Węgierskie samobieżne działo przeciwlotnicze (nazywane też czołgiem przeciwlotniczym) 40.M Nimród to niezwykle ciekawa konstrukcja z okresu drugiej wojny światowej. Pojazd ten stanowił zmodyfikowaną wersję szwedzkiego działa samobieżnego o tym samym przeznaczeniu Landsverk L-62, które z kolei bazowało na podwoziu czołgu lekkiego L-60, produkowanego również na Węgrzech jako Toldi. Choć w zamyśle Węgrów Nimród miał być bronią zarówno przeciwlotniczą, jak i przeciwpancerną, zmieniające się gwałtownie realia pola walki sprawiły, iż jego użycie bojowe ograniczyło się głównie do tej pierwszej roli.

Jako pojazd przeciwlotniczy pozostał skuteczny do końca wojny i niewiele ustępował bardziej znanym konstrukcjom, jak choćby niemieckie czołgi przeciwlotnicze Wirbelwind i Ostwind. Jednocześnie pojawienie się Nimróda w służbie i jego użycie bojowe wyprzedziło o kilka lat inne czołgi przeciwlotnicze drugiej wojny światowej. Wysokie walory bojowe zawdzięczał przede wszystkim uzbrojeniu w postaci niezwykle udanej armaty przeciwlotniczej szwedzkiej firmy Bofors kalibru 40 milimetrów, doskonale znanej i użytkowanej przez wiele państw, w tym również przez Wojsko Polskie.

Czołg 38.M Toldi i wersje rozwojowe

Historię przeciwlotniczego działa samobieżnego 40.M Nimród trzeba zacząć dość nietypowo, bo od Szwecji. W latach 30. XX wieku firma Landsverk AB opracowała tam całkiem udany i nowoczesny czołg lekki Stridsvagn L-60. W 1937 roku pojedynczy egzemplarz tego czołgu zakupiła węgierska firma MAVAG, wspierana przez tamtejsze ministerstwo obrony. Węgry dążyły bowiem do rozwoju swej armii, a jednym z kluczowych obszarów modernizacji były wojska pancerne.

Zakupiony wóz poddano wówczas testom porównawczym z eksperymentalnym węgierskim czołgiem V-4. Ponieważ wykazały one wyższość szwedzkiej konstrukcji, w 1938 roku rząd węgierski kupił licencję na produkcję Stridsvagn L-60. Produkcję seryjną rozpoczęto jednak dopiero dwa lata później. W armii węgierskiej pojazd ten nosił nazwę 38.M Toldi. W latach 1940–1944 wyprodukowano łącznie 202 czołgi tego typu w trzech wariantach.

Czołg lekki 38.M Toldi.
(Alan Wilson, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic)

Toldi był udaną konstrukcją pod względem mechanicznym, jednak jego uzbrojenie (karabin przeciwpancerny kalibru 20 milimetrów) i opancerzenie (maksymalna grubość to 13 milimetrów w pierwszej wersji) w trakcie drugiej wojny światowe nie odpowiadało już wymogom pola walki. Mimo to, będąc wozem względnie szybkim (około 50 kilometrów na godzinę), a do tego dysponującym dobrym silnikiem i nowoczesnym zawieszeniem na drążkach skrętnych, stanowił potencjalną bazę dla różnego rodzaju pojazdów specjalistycznych, jak działa samobieżne o różnej specjalizacji.

Szybko zauważono, że rozwój węgierskich wojsk pancernych i zmechanizowanych wymuszał konieczność zapewnienia im mobilnej ochrony przeciwlotniczej, a także wzmocnienia obrony przeciwpancernej. Jako że podstawowy czołg węgierski bazował na konstrukcji szwedzkiej firmy, postanowiono raz jeszcze szukać pomocy u sprawdzonych skandynawskich producentów. Szczęśliwie dla Węgrów, Landsverk opracowywał w tym czasie, na zlecenie Finlandii, samobieżne działo przeciwlotnicze L-62, znane też jako Anti-II. Bazowało ono na wydłużonym podwoziu czołgu L-60, a jego głównym uzbrojeniem była doskonała armata o kalibrze 40 milimetrów, produkcji renomowanej szwedzkiej firmy Bofors, umieszczona w otwartej od góry obrotowej wieży. Niemałe znaczenie miał fakt, że broń ta była już produkowana na Węgrzech na licencji i wykorzystywana przez armię węgierską.

