Izrael jest państwem wielu tożsamości. W jego budowę były zaangażowane osoby o różnych sympatiach politycznych, pochodzeniu i wartościach. Podobnie było w przypadku Armii Obrony Izraela. Postawy, które promowała, zmieniały się wraz z upływem lat. Już w okresie przedpaństwowym środowiska związane z Haganą i Palmachem określiły sylwetkę idealnego wojownika, symbolu odzwierciedlającego ducha tamtych czasów, kiedy ruch syjonistyczny był zdominowany przez socjalistów, a w Palestynie powstawały moszawy i kibuce, które nie tylko miały dać podwaliny pod państwo żydowskie, ale ich misją była także obrona.
Powstanie państwa, nowe zagrożenia i transformacja społeczna doprowadziły do transformacji Cahalu. Idealny żołnierz miał już odmienne cechy, miał być zawodowym wojownikiem, można wręcz rzec: militarnym technokratą. Jednak z czasem okupacja i walka z Palestyńczykami odmieniły obraz wojska, a służba przestała być już tak popularna. Działania wojska i dowódców zaczęły być kwestionowane z perspektywy praw człowieka. Na „nieskazitelnych” mundurach pojawiać się zaczęło coraz więcej skaz wizerunkowych. Współcześnie lukę tę próbuje wykorzystać inne środowisko – religijni syjoniści, którzy łączą żydowski nacjonalizm z judaizmem. Pod koniec XX wieku rzucili oni wyzwanie sekularnej przestrzeni wojskowej, którą starają się przekształcić według własnych zasad.
Syjonizm – „nowy Żyd” i narodziny pionierów
Należy jednak cofnąć się kilka dekad wstecz. Syjonizm był ruchem rewolucyjnym w historii Żydów. Nigdy wcześniej nie było ideologii, która w zinstytucjonalizowany sposób dążyłaby do utworzenia państwa żydowskiego. Zanim Theodor Herzl ze swoimi postulatami znalazł się we właściwym miejscu i czasie, Żydzi wyjeżdżali na Bliski Wschód i do Palestyny, nigdy wcześniej imigracja ta nie miała jednak politycznego i państwotwórczego charakteru. W związku z tym, że nacjonalizm żydowski zapoczątkowany przez Herzla był ruchem narodowym z przełomu XIX i XX wieku, nie tylko niósł on ze sobą ideę własnego państwa, ale także tworzył wzory postaw i cech, którymi mieli się charakteryzować młodzi działacze ruchu, a w przyszłości obywatele państwa żydowskiego.
Idea „nowego Żyda” była także, a może przede wszystkim, odpowiedzią na stereotypy rozpowszechniane przez antysemitów o społeczności żydowskiej. Co ciekawe, ruch syjonistyczny, chcąc propagować ideę utworzenia państwa żydowskiego, sam powielał te stereotypy, aby ukazać życie w diasporze jako anomalię historyczną, natomiast powstanie własnego kraju miało symbolizować odrodzenie polityczne, społeczne i kulturowe. Dla syjonistycznej historiografii naród bez ziemi, własnego państwa, był czymś nienormalnym, symbolizował niemoc, brak sprawczości i wpływu na swój los. Zatem obywatel takiego państwa nie mógł reprezentować sobą tego, co krytykowano jako wady.

Żołnierz Brygady Hasmoneuszy dmący w szofar, na czarnej naszywce widoczna Świątynia Jerozolimska.
(IDF Spokesperson’s Unit / CC BY-SA 3.0)
Syjoniści w wieku XX zrozumieli, że awangardą i siłą napędową ruchu będzie młodzież, która, żyjąc w okresie narodzin ruchów narodowych Europy Wschodniej, doświadczając industrializacji i antysemityzmu, a także wykluczenia, będzie bardziej podatna na rewolucyjne hasła niż konserwatywni rodzice. Wraz z postępującym podziałem ruchu syjonistycznego na poszczególne nurty, każdy z nich tworzył swoje młodzieżówki: Ha-Szomer Ha-Cair, Bejtar, Haszomer, Gordonia, He-Chaluc, Bnej Akiwa, Ceirej Syjon i wiele innych. Wszystkie one miały charakter harcerski lub skautowy, z różnym odcieniem ideologicznym, choć dominowały te socjalistyczne.
Ich celem było integrowanie młodzieży wokół idei poszczególnych nurtów, popularyzowanie nowych postaw i przygotowanie młodych do życia w nowym państwie żydowskim. Wszystko po to, aby przybywający do Palestyny byli pionierami, chalucami (od hebr. l. mn. chalucim, חלוצים). Pionierzy stali się celem i jednocześnie narzędziem do celu. Zderzenie młodych przesiąkniętych nowymi ideami z dotychczasowymi imigrantami w Palestynie oddają słowa Dawida Ben Guriona: „Pionierzy Pierwszej Aliji [fala imigracji w latach 1881–1903 – P.P.] stali się spekulantami i sklepikarzami handlującymi nadzieją własnych ludzi oraz sprzedającymi aspiracje ich młodości za grosze. Wprowadzili bożka wygnania [diaspory – P.P.] do świątyni odrodzenia, a tworzenie ojczyzny zostało zbrukane «bałwochwalstwem» (…) Niech Żyd woli umrzeć niż popełniać grzech”.
Pionier miał uosabiać sobą wszystko, co przeciwstawiało się stereotypowi Żyda z diaspory. Młodzi mieli charakteryzować się umiłowaniem do ciężkiej pracy, najlepiej na roli, aby poprzez pracę fizyczną w trudnych warunkach budować podwaliny przyszłego państwa. W ten sposób dokonywano powrotu do ziemi przodków poprzez pracę na niej. Chaluce mieli tworzyć nowe lub zasiedlać istniejące kibuce, czyli małe wspólnoty rolnicze. Wiele z takich przedsięwzięć nie udawało się ze względu na trudne warunki klimatyczne i sanitarne oraz niewystarczające środki własne. Nie wszyscy też po przybyciu na miejsce adaptowali się do nowych, ciężkich warunków.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Należy pamiętać, że życie poza ośrodkami miejskimi w ówczesnej Palestynie nie było łatwe. Warunki klimatyczne różniły się znacznie od europejskich, co utrudniało rozwój rolnictwa. Dostęp do wody był utrudniony, a techniki nawadniania czy melioracji pól dopiero adaptowano do nowej rzeczywistości. Pionierzy przybywali na ziemie kupowane przez Żydowski Fundusz Narodowy, aby na miejscu zacząć wytwarzać dobra mogące im pozwolić na przetrwanie i dalsze funkcjonowanie. W ten sposób promowano także kolektywny styl życia. Wspólnota dawała oparcie i ochronę. Jednocześnie sieć kibuców powstających w Palestynie tworzyła tak zwany nowy Jiszuw, czyli osadnictwo żydowskie zainicjowane przez ruch syjonistyczny pod koniec XIX wieku. Mianem Jiszuwu zaczęto z czasem tytułować administrację i władze żydowskie w Palestynie. Pionierzy mieli także partycypować w odradzaniu się języka hebrajskiego, kosztem jidysz i kultury hebrajskiej, w której religijne święta i rytuały chciano zastąpić świeckimi.
W celu przygotowania chaluców do imigracji, a przede wszystkim życia w trudnych warunkach w Palestynie, organizacje młodzieżowe prowadziły szkolenia, zwykle w ramach hachszary (הכשרה, czyli przygotowanie, szkolenie). Miały one charakter ośrodków lub obozów szkoleniowych, które mieściły się na gospodarstwach rolnych. Tam młodzież nabywała umiejętności związane z pracą na roli, uprawą roślin, hodowlą zwierząt, ale także wiedzę techniczną. W trakcie hachszary prowadzono też działalność edukacyjną, uczono języka hebrajskiego, poruszania się w terenie, geografii i historii.
W ośrodkach prowadzonych przez Bejtar duży nacisk dodatkowo kładziono na przysposobienie wojskowe. Istotna była nie tylko wiedza z zakresu rolnictwa czy pracy rzemieślniczej. W kontekście tworzenia systemu szkoleń i przygotowań dla pionierów Grażyna Gregorowicz przywołuje ośrodek przysposobienia morskiego Związku „Zebulun”. Nie był to jednak wyjątek, gdyż rewizjonistyczny Bejtar utworzył we włoskiej Civitavecchii szkołę morską, gdzie instruktorami, za zgodą władz państwowych, byli również włoscy wojskowi.
Z czasem w Mandacie Palestyny zaczęła funkcjonować organizacja Cofej Jam (צופי ים, dosł. obserwatorzy morza), która była odpowiednikiem brytyjskich Sea Scouts. Przywołując szkolenia pionierów, nie należy zapominać o wiedzy geograficznej i zmyśle przestrzennym. Pionierzy mieli znać otoczenie, w którym miało przyjść im żyć w Palestynie. Ważne były kilkudniowe grupowe marsze oraz umiejętność przeprowadzania zwiadów. Aktywność ta wzmacniała wytrzymałość i sprawność fizyczną, wytwarzała więź i poczucie współodpowiedzialności.
Sabrowie wkraczają na scenę
Sabra, po hebrajsku cabar (צבר), to skrócona nazwa opuncji figowej (צבר מצוי, cabar macuj) rosnącej w klimacie pustynnym lub półpustynnym. 20 kwietnia 1931 roku w gazecie „Doar ha‑Jom” opublikowano felieton Uriego Kejsariego, w którym po raz pierwszy użył on tego słowa do określenia osób, które urodziły się, jak sam pisał, na „terenie Ziemi Izraela”. Oz Almog i Anita Szapira piszą, iż sabrowie to osoby, które urodziły się i żyły na obszarze brytyjskiego Mandatu Palestyny w latach międzywojnia i przed 1948 rokiem lub też przybyły do Palestyny w młodym wieku i szybko się zasymilowały. Kejsari sprzeciwiał się gorszemu traktowaniu Żydów urodzonych w Palestynie przez syjonistów z innych części świata. Porównanie do opuncji miało symbolizować prawdziwy charakter i chart ducha urodzonych na Bliskim Wschodzie, ich wytrwałość i poświęcenie w budowie państwa żydowskiego w niesprzyjających warunkach. Jak pisał: „sabrowie zostali ulepieni częściowo z tej Ziemi, częściowo ze skał i częściowo z chamsinu [gorący, piaszczysty i suchy wiatr w obszarach pustynnych Bliskiego Wschodu – P.P.]”. Oddaje to obraz rośliny, która z zewnątrz ma kolce, aby się bronić, ale rodzi słodkie owoce. Kejsari nawoływał, aby „(…) synowie tej Ziemi stworzyli jedną, silną grupę” i nie byli gorsi od „każdego jednego, który urodził się w Odessie, który uczył się w Kijowie, który zbierał niedopałki papierosów w Berdyczowie”.
