Działo samobieżne BT-42 było jedynym wozem bojowym opracowanym w Finlandii w czasie drugiej wojny światowej. Powstało z połączenia zdobycznych sowieckich czołgów BT-7 i brytyj­skich haubic kalibru 114 milimetrów, które umieszczono w nowych, powiększonych wieżach. W momencie wejścia do służby zarówno działo, jak i jego nośnik były już konstruk­cjami przestarza­łymi. Dla skromnych sił pancernych Finlandii było to jednak cenne wzmoc­nie­nie.

Choć powstało zaledwie 18 sztuk BT-42, a ich walory bojowe można uznać za dysku­syjne, zwłaszcza w kontekście stawianych im zadań, konstrukcja ta stanowi ciekawy przykład wojennej improwizacji i pomysło­wo­ści. Wpływ BT-42 na przebieg działań wojennych był minimalny, dały one jednak nielicznym fińskim wojskom pancernym choć namiastkę mobilnej artylerii do czasu wprowadzenia do służby bardziej zaawansowanych pojazdów.

Radzieckie czołgi BT i ich udział w wojnie z Finlandią

Początku historii działa samobieżnego BT-42 należy szukać nie w Finlandii, lecz w Związku Radzieckim. W 1930 roku Sowieci zakupili od amerykańskiego konstruktora Waltera Christiego dwa egzemplarze czołgu kołowo-gąsienicowego M. 1931 wraz z doku­men­ta­cją i licen­cją na produkcję. Pojazdem tym nie zainteresowały się amery­kań­skie siły zbrojne, nie wyrażono też sprzeciwu wobec transakcji ze Związkiem Radziec­kim. Już rok później Armia Czerwona przyjęła do uzbrojenia czołg BT-2, który był w zasadzie kopią M. 1931. Zapoczątkował on całą serię czołgów szybkich BT. Sowieci musieli jednak skonstruować wieżę z głównym uzbrojeniem, bowiem oba egzempla­rze dostar­czone przez Amerykanów jej nie miały.

W tym miejscu trzeba wyjaśnić, na czym polegała idea czołgu kołowo-gąsienicowego. Koncepcja ta była ściśle związana z typem zawieszenia znanym jako zawieszenie Christiego. Głównym zamysłem było opracowanie czołgu, który mógłby poruszać się zarówno na gąsie­ni­cach, jak i na kołach (po zdjęciu gąsienic). Dzięki temu mógłby sprawnie pokonywać trudny teren, a jednocześnie rozwijać duże prędkości na drogach. W praktyce idea ta okazała się kłopotliwa i zrezygnowano z możliwości zdejmowania gąsienic. Jednak samo zawieszenie Christiego, oparte na dużych, niezależnie zawie­szo­nych kołach z bandażami gumowymi, znalazło szerokie zastosowanie. Wyko­rzys­ty­wali je nie tylko Sowieci, ale też Brytyjczycy w swoich czołgach pościgowych. W toku dalszej ewolucji tego rozwiązania powstało zawie­sze­nie radzieckiego czołgu T-34, będącego tak naprawdę rozwinięciem serii czołgów BT.

BT-7.
(Andshel, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

Wkrótce po przyjęciu do uzbrojenia rozpoczęła się seryjna produkcja BT-2. Mimo gigan­tycz­nych problemów, zarówno technicznych, jak i technologicznych, do 1933 roku udało się wyprodukować ponad 600 egzemplarzy. Czołg ten był słabo opance­rzony, było to jednak typowe dla konstrukcji z okresu między­wojen­nego. Najwięk­szym problemem okazała się niska jakość podzespołów, zwłaszcza napędu. Sytuację ratowano importem silników lotni­czych Liberty ze Stanów Zjednoczonych oraz produkcją ich niezbyt udanych kopii M-5. BT-2 otrzymał jednak dość skuteczne jak na owe czasy uzbrojenie w postaci armaty kalibru 37 mili­metrów.

