Gdyby przeprowadzić ankietę w celu ustalenia, który z polskich władców był tym najbardziej zdeterminowanym w osiąganiu celów, na podium bezsprzecznie powinien się znaleźć Władysław Łokietek. Mały ciałem, wielki duchem – piszą nierzadko o nim badacze, wykorzystując kontrast między wzrostem odwrotnie proporcjonalnym do ambicji i sukcesów. Życiorys Łokietka, który z władcy niespecjalnie istotnego księstewka na Kujawach stał się panem na Wawelu i odnowicielem polskiego królestwa – nie licząc krótkich rządów Przemysła II i czeskich Wacławów – z pewnością nadaje się na powieść w odcinkach lub serial. Na razie musi nam wystarczyć kolejna książka biograficzna, autorstwa Michaela Morysa-Twarowskiego.
Niniejsza recenzja powstała w ramach współpracy reklamowej Konfliktów z wydawnictwem. Książka została opublikowana pod naszym patronatem medialnym. Opinie zawarte w recenzji pochodzą wyłącznie od jej autora.
To druga, po opowieści o Bolesławie Chrobrym, książka tego Autora – doktora historii, prawnika i amerykanisty – wydana w serii przygotowanej przez Wydawnictwo Znak ze słowem „Rex” w tytule (w przygotowaniu jest już trzecia, tym razem o Władysławie Jagielle). Pomysł na publikacje jest ten sam. W warstwie tekstowej (luźniejszy styl, oparcie na najnowszych wynikach badań naukowych, weryfikacja narosłych mitów i błędnych interpretacji wydarzeń sprzed 700 lat, ciekawostki z epoki, w tym jako dodatkowe, krótkie podrozdziały) oraz graficznej – sporo ilustracji, aneksy, drzewa genealogiczne na wewnętrznych częściach obwoluty.
Tak jak w przypadku książki o Chrobrym, nie jest to monografia w pełnym znaczeniu tego słowa, w której napisano wszystko, co wiadomo o działalności władcy i czasach, w których przyszło mu żyć i rządzić. Autor sam zaznacza, że to po prostu opowieść „o wyjątkowej postaci, która dokonała wyjątkowych rzeczy”. Dlatego lektura skupia się przede wszystkim na Łokietkowej drodze do korony. Okres po jej założeniu na skronie objętościowo jest potraktowany już znacznie skromniej niż wydarzenia prowadzące do koronacji w wawelskiej katedrze w 1320 roku.
Na realizację marzenia o zdobyciu prymatu wśród piastowskich książąt epoki rozbicia dzielnicowego oraz sięgnięcia po królewską koronę Łokietek poświęcił 32 lata życia (Autor liczy ten okres od stania się samodzielnym władcą na Kujawach brzeskich i w ziemi sieradzkiej). Niebywała – jak już wspomnieliśmy – cierpliwość i determinacja. To czas wzlotów i upadków, po których mało komu udałoby się pozbierać. Walk w gronie rodzinnym i dynastycznym oraz z zagranicznymi przeciwnikami, którzy dysponowali niewspółmiernie większymi możliwościami militarnymi i gospodarczymi. Okres intryg, nagłych zgonów, tajemniczych morderstw. Prawda, że brzmi jak gotowy scenariusz na serial?
Morys-Twarowski oddaje Łokietkowi, co „łokietkowe”. Uważa, że niesprawiedliwie przedstawia się Władysława jako prowincjonalnego książątka o ciasnych horyzontach, zupełnie przypadkowo wykorzystującego okoliczności, na które w sumie nie miał wielkiego wpływu, aby dojść do władzy w Krakowie, a następnie sięgnąć po prastarą koronę Piastów. „Trudno o bardziej chybiony opis – pisze Autor. – Wychowany w Krakowie, zdążył w dzieciństwie zetknąć się z królami Węgier i Czech, poznał niemal wszystkich polskich biskupów, zdobył kilkunastoletnie doświadczenie jako władca, zaznał smaku wojaczki – on był naprawdę dobrze przygotowany, by grać o największe stawki”.
W zdobyciu tej „największej stawki” można dostrzec niemałą symbolikę. Małżonka naszego bohatera, Jadwiga, córka księcia kaliskiego Bolesława Pobożnego, była dopiero pierwszą przedstawicielką polskiego rodu książęcego, która została królową Polski. Patrząc na pochodzenie nowej rodziny królewskiej, można pokusić się o podsumowanie 200 lat walk między potomkami synów Bolesława Krzywoustego, który właśnie po to, aby uniknąć konfliktów o swoje dziedzictwo, podzielił kraj pomiędzy synów. Wyszło, jak wyszło… W każdym razie Władysław Łokietek po ojcu był potomkiem Kazimierza Sprawiedliwego, po matce – Władysława Wygnańca, z kolei Jadwiga wywodziła się z linii Mieszka Starego. Ich syn Kazimierz, jedyny, który dożył dorosłości, a mający w momencie koronacji ojca 10 lat, był więc wyjątkowym chłopcem, w którego żyłach płynęła krew wszystkich trzech linii synów Krzywoustego. „I o ile jego ojciec odnowił Królestwo Polskie, o tyle ten chłopiec miał poprowadzić je do wielkości” – kończy Autor.
Zgrabnie napisana książka, daleka stylem od tych, które powstają w cieniu akademickich katedr, z pewnością jest propozycją dla miłośników historii średniowiecza pisanej w wersji „soft”. Nie może być to ujmą dla Autora i wydawnictwa, bo raz, że trudno o osiągnięcie celu sprzedażowego po wypuszczeniu na rynek kobylastej, ciężkostrawnej „cegły”, i dwa – i to jest ważniejsze – „Łokietek Rex” broni się warstwą merytoryczną i wykorzystaną bibliografią. Czas przeznaczony na tę lekturę nie będzie zmarnowany.