Warto zaznaczyć, że jak na końcówkę lat 30. Landsverk L-62 był dość niecodzienną i nowatorską konstrukcją. Konieczność posiadania mobilnej obrony przeciwlotniczej dostrzegano bowiem w wielu krajach od dawna, z reguły jednak pojazdy przeznaczone do zwalczania samolotów budowano na bazie samochodów ciężarowych, ciągników półgąsienicowych czy transporterów opancerzonych. Nie przeznaczano do tego natomiast drogich i skomplikowanych podwozi czołgowych. Idea tak zwanego czołgu przeciwlotniczego na szerszą skalę zaistniała dopiero w latach 40. w Niemczech i Wielkiej Brytanii.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MARZEC BEZ REKLAM GOOGLE 90%

Tym bardziej może zaskakiwać zainteresowanie takimi pojazdami w państwach raczej niewielkich i niebę­dą­cych mocarstwami, jak Finlandia i Węgry. Pewnym wytłu­ma­cze­niem może być fakt, iż początkowo nieco inaczej postrzegano rolę takich pojazdów. Miały one być wozami uniwersalnymi, o funkcji przeciw­lot­ni­czej, ale też przeciw­pan­cer­nej. Pod koniec lat 30. armata o kalibrze 40 mili­metrów miała bowiem całkowicie wystarczające parametry balistyczne, by skutecznie zwalczać większość ówczesnych czołgów, chronionych na ogół relatywnie cienkim pancerzem. Jak już wspom­nieliśmy, niezwykle dynamiczny postęp w dziedzinie techniki pancernej wkrótce sprawił, że armata przeciwlotnicza kalibru 40 mili­metrów przestała być skuteczną bronią przeciw­pan­cerną. Od tej pory głównym przeznacze­niem Nimróda było zwalczanie celów powietrznych.

Landsverk L-62 Anti II w fińskim muzeum. Pojazd ten był protoplastą Nimróda.
(Richard Allen, Creative Commons Attribution 2.0 Generic)

Pierwszy egzemplarz L-62 (jeszcze bez uzbrojenia) Węgrzy pozyskali w 1939 roku. Licencję na produkcję szwedzkiego wozu bojowego firma MAVAG zakupiła rok później. W tym samym roku nieco zmodyfikowany pojazd (między innymi przez powiększenie wieży) został przyjęty do uzbrojenia armii węgierskiej jako 40.M Nimród páncélvádasz és légvédelmi gépágyú (niszczyciel czołgów i działo przeciwlotnicze).

40.M Nimród – opis techniczny

40.M Nimród był samobieżnym działem przeciwlotniczym na podwoziu czołgowym (czołgiem przeciwlotniczym). Pojazd zachował typowy dla czołgów układ konstruk­cyjny, z przedziałem kierowania umieszczonym z przodu, przedziałem bojowym pośrodku i przedziałem silnikowym z tyłu. Uzbrojenie główne znajdowało się w obro­to­wej wieży otwartej od góry. Kadłub był w istocie przedłużonym kadłubem czołgu lekkiego 38.M Toldi. Co typowe dla wielu czołgów tamtego okresu, układ transmisji (skrzynia biegów i przekładnie boczne) umiejscowiono z przodu pojazdu. Załogę tworzyło aż sześciu ludzi: dowódca, dwóch celowniczych, dwóch ładowniczych i kierowca. Tylko ten ostatni siedział w kadłubie, pozostałych pięciu zajmowało stanowiska w wieży. Nimród ważył około 10,5 tony. Długość pojazdu wynosiła 5,32 metra, szerokość – 2,3 metra, a wysokość – 2,8 metra.

Podwozie składało się z 10 podwójnych stalowych kół jezdnych z bandażami gumowymi (w czołgu Toldi było ich osiem). Z przodu znajdowały się koła napędowe, a z tyłu – koła napinające. Górne części gąsienic podtrzymywały trzy pary rolek, również zaopa­trzo­nych w bandaże gumowe (czołg Toldi miał o jedną parę rolek mniej). Atutem Nimróda było nowoczesne jak na owe czasy zawieszenie – każde z kół jezdnych było niezależnie zawieszone na drążkach skrętnych.