W 1934 roku wprowadzono do produkcji poprawiony model o nazwie BT-5. Podstawową różnicą w stosunku do BT-2 było zastosowanie nowej, powiększonej wieży. Mieściła ona dwóch członków załogi (BT-2 miał wieżę jednoosobową) i uzbrojona była w armatę kalibru 45 mili­metrów, sprzężoną z karabinem maszynowym. Powstało niemal 1900 sztuk tego modelu.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

LIPIEC BEZ REKLAM GOOGLE 62%

W 1935 roku rozpoczęto produkcję kolejnej wersji: BT-7. Tym razem zmiany objęły głównie kadłub. Zamontowano w nim nowy silnik M-17T o mocy 400 koni mecha­nicz­nych (była to kopia niemieckiego silnika BMW-VI). Nowa jednostka napędowa i dodatkowy zbiornik paliwa wymusiły powiększenie tylnej części kadłuba. W 1937 roku wprowadzono nową wieżę o stożkowym kształ­cie. Niektóre pojazdy otrzymały radiostację, co w tamtym okresie w Armii Czerwonej nie było jeszcze standardem. Do 1940 roku powstało ponad 5300 czołgów BT-7. Ostatni produkowany w większej liczbie wariant (ponad 700 egzemplarzy) nosił oznaczenie BT-7M. Zastoso­wano w nim silnik wysokoprężny W-2. Ostatecznie zbudo­wano około 8 tysięcy czołgów serii BT.

Debiut bojowy czołgów BT nastąpił w czasie hiszpańskiej wojny domowej w 1937 roku. Do Hiszpanii wysłano 50 egzemplarzy BT-5. W większej liczbie czołgi szybkie wykorzystano w czasie walk z Japończykami w Mandżurii (1938–1939). Poniosły one wówczas spore straty, wykazały się jednak dużą siłą ognia jak na warunki ówczesnego pola walki. Kolejne użycie bojowe czołgów BT nastąpiło we wrześniu 1939 roku podczas inwazji na Polskę.

Znacznie większym wyzwaniem dla radzieckich wojsk pancernych okazała się wojna z Finlandią, rozpoczęta w listopadzie 1939 roku. W jej trakcie Sowieci użyli prawie 1000 czołgów BT wszyst­kich typów. Walki toczyły się w specyficznych warunkach, a doskonale broniące się wojska fińskie zadawały Armii Czerwonej olbrzymie straty. Po zakończeniu walk okazało się, że na terenie Finlandii znalazły się aż 163 zdobyte radzieckie czołgi. Do służby wcielono wiele wyremon­to­wa­nych T-26, jednak spośród kilkudziesięciu egzemplarzy BT nie wykorzystano żadnego. Powodem był zły stan techniczny zdobytych wozów, ponadto Finowie nisko ocenili ich zdolności terenowe i trwałość układu napędowego. Zwracano też uwagę na wysokie zużycie paliwa i konieczność dokonywania częstych przeglądów.

BT-42 w muzeum w Paroli.
(Richard Allen, Creative Commons Attribution 2.0 Generic)

Wojska fińskie ponownie zetknęły się z czołgami BT podczas tak zwanej wojny kontynuacyjnej w 1941 roku. Od początku w działaniach wojennych brał udział batalion pancerny, wykorzystujący zdobyte wcześniej czołgi radzieckie, głównie T-26. W tym okresie w ręce Finów wpadły kolejne czołgi Armii Czerwonej, w tym również BT. W sierpniu po raz pierwszy postanowiono wykorzystać zdobyczne czołgi szybkie przeciwko ich dawnym właścicielom, ale do 14 września wszystkie posiadane BT utraciły zdolność bojową na skutek uszkodzeń bądź awarii.

Później, do połowy 1943 roku, Finowie zdobyli łącznie ponad setkę czołgów BT, które w większości udało się wyremontować. Mimo to, ze względu na wymienione wyżej problemy, zdecydowano się nie wykorzystywać ich bojowo.

