnik rakietowy.

Z kolei YJ-17 wygląda na pocisk z beznapędową, szybującą częścią bojową, natomiast YJ-20 zdaje się czerpać z wcześniejszych radzieckich wzorców: kolejny pocisk dwustopniowy, jednak z napędem rakietowym w obu stopniach. YJ-20 był znany już wcześniej, jako przeciwokrętowy pocisk balistyczny przenoszony przez niszczyciele typu 055.

Dalej – systemy przeciwlotnicze. W teorii miały tu dominować siły powietrzne, było jednak wiele pocisków używanych przez marynarkę wojenną. Na Placu Niebiańskiego Spokoju nie pokazano jednak całych systemów, ale jedynie wiezione na lawetach pociski. Te prezentowano w całej okazałości z wyjątkiem pocisków systemu antybalistycznego i antysatelitarnego HQ-29, które przewożono w pojemnikach transportowo-startowych.

Inaczej było z obroną przeciwlotniczą najniższego szczebla, zwłaszcza systemami przezna­czo­nymi do zwalczania dronów. Tutaj był prawdziwy wysyp, co jasno pokazuje, że przyznano im wysoki priorytet. Pekin, tak samo jak inni, stara się wyciągnąć jak najwięcej wniosków z wojny rosyjsko-ukraińskiej. Był znany już wcześniej artyleryjsko rakietowy typu 625. Nowością, chociaż znaną już z przygotowań do defilady, był system FK-3000. Jest on uzbrojony w jednolufowe działko kalibru 30 milimetrów, rzecz nietypowa w Chinach w ostatnich latach, oraz dwa bloki po dwanaście wyrzutni pocisków przeciwdronowych lub dronów przechwytujących.

Od lat ChALW poświęca dużo uwagi systemom energii skierowanej. Okrętowe systemy LY-1 pokazano w części prowadzonej przez marynarkę wojenną. Siły powietrzne zademonstrowały dwa systemy laserowe: OW5-A10 na sześciokołowych pojazdach Mengshi i mocniejszy OW5-A50 na podwoziu terenowej ciężarówki Shaanxi HMV3. Ich uzupełnieniem był mikrofalowy Hurricane 3000. Niemniej skuteczność systemów laserowych na polu walki podawana jest w wątpliwość. Według informacji Defence Bloga chiński laser Silent Hunter systemu Silent Shield słabo się spisywał w Arabii Saudyjskiej. Pustynny piasek i pył utrud­niają funkcjo­no­wa­nie elektro­optycz­nych systemów obserwacji i rozpraszają wiązkę lasera. Czas potrzebny do zniszczenia drona miał wzrosnąć do 15–30 minut. Z drugiej strony Saudowie mają być zadowoleni z systemów zagłuszania stanowiących kolejny element Silent Shield.

Po przeciwlotnikach jechały pojazdy jednostek walki radioelektronicznej określone jako „grupa walki informacyjnej”. Biorąc pod uwagę chińską definicję informacji i informatyzacji, w domenie militarnej takie określenie ma jak najbardziej sens.

Chiński termin xinxihua oznacza znacznie więcej niż tylko wprowadzenie techno­logii infor­ma­tycz­nych do wojska. Opisuje on szerszy proces gromadzenia, systematyzacji, dystrybucji i wykorzystania informacji nie tylko w wojsku, ale także w całym społeczeństwie, gospodarce i rządzie. W ramach xinxihua informacje stają się nową domeną działań wojennych i łączą inne domeny, zwiększając skuteczność i siłę rażenia istniejących systemów. Przechwytywanie informacji przeciwnika i ich zakłócanie wpisuje się w ten schemat. Działania wojenne w Ukrainie i hybrydowe operacje Rosji przeciwko NATO dobitnie pokazały wagę walki radioelektronicznej we współczesnych konfliktach

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

KWIECIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 81%

Za jednostkami walki radioelektronicznej jechały blisko z nimi związane systemy bezzałogowe. Chińczycy pokazali tutaj niemały dorobek wielu lat pracy, chociaż większość systemów była wcześniej nieznana. W związku z tym trudno powiedzieć o nich cokolwiek więcej poza tym, że istnieją i są na etapie co najmniej wstępnej produkcji. Chińskim przywódcom można wiele zarzucić, ale na defiladach pokazują wyłącznie sprzęt zaakceptowany już do służby.