Kierowca zajmował miejsce po lewej stronie kadłuba i dysponował pięciokątną wieżyczką obserwacyjną wyposażoną łącznie w sześć otworów obserwacyjnych. Trzy z nich chronione były szkłem pancernym, trzy pozostałe wyposażono w opuszczane klapy. W górnej pokrywie wieżyczki zamontowano sporych rozmiarów właz, odchylany w prawą stronę. Na prawo od kierowcy umieszczono elementy mechanizmu przeniesienia napędu.

Na środku przedniej części kadłuba umieszczono szperacz, osłonięty od boków zaokrągloną pancerną osłoną, a od przodu kratką. Jego otwór służył jednocześnie do wentylacji hamulców i mechanizmu przeniesienia napędu. Na przedniej części błotników ulokowano reflektory, również chronione wyprofilowanymi osłonami pancernymi.

Nimród na wystawie sprzętu wojskowego w Budapeszcie, 1943 rok.
(FORTEPAN / Lissák Tivadar via Wikimedia Commons)

Początkowo Nimród napędzany był importowanym z Niemiec silnikiem Bussing NAG L8 V36 Tr. Druga partia wozów, zamówiona w 1941 roku, otrzymała już licencyjną węgierską jednostkę napędową z zakładów Ganz. Był to 8-cylindrowy, chłodzony cieczą silnik benzynowy o mocy 155 koni mechanicznych (113 kilowatów). Umieszczono go w klasyczny sposób w tylnej części kadłuba, był on jednak ulokowany niesymetrycznie (przesunięty lekko w prawo). Między silnikiem a przedziałem bojowym, pod wlotami powietrza osłoniętymi stalowymi żaluzjami, znajdowała się chłodnica i 60-litrowy zbiornik na wodę. Za silnikiem, przy kolejnym wlocie powietrza, również osłoniętym metalowymi żaluzjami, umieszczono wentylator. Jego zadaniem było usuwanie nagrzanego powietrza z przedziału silnikowego.

Pojemność trzech zbiorników paliwa wynosiła łącznie 253 litry. Zasięg po drodze wynosił 225 kilometrów. Nimród był w stanie rozpędzić się do około 50 kilometrów na godzinę, jadąc po drodze utwardzonej. Mógł pokonywać rowy o szerokości 2,2 metra i wzniesienia o kącie nachylenie 35–40º.

Opancerzenie pojazdu było stosunkowo cienkie, zwłaszcza jeśli chodzi o kadłub, który w zasadzie nie różnił się pod tym względem od pierwszej wersji czołgu Toldi. Grubość osłony pancernej wynosiła od 6 do zaledwie 13 milimetrów. Lepiej chroniona była wieża (grubość opancerzenia zwiększono w najgrubszym miejscu do 28 milimetrów), jednak była otwarta od góry, nie zapewniała więc obsłudze działka pełnej osłony. Takie opancerzenie chroniło Nimróda co najwyżej przed ogniem broni strzeleckiej i mniejszymi odłamkami. Biorąc jednak pod uwagę funkcję pojazdu, zwłaszcza w późniejszym okresie wojny, nie obniżało ono jego efektywności bojowej aż tak znacząco, jak w przypadku Toldiego.

Na środku kadłuba umieszczono pokaźnych rozmiarów wieżę mieszczącą główne uzbrojenie pojazdu. Otwarta konstrukcja była typowa dla pojazdów o podobnym przeznaczeniu w okresie drugiej wojny światowej. Brak opancerzenia od góry stwarzał pewne niebezpieczeństwo dla obsługi działka, choćby w przypadku ostrzału z broni maszynowej atakujących samolotów czy też niespodziewanego ataku piechoty z użyciem granatów ręcznych. Z drugiej strony, otwarty przedział bojowy dawał pewną oszczędność masy, upraszczał konstrukcję, dawał lepsze możliwości obserwacji przestrzeni powietrznej, ułatwiał uzyskiwanie wysokich kątów podniesienia uzbrojenia i jego obsługę, a także rozwiązywał problem wentylacji wieży. Prowadzenie ognia przeciwlotniczego wymaga bowiem znacznie większej intensywności niż ostrzeliwanie celów naziemnych, co prowadziłoby do szybkiego zadymienia zamkniętego przedziału bojowego.

