Przed MSPO przedstawiciele Huty Stalowa Wola zapowiadali, że podczas kieleckich targów pokażą prototyp Ciężkiego Bojowego Wozu Piechoty. Jednak już przed targami wiele wskazywało, że pojawi się jednak tylko demonstrator technologii – i tak się stało. Jednak HSW zapewnia, że to „zaawansowany demonstrator”. Prezentacja CBWP stała się przyczynkiem do oceny różnych podzespołów. Na początku należy zauważyć, że sama nazwa własna już stała się nieakceptowalna i PGZ wystrzega się jej jak ognia.

Teraz CBWP, znany też pod nazwą Ratel (zaczerpniętą od drapieżnego ssaka z rodziny łasicowatych z Afryki i Azji Południowej), będzie poddawany testom, wprowadzone zostaną poprawki, które mają zbliżyć producenta do konstrukcji dwóch w pełni funkcjonalnych prototypów już w przyszłym roku. Prace nad demonstratorem trwały nieco ponad dwa lata. Tak względnie krótki czas jest wynikiem doświadczenia zdobytego podczas budowy i testów Borsuka.

Pojazd przeszedł już pierwsze testy, w tym trakcyjne czy odporności balistycznej, ale dopiero teraz ma być udoskonalany i modyfikowany. Teraz wiele zależy od negocjacji z Agencją Uzbrojenia i Sztabem Generalnym Wojska Polskiego, po których z pewnością będą wprowadzane dalsze poprawki i odbędą się kolejne testy, zanim przejdzie się do etapu prototypowania. Pamiętajmy, że mimo doświadczenia zdobytego podczas prac na Borsukiem i Krabami proces powstania ciężkiego bojowego wozu piechoty jest na razie finansowany ze środków własnych PGZ i przez to obarczony pewnym ryzykiem.

Prace nad tym wozem prowadzi konsorcjum złożone z PGZ, Huty Stalowa Wola i Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych w Poznaniu. Miejmy nadzieję, że dostar­cze­nie gotowego prototypu to jedynie kwestia czasu, a przejście od demonstra­tora technologii nie nastręczy już zasadni­czych problemów. Wówczas rząd lokowałby środki w produkt już bardziej dorosły i obiecujący. Na targach potwierdzono, że kolejnym etapem ma być budowa dwóch prototypów i przeprowadzenie badań (demonstrator być może posłuży do prób balistycznych i przeciwminowych).

Nie taki diabeł straszny, jak go malują

Jak zaznacza sama HSW, konstrukcja CBWP opiera się na trzech kluczowych założeniach: wysokiej sile ognia, maksymalnej ochronie załogi i desantu oraz dużej mobilności taktycznej. Przez ten drugi czynnik masa bojowa przekroczyła 40 ton (faktycznie może to być 40-42 tony, chociaż inne szacunki mówią o maksymalnie 48 tonach). Wszystko zależeć będzie od konfiguracji opancerzenia modułowego.

Pojazd zbudowany zostanie w układzie klasycznego bwp z przedziałem napędowym z przodu, miejscem dla załogi w środku oraz przedziałem desantowym, który można opuścić przez rampę tylną. Wyposażony został w siedem par kół jezdnych (o jedną więcej niż Borsuk). Dla porównania: Borsuk ma masę 28 ton i napędzany jest 720‑konnym silnikiem, a także, w odróżnieniu od CBWP, pływa.

Do głównych zadań CBWP – obok klasycznego zapewniania piechocie zmechanizowanej bezpiecznego transportu na pole walki i wsparcia ogniowego – ma należeć także współpraca z czołgami, a zwłaszcza eliminacja niszczycieli czołgów (nosicieli ppk).

Tegoroczny MSPO był dla nas okresem szczególnego wysiłku. Opublikowaliśmy blisko 20 artykułów. Jeśli były dla Was interesujące, możecie nas wesprzeć w przygo­to­waniu wyjazdów na kolejne imprezy branżowe, udzielając wsparcia tutaj.