Kolumnę bezzałogowców otwierały wiezione na lawetach systemy lądowe. Roboty bojowe na podwoziu gąsienicowym i kołowym, prezentowały koncepcje znane z wystaw chińskich producentów w Zhuhai i na imprezach międzynarodowych. Ciekawostką był robot saperski wyposażony w spychacz. W kolumnie znalazły się też kołowe bezzałogowe nosiciele dronów. Nie mogło zabraknąć robopsów, tym razem w wariancie nieuzbrojonym.

Ogromne wrażenie wywarły morskie systemy bezzałogowe. Tę część defilady otworzyła para dużych podwodnych pojazdów auto­no­micznych (XLUUV) HSU100. Sprawiają one wrażenie systemów obserwacyjno-rozpoznawczych podobnych do australijskiego Ghost Sharka. Na grzbiecie kadłuba znalazł się zestaw anten i być może chrapy. Zastosowanie napędu dieslowsko-elektrycznego byłoby ewenementem na skalę światową, miałoby jednak zalety w postaci sprawdzo­nego, niezawodnego napędu i większej długotrwałości działań w stosunku do XLUUV‑ów całkowicie elektrycznych.

Za pojazdami podwodnymi wieziono dwa bezzałogowce nawodne. Według zapowiedzi są one przeznaczone do działań minowych. Na dziobie umieszczono moduł uzbrojenia z działkiem średniego kalibru. Napęd zapewnia para pędników strugowodnych. Chińskie firmy od lat pracują nad nawodnymi bezzałogowcami. Pierwszym z nich był ujawniony w roku 2019 Jari, jednym z najnowszych jest JARI-USV-A Orca, z racji silnego uzbrojenia nazwana żartobliwie „mini­nisz­czy­cie­lem Aegis”.

Następne były cztery XLUUV‑y AJX002. Z racji przypominającego torpedę kształtu wywołały skojarzenia z rosyjską torpedą (podwodnym bezzałogowcem o napędzie atomowym) Poseidon. Skojarzenie tym bardziej uzasadnione, że pojawiły się informacje o podjęciu w Chinach prac nad takim systemem. Jednak oficjalnie AJX002 ma być podwodnym stawiaczem min.

Część powietrznych systemów bezzałogowych otworzył znany już od lat GJ-11/21. Oznaczenie GJ-21 stosuje się wobec domniemanej wersji pokładowej i faktycznie, uważni obserwatorzy dopatrzyli się na prezentowanym dronie możliwości składania skrzydeł. Za GJ-11/21 wieziono GJ-2, czyli kolejną wersję rozwojową „chińskich Predatorów” z rodziny Wing Loong.

Zamieszanie zaczęło się później. Za znanymi GJ-11 i Wing Loongiem wieziono bowiem duże bezzałogowce trzech nieznanych wcześniej typów. Nie podano ich oznaczenia. Pierwsze dwa wyglądają na bezzałogowych lojalnych skrzydłowych. Prace nad kilkoma maszynami tej klasy trwają w Chinach, a ich efekty prezentowano w Zhuhai. W obu maszynach pokazanych na defiladzie zdecydowano się na układ bezogonowy i wlot powietrza na grzbiecie kadłuba. Jeden z bezzałogowców wyglądem przypomina rosyjskiego drona S-70 Ochotnik‑B.

Największe wrażenie zrobiły jednak ostatnie z bezzałogowców. Chociaż bardzo podobne, można dopatrzyć się miedzy nimi pewnych różnic, co skłoniło zachodnich analityków do nazwania ich roboczo typem A i B. Oba zbudowano w układzie bezogonowym z wlotami powietrza po bokach kadłuba. Oba przedstawiono jako „bezzałogowe myśliwce przewagi powietrznej”. Chińskie koncepcje wojny powietrznej kładą duży nacisk na bezzałogowce, jednak czy czas bezzałogowych myśliwców już nadszedł, pozostaje dyskusyjne.