Geneza powstania BT-42

W momencie rozpoczęcia wojny zimowej Finlandia dysponowała bardzo skromnymi siłami pancernymi, liczącymi zaledwie 68 czołgów. Przeważały pamiętające czasy pierwszej wojny światowej Renault FT oraz nowsze brytyjskie Vickers-Armstrong 6‑ton Mark E. Jak już wspom­niano, w trakcie działań wojennych Finowie zdobyli znaczną liczbę czołgów radziec­kich, których część wykorzystali później w wojnie kontynu­a­cyj­nej, tworząc batalion czołgów. Zdobycie znacznej ilości sowieckiego sprzętu pancernego w latach 1941–1942 umoż­li­wiło rozbudowę fińskich wojsk. W lutym 1942 roku podjęto decyzję o utworzeniu brygady pancernej, a miesiąc później – dywizji pancernej. Zamierzano w tym celu wykorzystać czołgi T-26 i zbliżone do nich zmodyfiko­wane Vickersy, a także T-28 i T-34. Uznano, że związek taktyczny wielkości brygady powinien dyspono­wać batalionem dział samobieżnych, które plano­wano wykorzystywać do bezpośredniego wsparcia nacierających czołgów.

Jako uzbrojenie tych pojazdów wybrano brytyjskie haubice QF 4.5-inch Howitzer Mark 2 kalibru 114 milimetrów, które pozyskano w 1940 roku. Pozostawał jeszcze problem zamontowa­nia ich na odpowiednim nośniku. Opracowanie całkowicie nowego pojazdu przekraczało możliwości techniczne fińskiego przemysłu zbrojenio­wego. Problemem był także brak czasu – Finowie zamierzali zakończyć formowanie dywizji pancernej w paź­dzier­niku 1942 roku. Czołgi T-26 miały być jej podstawo­wymi pojazdami, a czołgów T-28 i T-34 było zbyt mało.

Jedynym wyjściem okazało się wykorzystanie czołgów BT-7, którymi dysponowano w dużej liczbie, a których nie planowano używać w powstających batalionach pancer­nych. Na papierze pojazd ten mógł wydawać się całkiem niezłą konstrukcją bazową pod różne specjalne zastoso­wa­nia – dysponował stosunkowo mocnym silnikiem i dużą prędkością, mógł więc sprawiać wrażenie wozu dysponującego sporym potencjałem rozwojowym. Rzeczywistość okazała się jednak inna.

Głównym projektantem działa samobieżnego BT-42 został inżynier Oiva Rehnstrom. Kierował on małym, zaledwie 12-osobowym, zespołem. W prak­tyce jego zadanie sprowa­dzało się do dostosowania zdobycznych BT-7 do montażu haubicy kalibru 114 milimetrów. Rzecz jasna, instalacja takiego uzbrojenia nie była możliwa w dotychcza­so­wej wieży. Z racji wąskiego kadłuba i centralnego ulokowania kierowcy, montaż działa w przedniej części kadłuba też nie wchodził w rachubę.

Ten sam egzemplarz od tyłu.
(Balcer~commonswiki, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

Dla docelowych dział samobieżnych skonstruowano więc nowe, większe wieże, wykorzy­stano jednak elementy oryginału, jak choćby pierścień czy włazy (o czym dalej). Prace prowadzono w Państwowej Fabryce Broni w mieście Jyväskylä. Prototyp był gotowy już we wrześniu 1942 roku. Po przeprowadzeniu dość pobieżnych testów BT-42 przyjęto do służby. Żołnierze obsługujący prototyp zgłosili szereg uwag: trudne warunki pracy załogi, spowodo­wane ciasnotą i przeciążeniem obowiązkami, oraz niska szybkostrzelność haubicy. Większość z niedostatków nowej konstrukcji wyni­kała jednak wprost z ograniczeń czołgu BT-7 i zastosowanego uzbrojenia. Na domiar złego, po modyfikacji pojazd okazał się o tonę cięższy od pierwowzoru. Musiało to negatywnie wpłynąć na mobilność i awaryjność BT-42, który i tak nie miał najlepszej opinii w tych obszarach.

Opis techniczny

BT-42 był działem samobieżnym zbudowanym na podwoziu czołgowym, w związku z czym cechował się układem konstrukcyjnym rzadko spotykanym wśród dział samo­bież­nych okresu drugiej wojny światowej. Z przodu pojazdu znajdował się przedział kierowania, na środku – przedział bojowy z obrotową, zamknięta i całkowicie opancerzoną wieżą, a z tyłu – przedział silnikowy. BT-42 nie miał więc nieruchomej nadbudówki mieszczącej uzbrojenie główne, lecz w pełni funkcjonalną wieżę. Masa bojowa sięgała 15,5 tony. Długość całkowita wynosiła 5,66 metra, szerokość – 2,29 metra a wysokość 2,67 metra.