Z przodu wieży, po obu stronach działka, siedziało dwóch celowniczych. Lewy odpowiadał za zmianę kąta podniesienia lufy, prawy – za obrót wieży. Ten pierwszy dysponował ponadto pedałem spustu, po którego naciśnięciu następował wystrzał. Dalej w kierunku tyłu, nieco za armatą, siedziało dwóch ładowniczych. Dowódca zajmował stanowisko z tyłu wieży.

Główne uzbrojenie Nimróda stanowiło działko przeciwlotnicze Boforsa kalibru 40 milimetrów o długości lufy 56 kalibrów (choć oficjalne oznaczenie to L/60), produkowane na Węgrzech na licencji jako 40 mm 36M Légvédelmi Gépágyú. Uzbrojenie to – powszechnie uważane za jedno z najlepszych dział przeciwlotniczych tamtych czasów w swojej klasie – opracowano w Szwecji w 1930 roku, a jego warianty rozwojowe są produkowane do dzisiaj. W czasie drugiej wojny światowej było wykorzystywane między innymi przez siły zbrojne Stanów Zjednoczonych, Finlandii, Norwegii, Rumunii, Polski, Wielkiej Brytanii czy Kanady. Zdobyczne egzemplarze były też używane przez armię niemiecką.

Amerykańska wersja armaty przeciwlotniczej Boforsa kalibru 40 mm. W zasadzie identyczna armata stanowiła uzbrojenie Nimróda.
(War Department via Wikimedia Commons)

Działko 36M było bronią automatyczną chłodzoną powietrzem, strzelającą nabojem scalonym o wymiarach 40 × 311 milimetrów. Pełny nabój ważył 2,1 kilograma, a sam pocisk – około 0,9 kilograma i opuszczał lufę z prędkością początkową 850–880 metrów na sekundę. Szybkostrzelność teoretyczna wahała się do 120 do 140 strzałów na minutę (zależało to od kąta podniesienia lufy). W praktyce działko mogło wystrzelić około 60 pocisków na minutę. Masa lufy wraz z zamkiem wynosiła 220 kilogramów. Maksymalna donośność pozioma sięgała 6750–7200 metrów. Donośność pionowa przekraczała 4 tysiące metrów. Armata była ładowana z 4-nabojowych łódek, które wkładano od góry do donośnika. Jednocześnie można było umieścić na prowadnicy dwie łódki. Działko mogło strzelać ogniem pojedynczym lub ciągłym. Pierwszy nabój ładowano ręcznie z pomocą dźwigni z lewej strony broni. Na wypadek przegrzania lufy istniała możliwość jej szybkiej wymiany. Zapas amunicji w pojeździe wynosił najczęściej 160 sztuk.

Zasadniczo stosowano trzy rodzaje amunicji: pociski odłamkowo-burzące oraz dwa typy pocisków przeciwpancernych, w tym jeden opracowany na Węgrzech. Ten ostatni z odległości 100 metrów przebijał pancerz o grubości 46 milimetrów, z 1000 metrów był w stanie pokonać pancerz gruby na 30 milimetrów. Były to wartości wystarczające do skutecznego porażenia lżej opancerzonych czołgów sowieckich, jak T-26, BT-7 czy T-60. W późniejszym okresie wojny, gdy Armia Czerwona masowo używała lepiej chronionych czołgów T-34, były to już niezadowalające parametry.

Aby zachować zdolność do zwalczania czołgów przeciwnika, opracowano pocisk nadkalibrowy 42M z głowicą kumulacyjną zdolną do przebicia 180 milimetrów pancerza niezależnie od dystansu do celu. Pozwalało to na zniszczenie zasadniczo każdego radzieckiego czołgu. 42M powstał poprzez dostosowanie niemieckiego pocisku Stielgranate 41 do strzelania z działka 36M (oryginalnie Stielgranate odpalano z działka przeciwpancernego Pak 36 o nieco mniejszym kalibrze 37 milimetrów). Ponieważ był to granat nasadkowy nakładany na lufę, każdy strzał wymagał opuszczenia pojazdu przez jednego z członków załogi w celu załadowania pocisku. Problemem tego typu amunicji był też niewielki zasięg skuteczny wynoszący maksymalnie 300 metrów. Na większych dystansach szanse trafienia w poruszający się cel były znikome.

