Lądowanie aliantów w Normandii to jeden z najbardziej dramatycznych i przełomowych momentów drugiej wojny światowej – temat, który od lat zajmuje historyków i pasjonatów militariów. Powstało na ten temat tysiące opracowań, ale większość koncentruje się na walkach o plaże i dalej w głębi normandzkiego lądu. Craig Symonds w „Operacji Neptun” stara się rzucić nowe światło na tę operację. Czy pośród takiej konkurencji udało mu się stworzyć opracowania warte zainteresowania i niemałych pieniędzy?

Niniejsza recenzja powstała w ramach współpracy reklamowej Konfliktów z wydawnictwem. Książka została opublikowana pod naszym patronatem medialnym. Opinie zawarte w recenzji pochodzą wyłącznie od jej autora.

Spośród konkurencji omawiana pozycja wyróżnia już na pierwszy rzut oka tytuł. Zwykle w pracach na ten temat spotykamy się z kryptonimem „Overlord” lub ogólnym określeniem „D‑Day”. I chociaż to ostatnie znajdziemy w polskim podtytule (oryginalna wersja podtytułu w ogóle nie ma) „D-Day i inwazja aliantów na okupowaną Europę”, książka ma tytuł „Operacja Neptun”. Na czym polega różnica? „Overlord” to kryptonim samego lądowania na normandzkich plażach, natomiast operacja „Neptun” obejmuje wszystko to, co działo się wcześniej, od przygotowań przez transport po sam moment desantu. Tak więc autor skupia się na morskim aspekcie lądowania w Normandii.

Książka została wydana przez Znak Horyzont. Za przekład odpowiada duet Łukasz Witczak i Jerzy Wołk-Łaniewski, a konsultantem merytorycznym jest doktor Jarema Słowiak z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Już za samo zatrudnienie konsultanta merytorycznego należy się wydawnictwu pochwała, ponieważ w wydawanych wcześniej innych książkach tej serii wytykałem wiele błędów, których łatwo można było uniknąć właśnie gdyby tekst przed drukiem pokazano komuś mającemu pojęcie o terminologii wojskowej.

Z innych informacji technicznych: książka liczy 496 stron, w środku znajdziemy wkładkę ze zdjęciami oraz piętnaście map i tabel uzupełniających narrację. Przypisy, klasycznie dla tej serii, umieszczono na końcu, podobnie jak indeks i bibliografię. W bibliografii wpisano, o ile istnieją, jedynie polskie wydania książek, z których korzystał autor. Formalnie jest to błąd, ale mnie takie rozwiązanie pasuje. Na koniec informacja o cenie. Sugerowana cena detaliczna jest bardzo wysoka i wynosi 139 złotych i 99 groszy. Ale nie wiem, czy ktokolwiek jeszcze przywiązuje wagę do cen okładkowych, bo w większości najpopularniejszych księgarni standardem są duże obniżki już od dnia premiery.

Książka ma klasyczny układ chronologiczny. Autor rozpoczyna narrację od 7 grudnia 1941 roku, gdy Stany Zjednoczone realnie wkroczyły do drugiej wojny światowej. W kolejnych rozdziałach pokazuje polityczne i wojskowe okoliczności, które w rezultacie po latach doprowadziły do lądowania w Normandii. Nie była to droga prosta. Pomiędzy Brytyjczykami i Amerykanami, a także wewnątrz tych państw, ścierały się różne koncepcje, jak najlepiej prowadzić wojnę przeciwko Niemcom. Czy lądować od razu? A jeśli tak, to gdzie – we Francji, na Bałkanach? Czy lepiej najpierw zaatakować na peryferiach? Kto będzie dowodził? Skąd wziąć sprzęt desantowy? Wszystko to były kluczowe kwestie do rozstrzygnięcia na poziomie przywódców państw, ich sztabów generalnych i połączonego sztabu alianckiego.

Craig Symonds – Operacja Neptun. Przekład: Łukasz Witczak i Jerzy Wołk-Łaniewski. Znak Horyzont, 2025. Stron: 496. ISBN: 9788324089604.

Zatem Symonds prowadzi czytelnika przez operacje w Afryce Północnej, lądowania na Sycylii i we Włoszech, nieudany desant pod Dieppe, aż do 6 czerwca 1944 roku, a nawet nieco dalej, bo narracja kończy się zdobyciem przez Amerykanów Cherbourga. Przy czym więcej czasu niż na polach bitew spędzimy w sztabach i gabinetach polityków. W każdym z wymienionych przypadków autor koncentrował się na aspektach przygotowujących lub mających później wpływ na lądowanie w Normandii. Jednym razem było to wypracowanie taktyki, innym razem dobór dowódców, a jeszcze innym – opracowanie sprzętu niezbędnego do przeprowadzenia tak dużej operacji.

Im bliżej lądowania, tym dostajemy więcej szczegółów: o dowódcach poszczególnych zespołów zadaniowych, logistyce, typach i charakterystyce poszczególnych środków desantowych, wyzwaniach logistycznych, przygotowaniu sprzętu specjalnego w rodzaju dziwadeł Hobarta czy portów Mullbery, ćwiczeń prowadzonych u wybrzeży Wielkiej Brytanii, skomplikowanym harmonogramie ruszania kolejnych okrętów czy kwestii czekania na odpowiednią pogodę. Wszystko zostało przedstawione wystarczająco szczegółowo dla większości czytelników, ale jednocześnie dosyć lekkim stylem, który nie odstrasza czytelników unikających technikaliów.

Jednocześnie widzimy obraz z szerokiej perspektywy, a tam, gdzie to uzasadnione, by pokazać bardziej ludzkie oblicze wojny, autor ucieka się do anegdoty opowiadającej o konkretnych osobach. I to nie tylko tych formalnie najważniejszych, ale też pomniejszych, jak dowódcy niszczycieli czy barek desantowych, którzy odegrali w czasie operacji kluczowe role. Przy opisywaniu walk lądowych już po wylądowaniu autor ponownie przechodzi do opisów ogólnych, bardziej szczegółowo przedstawiając jedynie wybrane epizody, ale przede wszystkim nadal koncentrując się na aspektach morskich: wsparciu ogniowym prowadzonym z okrętów, dostarczaniu zaopatrzenia czy ewakuacji rannych.

W odróżnieniu od poprzednich książek serii: „Nimitz na Wojnie” czy „Wicher wojny”, w tym przypadku zespół redakcyjny wykonał dobrą robotę. Nie należę do czytelników na siłę szukających błędów, ale w tamtych pracach same rzucały się w oczy. W przypadku „Operacji Neptun” nie zanotowałem sobie ani jednego, o którym bym chciał wspomnieć przy okazji pisania recenzji. Być może ukrywają się gdzieś w najmniejszych szczegółach, ale ja ich nie zauważyłem. Myślę, że duża w tym zasługa wspominanego konsultanta merytorycznego.

„Operacja Neptun” jest książką godną polecenia. W ciekawy sposób pokazuje mniej znaną, ale znacznie ważniejszą, stronę przygotowań i lądowania aliantów w Normandii. Powinna zaciekawić nie tylko zainteresowanych historią drugiej wojny światowej, ale także szersze grono czytelników, bo pokazuje mechanizmy zarządzania ogromnym przedsięwzięciem, jakim jest prowadzenie każdej wojny, i liczbę czynników wpływających na ostateczny rezultat, który widać na polu bitwy