Podwozie BT-42 składało się z ośmiu dużych kół jezdnych z bandażami gumowymi, pary kół napędowych z tyłu i pary kół napinających gąsienice z przodu. Jak już wspomniano, w pojeździe wykorzystano tak zwane zawieszenie Christiego. Każde z kół jezdnych miało niezależne zawieszenie na pionowych resorach spiralnych. Pierwsza para kół była skręcana. Napęd był przenoszony z kół napędowych na ostatnią parę kół jezdnych.

Działo samobieżne BT-42 było napędzane tym samym silnikiem co czołg BT-7. Był to radziecki 4‑suwowy, 12-cylindrowy silnik benzynowy M-17T o pojemności 46 900 centy­metrów sześcien­nych i mocy 400 koni mechanicznych przy 1650 obrotach na minutę. Silnik wykorzystywał benzynę 72‑okta­nową. Maksymalna prędkość na drodze wynosiła około 45 kilo­metrów na godzinę. Z powodu wzrostu masy pojazd był nieco wolniejszy niż oryginalny BT-7. Teoretyczna prędkość po zdjęciu gąsienic mogła przekraczać 70 kilometrów na godzinę, nie było to jednak praktykowane. Mimo teore­tycz­nie niezłych parametrów w rzeczy­wi­sto­ści BT-42 kiepsko radził sobie w terenie, żołnierze narzekali na jego powolność i wąskie (ich zdaniem) gąsienice w stosunku do masy. Zbiorniki paliwa o łącznej pojemności 560 litrów dawały zasięg w granicach 300 kilometrów przy jeździe po drogach. Jeżeli pojazd poruszał się w terenie, wartości te znacząco spadały.

Opancerzenie było raczej skromne – takie samo jak w BT-7. Wykorzystanie grubszego pancerza było niemożliwe ze względu na ograniczenia nośności podwozia. Najsolidniejszy pancerz, osiągający grubość 20 milimetrów, chronił przód i tył kadłuba. Boki kadłuba tworzyły blachy pancerne o grubości 10 milimetrów, a jego dno – 6 milimetrów. Integralność osłony osłabiał duży dwuczęściowy właz kierowcy w przedniej płycie kadłuba. Wieża BT-42 również była jedynie lekko opancerzona. Charakterystyczna półkolista maska haubicy, a także pionowe ściany boczne i tylne miały grubość 15–15,5 milimetra. Strop wieży chroniły 9-mili­met­rowe blachy pancerne. BT-42 był więc odporny jedynie na ostrzał broni ręcznej i maszy­no­wej oraz odłamki. Pancerz nie był w stanie powstrzymać jakichkolwiek wyspecja­li­zo­wa­nych środków służących zwalczaniu czołgów, jak choćby radzieckie karabiny przeciw­pan­cerne PTRD i PTRS, nie mówiąc już o działkach przeciw­pan­cer­nych kalibru 37–45 milimetrów.

BT-42 od przodu. W tym ujęciu najle­piej widać, jak niepro­por­cjo­nal­nie wysoka była jego sylwetka.
(Richard Allen, Creative Commons Attribution 2.0 Generic)

Tak cienkie opancerzenie było standardowe dla czołgów w momencie, gdy BT wchodziły do służby, a więc na początku lat 30. Dekadę później było ono już całkowicie niewystarczające dla pojazdu, który miał działać bezpośrednio na linii frontu.