Zatem sabra był już kimś więcej niż pionierem, który przyjechał z Europy. Jael Zerubawel pisze, że było to mitologiczne wyobrażenie, a nawet fikcyjna tożsamość hegemoniczna. Sabra stanowił skupienie wszystkich wyobrażeń o nowym Żydzie oraz aspiracji europejskich syjonistów. Almog zaznacza z kolei, że sabrów nie wyodrębnia się na zasadzie biologicznej, nawet nie powinno się nazywać tym mianem wszystkich urodzonych w Palestynie, lecz była to generacja osób przywiązanych do określonej „hebrajsko-syjonistycznej” kultury. Hebrajskiego uczono się z wymową sefardyjską (Żydzi zamieszkujący Turcję i Afrykę Północną, potomkowie wygnanych z Półwyspu Iberyjskiego) lub mizrachijską (Żydzi zamieszkujący państwa arabskie), a nie aszkenazyjską, idealnym miejscem zamieszkania były kibuce lub moszawy, edukacja dzieci była ideologicznie zindoktrynowana, aby promować idee syjonistyczne, kolektywistyczne, bohaterskość, ciężką pracę i sport.
Sabrowie nadali świętom religijnym świecki i rolniczy charakter lub też tworzyli nowe święta, jak rocznica obrony Tel Chaj, dzień Żydowskiego Funduszu Narodowego, święto Deklaracji Balfoura. Z Biblii hebrajskiej – Tanachu – i historii starożytnej zaczerpywano tylko to, co świadczyło o heroizmie, poświęceniu, waleczności (Masada, powstanie Machabeuszy, podbój Kanaanu, sykariusze). Sabrowie w młodości należeli do różnych ruchów młodzieżowych, obcowali z naturą, spędzali czas na wolnym powietrzu w koedukacyjnym otoczeniu, co stało w sprzeczności ze stylem życia Żydów ortodoksyjnych w Europie. Symbolem tej generacji stał się Srulik, postać stworzona przez Kariela Gardosza. Srulik to młody chłopak z charakterystyczną czapką (zwaną w Izraela kowa tembel), noszący białą koszulę z krótkim rękawkiem, krótkie spodenki i sandały.
Generacja sabrów charakteryzowała się odrzuceniem dorobku diaspory w sensie przestrzeni i kultury. Swój najradykalniejszy przejaw odcięcia się od galutu (גלות, hebrajskie określenie wygnania) znalazło odzwierciedlenie w podejściu do kwestii Zagłady, kiedy ocalałych krytykowano za bezbronność i brak stawiania oporu. Byli więźniowi obozów przypominali sabrom o rzeczywistości, z którą nowa generacja nie chciała mieć nic wspólnego. W zasadzie do rozpoczęcia procesu Adolfa Eichmanna tematyka Holokaustu w Izraelu była tabu, a ofiary nazizmu wielokrotnie pozostawione były same sobie, gdyż nie pasowały do nowego modelu społeczeństwa. Nie doceniano faktu, iż wielu ocalałych brało udział w wojnie o niepodległość Izraela.
Mimo to kibuce niechętnie przyjmowały Żydów przybywających z powojennej Europy. Poczucie wyższości społecznej sabrów znalazło także odzwierciedlenie po 1948 roku, kiedy najważniejsze struktury państwowe były zdominowane przez reprezentantów tej generacji, a do Izraela zaczęli przybywać imigranci z państw arabskich. Postrzegano ich przez pryzmat biedy i zacofania gospodarczego państw, z których przybywali (Jemen, Irak, Iran). Obawiano się, iż przyczynią się do „arabizacji” Izraela i będą stanowić zagrożenie dla ukształtowanych już struktur. Stworzono im szklany sufit, którego nie mogli przebić do lat 70. Na domiar złego imigranci z państw arabskich „przybyli na gotowe”, ponieważ ruch syjonistyczny w Palestynie zdominowany był jednak przez Żydów o korzeniach aszkenazyjskich.
Almog zaznacza, że w życiu sabrów istotne były także mity, na przykład oswobodzenie i zwycięstwo nad przeciwnikiem zagrażającym istnieniu. To akurat kalka z tradycji judaizmu, gdzie Bóg ratował naród wybrany. W tym kontekście syjoniści oczekiwali utworzenia państwa żydowskiego mimo złej woli Brytyjczyków i Arabów. Innym mitem obecnym w socjalizacji sabrów było zwycięstwo nielicznych nad przeważającym wrogiem. To także schemat biblijny, gdzie Izraelici musieli stawiać czoła liczniejszemu przeciwnikowi. Mit miał przełożenie na ówczesną sytuację na Bliskim Wschodzie, gdzie Jiszuw w Palestynie wciąż był zbyt słaby liczebnie wobec Arabów, a małe kibuce były atakowane przez arabskie oddziały.
Można także wspomnieć mit biblijnej akedy (ofiarowania Izaaka), odzwierciedlany w poświęceniu się pionierów w imię wyższego dobra, czy mit odkupienia, przedstawiający diasporę niczym niewolę (odniesienie do niewoli egipskiej), z której należy się wyrwać. Jednak najważniejszym mitem było prawo do Ziemi Izraela. W Biblii wynikało ono z bożej obietnicy, natomiast sabrowie wykorzystywali narrację, iż każdy naród powinien mieć swoje państwo, a Ziemia Izraela była ojczyzną utraconą, do której powracali.
Sabrowie – podziemie i walka o niepodległe państwo
Socjalizacja sabrów zakładała uczenie samodyscypliny, odwagi, członkostwo w organizacjach młodzieżowych, rozwijanie sprawności fizycznej i partycypację w działaniach związanych z samoobroną. Życie i wychowywanie się w kibucach i moszawach wymuszało branie odpowiedzialności za całą społeczność i angażowanie się w obronę kolektywną. Dla młodzieży miejskiej organizowano wyjazdy i prace poza obszarami zurbanizowanymi. Młodzi angażowali się także w działania Hagany, która powstała w 1920 roku, gdzie pełnili funkcje pomocnicze, na przykład sygnalisty lub łącznika. Od 1929 roku i pogromów antyżydowskich w Palestynie młodzież brała udział także w walkach, zwiadach i infiltracjach terenów arabskich. Jednak organizacja wciąż opierała głównie na dorosłych, nie mówiąc już o małej liczbie kobiet w służbie. Większy zaciąg młodych trwał w Haganie Bet, a później w Irgunie, gdzie mogli oni brać udział w działaniach bojowych, a nawet odwetowych, wykraczających poza działania obronne. Jednak sabrowie nie wiązali się ze środowiskiem rewizjonistycznym, lecz wywodzili się z różnych środowisk ruchu socjalistycznego.
Za główny fundament tożsamości tej generacji w kwestiach wojskowych uważa się elitaryzm i prestiż. Służba w jednostkach specjalnych, wypadowych lub sabotażowych stanowiła o wyjątkowości sabrów. To, wraz z nabytym w procesie socjalizacji poczuciem odpowiedzialności i dobrowolnego poświęcenia się, sprawiło, że sabra był wyjątkowym typem nowego żydowskiego wojownika. Pierwszym miejscem, w którym tacy bojownicy mogli się wykazać, były utworzone w 1938 roku z inicjatywy kapitana Orde’a Wingate’a Special Night Squads (SNS), brytyjsko-żydowska formacja, której celem było zwalczanie arabskich bojowników w Palestynie. Jej członkiem był jeden z bardziej znanych sabrów Izraela – Jigal Allon, późniejszy wojskowy i polityk. Jednostka przeprowadzała operacje głównie nocą, a jej działania z biegiem czasu zaczęły nabierać coraz bardziej brutalnego charakteru. Wiele organizowano w akcie odwetu lub w formie zbiorowej odpowiedzialności, stosując przy tym nieludzkie tortury. Wingate przyjął taktykę zwalczania terroru terrorem. Atakowano często całe wsie, nie zawsze potwierdzone przez wywiad Hagany jako bazy uzbrojonych oddziałów. Nierzadko ofiarami byli ludzie niewinni, niezaangażowani w ataki na Brytyjczyków i osadników.
John Newsinger w książce British Counterinsurgency nazywa SNS „gangami żydowskich morderców”, co nie zmienia faktu, iż w jednostce, poza żydowskimi policjantami i osadnikami ochotnikami, byli też żołnierze brytyjscy, dokonujący zbrodni, za które w regularnych oddziałach byliby skazani. Sam Wingate miał odznaczać się największą brutalnością w SNS, jednak Mosze Dajan, który znał Brytyjczyka i brał udział w akcjach jednostki, nazwał go „geniuszem, pionierem przełamującym konwenanse”, oraz stwierdził, że „każdy izraelski dowódca, nawet dzisiaj, jest uczniem Wingate’a”. Opinia ta może wynikać z tego, iż sam Dajan, kolejny z panteonu sabrów, lubił agresywne i bezkompromisowe działania, co znajdowało odzwierciedlenie w późniejszych jego decyzjach jako wojskowy i, zakulisowo, jako polityk. Z kolei marszałek Bernard Montgomery tak podsumował karierę wojskową Wingate’a: „był psychicznie niezrównoważony i najlepszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobił, była śmierć w katastrofie lotniczej [w Birmie w 1944 roku – P.P.]”. Nie zmienia to faktu, że SNS była formacją, w której doświadczenie zdobywali późniejsi oficerowie Cahalu.
Kolejną formacją, może nawet ważniejszą dla sabrów niż SNS, był Palmach (hebr. פלמ”ח, skrót. od פלוגות מחץ, plugot machac, dosł. kompanie uderzeniowe). Almog pisze o istocie tej formacji w kształtowaniu się etosu tej generacji. Postępy Deutsches Afrikakorps Erwina Rommla w Afryce Północnej sprawiły, że brytyjskie terytoria w Lewancie stały się zagrożone. Od zachodu nacierały wojska DAK, na północy – siły Vichy w Libanie i Syrii. Dodatkowo w kwietniu 1941 roku w Iraku doszło do przewrotu, którego celem było obalenie probrytyjskich władz przez siły wspomagane przez nazistowskie Niemcy. W związku z tym 15 maja 1941 roku Hagana postanowiła utworzyć Palmach, którego przeznaczeniem było przygotowanie Jiszuwu do walki partyzanckiej z siłami Osi i obrony żydowskich osiedli w Palestynie.
Formacja otrzymywała wsparcie finansowe i szkoleniowe od Brytyjczyków i brała udział w łączonych z jednostkami alianckimi operacjami na Bliskim Wschodzie. W 1942 roku, kiedy Rommel przegrał pod El Alamein, a zagrożenie dla Palestyny się oddaliło, Brytyjczycy wstrzymali współpracę i nakazali rozwiązanie Palmachu. Ten jednak przeniósł się do podziemia z misją tworzenia podwalin pod siły zbrojne państwa żydowskiego. Od początku istnienia formacji kibuce i moszawy były miejscami, z których rekrutowano największą liczbę bojowników. W sierpniu 1942 roku związek kibuców Ha-Kibuc ha-Meuchad zezwolił, aby Palmach lokował swoje oddziały na gospodarstwach, gdzie otrzymywałyby wikt i opierunek w zamian za pracę na roli i szkolenia. Z czasem inne związki kibucowe przystępowały do porozumienia. W ten sposób palmachnik (członek Palmachu) wtapiał się w struktury społeczne kibuców i stawał się walczącym robotnikiem. W 1944 roku Palmach porozumiał się z największymi organizacjami młodzieżowymi. Ich członkowie, już po oddelegowaniu do kibucu, stawać się mieli automatycznie bojownikami Palmachu.