Działko 36M było jedynym stałym uzbrojeniem Nimróda. W przeciwieństwie do choćby niemieckich czołgów przeciwlotniczych Ostwind czy Wirbelwind, nie dysponował on kadłubowym karabinem maszynowym. Istniała jednak możliwość przewożenia kaemu do samoobrony w przedziale bojowym.

Produkcja, służba i rozwój

Nimród produkowany był w dwóch seriach produkcyjnych. Pierwszą partię 46 wozów, jeszcze z importowanymi z Niemiec silnikami, zamówiono w zakładach MAVAG w 1940 roku. Druga partia, zamówiona rok później, liczyła 89 pojazdów. Łącznie powstało więc 135 Nimródów. Jak na realia drugiej wojny światowej była to liczba znikoma, pojazdy te odegrały jednak znaczącą rolę w wysiłku zbrojnym Węgier.

Nimródy trafiły głównie na wyposażenie 1. i 2. Dywizji Pancernej oraz 1. Dywizji Kawalerii. Jako pierwsza jednostka otrzymała je 1. Dywizja Pancerna. W jej składzie znajdował się 51. batalion niszczycieli czołgów (zmotoryzowany batalion artylerii), którego zadaniem była obrona przeciwlotnicza i przeciwpancerna. Batalion ten miał trzy kompanie Nimródów składające się z trzech plutonów po dwa pojazdy. W dowództwie każdej kompanii znajdował się czołg lekki 38.M Toldi. Ponadto jednego Nimróda i trzy czołgi Toldi umieszczono w sztabie batalionu. Łącznie więc batalion powinien dysponować 19 samobieżnymi działami przeciwlotniczymi i 6 czołgami lekkimi. Oprócz tego typu batalionów Nimródy przydzielano pododdziałom na niższym szczeblu, kierując je nawet po kilka sztuk do kompanii czołgów.

Kolumna Nimródów niedaleko miasta Zsámbék na Węgrzech.
(FORTEPAN / Ludovika via Wikimedia Commons)

Węgierskie czołgi przeciwlotnicze wzięły czynny udział w walkach z Armią Czerwoną. Ich debiut bojowy nastąpił 18 lipca 1942 roku nad Donem w ramach bitwy stalingradzkiej, podczas walk o przyczółek w okolicach wsi Uryw (obecnie obwód wołgogradzki w Rosji). Szybko okazało się, że główne uzbrojenie Nimróda nie radzi sobie z grubymi przednimi pancerzami czołgów średnich T-34 czy ciężkich KW (choć znany jest przypadek porażenia czołgu T-34, gdy pocisk wpadł przez otwarty właz mechanika-kierowcy). Było natomiast wystarczająco skuteczne przeciwko czołgom lekkim, samochodom pancernym czy celom nieopancerzonym. Często wykorzystywano ogień armat automatycznych do bezpośredniego wsparcia własnej piechoty.

Nimród potwierdził też swoje walory jako pojazd przeciwlotniczy – do końca sierpnia 1942 roku 51. batalion niszczycieli czołgów z 1. Dywizji Pancernej zestrzelił 38–40 radzieckich samolotów. Żołnierze tej jednostki przyjęli specyficzny sposób oznaczania zwycięstw na swoich pojazdach – biały pierścień na lufie działka oznaczał zestrzelony samolot, natomiast czerwony – zniszczony czołg. Mimo sukcesów Nimródy ponosiły też poważne straty, zwłaszcza gdy rzucano je do walki z czołgami. Cienki pancerz i stosunkowo wysoka sylwetka nie sprzyjały przeżywalności na polu walki. Stopniowo starano się ograniczyć wykorzystanie Nimródów jako broni przeciwpancernej. Ostatecznie bitwa pod Stalingradem zakończyła się klęską wojsk Osi, a 1. Dywizja Pancerna utraciła większość pojazdów (w tym 15 Nimródów) i została w zasadzie zniszczona razem z całą węgierską 2. Armią.