Załoga składała się z trzech ludzi. Kierowca zajmował miejsce z przodu kadłuba i dyspo­no­wał własnym dwuczęściowym włazem ze szczeliną obserwacyjną. Dwaj pozostali – dowódca-celowniczy i ładowniczy – siedzieli w wieży. Należy stwierdzić, że nie był to optymalny układ. Członkowie załogi siedzący w wieży byli przeciążeni obowiązkami. Dowódca musiał naprowadzać uzbrojenie na cel i obsługiwać nastawy działa, natomiast ładowniczy nie tylko ładował główne uzbrojenie, ale obsługiwał też mechanizm obrotu wieży. Do tego dochodziła konieczność obserwacji przedpola i wyszukiwania celów. W efekcie haubica miała niską szybkostrzelność (jeszcze niższą niż jej wersja polowa), a świadomość sytuacyjna załogi była niewielka. Przy takim uzbrojeniu w wieży BT-42 powinno znajdować się co najmniej trzech załogantów, nie było to jednak możliwe ze względu na jej rozmiary. Z kolei na instalację większej wieży nie pozwalały ograniczenia co do nośności podwozia i rozmiarów kadłuba. Po bokach przedniej części kadłuba znajdowały się dwa reflektory.

BT-42 otrzymał nową, powiększoną wieżę, która wykorzystywała części z wieży BT-7. Przede wszystkim była znacząco wyższa, o stożkowym przodzie i zaokrąglonej osłonie haubicy. Aby zrównoważyć nowe położenie środka ciężkości i zapewnić niezbędne miejsce załodze, uzbrojenie główne wysunięto maksymalnie do przodu. Pod lufą haubicy znajdowała się pancerna osłona oporopowrotnika. W tylnej części stropu wieży umieszczono centralnie pojedynczy właz z czołgu BT-7. Oprócz niego załoga dysponowała dużymi dwu­częś­cio­wymi drzwiami w tylnej ścianie wieży. Były one na tyle przestronne, że można było wysunąć przez nie haubicę po jej demontażu. Na prawo od włazu w stropie wieży znajdowała się przesuwana osłona dalmierza, z kolei po lewej stronie umieszczono celownik. Został on przejęty od armaty polowej wzór 1902 kalibru 76,2 milimetra. Mechanizm podnoszenia i opuszczania haubicy wyko­rzys­ty­wał elementy 45-milimetrowej armaty czołgowej z BT-7. Wykorzystanie gotowych elementów, opracowanych do współpracy ze znacznie lżejszymi działami o zupeł­nie odmien­nych charak­te­rys­ty­kach okazało się nie najlepszym pomysłem. W ukośnej płycie łączącej strop wieży z osłoną haubicy znajdowały się dwie podno­szone pancerne klapy, które osłaniały peryskopy dowódcy i celowniczego. Oprócz tego w ścianach wieży znajdowały się szczeliny obserwacyjne i otwory pistoletowe.

Jedynym stałym uzbrojeniem BT-42 była haubica QF 4.5-inch Mark 2 (fińskie oznaczenie 114 H/18) kalibru 114 milimetrów (rzeczywisty kaliber to 114,3 milimetra). Jak na pojazd o masie 15 ton było to potężne (przynajmniej w teorii) uzbrojenie. Haubica pochodziła jednak jeszcze sprzed Wielkiej Wojny i w latach 40. trudno było uznać ją za nowoczesną. Nie cieszyła się też najlepszą opinią wśród fińskich artylerzystów. Można spotkać informacje, jakoby sami oficerowie fińskiej artylerii rekomendowali wybór tego uzbrojenia dla powsta­ją­cego BT-42, aby pozbyć się go z jednostek, albo przynajmniej nie osłabiać ich konieczno­ścią oddania bardziej wartościowych dział.

Haubica kalibru 114 milimetrów została opracowana w 1908 roku przez Coventry Ordnance Works i rok później przyjęta do uzbrojenia brytyjskich wojsk lądowych. Finowie pozyskali ten typ uzbrojenia dopiero w trakcie wojny zimowej. Najpierw nastąpiła donacja ze strony Wielkiej Brytanii (24 sztuki), później zakupiono jeszcze 30 dział w Hiszpanii, lecz dotarły one do Finlandii już po podpisaniu zawieszenia broni.