Część dronową zamykały bezzałogowe śmigłowce marynarki wojennej. Jak zwraca uwagę znany specjalista od chińskiego lotnictwa wojskowego Andreas Ruprecht, w Pekinie nie pokazano wszystkich lojalnych skrzydłowych, nad którymi trwają zaawansowane prace. W sieci krążą zdjęcia jednego z takich systemów noszącego już oznaczenia lotnictwa.

Ostatni element kolumny defiladowej był obliczony na wysłanie w świat mocnego sygnału. Paradowały wojska strategiczne. Chiny pokazały uzbrojenie całej triady jądrowej. Kolumnę otworzyły pociski manewrujące. Po nich przedstawiono kolejno: pociski aero­balis­tyczne YJ-21 przenoszone przez bombowce H-6, hipersoniczne pociski DF-17 i nową wersję przeciw­okrę­to­wego pocisku balis­tycz­nego DF-26, oznaczoną DF-26D.

Następnie swoje zasoby prezentowała marynarka wojenna. Defilowały pociski balis­tyczne odpalane z okrętów podwod­nych JL-1 i JL-3. Potem były nowości sił rakieto­wych: nieznane wcześniej pociski DF-61 i DF-31BJ. DF-61 to naj­praw­do­po­dob­niej strate­giczny pocisk balis­tyczny odpalany w mobilnych wyrzutni. Natomiast DF-31BJ to kolejna wersja rozwojowa między­kon­ty­nen­tal­nego pocisku balis­tycz­nego DF-31, odpalana najpewniej nie z mobilnych wyrzutni, lecz z silosów. Nie jest to pierwszy przypadek ujawnienia nowego pocisku balistycz­nego podczas parady. W roku 2019 podczas obchodów siedem­dzie­się­cio­lecia ChRL debiutował DF-41.

Kolumnę zamykały między­kon­ty­nen­talne pociski balis­tyczne DF-5C. Osobno wieziono ich głowice bojowe, pierwszy i drugi stopień. To kolejna wersja rozwojowa najpo­tęż­niej­szego ICBM w arsenale Sił Rakietowych ChALW. Pierwsze DF-5 weszły do służby w roku 1981.

Równie ciekawa była lotnicza część defilady. Nie zabrakło „pierwszych razów”, aczkol­wiek nie było nieznanych wcześniej statków powietrz­nych. Po raz pierwszy w jednej formacji można było zobaczyć wszystkie warianty myśliwca J-20: bazowy J-20, J-20A z rodzimymi silnikami i dwu­miejs­cowy J-20S. Towarzy­szyły im J-35A. Nie zabrakło też ciężkich bombow­ców H-6 w wersjach H, K i J. Po raz kolejny silną reprezen­tację wystawiła marynarka wojenna. Nad stolicą Chin przeleciały myśliwce pokładowe J-15 i J-35, samolot walki radio­elek­tro­nicz­nej J-15D i samolot wczesnego ostrzegania KJ-600. Formację lotnictwa marynarki prowadził nowy wariant samolotu zwalczania okrętów podwod­nych na bazie samolotu transpor­to­wego Y-9, będącego z kolei wersją rozwojową radzieckiego Ana-12.

Podsumowanie

Międzykontynentalne pociski balistyczne, wojska powietrzno­desan­towe, silna reprezenta­cja marynarki wojennej. Niewątpliwymi adresatami tej demonstracji siły były Tajwan i Stany Zjednoczone. Przekaz był ten sam co zawsze. W przypadku Republiki Chińskiej było to: „wszelki opór jest bezcelowy”, w przypadku USA: „nie ważcie się interweniować”. Liczne nowe typy sprzętu, zwłaszcza bezzałogowców, były pewnym zaskoczeniem, ale biorąc pod uwagę liczbę projektów realizowanych w Chinach, nie powinny budzić zdziwienia.