W 1943 roku powstała 2. Dywizja Pancerna, najsilniejsza (przynajmniej na papierze) węgierska jednostka szybka drugiej wojny światowej. W szczytowym momencie dysponowała ona 42 Nimródami. Dywizja ta wzięła udział w ciężkich walkach na Ukrainie latem 1944 roku, ponosząc znaczne straty. Nieliczne ocalałe czołgi przeciwlotnicze uczestniczyły w obronie Budapesztu i ostatecznie nieudanej operacji „Konrad” w styczniu 1945 roku, której celem było zniesienie oblężenia stolicy Węgier. Ostatnia znana akcja bojowa z użyciem czterech Nimródów rozegrała się 24 stycznia 1945 roku w okolicach miasteczka Csákvár.

Kolumna Nimródów gotowa do prowadzenia ognie przeciw­lotniczego.
(FORTEPAN / Ludovika via Wikimedia Commons)

Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że zdobyte Nimródy były wykorzystywane przez Armię Czerwoną. Na bazie zdobycznych węgierskich pojazdów sformowano w 1944 roku samodzielny batalion pancerny, który posiadał między innymi dwa czołgi przeciwlotnicze tego typu.

Nimródy malowano zazwyczaj w węgierski trójkolorowy wzór kamuflażu. Podstawą był kolor oliwkowozielony, na który nakładano nieregularne plamy w kolorze ciemnobrązowym i ciemnożółtym. Początkowo kamuflaż nanoszono na pojazdy za pomocą pędzli, lecz w 1942 roku zaczęto stosować pistolety natryskowe. Pod koniec wojny pojawiały się też pojazdy pomalowane w jednolity ciemnozielony kolor.

Do dziś zachowały się dwa Nimródy. Jeden, zdobyty przez Armię Czerwoną w 1944 roku, znajduje się w Muzeum Czołgów w Kubince niedaleko Moskwy. Wóz ten ma jednolite ciemnozielone malowanie. Drugi Nimród znajduje się w Muzeum Historii Wojskowości w Budapeszcie. Pojazd ten brał udział w walkach z Sowietami i przetrwał oblężenie Budapesztu w ukryciu w jednym z ogrodów. Pomalowany jest w trójkolorowy kamuflaż typowy dla węgierskich pojazdów z okresu drugiej wojny światowej.

Na bazie Nimróda powstał prototypowy transporter opancerzony 43.M Lehel. Zamiast obrotowej wieży w środkowej części kadłuba zabudowano nieruchomą pancerną nadbudówkę. Planowano produkcję tego wozu w dwóch odmianach: Lehel A (transporter piechoty dla ośmiu żołnierzy z karabinem maszynowym) i Lehel S (opancerzona sanitarka mieszcząca czterech rannych na noszach). Pomimo zbudowania prototypu nie rozpoczęto produkcji seryjnej. Węgierskie zakłady przemysłowe miały ograniczone moce produkcyjne, postanowiono więc wykorzystać je na pojazdy o wyższym priorytecie.

Nimród na tle podobnych pojazdów

W momencie opracowania Nimróda, a więc na przełomie lat 30. i 40., jedynym podobnym do niego pojazdem był szwedzki (lecz wykorzystywany w Finlandii, i to w liczbie zaledwie kilku sztuk) L-62 Landsverk. Nimród to w istocie nieco zmodyfikowana wersja L-62. W innych państwach mobilna obrona przeciwlotnicza bazowała z reguły na lżejszych, tańszych i prostszych nośnikach niż pojazdy gąsienicowe. Dopiero pod koniec wojny w armiach kilku państw pojawiły się konstrukcje oparte o podwozia czołgowe, określane często jako czołgi przeciwlotnicze.

Najbardziej znane są oczywiście konstrukcje niemieckie. Produkowany w latach 1943–1944 Flakpanzer 38 (t) (znany też jako Gepard) był zbliżony masą do Nimróda, a opancerzeniem kadłuba nieco go przewyższał. Jego uzbrojeniem była jednak pojedyncza armata kalibru 20 milimetrów, zbyt słaba, by stanowić pod koniec wojny większe zagrożenie dla alianckiego lotnictwa. Na dodatek brak wieży powodował, że obsługa działka podczas prowadzenia ognia była narażona na ostrzał przeciwnika i odłamki.

Pod względem uzbrojenia Nimród był odpowiednikiem pojazdów Flakpanzer IV Möbelwagen i Flakpanzer IV Ostwind, które dysponowały armatą automatyczną Flak 43 kalibru 37 milimetrów, porównywalną z armatą Boforsa. Inny niemiecki czołg przeciwlotniczy z końcówki wojny – Flakpanzer IV Wirbelwind – dysponował poczwórnie sprzężonym działkiem Flak 38 kalibru 20 milimetrów (Flakvierling 38). Broń ta cechowała się nieporównywalnie większą szybkostrzelnością, ale w porównaniu z armatkami o kalibrze 37 i 40 milimetrów miała mniejszy zasięg, a efekt pojedynczego trafienia zazwyczaj nie wystarczył do zestrzelenia choćby lekkiego jednosilnikowego samolotu.

Flakpanzer IV Möbelwagen – niemiecki odpowiednik Nimróda pod względem siły ognia, choć sam pojazd był znacznie cięższy, a przy tym pozbawiony wieży.
(Alan Wilson, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0)

Przewagą Flakpanzerów budowanych na podwoziu czołgu średniego Panzer IV było ich zdecydowanie grubsze opancerzenie (dochodzące do 80 milimetrów), należy jednak pamiętać, że były one ponaddwukrotnie cięższe od Nimróda. Ponadto lepsze opancerzenie wozów niemieckich ograniczało się przede wszystkim do kadłuba. W porównaniu z Möbelwagenem obsługa działka w Nimródzie była pod pewnymi względami nawet lepiej chroniona. Niemiecki czołg przeciwlotniczy nie miał bowiem klasycznej wieży, lecz jedynie stosunkowo cienkie płyty pancerne, które trzeba było opuścić do prowadzenia ognia. Wadę tę wyeliminowano w późniejszych modelach (Ostwind i Wirbelwind) wyposażonych w obrotowe wieże, choć grubość ich pancerza była w niektórych miejscach niższa niż u ponaddwukrotnie lżejszego Nimróda. Flakpanzery, oparte na masywniejszych podwoziach czołgów średnich, były zapewne nieco stabilniejszą podstawą dla działka przeciwlotniczego.

Po stronie pojazdu węgierskiego można wskazać jego lepszą mobilność. Dopiero projektowane, lecz niewdrożone do seryjnej produkcji czołgi przeciwlotnicze Kugelblitz i Coelian, dysponowałyby zauważalnie lepszymi parametrami (całkowicie zamknięta wieża lepiej chroniąca obsługę, większa siła ognia, zwłaszcza u tego drugiego, uzbrojonego w dwie armaty kalibru 37 milimetrów).

Oprócz Niemców użytkownikami tak zwanych czołgów przeciwlotniczych byli Brytyjczycy. Podobne pojazdy zbudowali też Amerykanie i Kanadyjczycy, lecz nie wzięły one udziału w wojnie. W brytyjskich siłach zbrojnych dość licznie wystąpiły Crusadery AA Mk I i Mk II, choć ich rola na polu walki była niewielka na skutek stale rosnącej alianckiej dominacji w powietrzu przy jednoczesnym spadku aktywności Luftwaffe. Pierwszy z nich dysponował parą działek kalibru 20 milimetrów, drugi natomiast uzbrojony był w armatę Boforsa kalibru 40 milimetrów, w zasadzie identyczną jak w Nimródzie. Crusader górował nad węgierskim pojazdem w kwestii opancerzenia, ustępował jednak pod tym względem wozom niemieckim.

Podczas drugiej wojny światowej Amerykanie opracowali samobieżne działo przeciwlotnicze M19 GMC na podwoziu czołgu lekkiego M24 Chaffee. Pojazd ten nie przewyższał opancerzeniem Nimróda, miał jednak dwukrotnie większą siłę ognia – jego uzbrojeniem było podwójnie sprzężone działko Boforsa kalibru 40 milimetrów. Nie zdążył on jednak wziąć udziału w zmaganiach wojennych, choć pewną liczbę pojazdów wyprodukowano przed końcem wojny.

Prace nad czołgiem przeciwlotniczym na podwoziu czołgu średniego Grizzly (licencyjna wersja M4 Shermana) prowadzili też Kanadyjczycy. Był Skink – uzbrojony w cztery działka Polsten kalibru 20 milimetrów w całkowicie opancerzonej wieży. Działonowy sterował wieżą za pomocą joysticka, a jej elektrohydrauliczny napęd zapewniał wysoką prędkość naprowadzania uzbrojenia. Pod tym względem byłby to prawdopodobnie najbardziej zaawansowany czołg przeciwlotniczy tamtych czasów, jednak, ze względu na malejące zagrożenie ze strony Luftwaffe, również on nie trafił do produkcji seryjnej, choć jeden egzemplarz znalazł się na froncie. Nie miał jednak okazji zaprezentowania się w walce z samolotami przeciwnika.