Lufa działa wykonana była ze stali niklowej i miała długość 1780 milimetrów (15,6 kalibra). Wraz z zamkiem ważyła 441 kilogramów. Prędkość początkowa pocisków wynosiła według różnych źródeł 308–350 metrów na sekundę, a zasięg maksymalny w zależności od pocisku i ładunku miotającego – 5,6–7,5 kilometra. Podstawową amunicją były pociski burzące o masie 15,3–15,7 kilograma. Stosowano też pociski dymne i zapalające. Finowie opracowali do haubicy 114 H/18 pociski kumulacyjne do zwalczania broni pancernej ogniem na wprost. Nosiły one oznaczenie 114 hkr 42/C‑18/24‑38 i ważyły 13,5 kilograma. Wykorzysty­wano w nich niemieckie głowice kumulacyjne, produkowane do pocisków lekkich haubic kalibru 105 milimetrów. Skrót „hkr” znaczył „H-kranaatti”, a literę „H” zaczerpnięto od niemieckiego słowa „Hohlladung”, czyli ‘ładunek kumulacyjny’.

Testy prowadzone na płytach wykonanych z kiepskiej jakości stali wypadły pomyślnie, w praktyce jednak fińskie pociski przeciw­pan­cerne okazały się niesku­teczne przeciwko pancerzom radzieckich czołgów. Szybko­strzel­ność standardo­wej haubicy wyniosła 6–8 strzałów na minutę. To samo działo zamontowane w ciasnej wieży i obsługiwane przez zaledwie dwóch żołnierzy, musiało mieć jeszcze niższą szybko­strzel­ność. Zapas amunicji wynosił zaledwie 22 naboje rozdzielnego ładowania i w całości przechowywany był w wieży. Weterani wspominają jednak, iż istniała możliwość przewożenia znacznie większej jednostki ognia. W odróż­nie­niu od większości dział samobieżnych drugiej wojny światowej BT-42 nie miał broni dodatkowej w postaci karabinu maszynowego. Możliwe było natomiast prowadzenie ognia z broni osobistej załogi przez otwory pistoletowe w wieży.

Użycie bojowe

Działa samobieżne BT-42 skierowano do Batalionu Dział Szturmowych, który wchodził w skład fińskiej Dywizji Pancernej. Batalion składał się z trzech kompanii dział oraz dowództwa. Każda kompania miała dwa plutony po trzy BT-42. Łącznie w batalionie było 18 dział samobieżnych i 241 żołnierzy, w tym 16 oficerów. W praktyce pododdział ten miał więc mniej więcej wielkość kompanii. Pierwszym dowódcą batalionu został 32-letni major Veikko Louila.

Zanim BT-42 zadebiutowały bojowo, rozpoczął się etap szkolenia załóg i formowania Batalionu Dział Szturmowych. Proces ten napotykał olbrzymie trudności, spowodowane brakami kadrowymi i awariami pojazdów. W lutym 1943 roku do jednostki dostarczono wszystkie 18 sztuk BT-42, ale już w marcu zaledwie siedem z nich nadawało się do użytku. Pozostałe wymagały większych lub mniejszych napraw. Załogi odznaczały się wysokim zaangażowaniem i zapałem (żołnierze batalionu zgłaszali się na ochotnika), jednak stopień wyszkolenia pozostawiał wiele do życzenia. Artylerzyści dobrze radzili sobie z obsługą dział, problemem było jednak niedostateczne wyszkolenie kierowców i zgranie jednostki jako całości. Dopiero w maju 1943 roku zdecydowano się na pierwszy prawdziwy test BT-42 w działaniach frontowych.

Debiut bojowy dział samobieżnych BT-42 nastąpił 21 czerwca 1943 roku nad rzeką Świr. Do walki stanęło wówczas sześć pojazdów. Ostrzelały one pozycje sowieckiej piechoty, a następnie wspierały ogniem atak własnej piechoty. Działania te zakończyły się porażką Finów. Poległo dwóch żołnierzy batalionu, a dwa działa BT-42 zostały uszkodzone, choć żadnego nie utracono bezpowrotnie. Walki z udziałem BT-42 kontynuo­wano do końca sierpnia 1943 roku. Łącznie na pozycje radzieckie wystrze­lono 1279 granatów burzących kalibru 114 milimetrów. Działania bojowe potwier­dziły, że BT-42 nie nadaje się do roli działa szturmo­wego. W lipcu do Finlandii zaczęły już przybywać zakupione w Niemczech, zdecydo­wa­nie lepsze i nowo­cześ­niej­sze działa szturmowe StuG III. W sierpniu ich liczebność prze­kro­czyła liczbę BT-42, nie zakończyła jednak jeszcze ich służby bojowej.

W grudniu 1943 roku zapadła decyzja o utworzeniu Samodzielnej Kompanii Czołgów. Nazwa pododdziału była nieco myląca, gdyż jej sprzęt stanowiły działa samobieżne BT-42, a żołnierze pochodzili z Batalionu Dział Szturmowych. Jednostka znalazła się na froncie w czerwcu 1944 roku, wspierając obronę Dywizji Pancernej w rejonie Wyborga.

BT-42 jako element barykady na obrzeżach Wyborga.
(domena publiczna via Wikimedia Commons)

BT-42 prześladowały liczne awarie, wkrótce po rozpoczęciu działań co najmniej trzy zepsute pojazdy zostały zniszczone przez własne załogi, gdyż nie istniała możliwość ich ewakuacji. Przed południem 19 czerwca fińskie działa samobieżne starły się z radzieckimi czołgami T-34-85. Mimo sprawnie przeprowadzonej zasadzki i użycia pocisków kumulacyjnych załogom BT-42 nie udało się wyeliminować choćby jednego wrogiego czołgu. W odpo­wie­dzi Sowieci trafili dwa fińskie działa samobieżne, z których jedno utraciło sprawność i zostało wysadzone w powietrze przez załogę. Do kolejnego starcia z T-34 doszło po południu tego samego dnia nieopodal zamku w Wyborgu. Jedno z fińskich dział samobieżnych zostało zniszczone; tym razem poległo dwóch członków załogi (dowódca i ładowniczy). Do 21 czerwca w okolicach Wyborga Finowie utracili osiem BT-42, z czego najprawdopodobniej tylko jeden został zniszczony bezpośrednio w walce, pozostałe padły ofiarami awarii i musiały zostać porzu­cone lub zniszczone przez załogi. Na szczęście dla Finów straty kompanii w ludziach były niewielkie. Pozostałe BT-42 rozdysponowano do dwóch batalionów czołgów, a wkrótce wycofano je z użycia bojowego.

Nie był to jeszcze całkowity koniec dział samobieżnych BT-42. Ocalałe 10 egzem­plarzy utrzymywano w służbie do 1951 roku. W zapasach mobilizacyjnych przetrwały aż do 1963 roku. Do dziś zachował się jeden egzemplarz. Znajduje się on w Muzeum Czołgów w mieście Parola w Finlandii. Pomalowany jest w jednolity ciemnozielony kolor, co odpowiada malo­wa­niu z początko­wego okresu służby w 1943 roku. W póź­niej­szym okresie stosowano trój­barwny kamuflaż, gdzie do koloru oliw­kowo­zielo­nego dodano duże nieregularne pasy koloru jasnoszarego i ciemno­brązo­wego. Na bocznych płytach wieży malowano czarną swastykę z białymi podcieniami. W okresie zimowym pojazdy pokrywano oczywiście białą farbą.

Ocena konstrukcji

Działo samobieżne BT-42 jest przykładem konstrukcji, w której nastąpił wyraźny rozdźwięk między właściwościami taktyczno-technicznymi a doktryną użycia. Przestarzałe i niesku­teczne jako broń przeciwpancerna uzbrojenie w połączeniu ze słabym opancerze­niem powo­do­wało, że BT-42 nie nadawał się do bezpośredniego wsparcia własnych czołgów i piechoty na polu walki. Zupełnym nieporozumieniem było kierowanie tych pojazdów do walki z nowoczesnymi czołgami przeciwnika. Opracowane przez Finów pociski kumulacyjne okazały się kompletnie nieprzydatne do zwalczania broni pancernej, a przejęte z dział polowych celowniki utrudniały prowadzenie celnego ognia do poruszających się celów.

Niezbyt szczęśliwy był też pomysł zaadaptowania mechanizmu podniesienia lufy z czołgu BT-7. Haubica kalibru 114 milimetrów była dla niego po prostu za ciężka. Niska szybko­strzel­ność, niewielki zapas amunicji i ciasnota wnętrza były kolejnymi problemami. Na domiar złego wysoka sylwetka stanowiła łatwy cel, a sam pojazd był chwiejny i mało stabilny. Załogi narzekały na ograniczoną świadomość sytuacyjną. W efekcie nawet zasadzki przeciwpancerne z udziałem BT-42 nie miały właściwie żadnej szansy na sukces. Jedynym sensownym wykorzystaniem tych wozów wydaje się wyznaczenie im roli mobilnej artylerii, strzelającej ogniem pośrednim i działającej w pewnym oddaleniu od linii styczności wojsk. Tutaj jednak problemem była niewielka donośność głównego uzbrojenia, słaba dzielność terenowa i ogólna awaryjność konstrukcji.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że BT-42 był pojazdem bardzo nietypowym, powstał bowiem poprzez przebudowę zdobycznych i przestarzałych już wówczas czołgów przeciwnika, które na dodatek same w sobie były kłopotliwe w eksploatacji. Jego opracowanie z jednej strony było świadectwem pomysłowości Finów, z drugiej – pokazuje skalę ograniczeń technicznych i technologicznych tego niedużego państwa. Decyzja o wprowadzeniu tych pojazdów do służby i wyznaczenie im takiej, a nie innej roli, wynikała z braku dostępności lepszych wozów. BT-42 był po prostu prowizorką, która pozwoliła maksymalnie skrócić czas opraco­wa­nia i wdrożenia do służby nowej konstrukcji. W momencie powstania był już pod wieloma względami archaiczny, a Finowie dobrze zdawali sobie z tego sprawę. Gdy tylko pozyskali większą liczbę niemieckich StuG-ów III, BT-42 szybko zniknęły z frontu. Oczywiście w połowie 1944 roku nawet StuG‑i nie były już żadną rewelacją, jednak ich siła ognia i opance­rzenie dalece przewyższało wszystko, co oferował BT-42, i pozwalało pozostać skutecz­nym narzędziem walki.

Trzeba też zaznaczyć, że wpływ BT-42 na działania wojenne był marginalny. 18 dział samobieżnych w realiach drugiej wojny światowej nie znaczyło praktycznie nic. Na dodatek historia ich bojowego użycia obejmuje zaledwie kilka miesięcy, przy czym najbardziej intensywny okres to trzech dni między 19 a 21 czerwca 1944 roku. Wtedy też poniesiono w zasadzie wszystkie straty bezpowrotne.

Nietypowa konstrukcja i nieadekwatna do niej doktryna użycia sprawiają, że trudno jest porównać BT-42 z innymi działami samobieżnymi drugiej wojny światowej. Jako pojazd przejściowy i prowizo­ryczny w pewnym sensie nie miał on odpowiedników w innych armiach. Niemcy do bezpośredniego wsparcia czołgów i piechoty używali dział szturmo­wych, które pozbawione były obrotowej wieży, ale ich opancerzenie było kilkukrotnie grubsze, a uzbrojenie pozwalało skutecznie zwalczać broń pancerną przeciwnika. Z kolei haubice polowe stanowiły uzbrojenie dział samobieżnych o otwartych i lekko opancerzonych przedziałach bojowych, które operowały w pewnym oddaleniu od linii frontu.

Mimo krótkiej i niezbyt spektakularnej historii bojowej, BT-42 jest ciekawym przykładem wozu bojowego opracowanego w warunkach wojennych przez niewielkie państwo o ograni­czo­nym potencjale technicznym i technologicznym.

Bibliografia

Jowett, P. & Snodgrass, B. (2012). Finland at War 1939-45. Osprey Publishing.
Lalak, Z. (2014). Działa samobieżne BT-42 w armii fińskiej. Poligon 6 (47).
Ossi Pirhonen, Vänrikki Stig Holmströmin tie Äänislinnasta Karjalan Kannak-selle ja Lapin sotaan (plik PDF, dostęp 14.04.2026)
Zasieczny, A. (2015). Czołgi II wojny światowej. Oficyna Wydawnicza Alma-Press.
Jaeger Platoon, Finnish Army 1918-1945. Artillery Part 5: Light Howitzers. https://www.jaegerplatoon.net/ARTILLERY5.htm#114H18 (dostęp 14.04.2026)

Richard Allen, Creative Commons Attribution 2.0 Generic