Jeśli zdecydujecie się przesłać nam jakąś kwotę, dopiszcie w wiadomości (dedykacji), że to za relację z MSPO. Będzie to dla nas cenna wskazówka na przyszłość.

Nasze artykuły z tegorocznego salonu i z poprzednich możecie przeczytać tutaj.

CBWP jest napędzany silnikiem MTU o mocy ponad 1000 koni mechanicznych sparowanym z automatyczną skrzynią przekładniową Allison, będzie rozwijał prędkość 65 kilometrów na godzinę. Zasięg operacyjny szacowany jest na 500 kilometrów. Obsadzony będzie przez trzyosobową załogę składającą się z dowódcy, operatora uzbrojenia i kierowcy. Dodatkowo w pojeździe może znaleźć się sześciu–ośmiu żołnierzy desantu z pełnym wyposażeniem indywidualnym. Ma też – pomimo braku pływalności – cechować się dobrą mobilnością. Ma być zdolny do pokonywania wzniesień o nachyleniu do 30°, rowów o szerokości ponad dwóch metrów oraz przeszkód wodnych o głębokości ponad 1,2 metra.

Masa CBWP będzie zależeć od poziomu opancerzenia. Jak na razie deklarowana to około 40 ton.
(Andrzej Pawłowski)

Kluczowym elementem CBWP będzie dobrze znany Zdalnie Sterowany System Wieżowy ZSSW-30. Zastosowanie ZSSW-30 będzie mieć istotną zaletę – już niezależnie od samej konstrukcji – gdyż skróci się czas potrzebny na przebadanie i certyfikację całego pojazdu. Moduł bojowy ma to już za sobą, instalowany jest na Borsukach i Rosomakach.

Polski przemysł stanie jedynie przed wyzwaniem integracji systemu wieżowego z opracowywanym podwoziem. Zajmie to niepomiernie mniej czasu niż w przypadku Rosomaków czy Borsuków, gdyż rozwiązania wielu problemów są już gotowe. CBWP łączy z Borsukiem szereg komponentów, co ma ograniczyć koszty i uprościć logistykę, a modułowa konstrukcja umożliwia przyszłe modernizacje.

Umowa ramowa obejmuje łącznie 341 systemów wieżowych ZSSW-30 zarówno dla Rosomaków i Borsuków. W ramach pierwszej umowy wykonawczej z lipca 2022 roku zakłada się pozyskanie 70 egzemplarzy wraz z pakietem logistycznym obejmującym części zamienne i pakiet szkoleniowy. Dostawy zaplanowano na lata 2024–2027. Druga umowa wykonawcza z lipca 2024 roku przewiduje dostawę 58 kolejnych Rosomaków z wieżami ZSSW-30 i wyrzutniami ppk Spike-LR. Realizowana jest w latach 2026–2027.

ZSSW-30 na Ciężkim Bojowym Wozie Piechoty. Docelowe uzbrojenie może być inne, wybór będzie zależeć od dalszych konsultacji z Siłami Zbrojnymi.
(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)

ZSSW-30 uzbrojono w armatę automatyczną Orbital ATK Mk 44S Bushmaster II kalibru 30 mili­metrów i karabin maszy­nowy UKM-2000C kalibru 7,62 mili­metra. Armata ma dwudrożny system dosyłania amunicji i charakteryzuje się szybko­strzel­no­ścią na poziomie 200 strzałów na minutę (120 strzałów na minutę w przypadku amunicji progra­mo­wal­nej). W pionie kąt elewacji armaty ma zakres od –9° do 60°. Dodatkowe uzbrojenie stanowi zdwojona wyrzutnia ppk Spike, która pozwoli na wystrzeliwanie Spike’ów LR o zasięgu 4 tysięcy metrów i Spike’ów LR2 o zasięgu 5500 metrów.