Podsumowanie

Nimród był konstrukcją wyjątkową i unikatową. Wyprzedził bowiem o kilka lat pojawienie się tak zwanych czołgów przeciwlotniczych w armiach innych państw. Będąc pojazdem opracowanym pod koniec lat 30., w zasadzie do końca drugiej wojny światowej zachował wysoką wartość bojową, co było rzadkością podczas tego konfliktu. Rzecz jasna, jego rola musiała zostać zweryfikowana w stosunku do pierwotnych zamierzeń i dostosowana do realiów pola walki. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że podobne do Nimróda pojazdy, wprowadzone do służby kilka lat później, nie stanowiły w stosunku do niego specjalnego skoku jakościowego, oferując podobną siłę ognia przy częściowo lepszym opancerzeniu, lecz za cenę znacznie wyższej masy. Z drugiej strony warto zauważyć, że były to konstrukcje w znacznej mierze improwizowane, oparte o istniejące już rozwiązania.

Nimród nie był pojazdem pozbawionym wad, były one jednak typowe dla tej klasy wozów bojowych. Należy tu wymienić niedostateczną przeżywalność, wynikającą ze słabego opancerzenia (zwłaszcza kadłuba) i otwartego przedziału bojowego. Zastosowanie grubszego pancerza było jednak niemożliwe ze względu na ograniczenia nośności stosunkowo lekkiego podwozia. Z kolei zamknięta wieża, oprócz ograniczeń związanych z masą, wymagałaby rozwiązania problemu świadomości sytuacyjnej załogi i wentylacji przedziału bojowego przy prowadzeniu intensywnego ostrzału. Nimród szybko okazał się nieadekwatny do przypisanej mu początkowo roli niszczyciela czołgów, do końca wojny pozostał jednak skutecznym pojazdem przeciwlotniczym i użytecznym pojazdem wsparcia.

Inne niedostatki (brak możliwości prowadzenia celnego ognia w ruchu, niezbyt zaawansowane przyrządy celownicze, niedostateczna prędkość naprowadzania na szybko poruszający się cel, amunicja wymagająca bezpośredniego trafienia w cel) wynikały z ograniczeń technicznych i technologicznych okresu drugiej wojny światowej i w równym stopniu dotykały niemal wszystkich podobnych konstrukcji innych państw.

Ostatecznie rola Nimróda w drugiej wojnie światowej była raczej symboliczna. Dla stosunkowo skromnych sił armii węgierskiej był on jednak istotnym wsparciem. Stanowi ponadto niezwykle ciekawy przykład pojazdu o dużej wartości bojowej i pod wieloma względami nowatorskiego, który został opracowany, a następnie produkowany i wykorzystywany przez państwo niekojarzone na co dzień z pancerną potęgą.

Bibliografia

Bączyk, N & Kawalec. K. (2025 online). Podcast Wojenne Historie: Czołgi przeciwlotnicze podczas II wojny światowej (dostęp 13 stycznia 2025).
Becze, C. (2006). Magyar Steel: Hungarian armour in WW2. Stratus s.c.
Martinez, E.M.G. (2019). Images of war: Hungarian armoured fighting vehicles in the Second World War. Pen & Sword Books Ltd.
Mujer, P. (2020). Air defence. Classic Miitary Vehicle. 235.
Ratka, D. (2023 online). Broń pancerna świata. Pancerna jaszczurka – czołg przeciwlotniczy Skink (dostęp 13 stycznia 2025).
Zasieczny, A. (2006). Broń Wojska Polskiego 1939-1945. Wojska Lądowe. Oficyna Wydawnicza Alma-Press.
Zasieczny, A. (2012). Broń pancerna III Rzeszy. Samobieżne działa przeciwpancerne i samobieżne działa przeciwlotnicze. Oficyna Wydawnicza Alma-Press.
Zasieczny, A. (2015). Czołgi II wojny światowej. Oficyna Wydawnicza Alma-Press.

Alan Wilson, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic