Przełom 1989 i 1990 roku, kiedy kształtowała się nowa Polska, doczekał się już niezliczonych opracowań, wspomnień i relacji. W dominującej narracji szczególne miejsce zajmują jednak doświadczenia przedstawicieli ówczesnej opozycji demokratycznej, którzy po pierwszych, prawie wolnych wyborach parlamentarnych przejęli władzę. Znacznie rzadziej słyszymy głos drugiej strony – ludzi związanych z ówczesnym aparatem państwowym i Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą, którzy uczestniczyli w wydarzeniach prowadzących do końca PRL.
To właśnie ich perspektywę przybliża Paweł Dybicz. Autor, z wykształcenia historyk i dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego „Przeglądu”, od lat zajmuje się tematyką historyczną. Jest autorem licznych artykułów, wywiadów i zbiorów źródeł historycznych, a także szefem Fundacji Archiwum Dokumentacji Historycznej PRL. W książce oddaje głos przede wszystkim dawnym decydentom i działaczom związanym z rządem PRL, PZPR oraz ich zapleczem doradczym. „Pomyślałem, że mógłbym porozmawiać z nimi o tym, kiedy uznali, że to jest już koniec systemu, koniec Polski Ludowej. W jakim momencie doszli do tego przekonania? Po jakim wydarzeniu? W jakich okolicznościach, w ich odczuciu, dlaczego i w jaki sposób upadła Polska Ludowa? Czy byli, u zarania przemian, o tym przeświadczeni, czy też myśleli, że wydarzenia potoczą się inaczej? I w jakim stopniu przyłożyli rękę do upadku PRL?” – wyjaśnia autor.
Książkę opublikowało Wydawnictwo Iskry. Wydanie jest cokolwiek ascetyczne. Nie uświadczymy chociażby zdjęć rozmówców autora. Natomiast zastosowano przyjemne czcionki, plusem są także przypisy, przedstawiające między innymi personalia osób, których nazwiska padają w tekście, a które Czytelnikom, zwłaszcza z młodszego pokolenia, mówią niewiele albo zgoła nic.
Wśród rozmówców znajdziemy zarówno postacie znane z telewizyjnych ekranów – Andrzeja Werblana czy Jerzego Wiatra – jak i polityków, którzy wkrótce mieli zacząć odgrywać istotną rolę w Trzeciej Rzeczypospolitej, między innymi Aleksandra Kwaśniewskiego, Leszka Millera czy Krzysztofa Janika. Pewnym wyjątkiem jest profesor Ewa Łętowska, pełniąca wówczas funkcję rzecznika praw obywatelskich. Dzięki takiemu doborowi rozmówców książka pozwala spojrzeć na schyłek PRL z perspektywy, która w publicznej pamięci pozostaje zdecydowanie mniej obecna.

Paweł Dybicz – Pożegnanie z Polską Ludową. Rozmowy o schyłku PRL i narodzinach III RP. Iskry, 2026. Stron: 396. ISBN: 978-83-244-1222-8.
Dybicz słusznie zauważa, że zmierzch PRL nie był pojedynczym wydarzeniem, które można przypisać jednej konkretnej dacie. Kiedy właściwie skończyła się ta epoka? Czy 4 czerwca 1989 roku, gdy Polacy ruszyli do urn, by po raz pierwszy od dziesięcioleci wybierać swoich przedstawicieli w parlamencie także spośród kandydatów opozycji? A może 12 września, wraz z powołaniem rządu Tadeusza Mazowieckiego? Można przecież wskazać również 31 grudnia 1989 roku, gdy PRL formalnie przestała istnieć i pojawiła się nazwa Rzeczpospolita Polska. Albo 27 października 1991 roku – dzień pierwszych w pełni wolnych wyborów parlamentarnych – czy wreszcie 8 grudnia 1992 roku, kiedy weszła w życie tak zwana Mała Konstytucja.
Dat można mnożyć, ale wniosek pozostaje jeden: PRL nie zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie zniknęli też ludzie, którzy przez lata tworzyli jego polityczne i administracyjne zaplecze. Wielu z nich zaskakująco dobrze odnalazło się w nowej rzeczywistości – politycznej, gospodarczej i społecznej. Książka Dybicza jest interesująca również dlatego, że pozwala przyjrzeć się temu procesowi oczami jego uczestników.
Piętnaście rozmów opiera się na podobnym schemacie. Rozmówcy odpowiadają między innymi na pytania o moment wyczerpania się formuły PRL, ocenę obrad Okrągłego Stołu czy stosunek do słynnych słów Joanny Szczepkowskiej, która w telewizji publicznej ogłosiła koniec komunizmu. Powtarzalność pytań ma swoje zalety – pozwala porównywać odpowiedzi i dostrzegać różnice w sposobie postrzegania tych samych wydarzeń – choć z czasem może również powodować wrażenie schematyczności.
Poziom poszczególnych rozmów jest przy tym nierówny. Są wywiady, o których szybko można zapomnieć, jak te ze Stanisławem Gabrielskim czy Marcinem Święcickim. Są jednak również spotkania, które zdecydowanie zapadają w pamięć. Andrzej Werblan, Aleksander Kwaśniewski, Danuta Waniek czy Sławomir Wiatr przyciągają uwagę inteligencją, dobrą pamięcią, anegdotami i – co najważniejsze – interesującymi spostrzeżeniami dotyczącymi wydarzeń, których byli uczestnikami.
Po lekturze pozostaje jednak pewien niedosyt. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nie wszystkie pytania zostały zadane, a niektórzy rozmówcy nadal nie są gotowi udzielić pełnych i szczerych odpowiedzi. Być może właśnie tutaj kryje się największa słabość książki, ale jednocześnie jest to również jej paradoksalna zaleta: pozostawia czytelnika z poczuciem, że historia przełomu 1989 roku wciąż nie została opowiedziana do końca.
Trzeba natomiast oddać Dybiczowi, że nie jest wyłącznie biernym ankieterem. Słucha uważnie i reaguje dodatkowymi pytaniami, gdy rozmówca porusza szczególnie interesujący wątek. Potrafi również wejść w polemikę, kiedy uznaje to za potrzebne. Dzięki temu rozmowy nie zamieniają się w serię przygotowanych wcześniej odpowiedzi, lecz momentami nabierają charakteru prawdziwego dialogu.
Największą wartością książki jest więc sama próba poszerzenia perspektywy. Nie chodzi o rehabilitowanie PRL ani o podważanie znaczenia przemian 1989 roku, lecz o dopuszczenie do głosu ludzi, którzy znajdowali się po drugiej stronie politycznego sporu i którzy współtworzyli system odchodzący właśnie do historii. Ich wspomnienia są niekiedy wybiórcze, momentami wygodne dla samych rozmówców, czasem irytująco wymijające. Tym bardziej warto się im przysłuchiwać.
Bo jeśli chcemy naprawdę zrozumieć koniec PRL, nie wystarczy wiedzieć, jak widzieli go zwycięzcy. Warto również posłuchać tych, którzy wiedzieli, że ich świat się kończy, i którzy, jak się później okazało, niekoniecznie odeszli wraz z nim w niebyt.
Czy wydarzenia sprzed blisko 40 lat budzą jeszcze czyjeś zainteresowanie, nie licząc ich uczestników, pokolenia naszych rodziców i dziadków oraz samych historyków? „Zrozumiałe, że młodzi ludzie nie mogą dokładnie wiedzieć, co tak naprawdę wtedy zaszło – uważa Dybicz. – Szkolna edukacja oraz polityka historyczna rodem z IPN w niewielkim stopniu pozwalają przybliżyć tamten okres, często go wykrzywiając w ocenach. A i u starszych pewnie wiele wydarzeń się zatarło, poszło w niepamięć”.