Uzbrojenie jest w pełni stabilizowane i współpracuje z systemem obserwacyjno-celowniczym, wspomaganym elementami uczenia maszynowego. Ogień można prowadzić równie skutecznie w dzień i w nocy, podczas jazdy, a nawet w czasie pokonywania przeszkód wodnych. Wprawdzie na targach podwozie pokazano z ZSSW-30, ale producent zastrzega, że istnieje możliwość integrowania z innymi systemami uzbrojenia, w tym z lufami 40-milimetrowymi.

Wóz naturalnie wyposażono w system ochrony przed skutkami użycia broni masowego rażenia i instalację filtrowentylacyjną. Zastosowanie agregatu APU pozwala na niezależne zasilanie systemów pokładowych. Pojazd wyposażono również w moduły wykrywania opromieniowania laserowego, takie jak Obra-3, które są zintegrowane z wyrzutniami granatów dymnych. Dodatkową ochronę zapewniają specjalistyczne siedziska przeciwminowe, redukujące skutki wybuchów pod podwoziem.

Co możemy powiedzieć o opancerzeniu? Przede wszystkim to, że ma budowę modułową: pancerz podstawowy uzupełniony jest dodatkowymi „panelami”. Dzięki temu można ochronę dopasować do rodzaju misji. CBWP otrzyma – podobnie jak Borsuk – pancerz kompozytowy z wkładkami ceramicznymi. Opcjonalnie ma także mieć aktywny system ochrony, który poprawi zdolność obrony przed ppk i dronami. Kluczowe dla wyposażenia i uzbrojenia ciężkiego pobratymca Borsuka będą przede wszystkim rozmowy z przedstawicielami Sił Zbrojnych.

Oprócz wersji klasycznego bwp w planach są też wersje specjalistyczne. Jakie? To się okaże, ale na razie wymienia się wóz zabezpieczenia technicznego, wóz rozpoznania skażeń, moździerz samobieżny kalibru 120 milimetrów, wóz ewakuacji medycznej czy wóz dowodzenia. Istnieje też możliwość stworzenia niszczyciela czołgów / wozu wsparcia ogniowego poprzez instalację systemu wieżowego uzbrojonego w armatę kalibru najmniej 105 milimetrów. Pożądane byłoby – na wozie o takiej nośności podwozia – posadowić jednak coś kalibru minimum 120 milimetrów. Miejmy nadzieję, że na czas pójdą tam po rozum do głowy. Nie taki diabeł straszny… ale czy aby na pewno?

Nie będzie Redback ani Lynx pluł nam w twarz

Impuls do stworzenia w pełni polskiego ciężkiego bojowego wozy piechoty przyszedł z dwóch kierunków. Pierwszym stało się podpisanie umowy ramowej na Borsuki, która oprócz pozyskania 1400 egzemplarzy zakładała nabycie 700 „ciężkich” i niepływających odpowiedników. Jak zwykle w takich sytuacjach na polskiej scenie pojawili się Koreańczycy z poparciem ze strony swojego rządu. W maju 2022 roku minister Mariusz Błaszczak zapowiadał, że współpraca z Koreą Południową dotyczyć będzie bojowych wozów piechoty. Później pojawiły się nieoficjalne informacje, jakoby Seul miał kilkadziesiąt wozów K21 do sprzedaży Polsce. Ówcześnie podjęta decyzja o wznowieniu produkcji K21 – oficjalnie dla zastąpienia przestarzałych K200 – miała prawdopodobnie związek z ostrzeniem pazurów na kontrakt z Warszawą.