Wojska powietrznodesantowe i marynarka wojenna miały zapewne pokazać również rosnące globalne ambicje ChRL i ambicje, aby pozyskać możliwości projekcji siły podobne do amerykańskich. Nie mogło się obejść bez typowej dla komunistycznych reżimów retoryki, żywcem przeniesionej z Bloku Wschodniego lat 60. Pod przywództwem partii komunistycznej Chiny stoją, jak wszystkie państwa niegdyś wiodącego ustroju, po stronie pokoju i „właściwej stronie historii”. Imperialiści i podżegacze wojenni nie mają szans, a wszelką agresję własną przeciwko słabszym sąsiadom należy pominąć milczeniem.

W wymierzonej w Waszyngton tyradzie Xi Jinping poszedł tak daleko, że złagodził retorykę pod adresem Japonii. Dziesięć lat temu, podczas obchodów Dnia Zwycięstwa w Wojnie Przeciw Japonii, przewodniczący ChRL przedstawił Japończyków jako „militarystycznych najeźdźców”, a samą wojnę jako walkę o „ochronę osiągnięć ponad 5 tysięcy lat chińskiej cywilizacji”. W tym roku Japończycy zostali „zdegradowani” do rangi „potężnego wroga”, jakoś też mniej pojawiali się w przemówieniu.

Wychodzi tutaj na jaw inny problem, z którym boryka się chińskie przywództwo. Druga wojna światowa w Azji zaczęła się na pełną skalę w roku 1937 od japońskiej inwazji na Chiny. Osiem lat brutalnych walk i potwornych japońskich zbrodni. Sęk w tym, że ChRL wówczas jeszcze nawet nie istniała. Główny ciężar walk ponosiła Republika Chińska. To siły Kuomintangu walczyły o Szanghaj, Wuhan i Changshę, wspierały Brytyjczyków w Birmie, poniosły straty szacowane na 3,2 miliona żołnierzy, otrzymywały decydującą dla wygranej pomoc wojskową z USA i na mniejszą skalę także ze Związku Radzieckiego. Wkład komunistów w zwycięstwo był marginalny.

Dla KPCh, podobnie jak większości ugrupowań komunistycznych w owym czasie, priorytetem było podkopywanie legalnego rządu, następne były walki frakcyjne, a dopiero po nich walka z okupantem. Mao trzeba oddać, że zupełnie otwarcie do tego się przyznawał, a za jego rządów Dzień Zwycięstwa nie był świętowany. W roku 1972 podczas rozmowy z premierem Japonii Kakueiem Tanaką, miał półżartem stwierdzić, że KPCh powinna dziękować Japonii – bez wojny komuniści nie mieliby szans przejąć władzy. Sytuacja zmieniła się w latach 90., gdy partyjne przywództwo postawiło na nacjonalizm. Zaczęło się wówczas przypisywanie sobie zasług Kuomintangu, a następnie pisanie historii na nowo.

W ciągu ostatniej dekady na tym polu wykształciło się partnerstwo z Rosją. Związek Radziecki i nieistniejąca wówczas ChRL pokonały Trzecią Rzeszę i Japonię bez pomocy aliantów, którzy stali z bronią u nogi i robili jakieś szemrane interesy z wrogiem. Wspólna walka z faszyzmem ma być podstawą dzisiejszego chińsko-rosyjskiego „braterstwa krwi”. Jeszcze bardziej niepokojące są wypowiedzi Xi i Putina o konieczności walki z odradzającym się faszyzmem. Przygotowywanie własnych społeczeństw do wojny idzie pełną parą.

W tym kontekście ciekawa jest obecność Kim Dzong-una. Północnokoreański dyktator był w Pekinie trzecim po Xi i Putinie. Xi na dobrą sprawę pobłogosławił północnokoreańską pomoc dla Rosji. Po raz ostatni przywódcy Rosji, Chin i Korei Północnej występowali razem publicznie w roku 1959 w Pekinie. Skojarzenia obecnej sytuacji z wczesnym okresem zimnej wojny są jak najbardziej na miejscu.

CCTV via x.com/RickJoe_PLA