Palmach był dla sabrów czymś więcej niż tylko podziemną organizacją paramilitarną. Był to przejaw elitarności, dający poczucie przynależności do wyselekcjonowanej grupy. Podczas współpracy z Brytyjczykami w Palmachu funkcjonował tak zwany pluton niemiecki, w którym służyli niemieckojęzyczni osadnicy, szkoleni z posługiwania się niemiecką bronią i uczeni niemieckiej taktyki. Poza tym istniały oddziały mistaarawim (מסתערבים), których nazwa pochodziła od hebrajskiego czasownika lehistaaraw, czyli ‘stawać się Arabem’ lub ‘upodabniać się do Araba’. Nazwa mówiła sama za siebie, byli to bojownicy szkoleni do infiltracji społeczności arabskich, poznawali określone dialekty języka arabskiego i zwyczaje określonych grup. W ten sposób mogli zdobywać informacje wywiadowcze lub przeprowadzać akcje sabotażowe. Taka forma działań jest prowadzona w Cahalu i służbach bezpieczeństwa do dzisiaj i znana jest między innymi z serialu Fauda.
W ramach Palmachu istniał Paljam (פלי”ם), czyli struktura odpowiedzialna za działania na morzu, przede wszystkim sabotażowe. Dała ona podwaliny pod marynarkę wojenną Izraela. Co więcej, palmachnicy brali udział w działaniach zabezpieczających przybycie nielegalnych żydowskich imigrantów do Palestyny i ich transporty do osiedli. Służba w Palmachu dawała zatem poczucie, iż jest się częścią czegoś wyjątkowego, niepospolitego. Uczucie to umacniały wewnętrzne zwyczaje, własny slang czy specyficzna forma ubioru. Imigranci i ocaleni z Europy byli niechętnie widziani przez palmachników weteranów. Almog pisze, że traktowano ich z dystansem, określano mianem „zaciągu zagranicznego”, a nawet nie uważano ich za „prawdziwych” bojowników Palmachu.
Ostatnim elementem wkładu sabrów w przedsięwzięcie syjonistyczne i militarne była pierwsza wojna arabsko-izraelska, zwana wojną o niepodległość Izraela. Almog pisze, że zwycięstwo w tym konflikcie zostało przypisane pokoleniu sabrów i Palmachu. Ich wysiłek upamiętniano w gazetach, książkach, wierszach i ceremoniach upamiętniających poległych. Symbolem tej wojny jest Awraham Adan wieszający improwizowaną flagę izraelską na maszcie w dzisiejszym Ejlacie lub żołnierze poruszający się w jeepach. Kolejne pokolenia Izraelczyków wychowywano na tych wspomnieniach, czyniąc z nich niejako strażników tego dziedzictwa i dominacji etosu sabry.

Awraham Adan wciągający izraelską flagę w Umm ar-Raszrasz.
(Micha Perry / IDF Spokesperson’s Unit / CC BY-SA 3.0)
Do czasu rozwiązania Palmachu miał on na frontach tej wojny trzy brygady: „Harel”, „Jiftach” i „Negew”. Obecnie znajdują się one w strukturach Cahalu (odpowiednio jako 10., 11. i 12. Brygada) jako formacje rezerwowe. W trakcie wojny o niepodległość brały one czynny udział w walkach o Jerozolimę i ochronie konwojów w jej rejonie (brygady „Harel” i „Jiftach”), a także w walkach na obszarze Negewu oraz zdobyciu Beer Szewy i Ejlatu, wówczas jeszcze jako Umm al-Raszrasz (brygada „Negew”). Według Almoga 451 żołnierzy Palmachu poległo do czerwca 1948 roku, co stanowiło ponad 1/3 wszystkich izraelskich ofiar wojny. Około 3 tysięcy palmachników zostało rannych. Pod koniec wojny co czwarty poległy był bojownikiem Palmachu lub też z niego się wywodził.
Powszechna narracja o tym konflikcie jest zdominowana przez pokolenie Palmachu. Tom Segev w książce Siódmy milion podaje, że w wojnie uczestniczyło 22 tysiące ocalałych z Zagłady. Podobne dane zawarte są w artykule Hanny Torok-Yablonki, która podaje liczbę 22 300 ocalałych w szeregach izraelskiego wojska, co stanowiło około 1/3 wszystkich walczących. Biorąc pod uwagę nieludzkie warunki, w jakich przyszło im żyć w obozach w czasie wojny, niedożywienie i wycieńczenie fizyczne, można uznać, że był to wielki wkład i poświęcenie ze strony ocalałych, tym bardziej że nie znali oni języka hebrajskiego, wielu nie przeszło szkoleń wojskowych i nie umiało posługiwać się bronią. Sami byli też elementem rozgrywki między Cahalem a Agencją Żydowską. Wojsko potrzebowało ludzi młodych, silnych, zdrowych i gotowych do walki z marszu. Z kolei Agencja Żydowska nalegała, aby ocaleli przybywali do Palestyny, zasilając tym samym imigrację żydowską.
Torok-Yablonka przywołuje badania z okresu pierwszej wojny arabsko-izraelskiej, z których wynika, że ludzie ci mieli problem z zaadaptowaniem się do nowych realiów, z racji na problemy językowe i kulturalne nie potrafili znaleźć sobie nowych przyjaciół, co w przypadku walczących na froncie ma kluczowe znaczenie. Potwierdza to Segev, który pisze, że ocaleli nie znajdowali w wojsku uznania ze strony pokolenia sabrów, które musiało się zmierzyć z tym, czego samo miało być przeciwieństwem.

Zmotoryzowane pododdziały Brygady Negewu.
(Palmach Photo Gallery, domena publiczna via Wikimedia Commons)
Można uznać, że konflikt ten stanowił ukoronowanie wysiłku tej generacji w stworzenie państwa żydowskiego. Jednocześnie wojna zbudowała mit generacji założycieli Państwa Izrael, pokolenia Palmachu, do którego zaliczali się nie tylko wojskowi, ale także politycy i artyści, jak Icchak Rabin, Dani Mat, Dawid Elazar, Uzi Narkiss, Szmuel Gonen, Awraham Adan, Mosze Dajan, Rafael Ejtan, Mordechaj Gur, Mordechaj Hod, Jochaj Ben-Nun, Chaim Bar-Lew, Natan Alterman, Icchak Sade, Rafi Ejtan, Mosze Szamir (pisarz, nie polityk) czy Rechawam Zeewi. To tylko część długiej listy przedstawicieli pokolenia tworzącego i kształtującego Izrael, które śpiewało o sobie:
„ (…) Pierwszymi – zawsze jesteśmy,
W świetle dnia i w ciemnym mroku,
Na rozkaz – zawsze jesteśmy,
My, Palmach to my!”
(czwarta zwrotka Pieśni Palmachu)
Elita lekarstwem na nowe zagrożenia
Pomimo iż Państwo Izrael miało swoje nowe siły zbrojne, pokolenie sabrów wciąż pozostawało w służbie, a kolejne pokolenia wychowywały się w tradycjach tej generacji, na historiach o bohaterach Palmachu, którzy wywalczyli wolność i granice Izraela. Podpisanie porozumień z Rodos w 1949 roku rozbiło ideę podziału Palestyny między dwa narody. Pierwsza wojna arabsko-izraelska zakończyła się zajęciem przez Izrael 78% mandatu (około 21% więcej, niż przewidywała Rezolucja nr 181 Zgromadzenia Ogólnego ONZ). Nowe granice należało w jakiś sposób zabezpieczyć, tym bardziej że w ich ramach znalazły się obszary wyludnione przez ponad 700 tysięcy Palestyńczyków. Poza judaizacją tych obszarów politycy musieli się zmierzyć z problemem infiltracji granic. Do tego dochodziły obawy izraelskich, że państwa arabskie, a w szczególności Egipt, będą próbowały zrewanżować się za przegraną.
Izrael w tamtych czasach miał problemy ze znalezieniem państw chcących mu sprzedawać uzbrojenia, a co dopiero sojusznika, który pomógłby mu w ewentualnej obronie. Wobec tego młode państwo musiało oprzeć się na własnym potencjale. Pojawienie się nowych problemów związanych z bezpieczeństwem stworzyło przestrzeń na dalsze pielęgnowanie elitaryzmu. Nie był on już jednak tożsamy wyłącznie z sabrami (którzy oczywiście dalej w wojsku pozostawali); po 1948 roku wyjątkowość budowało się już na bazie zajmowanego stanowiska i pełnionych funkcji. Bohaterem nie stawało się poprzez wywodzenie się z konkretnej generacji. Idealny wojownik był od teraz profesjonalistą, a walka była jego głównym zajęciem.
Desabryzacja obrazu herosa nie oznacza jednak, iż stracił on swój aszkenazyjski charakter. Wręcz przeciwnie, dalej go miał i się umacniał. W wojsku pojawiać się zaczęło coraz więcej Żydów przybyłych z państw arabskich, jednak, jak wcześniej wspomnieliśmy, nie byli darzeni zbytnim zaufaniem ze strony elit rządzących ówcześnie Izraelem. Establishment wojskowy i polityczny dalej był zdominowany przez ludzi mających europejskie korzenie, którzy stanowili trzon struktur syjonistycznych przed 1948 rokiem, a potem struktur państwowych. To umacniało ich pozycję. Zatem ideał izraelskiego wojownika dalej miał twarz Aszkenazyjczyka, tylko tym razem osiągającego szczyty perfekcji w rzemiośle wojennym.
Mimo wszystko jedną z przestrzeni na realizowanie się młodych był Nachal (נח”ל, skrót od נוער חלוצי לוחם, Noar Chaluci Lochem, Pionierska Młodzież Walcząca). Jego powstanie w 1948 roku było przejawem tego, iż styl życia pioniera-osadnika wciąż pociągał młodych Izraelczyków, którzy mogli przy tym zaangażować się w obronę ojczyzny. Do tego pomysłu Ben Gurion został zresztą przekonany przez organizacje młodzieżowe, które nalegały, aby oddelegowani do służby mogli pogodzić służbę i pracę na roli. Nachal był w zasadzie programem, który kontynuował ideały Palmachu. Młodzi byli osadnikami kierowanymi do kibuców wzdłuż nowych granic państwa, gdzie angażowali się w pracę na roli i rozbudowę społeczności lokalnych, przechodząc jednocześnie szkolenie wojskowe. Członkowie Nachalu nie tylko zasiedlali opuszczone przez Arabów tereny, ale także tworzyli nowe osiedla i stanowili pierwszą linię obrony państwa (więcej w artykule o osiedlach w służbie armii).
Być może ważniejszym momentem dla struktur Cahalu i zwalczania zagrożeń było powstanie formacji elitarnych, które stanowiły kuźnię dla żołnierzy-ikon. W tym wypadku należy zacząć niechronologicznie, od niesławnej Jednostki 101 (יחידה 101). Od końca wojny o niepodległość Izrael zmagał się ze zjawiskiem nielegalnego przekraczania granic, czy to przez Palestyńczyków, którzy uciekli przed działaniami zbrojnymi, czy to przez uzbrojone oddziały fedainów. Od lat 50. do wybuchu kryzysu sueskiego (1956) Cahal prowadził tak zwane akcje lub działania odwetowe (פעולות התגמול, peulot ha-tagmul). Ich założeniem była zbrojna odpowiedź na te incydenty, a celami stawały się przygraniczne posterunki wojskowe, policyjne, ale także wsie, zarówno te, w których fedaini mieli bazy, ale też te, które w ogóle nie miały z nimi związku.

Żołnierze Jednostki 101 na Negewie, 1954 rok. Uwagę zwraca bardzo różnorodne uzbrojenie.
(Asaf Kutin / IDF Spokesperson’s Unit / CC BY-SA 3.0)
W 1953 roku szef Sztabu Generalnego Cahalu Mordechaj Maklef, były członek SNS, oraz Mosze Dajan zaproponowali Ben Gurionowi utworzenie jednostki specjalnej, na której spocząłby ciężar przeprowadzania operacji odwetowych. Uważano, że ówczesne starania podejmowane przez wojsko nie są wystarczająco skuteczne i profesjonalne. Tą jednostką była właśnie Jednostka 101, której dowództwo powierzono majorowi Arielowi „Arikowi” Szaronowi. Forma i charakter działań jednostki Szarona nie odbiegały od tych Wingate’a i jego SNS. Według wspomnień Ilim Baum, córki Szloma, który był twórcą nowatorskiego programu szkoleniowego oddziału, ojciec zapożyczył nazwę formacji od Detachment 101, jednostki wspierającej działania partyzanckie Wingate’a w Birmie. Żołnierzy Arika nie obowiązywały przepisy dotyczące dyscypliny, jednolitego umundurowania i wyposażenia. Po latach Meir Har Cijon sam przyznał, że często w jednostce robili więcej, niż zezwalałyby na to przepisy. Szaron i Baum mieli za to wypatrywać okazji, aby tylko zgłosić oddział do kolejnych działań.
Tak też Jednostka 101 okryła się złą sławą. Najbardziej negatywny wydźwięk miała operacja „Szoszana”, odwetowy rajd na wieś Kibija na Zachodnim Brzegu. W rewanżu za śmierć trzech cywili Izraelczycy dokonali ataku poprzedzonego nawałą moździerzową, a potem do wsi wkroczyli żołnierze. Uciekających przechwytywał sam Szaron. Ostatecznie wysadzono w powietrze 45 domów, a około 70 cywilów zginęło. Ben Gurion, pomimo że wówczas nie był premierem, przekazał, że w działaniach nie brały udziały siły Cahalu i że był to samosąd. W wyjaśnienia nie uwierzył sam premier Mosze Szaret, który o operacji dowiedział się z radia. Po operacji Ben Gurion miał powiedzieć Szaronowi: „Nie ma większego znaczenia, co będzie się mówiło o Kibiji na świecie. Ważne jest to, jak będzie ona postrzegana tu”.
Potwierdza to, że brutalność akcji odwetowych wynikała w dużej mierze z przekonania kręgów skupionych wokół Dajana i Ben Guriona, iż Arabowie są w stanie zrozumieć i przestraszyć się jedynie argumentów siłowych. Krwawość działań nie była jedynie zasługą „chłopców” Szarona. Benny Morris w Israel’s Border Wars, 1949–1956 wykazuje jednak, iż działania Cahalu sprzed powstania Jednostki 101 kończyły się równie dużą liczbą ofiar po stronie Arabów.

890. Batalion w składzie (od lewej stoją): Meir Har Cijon, Ariel Szaron, szef sztabu Mosze Dajan, Dani Mat, Mosze Efron, Asaf Simchoni; (siedzą) Aharon Dawidi, Jaakow Jaakow i Rafael Ejtan,.
(Avraham Vered / IDF Spokesperson’s Unit / CC BY-SA 3.0)
Dlaczego zatem wspominamy tu Jednostkę 101? Otóż w 1954 roku uznano, że jej program szkoleniowy, oparty na sztukach walki, forsownych marszach i działaniach sabotażowych, odniósł sukces i doświadczenia te należy zaimplementować w formacjach regularnych. W związku z tym zdecydowano o włączeniu jednostki do 890. Batalionu, który był pierwszą formacją spadochronową w Izraelu. Już wtedy jednostka ta charakteryzowała się elitarnością, służyli w niej weterani Palmachu i ludzie, którzy walczyli też na frontach drugiej wojny światowej. Miała także symbole odznaczające ją na tle pozostałych, jak odznaka uskrzydlonego spadochronu oraz czerwone buty i beret (chociaż właściwy kolor tych drugich jest brązowo-czerwony). Mimo to w literaturze uznaje się, że batalion stał się jednostką elitarną dopiero po dołączeniu do niego ludzi Szarona. Niewątpliwie spopularyzowało to formację, tym bardziej że brała ona udział w kolejnych operacjach odwetowych aż do kryzysu sueskiego, kiedy to jedna bitwa, będąca szczęściem w nieszczęściu Izraelczyków, stworzyła mit spadochroniarzy.
Była to mianowicie bitwa o przełęcz Mitla – 30‑kilometrowy wąwóz, którym biegnie droga z miasta Suez w kierunku Ejaltu, jeden z trzech kierunków pozwalających na przekroczenie Synaju w kierunku Kanału Sueskiego. Żołnierze 890. Batalionu pod dowództwem majora Rafaela „Rafula” Ejtana (notabene sabry) mieli zająć wąwóz i oczekiwać na nadejście lądem sił batalionów 771. i 88. pod dowództwem Szarona. Tym samym egipskie siły skupione w północno-wschodniej części Synaju zostałyby odcięte od posiłków i drogi odwrotu. Początkowo rozkazy nakazywały „Arikowi” zatrzymanie się po dołączeniu do spadochroniarzy, ten jednak naciskał na zajęcie całej przełęczy. Gdy otrzymał zgodę na wyłącznie rozpoznanie terenu, postanowił przeprowadzić rozpoznanie walką.
Zwiad składał się z halftracków i czołgów AMX dowodzonych przez innego sabrę – majora Mordechaja „Mottę” Gura. Od tego momentu doszło do kilkugodzinnych krwawych starć o przełęcz, w których sam Szaron nie brał jednak udziału. Czytając biografię „Arika”, można dojść do wniosku, że winien był Gur, który miał nie wdawać się walkę, a jednak się w nią wdał, bo sam Szaron nie przewidywał, że będący tam Egipcjanie mogą przygotować zasadzkę. Pomijając aspekt niesubordynacji, można powiedzieć jedno: spadochroniarze stali się symbolem walki i oporu.
Oren upatruje tu początku tak zwanej dynastii spadochroniarzy, pokolenia ludzi, którzy byli symbolem Cahalu i z czasem piastowali wysokie stanowiska. Po 1974 roku z szesnastu kolejnych szefów sztabu aż jedenastu było spadochroniarzami, a pięciu walczyło na Przełęczy Mitla. Ci sami ludzie przed 1956 rokiem brali udział w operacjach odwetowych. Potomek spadochroniarz był czymś, czego pragnęli w pewnym czasie wszyscy rodzice w Izraelu. Spadochroniarze mieli wizerunek walecznych ochotników do zadań specjalnych. Potwierdzały to kolejne lata. Podczas wojny sześciodniowej (1967), pomimo że koniem roboczym Cahalu były siły pancerne, to canchanim (צנחנים) pojawili się na zdjęciu pod Ścianą Płaczu, które stało się symbolem zdobycia – a dla Izraelczyków wyzwolenia – Jerozolimy. Historia spadochroniarzy Gura, walczących o Wzgórze Amunicyjne, symbolizowała ich poświęcenie w wojnie. Symbolizm tego był tak wielki, że zapomniano, iż to 10. Brygada Pancerna jako pierwsza dotarła pod mury Starego Miasta.

Słynne zdjęcie Dawida Rubingera przedstawiające spadochroniarzy pod Ścianą Płaczu.
(David Rubinger / National Photo Collection of Israel)
Podczas wojny na wyczerpanie spadochroniarze brali udział w najważniejszych i czasem najzuchwalszych operacjach, jak bitwa o Al-Karamę, wysadzenie transformatora na linii Asuan–Kair i odcięcie stolicy Egiptu od prądu (operacja „Helem”), kradzież radzieckiego radaru P-12 (operacja „Tarnegol 53”) czy zajęcie wyspy Szadwan na Morzu Czerwonym (operacja „Rodos”), nie wspominając o rajdzie na lotnisko w Entebbe (operacja „Piorun”), gdzie spadochroniarze walczyli ramię w ramię z elitarnymi Sajeret Matkal i Brygadą „Golani”. O tej akcji film nagrali nawet Amerykanie (Raid on Entebbe), gdzie Dana Szomrona zagrał Charles Bronson, a Mordechaja Gura – Jack Warden. W większości działania canchanim nie były przeprowadzane w tradycyjny sposób, poprzez zrzut spadochronowy, ale wyglądały jak rajdy kawalerii powietrznej lub sił specjalnych, co nadawało dodatkowego charakteru tej formacji. Od lat 60. nawet do 80. canchanim byli przedstawiani jako bohaterowie godni podziwu. W wydanym w 1987 roku filmie Bluz le-chofesz ha-gadol, który opowiada historię młodzieży kończącej szkołę średnią i stającą przed wyzwaniami życia dorosłego i poboru w latach 70., to znajomi służący w jednostkach spadochronowych są wciąż bożyszczami nastolatek.
Obrona ojczyzny obowiązkiem religijnym
Dotychczasowe ideały żołnierzy wpisywały się w izraelską grupę będącą odpowiednikiem pozycji i wpływu amerykańskich WASP-ów, czyli Białych Anglosaskich Protestantów (White Anglo-Saxon Protestant), a mianowicie achusalim (אחוס”לים, אשכנזים, חילונים, ותיקים, סוציאליסטים, לאומיים, aszkenazim, chilonim, watikim, socjalistim, leumijim), których badał i opisał Baruch Kimmerling. Akronim ten można rozwinąć jako: Aszkenazyjczycy, świeccy, weterani, socjaliści, narodowi (w znaczeniu syjonistycznym). Jednak od kilku dekad w Cahalu, na różnych szczeblach, można zaobserwować rosnącą liczbę osób noszących dziergane jarmułki, zwanych w Izraelu srugim (סרוגים, l.mn. od przymiotnika sarug – dziergany, szydełkowany). W tej części izraelskiego społeczeństwa, która uznaje się za religijną, to właśnie szydełkowane jarmułki oznaczają, że jest się religijnym syjonistą.
Narodowo-religijni Żydzi w wojsku to również zjawisko społeczno-religijne, które należałoby w tym miejscu przybliżyć w dużym skrócie. Główną postacią związaną z syjonizmem religijnym był rabin Awraham Jicchak Kuk (1865–1935). Dowodził on, że Żydzi są nierozerwalnie związani z Ziemią Izraela i tylko ona pozwoli na dalsze odkrywanie judaizmu, tylko w niej Tora ma prawdziwe znaczenie i tylko na niej Żydzi mogą właściwie wypełniać przykazania. Była ona nierozerwalnie związana z Żydami, którzy tylko na tym obszarze mogli stworzyć swoje państwo i dążyć do odkupienia. Kuk twierdził, że żydowski nacjonalizm stanowi odzwierciedlenie nie tylko aspiracji politycznych, ale także duchowych i moralnych. Wynikało to z przekonania o wyjątkowości duszy żydowskiej.
Realizacja celów syjonistycznych ma doprowadzić ostatecznie do przyjścia Mesjasza i będzie miała ozdrawiający wpływ na świat Zachodu. Kuk uważał, że pogodzenie świeckiego syjonizmu z judaizmem jest konieczne, gdyż nacjonalizm żydowski dostarczał narzędzi do odkupienia narodu i całego świata. Nie sprzeciwiał się zatem współpracy ze świeckimi działaczami, ponieważ byli oni tylko „nieświadomi” tego, iż dążą do realizacji idei mesjańskiej. Państwo zatem dawało fundamenty pod świętość, a religia z kolei legitymizowała władzę polityczną.
Syn Awrahama, Cwi Jehuda, zwany także Kukiem młodszym, rozwijał myśl ojca. Nie był on jednak tak sprawnym teologiem jak ojciec. Moshe Hellinger uważa za to, że był sprawniejszym ideologiem, a może nawet politologiem religii. Po prostu los sprawił, iż ze swoimi naukami znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie. W Izraelu, przepełnionym mesjańskim ferworem roku 1967 i dotkliwymi stratami wojny Jom Kipur, Kuk młodszy głosił nauki o boskości państwa i wszystkiego, co jest z nim związane. Szerzył poglądy o tym, że zasiedlenie i wyzwolenie całej Ziemi Izraela, danej Żydom przez Boga, jest religijnym przykazaniem każdego bogobojnego Żyda. Co najważniejsze – według nauk Cwiego Jehudy to zasiedlanie może przyspieszyć nadejście Mesjasza. Państwo i jego struktury były tylko narzędziami do realizacji tego. Zatem Kuk młodszy dokonał czegoś niebezpiecznego, przypisał konkretnym ludzkim działaniom sprawczość w obszarze religii.
Dla środowiska skupionego wokół Cwiego Jehudy powstanie Izraela nie zrealizowało głównego celu syjonizmu, ale dopiero rozpoczęło najważniejszy etap w historii Żydów. Izrael powinien być państwem wyłącznie żydowskim, ponieważ to Tora stworzyła naród żydowski, a Bóg przyobiecał mu tę ziemię. Zatem za politykę powinni odpowiadać wyłącznie religijni Żydzi, a kiedy rząd prowadzi politykę sprzeczną z mesjańskim porządkiem i religią, można mu wypowiedzieć posłuszeństwo. Jak nietrudno zgadnąć, w myśli Cwi Jehudy Arabowie, nie-Żydzi, a także Żydzi świeccy, to wrogowie Izraela. Nie tylko osadnictwo, ale również wojny z Arabami były traktowane jako coś, co przyspieszało nadejście Mesjasza, a zdobywanie kolejnych terytoriów stanowiło wyzwolenie biblijnych ziem. Zatem służba w wojsku i obrona ojczyzny były kolejnymi ważnymi obowiązkami religijnych Żydów. Kuk młodszy stał się przewodnikiem osadniczego ruchu Gusz Emunim, który zapoczątkował osadnictwo motywowane religijnie, a także podejmował działania polityczne, aby je propagować i chronić.

Narodowo-religijna jesziwa Maale Elijahu w Tel Awiwie,
(ytlv.co.il, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)
Jak duży jest zatem sektor narodowo-religijnych Żydów w dzisiejszym Izraelu? Trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć. Hershkowitz, Susser i Hellinger w 2018 roku podali, że może być to 600–700 tysięcy. Zaznaczyli jednak, iż jest to grupa dynamiczna, ponadto sama specyfika judaizmu i postrzegania swojej religijności przez wyznawców zależy w dużej mierze od samozdefiniowania. Ci sami badacze podają inne szacunki, w których jest to 10% lub 22% izraelskiego społeczeństwa. W 2014 The Israel Democracy Institute (IDI) oszacował liczbę narodowo-religijnych Żydów na 20% społeczeństwa, również zaznaczając, że dynamika tej grupy może się zmieniać ze względu na to, iż coraz więcej młodych Żydów ultraortodoksyjnych identyfikuje się z Państwem Izrael i syjonizmem, tworząc w ramach tego sektora grupę chardalim (חרדל”ים, charedim leumijim), czyli narodowej ortodoksji.
Sektor ten jest także zróżnicowany pod względem ideologicznym. Nie należy go w całości traktować jako wyznawców skrajnych, ksenofobicznych, rasistowskich postulatów spod znaku Meira Kahanego, czy współcześnie Becalela Smotricza i Itamara Ben Gwira. Nie są to także sami osadnicy, gdyż na Zachodnim Brzegu mieszkają nie tylko religijni syjoniści, ale także ludzie motywowani czynnikami ekonomicznymi i socjalnymi. Jest to jednak społeczność dobrze zorganizowana, mająca swój system szkolnictwa czy ruchy młodzieżowe (między innymi Bnej Akiwa). Nie należy również mylić tej grupy z chasydami oraz ultraortodoksami (charedim), którzy nie uznają Izraela jako tworu politycznego.
Srugim idą w kamasze
Z perspektywy służby srugim w Cahalu należy wymienić struktury pozwalające religijnym syjonistom na połączenie życia religijnego z wojskiem – jesziwy hesder oraz mechiny. Jesziwa hesder (ישיבת הסדר) lub po prostu hesder, to szkoła religijna, która w ramach specjalnego programu umożliwia religijnym Żydom łączenie studiów talmudycznych ze służbą wojskową. Są to instytucje związane przede wszystkim z syjonizmem religijnym. Janiw Magal i Boaz Kohen podają, że łączą one obronę państwa i wywiedzioną z Tory halachiczną obronę Izraela przed wrogami z możliwością kontynuowania studiów religijnych. Według rabina i podpułkownika rezerwy Eliezera Szenwalda życie duchowe wzbogaca człowieka w trudnych decyzjach, w szczególności na szczeblach dowódczych. Rabini Lichtensztejn czy Amital uważają, że taki program ubogaca mężczyzn i najlepiej przygotowuje ich do życia. Amital idzie dalej, uważając, że osoby twierdzące, iż służba wojskowa nie pozwoli im zostać uczonymi w Torze, nie zasługują na takie miano w ogóle. Należy zatem podkreślić, że zgodnie z zasadami judaizmu wyższe studia talmudyczne, a co za tym idzie, program hesderu, jest przeznaczony wyłącznie dla mężczyzn.
Pierwsza taka instytucja, Jesziwat Kerem be-Jawne, jeszcze wówczas nie w tak formalnych ramach, powstała w 1953 roku, kiedy grupa religijnych żołnierzy Nachalu chciała studiować Torę, nie opuszczając jednocześnie swoich towarzyszy broni. W 1960 roku utworzono formalny program hesderu, a od 1964 roku Kerem be-Jawne stała się pierwsza jesziwą hesder. Pierwsi hesdernicy, bo tak określa się tych żołnierzy w Izraelu, brali udział w wojnie w 1967 roku, ale nie w jednostkach bojowych. Dopiero w wojnie Jom Kipur narodowo-religijni studenci działali na linii frontu. Jesziwy hesder stały się od tego czasu tradycyjną ścieżką rozwoju młodzieży narodowo-religijnej. W 1986 roku istniało 14 tego typu instytucji, a w 2007 już było ich 43.
Do lat 80. młodzi rekrutowali się głównie do jednostek pancernych i artyleryjskich. Od drugiej połowy lat 80. hesdernicy zaczęli pojawiać się w jednostkach piechoty, w szczególności w Brygadzie „Giwati”. Współcześnie popularnością cieszą się również brygady „Kfir”, „Nachal” czy „Golani”, a także wojska inżynieryjne i specjalne. Ścieżka służby hesdernika trwa 5–6 lat i przez ten cały czas od żołnierzy służby zasadniczej nie odróżnia ich nic poza kwestiami żołdu, ponieważ czas studiów religijnych traktowany jest jako bezpłatny urlop. W ramach hesderu okres pobytu w wojsku wynosi 16 lub 24 (dla 6-letniej służby) miesięcy. Wszystkie dane, przepisy, obowiązki i przywileje kandydaci mogą znaleźć na stronie Stowarzyszenia Jesziw Hesder, które powstało w 1975 roku jako struktura reprezentująca wszystkie jesziwy. Narodowo-religijny portal Kipa podał, że w 2024 roku w Izraelu funkcjonowały 74 takie jesziwy z ponad 9 tysiącami studentów. W 1991 roku program jesziw hesder otrzymał najważniejsze wyróżnienie: Nagrodę Izraela za wkład w społeczeństwo i państwo.
Drugą instytucją, która przygotowuje srugim do służby wojskowej, jest mechina. Jej pełna nazwa brzmi ha-mechina ha-kdam-cwait (המכינה הקדם–צבאיות), czyli program przygotowania przedwojskowego. Ustawa z 2018 roku definiuje mechinę jako „ramy edukacyjne przeznaczone w szczególności wyznaczonych do służby w siłach bezpieczeństwa, weteranów wojskowych i osób wyznaczonych do ochotniczej służby w siłach bezpieczeństwa, których celem jest przygotowanie kandydatów do służby w Armii Obrony Izraela i edukacja w zakresie zaangażowania społecznego i obywatelskiego”. Programy te mogą mieć profil religijny, świecki, mieszany, a nawet są takie przeznaczone wyłącznie dla kobiet. Mimo że pierwszą ustawę dotyczącą mechin uchwalono w 2008 roku, zaczęły one powstawać już w latach 80. Celem pierwszych takich instytucji było zwiększenie zaangażowania młodzieży religijnej w sprawy wojskowe i jej wysiłków na rzecz obronności państwa. Oficjalna strona Rady Programów Przygotowania Przedwojskowego informuje, że w Izraelu są 62 instytucje tego typu, przy czym 23 religijne, a 39 świeckich. W roku akademickim 2024–2025 program zrzeszał 5800 studentów.
Rabin Eli Sadan, jeden z twórców idei mechiny, twierdzi, że program ten był odpowiedzią na strach młodych przed niepogodzeniem służby wojskowej z życiem zgodnym z przykazaniami. Wielu z nich przyjmowało też świecki styl życia. Według Sadana mechiny miały nauczyć młodych, że obrona i bezpieczeństwo państwa, to jedno z ważniejszych przykazań i świętych obowiązków Żyda. W ten sposób chciano przygotować duchowo i, co istotne, fizycznie narodowo-religijną młodzież do obowiązkowej służby wojskowej bez porzucania religijnego stylu życia. Programy dodatkowo wzbogacano ideologicznie o prosyjonistyczne wykłady, szkolenia obywatelskie czy też treningi duchowe mające zaznaczyć istotę armii i obowiązku obrony ojczyzny. Na początku XXI wieku ofertę mechin wzbogacono o kursy „przyszłych liderów w dziedzinie obronności, polityki i biznesu”, aby rozszerzyć aspiracje młodych poza samą służbę, o potrzebę awansu społecznego i możliwość wywierania wpływu na otoczenie. Według Sadana model ten ma stworzyć efekt kuli śnieżnej, który doprowadzi do tego, że reszta społeczeństwa będzie chciała podążać tą samą ścieżką sukcesu i rozwoju. Mechiny mają na celu wykreowanie wizerunku oddanego, rzetelnego i zdolnego do poświęceń żołnierza będącego przykładem do naśladowania. Taki obraz trafił już do izraelskiej popkultury. W powieści Rona Leszema Twierdza Beufort, opartej na wspomnieniach żołnierzy służących w południowym Libanie, żołnierze z mechin:
„są najlepszymi żołnierzami frontowymi, robią się coraz potężniejsi. To nowe pokolenie, niepodobne do swoich przodków osadników, niepodobne do niczego, co religijno-nacjonalistyczne wychowanie stworzyło w przeszłości (…). Ale we wszystkim, co wiąże się z miłością do ojczyzny, ziemi, poświęceniem czy nawet braterstwem, są najlepsi, najbardziej ortodoksyjni, często także najbardziej radykalni (…). Nasi są ludźmi akcji, absolwentami kursów przygotowawczych do wojska, superhitem społeczności religijnej, bohaterami kultury Bnei Akiwa. Nasi marzą o szefie Sztabu Generalnego noszącym jarmułkę, wierzą, że zdołają znaleźć miejsce w sercach ludu drogą konsensusu, walki i poświęcenia. Opanowali bataliony, jednostki specjalne, kursy oficerskie”.
Wydaje się, że powyższy opis najlepiej reprezentuje to, co chce osiągnąć społeczność narodowo-religijna w Izraelu. Przez lata utożsamiano ją z ruchem osadniczym dążącym do przybliżenia ery mesjańskiej, tworzącym nowe osiedla w spartańskich warunkach, a także z ruchami obywatelskiego oporu przeciw wycofaniu osiedli żydowskich ze Strefy Gazy. Wówczas wielu rabinów nawoływało żołnierzy do niewykonywania rozkazów przełożonych, a niektóre grupy religijnych syjonistów odwróciły się od państwa w ogóle.
Jest jeszcze inny powód zwiększenia wysiłków na rzecz służby. Niegdyś Cahal był niepodważalnym świeckim filarem narodu. Wojskowi byli traktowani z estymą i szacunkiem, ich opinie i stanowiska miały wpływ na krajową dyskusję o obronności i bezpieczeństwie. Jednak od lat 80. obowiązkowa służba wojskowa nie była już tak ważna jak w czasach sabrów i kolejnych pokoleń po 1948 roku. Rodzice nie chcieli, aby ich dzieci kojarzone były nie tylko z obroną kraju, ale także z okupacją i opresją wobec ludności palestyńskiej w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu. Okrucieństwa wojny w Libanie i brutalne działania wojska wobec Palestyńczyków podczas intifad sprawiły, że wiele osób zaczęło odwracać się od armii. Na krystalicznym obrazie munduru pojawiły się skazy. Pojawiło się wiele organizacji, które zaczęły patrzeć Cahalowi na ręce, a część byłych żołnierzy powołała w 2004 roku do życia organizację Szowrim Sztika (Przełamując Ciszę), w której ramach opowiadali o swoich doświadczeniach ze służby i o tym, czego nie zawsze o wojsku w Izraelu mówiono. Coraz więcej Izraelczyków pochodzących z klasy średniej, utożsamiających się z klasą średnią i środowiskami liberalnymi porzuca ambicje służby w jednostkach bojowych i wybiera jednostki związane z wywiadem lub technologią. W Cahalu powstała tożsamościowa luka, co sprawia, że jest to odpowiedni moment dla społeczności srugim, która stara się przejąć rolę dbających o stan armii narodowej.
Boaz Kohen podaje, że 80% absolwentów mechin zaciąga się do jednostek bojowych, ponad 40% dochodzi do stanowisk dowódczych, a 20% postanawia podpisać kontrakt z armią po służbie zasadniczej. W tym roku Stowarzyszenie Jesziw Hesder poinformowało o historycznym 13-procentowym wzroście uczestników programu hesder w stosunku do roku poprzedniego, z 2478 do 2808. Przedstawiciele stowarzyszenia podają, że przyczyny tego stanu są dwie: wojna z Hamasem oraz dostrzeżenie wkładu hesderników w rozwój Cahalu na przestrzeni lat. Według przedstawicieli organizacji sale jesziw w okresie konfliktu były w większości puste, a 80–85% studentów służyło w jednostkach bojowych. Przekłada się to jednocześnie na wzrost liczebności Cahalu, a w przyszłości poszerzy grono rezerwistów. Uri Pinski ze stowarzyszenia uznał to za „błogosławieństwo dla całego narodu Izraela” oraz wynik długoletniego inwestowania w program, który jest obecnie niczym „kura znosząca złote jajka”. Portal Telem podał, że w 2018 roku 35% absolwentów edukacji państwowo-religijnej ukończyło kurs oficerów Cahalu. Dla przykładu w 1990 roku było to tylko 2,5%.
Ministerstwo Edukacji Izraela planuje rozbudować dostępność programu dla ultraortodoksów. Obecnie mogą oni studiować w 10 ultraortodoksyjnych jesziwach hesder, a do 2030 roku ministerstwo chce zwiększyć tę liczbę do 25. Już w tym roku na rozwój programu hesder charedi przeznaczono 3 miliony szekli. Jest to próba włączania ultraortodoksów do służby wojskowej, jednak wciąż w sposób dobrowolny, a nie poprzez ogólnopaństwowy system poboru. Jest to też wynik dostrzeżenia wzrostu zainteresowania armią w środowisku wspomnianych chardalim, w szczególności wśród pokolenia będącego trzecią i czwartą generacją ortodoksów.
Można zadać pytanie: czy srugim wykształcili herosów swojego pokolenia niczym sabrowie? Oczywiście. Nie są to jednak postacie o takim znaczeniu i wpływie na historię kraju. Sabrowie. można powiedzieć, trafili w odpowiedni moment i czas. Byli to ojcowie założyciele, symbole Cahalu, których część potem została politykami. Mimo to jest kilka osobistości wśród srugim, które należy wymienić z racji na stanowiska i dokonania:
- Naftali Bennett – biznesmen, założyciel partii Żydowski Dom, uważany za osobę, która odrodziła religijny syjonizm w polityce, żołnierz elitarnych jednostek Sajeret Matkal i Maglan, walczył w pierwszej i drugiej intifadzie, operacji „Grona Gniewu” oraz drugiej wojnie libańskiej, premier w latach 2021–2022;
- Chanan Porat (1943–2011) – pomimo że był ikoną ruchu osadniczego i samego Gusz Emunim, służył jako spadochroniarz w 1967 roku i ze swoją jednostką zdobywał Wschodnią Jerozolimę i Wzgórze Świątynne;
- Matan Kahana – polityk i minister, ale służbę w wojsku zakończył jako pułkownik, był komandosem Sajeret Matkal (w tym samym czasie co Bennett) oraz pilotem F-16 podczas drugiej wojny libańskiej, operacji „Odlewany Ołów”, „Słup Obłoku” i „Niezłomny Klif”;
- Asael Lubocki – były żołnierz i dowódca plutonu w Brygadzie Golani, służył w Gazie i podczas drugiej wojny libańskiej, gdzie z racji na skalę obrażeń podczas jednej z bitew został niepełnosprawny. Po zwolnieniu ze służby doktoryzował się, pracował jako lekarz, zajmował się pediatrią, epigenetyką i neurologią; prowadził w tych dziedzinach badania naukowe, wielokrotnie nagradzany prestiżowymi grantami i nagrodami medycznymi;
- Elazar Sztern – polityk i minister, spadochroniarz, służbę ukończył ze stopniem generała majora, był szefem Zarządu Zasobów Ludzkich Cahalu oraz dowódcą szkoły oficerskiej;
- Rafi Perec – polityk, minister i rabin, pilot śmigłowca podczas operacji „Litani”, założyciel Mechiny Ocem w Strefie Gazy, Naczelny Rabin Cahalu;
- Dawid Zini – spadochroniarz, żołnierz Brygady Golani, dowódca na wielu szczeblach i jednostkach; w 2023 roku został pierwszym wojskowym noszącym dzierganą jarmułkę, który został awansowany do rangi generała. Od września 2025 roku jest szefem Szabaku.
Żydzi narodowo-religijni doczekali się także dwóch przeznaczonych dla nich oddziałów Cahalu. Są to od 1999 roku 97. Batalion Necach Jehuda (znany wcześniej jako Nachal Charedi) oraz od 2024 roku 613. Brygada Hasmoneuszy (znana pod nazwą Brygada Charedim), która w założeniu ma składać się z żołnierzy ultraortodoksyjnych. Obie formacje pozwalają łączyć służbę wojskową ze studiami religijnymi oraz umożliwiają przestrzeganie halachy (prawa żydowskiego).
Problemy ze srugim w wojsku
Sabrowie utożsamiali się z kulturą świecką, wielu związanych było z ruchem socjalistycznym. Ich poświęcenie wynikało z chęci i poczucia obowiązku budowania państwa, a po 1948 roku – potrzeby obrony Izraela. Ich kultura była zsekularyzowana, a przynajmniej nie dochodziło do upolitycznienia spraw religijnych. W przypadku społeczności narodowo-religijnej jest trochę inaczej. Jest ona fuzją religii i syjonizmu. Nie wszyscy reprezentanci tego sektora popadają w skrajności i radykalizmy (choć zależy, gdzie przyłoży się ucho). Można spotkać się z opiniami, iż Izrael się radykalizuje, coraz częściej ulega „charedyzacji”, czyli wzrostowi w wielu sferach życia wpływu środowisk religijnych, przede wszystkim ortodoksyjnych, a społeczność religijnego syjonizmu skręca coraz bardziej na prawo, zyskując sprzymierzeńców wśród ortodoksyjnej młodzieży. Mówi się też o zjawisku zwanym po hebrajsku hadata (הדתה), czyli desekularyzacji.

Modlący się Asael Lubocki, 2006 rok.
(Joaw Lemmer, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)
Są i tacy, którzy uważają, że społeczność narodowo-religijna sekularyzuje się, porzuca konserwatyzm religijny na rzecz partycypacji w świeckiej kulturze, a religijne ruchy młodzieżowe liberalizują swoje zasady. Janiw Magal przywołuje także opinię majora rezerwy Ranena Szwarcmana, który w Brygadzie Spadochronowej zaobserwował, że społeczność religijnego syjonizmu reprezentuje oba procesy. Z jednej strony żołnierze ci coraz częściej oddają się rozrywkom oferowanym przez świecki styl życia, z drugiej desekularyzują wojsko. Zagrożeń z tego płynących może być kilka.
Jednym z nich jest koncepcja daat Tora (דעת תורה), czyli zaczerpnięte z judaizmu ortodoksyjnego uznanie autorytetu rabinicznego w zakresie prawa żydowskiego i nie tylko (dotyczy to także kwestii życia codziennego, współżycia społecznego, a nawet polityki). Wśród narodowo-religijnych Żydów, a już na pewno w grupie chardalim, są kręgi kierujące się opiniami, wykładniami i nakazami rabinów. Już podczas ewakuacji osiedli w Strefie Gazy wielu rabinów z obozu religijnego syjonizmu nawoływało, aby żołnierze nie wykonywali rozkazów przełożonych, bo likwidacja osiedli żydowskich na Ziemi Izraela jest sprzeczna z Torą, ale wówczas nie doszło do buntu w wojsku. Jednak biorąc pod uwagę rosnącą liczbę narodowej ortodoksji w Cahalu i niekończący się konflikt izraelsko-palestyński, mający potencjał do radykalizowania postaw po obu stronach barykady, nie można mieć pewności, że takie sytuacje nie powtórzą się w przyszłości. Czy w pewnym momencie upolitycznione kwestie religijne nie wezmą góry nad obowiązkami wynikającymi ze służby w wojsku? Orly Noy opisuje fenomen wyborczy w Izraelu, gdzie w wyborach parlamentarnych partia Obóz Państwowy, której liderami są między innymi byli szefowie Sztabu Generalnego, poważani wojskowi, Beni Ganc i Gadi Eizenkot, przegrała z narodowo-religijną, kahanistyczną partią Itamara Ben Gwira, który z racji na radykalne prawicowe poglądy został zwolniony ze służby wojskowej.
Drugim problemem jest obecność przedstawicieli grupy Noar ha-Gwaot (Młodzież ze Wzgórz) w szczególności w Batalionie „Necach Jehuda”. Jest to subkultura młodzieży ortodoksyjnej, która nazwę zawdzięcza temu, iż buduje nielegalne, nawet w świetle prawa izraelskiego, osiedla na Zachodnim Brzegu. Łączy ona żydowską kabałę z radykalnymi postawami politycznymi, inspirowanymi ksenofobią i rasizmem, w skrajnych przypadkach przybiera także postawy antypaństwowe. Jej członkowie żyją w zamkniętych grupach, często poza osiedlami, noszą luźne ubrania, długie pejsy oraz duże szydełkowane jarmułki. Znani są z napadów na Palestyńczyków, podpaleń szkół i meczetów, dewastowania mienia palestyńskiego (tzw. tag mechir, po ang. Price Tag attacks), a nawet ataków na izraelskich żołnierzy i policjantów. Z ruchem związany jest wnuk rabina Meira Kahanego – Meir Etinger.
O szkodliwości tej grupy może świadczyć fakt, iż w ramach Szabaku znajduje się komórka zwalczania terroryzmu żydowskiego, która zajmuje się między innymi rozpracowywaniem tego środowiska i sabotowania jego działań. Mimo to wielokrotnie znajdowało ono obrońcę w osobie wspomnianego już Ben Gwira. Skrajne antypalestyńskie postawy młodych sprawiają, że jednostka wielokrotnie była oskarżana o łamanie praw człowieka, pobicia, tortury i molestowanie seksualne. W tym miejscu pojawia się problem przenikania skrajnych ideologii do sił zbrojnych. Cahal podlega cywilnej kontroli, a żołnierze są zobowiązani do przestrzegania prawa i wykonywania rozkazów, jednak w momencie, kiedy działania te są motywowane ideologicznie i na bazie uprzedzeń, sytuacja może wymknąć się spod kontroli. W 2024 roku administracja amerykańska planowała nałożyć na Izrael, zgodnie z tak zwanym prawem Leahy’ego, sankcje i wstrzymać pomoc wojskową właśnie ze łamanie praw człowieka przez żołnierzy tej jednostki.
W tym miejscu wchodzimy na grunt szerszej tematyki przenikania ideologii do działań Cahalu. Jak już wspomnieliśmy, społeczność narodowo-religijna łączona jest z desekularyzacją wojska. W tym kontekście chodzi o zwiększenie wpływu prawa religijnego lub też jego przestrzeganie przez struktury wojskowe. Wiąże się to z samym podejściem do kwestii funkcjonowania wojska. Skrajne środowiska religijnych syjonistów sprzeciwiają się istnieniu jednostek mieszanych w Cahalu, nie mówiąc już obecności kobiet w jednostkach liniowych czy też specjalnych. Według badań IDI tylko 19% badanych, którzy określili się jako Żydzi narodowo-religijni, poparłoby obecność kobiet w jednostkach specjalnych. Wśród charedim byłoby to już tylko 17%. Również wśród tych grup poparcie dla zabicia złapanego terrorysty jest najwyższe. 62% badanych określających się jako religijni uznało, że uczestnictwo żołnierzy w wycieczkach do miejsc dziedzictwa narodowego i religijnego (Ściana Płaczu czy Grota Patriarchów w Hebronie) powinno być obowiązkowe. Jednocześnie tylko 5% respondentów z tej grupy opowiedziało się przeciw organizowaniu wydarzeń kulturalnych związanych z judaizmem w wojsku. Co więcej tylko 3% poparło obowiązkową obecność mężczyzn na ceremoniach wojskowych, gdzie w skład chóru wojskowego wchodzą kobiety (co wynika z ortodoksyjnego przekonania, iż w miejscach publicznych kobiety nie powinny śpiewać z mężczyznami i na odwrót).
Wielu badaczy w Izraelu, a nawet wojskowych, między innymi były zastępca szefa Sztabu Jair Golan, uważa, że są to wartości antydemokratyczne i przekazuje się je młodym mężczyznom już na etapie mechin czy jesziw hesder. Wobec tego wstępują oni do wojska z już jasno określonym światopoglądem. „The Guardian” alarmował w 2024 roku, że 2/5 absolwentów szkół oficerskich związanych jest ze środowiskami narodowo-religijnymi, co może mieć przełożenie na funkcjonowanie oraz procesy decyzyjne armii w przyszłości. To oni będą tworzyć przyszłą elitę wojskową, która zastąpi „starą gwardię”. Portal Telem przywołuje opinię wspominanego wyżej rabina Sadana: „Trzeba wejść w istniejące systemy armii, Szabaku, Mosadu i policji, tylko w ten sposób tworzy się siły, talenty i zdolności, aby strzec bezpieczeństwa Państwa Izrael i je rozwijać”. Rabin przypisuje religijnej młodzieży poważne zadanie zmiany kulturowej w wojsku, ponieważ:
Palmach stworzyli ludzie, którzy szkolenie wojskowe otrzymali w Rosji i wraz z całą wiedzą specjalistyczną przynieśli ze sobą rosyjskiego ducha kulturalnego. (…) Siły Powietrzne Izraela zostały stworzone przez ludzi wyszkolonych w Wielkiej Brytanii i Ameryce. Stworzyli oni wspaniałą siłę (…), ale przynieśli stamtąd też «kulturę latania» tych narodów, przesiąknięta arogancją, winem i kobietami.
To nakłada na religijnych żołnierzy obowiązek „pozbycia się zewnętrznego brudu”, ponieważ przy tworzeniu państwa elity nie kierowały się należytym respektem wobec Tory. Z kolei inny rabin, Jigal Lewinsztejn, w swoich przemówieniach krytykował prokuraturę wojskową za to, że, w jego mniemaniu, chroni ona Palestyńczyków, co prowadzi do delegitymizacji walki izraelskiego żołnierza. Twierdził on także, iż religijny system edukacji powinien zagwarantować właściwą „halachiczną pozycję” młodym w wojsku, bo jego najwyższe struktury są słabe i niezdecydowane, a ponadto biorą udział w walce z judaizmem. Można tu już mówić o działaniach delegitymizujących najwyższe dowództwo wojskowe, podkopujących ich autorytet w strukturze Cahalu i dających fałszywe podstawy do wypowiedzenia posłuszeństwa dowództwu.
Jednym z przykładów przenoszenia religii na grunt wojskowy jest zaprawiony w bojach generał brygady rezerwy Ofer Winter. Absolwent Mechiny Eli, komandos Sajeret Matkal i jednostki Maglan, walczył w drugiej intifadzie, pełnił funkcje dowódcze w Brygadzie „Giwati”, był dowódcą elitarnej jednostki Duwdewan, z którą brał udział w operacji „Odlewany Ołów”. Najbardziej jest jednak znany z kontrowersji, które wywołał w 2014 roku. Już jako dowódca Brygady „Giwati”, zaadresował do swoich żołnierzy list przed operacją „Niezłomny Klif”. Pisał w nim tak:
Historia wybrała nas, abyśmy byli na czele walki z terrorystycznym wrogiem z Gazy, który bluźni, znieważa i przeklina Boga armii Izraela. Wznoszę swoje oczy ku niebiosom i wołam z Twoim ludem: „słuchaj Izraelu, Pan Bóg nasz jest Bogiem jedynym”. Panie mój Boże Izraela, niech nasze drogi będą pomyślne, kiedy będziemy kroczyć i stać, walcząc w imię Twojego ludu Izraela przeciwko wrogowi, który bluźni Twemu imieniu. W imieniu żołnierzy Cahalu, a w szczególności w imieniu żołnierzy Brygady i dowódców, spraw, aby trwało w nas, co napisane: „Gdyż z wami wyrusza Pan, Bóg wasz, by walczyć przeciw wrogom waszym i dać wam zwycięstwo” i my powiemy Amen. Razem, i tylko razem, zwyciężymy.
Wówczas uznano ten list za skandaliczny, ponieważ walce z terroryzmem nadawał charakter religijny. Pojawiły się głosy, że Cahal jest armią narodową, a nie milicją religijną, natomiast wojsko otrzymuje rozkazy od władz cywilnych, a nie od samego Boga. Będący w rezerwie generał dywizji Gerszon Hakohen uważa wplatanie treści religijnych w dyskursie wojskowym narusza zasady armii jako przestrzeni neutralnej światopoglądowo. Przeciwstawia on Winterowi osobę innego narodowo-religijnego wojskowego biorącego udział w operacji, równie zasłużonego w boju dowódcę Brygady Spadochronowej Eliezera Toledano, który w apelu do żołnierzy odwołał się do misji Cahalu, jaką jest ochrona i obrona cywili. Jednak dla wielu religijnych radykałów to Winter stał się przykładem idealnego oficera. Reuters powołuje się na anonimowego dowódcę izraelskiej jednostki specjalnej, który tak wypowiada się o służbie wojskowej: „to nie tylko patriotyzm, to część czegoś bardziej duchowego, ukierunkowanego na przyszłość (…). To jest związane z głębszymi korzeniami i poczuciem bycia wysłannikiem”.

Żołnierze Batalionu Nechach Jehuda w Gazie, w tle tzw. flaga Mesjasza z koroną i napisem Maszijach.
(IDF Spokesperson’s Unit / CC BY-SA 3.0)
Są też inne kontrowersyjne przykłady. Podpułkownik Nerija Jeszurun podczas operacji „Niezłomny Klif” nakazał czołgom oddanie „salwy honorowej” w kierunku szpitala w Szedżajji, z którego dzień wcześniej prowadzono ostrzał izraelskich pozycji i zabito dowódcę batalionu. Prokuratura wojskowa wszczęła śledztwo, czy ostrzelanie budynku szpitala było konieczne z perspektywy operacyjnej i czy nie było formą zemsty. Podczas operacji „Żelazne Miecze” dowódca Brygady „Chiram” nakazał wysadzenie Uniwersytetu Al-Israa. W obu przypadkach wojskowi otrzymali wsparcie od radykalnych środowisk narodowo-religijnych.
Operacja „Żelazne Miecze” – kulminacja radykalizmu
Niegasnący konflikt izraelsko-palestyński stanowi najlepsza pożywkę dla rozwoju radykalnych postaw i resentymentów po obu stronach. Można powiedzieć, że przykład idzie z góry, gdyż w 2024 roku ówczesny minister Jerozolimy i dziedzictwa narodowego z Żydowskiej Siły Amichaj Elijachu, nawoływał do zrzucenia bomby atomowej na Gazę, a rok później przedstawił pomysł bombardowania sklepów i magazynów z żywnością. Zresztą obecna wojna z Hamasem ma silny kontekst nacjonalistyczny w środowiskach prawicowych. Ministrowie Smotricz i Ben Gwir nawoływali do ponownego zasiedlenie palestyńskiej enklawy i wypędzenia z niej Palestyńczyków. Na wielu czołgach i transporterach Cahalu zawisły pomarańczowe wstążki. W Izraelu jest to kolor związany z osadnikami ze Strefy Gazy i jednocześnie symbol sprzeciwu wobec likwidacji osiedli z tego obszaru przeprowadzonej przez Szarona.
Falę krytyki wywołały także naszywki noszone przez wielu żołnierzy. Przedstawiały one między innymi koronę z napisem Maszijach (Mesjasz) propagowaną przez charakteryzującą się prosyjonistycznymi postawami dynastię chasydzką Chabad-Lubawicz. Organizuje ona zbiórki pieniędzy dla izraelskich żołnierzy oraz stoiska z religijnymi pismami, Torą i przyborami do modlitwy, a także rozprowadza wśród nich gadżety o tematyce religijnej, jak flagi Mesjasza, przypinki, naszywki lub plakaty. Chabad prowadził nawet akcję „Naszywka Mesjasza dla każdego żołnierza”. Inne naszywki przedstawiały trzecią Świątynię Jerozolimską (poniżej) czy granice Izraela symbolizujące tak zwany Wielki Izrael. Na swoim instagramowym koncie Instytut Świątynny, organizacja mająca na celu budowę trzeciej Świątyni Jerozolimskiej, chwalił się zdjęciami żołnierzy noszących naszywki ze świątynią podczas operacji.
Mesjanistyczne naszywki zostały potępione i zakazane przez ówczesnego głównodowodzącego Cahalu Hercla Halewiego, który podczas jednej z wizytacji jednostek na linii frontu osobiście zdjął żołnierzowi taką naszywkę i zaznaczył, że na mundurze jest miejsce wyłącznie na oficjalną symbolikę wojskową. Jak nietrudno się domyślić, szef sztabu padł ofiarą nagonki ze strony środowisk narodowo-religijnych. Zmiana nastrojów wśród żołnierzy musiała być dość powszechna, portal JVL powołuje się na wspomnienia anonimowego żołnierza, który przyznał, że nastroje mesjanistyczne były bardzo widoczne na linii frontu, a od osób o innych poglądach się odsuwano. Symbole mesjanistyczne są używane również w Brygadzie Hasmoneuszy. Ideologizacja wojska i jego działań to jedno, ale rodzące się podziały na tle politycznym to kolejne zagrożenie dla spójności jednostek i poczucia braterstwa broni.
המטרה הראשית: pic.twitter.com/0tYbwMQBoE
— ינון מגל (@YinonMagal) August 1, 2025
Charakter ataku Hamasu na Izrael był doskonałą pożywką dla radykalnych środowisk narodowo-religijnych w Izraelu, które sprawnie wykorzystały go do podsycania antypalestyńskich nastrojów, ukazując Arabów w jeszcze bardziej demoniczny sposób. Niewątpliwie grupy te będą dążyć do wykorzystania żołnierzy do transformacji charakteru Cahalu, w szczególności w momencie, kiedy srugim pną się po szczeblach wojskowej kariery. Jest to niezwykle groźna tendencja, ponieważ grupa mniejszościowa wykorzystuje armię do promowania swojej ideologii. Mając na uwadze powyższe zagrożenia, należy pamiętać, że takich osób jak Baruch Goldstein może być więcej. Kahanista i morderca 29 Palestyńczyków z Hebronu z 1994 roku ma swój grób w osiedlu Kirjat Arba, kilkaset metrów od Groty Patriarchów, gdzie dokonał masakry, dosłownie po drugiej strony ulicy dzielącej obie miejscowości. Jest on odwiedzany po dziś dzień, nie tylko przez wycieczki.
Bibliografia
Almog Oz, The Sabra: The Creation of the New Jew, Berkeley-Los Angeles- London 2000.
Anglim Simon, Orde Wingate and the British Army, 1922–1944, London 2010.
Bar-On Mordechai, Moshe Dayan: Israel’s Controversial Hero, New Haven-London 2012.
Blum Ilil, Ha-moach szel Jechidat ha-101, 02.05.2009, „Jediot Jeruszalaim”.
Elmakais-Elrem Jiszaj, Alija szel 13% be-mispar ha-talimidim he-chadaszim be-jesziwot hesder, 28.08.2025, „Makor Riszon”.
Gawiser Reut, Nahal: The Story of the Green Brigade, 08.02.2024, The Librarians.
Gorycki Leszek, Skauting mniejszości narodowych i etnicznych w II Rzeczpospolitej (część 3) – Skautowy związek im. Kpt. Trumpeldora – Betar, „Skaut” 2017, nr 2 (46), s. 11–22.
Gregorowicz Grażyna, Hachszara na ziemiach polskich, 30.11.2011, „Histmag”.
Hakohen Gerszon, Hadata ba-Cahal? Maawak al zhuto szel ha-merchaw ha-ciburi ha-jisraeli, 22.01.2018, Begin-Sadat Center for Strategic Studies.
Hellinger Moshe, Political Theology in the Thought of ‘Merkaz HaRav’ Yeshiva and its Profound Influence on Israeli Politics and Society since 1967, „Totalitarian Movements and Political Religions” 2008, vol. 9, no. 4, s. 533–550.
Hellinger Moshe, Hershkowitz Isaac, Susser Bernard, Religious Zionism and the Settlement Project Ideology, Politics, and Civil Disobedience, New York 2018.
Helman Anat, A Coat of Many Colors: Dress Culture in the Young State of Israel, Boston 2011.
Herman Tamar, Beeri Gilad, Heler Ela, i.in., Datijim? Leumijim! Ha-machane ha-dati-leumi bi-Jisrael 2014, Jeruszalaim 2014,
Hughes Matthew, Terror in Galilee: British-Jewish Collaboration and the Special Night Squads in Palestine during the Arab Revolt, 1938–39, „The Journal of Imperial and Commonwealth History” 2015, vol. 43, no. 4, s. 590–610.
Jarkeci Dana, Ha-chilonim neged michtaw ha-machat sze-kara lehilachem le-maan ha-El, 11.07.2014, News Walla.
Kejsari Uri, Anachnu … alej-ha-cabar, 20.04.1931, „Doar ha-Jom”, s. 2.
Kohen Boaz, Micwa be-madim: ha-szerut ha-cwai we-ha-cibur ha-dati-leumi, „Ijunim be-tkumat Jisrael” 2012, kerech 22, 325–358.
Kohen Meir, Ha-kraw al giwat ha-tachmoszet, 06.06.2014, „Aruc Szewa”.
Kremnitzer Mordechai, The IDF: Army of the People or Army of God?, 14.09.2014, The Israel Democracy Institute.
Kuk Awraham, Orot, Jeruszlaim 1949.
Magal Janiw, Srugim ba-kane. Sipur hisztalbut ha-cijonut ha-datit ba-Cahal, Tel Awiw 2016.
Malchi Asaf, Israel’s wealthiest are abandoning IDF combat units, 01.08.2018, The Israel Democracy Institute.
Marcinek Roman, Kanał sueski 1956, Warszawa 2017.
Morris Benny, Israel’s Border Wars, 1949–1956, Oxford 1993.
Morris Benny, Righteous Victims: A History of the Zionist-Arab Conflict, 1881–2001, New York 2001.
Newsinger John, British Counterinsurgency, Basingstoke-New York 2016.
Noy Orly, The generals are the supremacists of the past. Ben Gvir is the supremacist of now, 03.11.2022, +972 Magazine,
Oren Amir, Israel’s Paratrooper Dynasty, July 2024, The Jerusalem Strategic Tribune.
Pfeuffer Pnina, The radicalizing rebellion of Israel’s Haredi youth, 31.10.2022, +972 Magazine.
Rosman Moshe, Jak pisać historię żydowską?, Wrocław 2011.
Samson David, Fishman Tzvi, Lights on Orot: The Teachings of HaRav Avraham Yitzhak HaCohen Kook, Jerusalem 5756–1996.
Segev Tom, Siódmy million. Izrael – piętno Zagłady, Warszawa 2012.
Sieff Martin, Book Review: The Yishuv’s unlikely guardian angel, 10.05.2015, „The Jerusalem Post”.
Szapira Anita, Israel: A History, Waltham 2012.
Szapira Anita, Land and Power. The Zionist Resort to Force, 1881–1948, New York-Oxford 1992.
Spiro Melford, The Sabras and Zionism: A Study in Personality and Ideology, „Social Problems” 1957, vol. 5, issue 2, s. 100–110.
Szaron Ariel, Warrior: the Autobiography of Ariel Sharon, Simon & Schuster Paperbacks, New York 2005.
Tarbelsi-Chadad Tamar, 25 jesziwot hesder ad 2030: ha-tochnit szel Kisz le-sziluw talimidm charedim ba-Cahal, 10.06.2025, „Jediot Acharonot”,
Torok‐Yablonka Hannah, The recruitment of holocaust survivors during the war of independence, „Studies in Zionism” 1992, vol. 13, issue 1, 43–56.
Tyler Patrick, Twierdza Izrael, Poznań 2014.
Zerubavel Yael, The „Mythological Sabra” and Jewish Past: Trauma, Memory, and Contested Identities, „Israel Studies” 2002, Vol. 7, No. 2, s. 115–144.
Cooperation with the British, Palmach.
Daat ha-cibur ha-jehudi bi-Jisrael be-szeelot bitachon we-cawa, 22.11.2022, The Israel Democracy Institute,
Gadna, Irgun Moreszet ha-Hagana.
Kol ha-netunim: meal 9000 talmidim potchim szana – ze mispar jesziwot ha-hesder, 05.09.2024, „Kipa”.
Palmach Contribution and Legacy, Palmach.
The Beginning of the Palmach, Palmach.
The Origins of the Israel Defense Forces, 26.05.2021, Armia Obrony Izraela.