Lynx KF41 podczas kieleckich targów na stoisku Rheinmetalla.
(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)

Teraz można powiedzieć, że rodzimy projekt prawdopodobnie wyszedł zwycięsko z pojedynku z K21 (albo AS21 Redbackiem – znacznie lepiej opancerzonym). Pamiętamy, że w październiku 2022 roku żołnierze 18. Dywizji Zmechanizowanej rozpoczęli testy tych bwp. Docelowo koreańskie pojazdy miały trafić właśnie do Żelaznej Dywizji w celu wsparcia czołgów M1A2SEPv3. Wówczas mowa była o wyposażeniu mniej więcej czterech batalionów zmechanizowanych. Próby na poligonie w Nowej Dębie nie poszły po myśli ani wojska, ani Koreańczyków. Według nieoficjalnych informacji szczególny zawód sprawiła wieża EOS T2000, gdyż ogień z niej prowadzony był niecelny. Natomiast pojazd był zbyt widoczny dla systemów termowizyjnych z uwagi na zbyt dużą ilość wydzielanych spalin i ich wysoką temperaturę.

Jeszcze dwa lata temu w grze mógł być inny konkurent. Podczas MSPO 2024 Rheinmetall zaprezentował bojowy wóz piechoty KF41 (KF to skrót słowa Kettenfahrzeug, czyli pojazd gąsienicowy). Wówczas obecność KF41 można było traktować jako ciekawostkę, gdyby nie to właśnie, że polskie wojska lądowe uważnie przyglądały się potencjalnemu partnerowi dla Borsuka. Prezentacja na targach wskazywała, że Rheinmetall może chcieć go zaoferować w ramach postępowania zmierzającego do zakupu ciężkiego bojowego wozu piechoty i jego licencyjnej produkcji.

Demonstrator technologii CBWP. Teraz wszystko ma zmierzać w kierunku prototypu.
(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)

Nowy wóz miałby pomagać Borsukom i działać jako element wsparcia pododdziałów uzbrojonych w czołgi rodziny M1 Abrams. Nic z tych rzeczy, a na pewno nie z Niemiec. Kolejny epicki pojedynek na miarę tego w Australii się nie ziścił. Nie w Polsce, bo jak się okazuje: „my w bwp też chcemy umieć”. Serca i umysły MON-u nie zostały zdobyte, a wzrok skierował się na Podkarpacie. Ostatecznego dementi dokonała sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych Eliza Zeidler, stwierdzając, że PGZ nie prowadzi rozmów w sprawie pozyskania licencji produkcyjnej Lynksa. Koniec, kropka.

Produkcja i ordre de bataille

Jeszcze nie wiadomo, gdzie wóz będzie produkowany, ale wstępnie wymienia się Wielkopolskie Centrum Pancerne (WCP) w Poznaniu, które powstaje staraniem Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych i Zakładów imienia H. Cegielskiego. Być może jednak wybierze się tradycyjne rozwiązania, a więc zakłady producenta. Już teraz wydaje się to rozwiązaniem nieco karkołomnym, jeśli spojrzymy, co HSW przyjęła na swoje barki.

CBWP od samego początku zaprojektowany został z myślą o współdziałaniu z czołgami na polu walki w warunkach konfliktu o wysokiej intensywności. Idąc tym tokiem myślenia, zasili brygady dysponujące czołgami M1A1 i M1A2 SEP v3 Abrams oraz K2 Black Panther. Znajdzie się więc w uzbrojeniu 18. Dywizji Zmechanizowanej. HSW potwierdziła, że wóz zaprezentowany na targach to zaawansowany demonstrator technologii, który stanowi fundament pod budowę nowej generacji ciężkich wozów bojowych.

Teraz pojazd mają czekać rygorystyczne próby w warunkach rzeczywistych, zwłaszcza pod kątem spełniania właściwych norm balistycznych i przeciwminowych, oraz pełna integracja zespołu napędowego. Na razie pojazd jeździ, w zakładzie HSW w Stalowej Woli, nie przekraczając 20 kilometrów na godzinę. PGZ wstępnie zakłada, że mógłby trafić na wyposażenie polskich wojsk lądowych w latach 2029–2030. Czy to okaże się wykonalne?

Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl