Powojenne Niemcy, podobnie jak Japonia, miały być pozbawione sił zbroj­nych. Jednak zimna wojna wymusiła rewizję tych planów. Połączenie zachodnich stref okupacyjnych w jedno państwo i proklamowanie Republiki Federalnej Niemiec w 1949 roku sprawiło, że remilita­ry­za­cja przestała być kwestią „czy”, a stała się kwestią „kiedy”. Niemniej droga do powstania Bundeswehry nie była łatwa.

Kwestia remilitaryzacji Niemiec stanowiła jedną z goręcej dyskutowanych spraw europejskiej polityki początku lat 50. ubiegłego stulecia. Składały się na nią nie tylko dyskusja nad miejscem Niemiec w powojennym świecie, ale także rywalizacja pomiędzy tworzącymi się blokami politycz­nymi i zaostrzająca się zimna wojna. Remilita­ry­za­cja była kluczową kwestią dla wszystkich sił politycznych i całego społeczeństwa powojennych Niemiec. Odtworzenie sił zbrojnych zajmowało ważne miejsce w koncepcjach i planach kanclerza Konrada Adenauera dotyczących kształtu i przyszło­ści RFN.

Ten artykuł powstał dzięki naszym Subedejom, wspierającym Konflikty na Patronite.pl. Są to:

Alex B • Andrzej N. • Jacek Zagrodzki • Łukasz Paweł • Marcin Ślimak • dwóch Patronów anonimowych

Serdecznie dziękujemy za wsparcie i zaufanie.

Czytelnicy, którzy chcieliby dołączyć do grona Subedejów (lub którejś innej grupy naszych Patronów), mogą kliknąć tutaj, aby przenieść się na nasz profil na Patronite.pl.

Ponadto obecnie wszyscy Patroni – nie tylko Subedejowie – mają dostęp do wersji „beta” niektórych naszych artykułów.

Wszystkie artykuły, które powstały dzięki wsparciu Subedejów, znajdują się tutaj.

Pierwsze lata powojenne

Mocarstwa koalicji antyhitlerowskiej były zgodne co do jednego: po wygranej wojnie Niemcy muszą zostać rozbrojone. Rozważano nawet pozbawienie ich przemysłu ciężkiego i przekształ­ce­nie w kraj rolniczy. Przez długi czas przychylny tej koncepcji był prezydent Roosevelt, który określał status Niemiec powojennych jako „tłuste, ale bezsilne”. Niemcy miały stać się podobne do Danii i Holandii, krajów o sła­bym przemyśle ciężkim, ale o bardzo wysokiej stopie życiowej. Szybko jednak okazało się, że koncep­cja ta, poza różnorakimi trudnościami w trakcie realizacji, doprowa­dzi­łaby do katastrofy spo­łeczno-gospodar­czej w okupowanym kraju. Pozos­tano więc przy polityce „czterech D”: demili­ta­ry­za­cji, denazy­fi­ka­cji, dekar­te­li­za­cji i demo­kra­ty­za­cji. W procesie demili­ta­ry­za­cji za najważ­niej­sze uważano roz­wią­za­nie i niedo­pusz­cze­nie do odrodzenia się sztabu general­nego, uznawanego za siedlisko i esencję pruskiego mili­taryzmu.

Jednak już na samym początku demilitaryzacja napotkała na poważne problemy. Co zrobić z milionami niemieckich żołnierzy, którzy dostali się do niewoli z chwilą kapitulacji? Wielu z nich nie zdążyło zdobyć przed mobilizacją żadnego zawodu, a zniszczona gospodarka nie była w stanie wchłonąć takiej masy ludzi. Alianci zachodni nie mieli ani możliwości, ani chęci, by, tak jak Związek Radziecki, wysłać olbrzy­mie rzesze jeńców na Syberię.

Pierwsi problem rozwiązali Brytyjczycy. Siły Wehrmachtu na północy Niemiec, w Danii i Holandii podpisały akt częściowej kapitulacji 4 maja 1945 roku. Niemieckie tereny na północy znalazły się pod władzą brytyjskich wojsk okupacyjnych. Obawiano się, że będą one zbyt słabe, aby poradzić sobie z utrzymaniem tam porządku i wypełnianiem innych zadań. Dlatego też nie wszyscy niemieccy żołnierze zostali rozbrojeni i zakwalifikowani jako jeńcy wojenni. Otrzymali oni specjalny status Dis­armed/Surren­dered Enemy Personnel (DEP/SEP). Część oddziałów Wehr­machtu, głównie z Grupy Armii „H”, zacho­wu­jąc własną strukturę, została włączona w brytyjskie struktury dowodzenia. Powie­rzono im szeroką gamę zadań, od utrzymywania porządku, przez rozminowywanie, po dość enigmatyczne „wspieranie przejś­cia do rządów cywilnych”. Liczebność tych oddziałów, określanych niekiedy jako „rozbrojone niemieckie wojska lądowe”, mogła sięgać nawet 100 tysięcy ludzi.

Niemieccy żołnierze w alianckiej niewoli w Akwizgranie, październik 1944 roku.
(US Army)

Działania Brytyjczyków nie spodobały się w Moskwie. Rosjanie natychmiast zaczęli oskarżać dowodzącego wojskami brytyjskimi w Niemczech marszałka Montgomery’ego o antyradziecki spisek i przygotowania do rozpętania kolejnej wojny, w której Brytyjczycy mieliby walczyć ramię w ramię z Niemcami przeciwko Związkowi Radzieckiemu. „Rozbrojone niemieckie wojska lądowe” zostały rozwiązane do końca roku 1945 po licznych protestach radzieckich, z których najważniejszym było memorandum marszałka Żukowa z 20 listopada 1945 roku. Radziecka reakcja nie była zupełnie bezpodstawna. Brytyjczycy pracowali nad operacją „Unthinkable”, czyli planem hipotetycznej wojny z ZSRR. Zakładał on jednak wystawienie zaledwie dziesięciu niemieckich dywizji. Powodem były braki sprzętowe, brak zaufania do Niemców i zmęczenie niemieckiego społeczeństwa wojną.

Z czasem Amerykanie i Francuzi także zaczęli w swoich strefach okupacyjnych organizować z części jeńców formacje pomocnicze. Wypełniały one głównie zadania wartownicze, robocze i saper­skie, usuwając zniszczenia wojenne i pomagając wojskom okupacyjnym. Osobną, szczególnie cenną, kategorię formacji pomocniczych stanowił personel techniczny, niezbędny przy remontach i obsłudze zdobycznego niemieckiego sprzętu. Formacje te są zbiorowo nazywane Alliierte Dienst­gruppen (w wolnym tłumaczeniu: oddziały pomocnicze sił sprzymierzo­nych). W roku 1950 liczyły one 145 tysięcy ludzi.

Zakres działań Alliierte Dienstgruppen był znacznie szerszy. Obejmował także bardzo owocną współpracę aliantów z niemiecką generalicją i wyższą kadrą oficerską. Amerykanie utworzyli niemieckie sekcje Wydziału Historycznego sztabów sił lądowych, morskich i powietrznych w Europie. W jednostkach tych amerykańscy oficerowie zapoznawali się z nowymi koncepcjami taktycznymi, związanymi z użyciem nowoczesnego sprzętu, jak na przykład odrzutowce czy karabiny szturmowe. Bardzo wnikliwym analizom poddawano doświadczenia niemieckie z frontu wschodniego. Z Amerykanami współpracowało około 120 generałów i oficerów pod kierownictwem generała Franza Haldera.

Jeszcze cenniejszym nabytkiem był pułkownik Reinhard Gehlen, były szef niemieckiego wywiadu wojskowego na froncie wschodnim. Utworzona w czerwcu 1946 roku Organizacja Gehlena dała Ameryka­nom dostęp do wiedzy i resztek struktur pozostałych za Żelazną Kurtyną. Początkowo Organiza­cja funkcjonowała w ramach US Army, następnie przeszła pod CIA, a w roku 1956 przekształciła się w funkcjonującą do dziś Bundes­nach­rich­ten­dienst.

Organizacja Gehlena była elementem szerszego procesu. Początek zimnej wojny sprzyjał współpracy aliantów z oficerami niemieckimi, którzy czynili to bardzo chętnie. Zaczęły także pojawiać się mniej lub bardziej sensowne plany wykorzystania w ewentualnej konfrontacji militarnej ze Związkiem Radzieckim niemieckiego potencjału wojskowego. Trudno zwery­fi­ko­wać, na ile koncepcje te były faktycz­nie rozważane, a na ile stanowiły wytwór radzieckiej propagandy. Faktem pozostaje, że im sytuacja międzynarodowa stawała się coraz bardziej napięta, tym bardziej Amerykanie i Brytyjczycy pracowali nad włączeniem Niemiec w doktrynę powstrzymywania.

Alliierte Dienstgruppen nie były jedyną formacją paramilitarną działającą na terenie zachodnich stref okupacyjnych. Przodowały w tym kraje związkowe z amerykańskiej strefy okupacyjnej. W marcu 1947 roku swoją straż graniczną (Grenzpolizei) utworzyła Bawaria, w roku 1949 – Hesja. Zadaniem tych formacji było pilnowanie granic z radziecką strefą okupa­cyjną, Czecho­słowa­cją i innymi niemieckimi krajami związko­wymi. Obie formacje prze­trwały do lat 90., kiedy włączono je w skład policji zjednoczonych Niemiec. Dodajmy jeszcze, że Bayerische Grenzpolizei została reaktywowana w roku 2018, w celu wsparcia policji i straży granicznej w strefie przygranicznej. Warto wspomnieć, że Bawaria i Hesja poszły w ślady radzieckiej strefy okupacyjnej, gdzie paramilitarną Grenzpolizei utworzono w już w grudniu 1946 roku.

Winston Churchill i Konrad Adenauer.
(Bundesarchiv, B 145 Bild-F003523-0001 / CC-BY-SA 3.0)

Tak też przedstawia się w skrócie los weteranów rozwiązanego 20 sierpnia 1946 Wehrmachtu. Należy jeszcze wspomnieć o powstających od 1947 stowarzyszeniach weteranów i oficerów, które nie tylko kultywowały tradycje poszczególnych jednostek, ale także, a może przede wszystkim, zapewniały wsparcie członkom w trudnych dla nich czasach. Stowarzyszenia te wraz z ziomkostwami stały się ważnym elementem niemieckiej sceny politycznej, a także celem propagandy Bloku Wschodniego. Utworzenie z amerykańskiej, brytyjskiej i francuskiej strefy okupacyjnej Republiki Federalnej Niemiec 7 wrześ­nia 1949 roku oznaczało przystąpienie do powolnego procesu remilitaryzacji i tworzenia Bundeswehry.

Międzynarodowe rozgrywki

Kanclerz Konrad Adenauer przewidywał wypełnienie przez remilitaryzację dwóch zadań. Pierwszym była prowadzona w ramach dopiero co utworzonego NATO obrona przed sowiecką ekspansją. Drugim – potwierdzenie tą drogą suwerenności państwa zachod­nio­nie­miec­kiego. Zakotwiczenie w NATO miało także służyć polityce Westbindung, stałego związania Niemiec z Zachodem.

Oczywiście remilitaryzacja nie przebiegała bezproblemowo. Zaledwie cztery lata po wojnie był to niezwykle trudny temat zarówno na arenie międzynarodowej, jak i wewnątrz kraju. W sferze zagranicznej najważniejszym zadaniem było przekonanie rządów i opinii publicznej krajów Europy Zachodniej, że odrodzone niemieckie siły zbrojne nie stanowią zagrożenia. Głównym wyzwaniem była polityka Francji, kierującej się takimi obawami. Z kolei USA i Wielka Brytania były znacznie przychylniejsze planom remilitaryzacji Niemiec. Szczególnie ważne było tutaj poparcie generała Eisenhowera, Johna Fostera Dullesa i Winstona Churchilla.

Jednak Porozumienie Petersberskie, zawarte 22 listopada 1949 roku w hotelu Petersberg pod Bonn, zakładało, że Niemcy Zachodnie pozostaną zdemilitaryzowane i pozbawione sił zbroj­nych. Wprawdzie już w maju 1950 roku ministrowie spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, Francji i Stanów Zjednoczonych zapowiedzieli znaczne złagodzenie statusu okupacyjnego, jednak podobnie jak w przypadku Japonii przełomem okazał się wybuch wojny koreańskiej w czerwcu 1950 roku. Remilitaryzacja Niemiec zaczęła nabierać tempa. Na sesji Rady Europy 11 sierpnia tego samego roku Churchill zaproponował utworzenie europejskich sił zbrojnych zawierających komponent niemiecki. Sześć dni później, na spotkaniu z komisarzami alianckimi w Hotelu Petersberg, Adenauer ustosunkował się bardzo pozytywnie do propozycji Churchilla. Remilitaryzacja Niemiec dostała zielone światło, chociaż nie podjęto jeszcze żadnych konkretnych, a tym bardziej wiążących decyzji. Alianci zastanawiali się jeszcze, w jaki sposób najlepiej będzie zintegrować przyszłe niemieckie siły zbrojne z NATO i wykorzystać je do obrony Europy Zachodniej przed komunizmem.

Petersberg.
(Wolkenkratzer, Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

29 sierpnia rząd RFN skierował do rządów USA, Wielkiej Brytanii i Francji Verteidigungs- und Sicher­heits­memo­randum (Memorandum w sprawie obrony i bezpieczeństwa), znane bardziej jako memo­ran­dum bońskie. Proponowano w nim zakończenie stanu wojny z Niemcami, zastąpienie Statutu Okupacyjnego osobnymi traktatami i zmianę statusu wojsk okupacyjnych na jednostki obronne, zapewniające bezpie­czeń­stwo zewnętrzne. Co ciekawe, liczebność wojsk okupacyjnych miałaby wzrosnąć. Oprócz tego memorandum zawierało postulat utworzenia niemieckich para­mili­tar­nych formacji policyjnych podle­ga­ją­cych rządowi federalnemu i jednostek wojskowych, które podlegałyby dowództwu planowanej armii zachod­nio­euro­pej­skiej.

Memorandum spotkało się z życzliwym przyjęciem mocarstw zachodnich. Na naradzie ministrów spraw zagranicznych w Nowym Jorku we wrześniu wyrażono zgodę na jak najszybsze zakończenie stanu wojny z Niemcami i udział formacji niemieckich w planowanej armii europejskiej. Zapowiedziano także rewizję ograniczeń niemieckiej produkcji przemysłowej. Kolejne sesje Rady NATO, nowojorska we wrześniu i brukselska w grudniu, dały ostateczną zgodę na remilitaryzację Niemiec.

Europejska Wspólnota Obronna

O ile stosunek USA i Wielkiej Brytanii do kwestii remilitaryzacji RFN był pozytywny, o tyle Francja miała już więcej obaw. Chcąc zabezpieczyć się przed ewentualną ponowną ekspansją Niemiec, minister spraw zagranicznych Francji Robert Schuman rozpoczął działania mające na celu poddanie niemieckiego przemysłu pewnej kontroli zewnętrznej. Efektem było utworzenie 18 kwietnia 1951 roku Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, oddającej produkcję wymienionych surowców we Francji, Włoszech, RFN i krajach Beneluxu pod wspólny zarząd.

Działania dyplomacji francuskiej dotyczyły także kwestii wojskowych. Premier Francji René Pleven zaproponował 24 października 1950 roku utworzenie europejskiej armii pod wspólnym dowództwem. Jednostki miały być narodowe do poziomu batalionu, wszystkie większe związki taktyczne miały mieć charakter wielonaro­dowy. W ten sposób dawało się stworzyć niemieckie formacje wojskowe, unikając powstania narodowej armii niemieckiej. Koncepcja nie zdobyła szer­szego uznania, jej ostateczny upadek nastąpił podczas rzymskiej sesji Rady NATO w lis­to­pa­dzie 1951 roku wskutek odmowy państw Beneluksu. Wielka Brytania, mimo entuzjazmu Chur­chilla, od początku odmawiała udziału w jakichkolwiek wojskowych formacjach między­narodowych.

Proces remilitaryzacji Niemiec Zachodnich rozpoczął się faktycznie 26 maja 1952 roku po podpisaniu w Bonn układu ogólnego pomiędzy RFN a zachodnimi mocarstwami okupacyj­nymi. Kończył on oficjalnie stan wojny między sygnatariuszami, rząd boński uzyskiwał pełną samodzielność w polityce zagranicznej i wewnętrznej, a także zobowiązywał się do udziału w tworzeniu armii europejskiej. Zmieniono także, zgodnie z memorandum bońskim, status wojsk okupacyjnych. Miały one pozostać na terenie RFN do zjednoczenia Niemiec, a ich dowódcy zachowali prawo do interwencji w wypadku „naruszenia porządku”.

Do finału zdawała się także zbliżać sprawa powołania europejskich sił zbrojnych. Głównymi inicjatorami procesu byli Amerykanie dążący do wzmocnienia europejskiego komponentu NATO. Ich wysiłki wspierał, co dość niezwykłe, rząd francuski, widzący w armii europejskiej możliwość kontrolowania przyszłych sił zbrojnych RFN. Dzień po podpisaniu układu ogólnego w Paryżu sygnowano układ powołujący Europejską Wspólnotę Obronną. Dowództwu EWO miało podlegać czternaście dywizji francuskich, po dwanaście włoskich i niemieckich oraz sześć wystawionych przez kraje Beneluksu. Wszyscy uczestnicy, z wyjątkiem Niemiec Zachodnich, mogli utrzymywać dodatkowe dywizje poza EWO. Z kolei samo dowództwo EWO miało podlegać dowództwu NATO na Europę. Projekt upadł 30 sierpnia 1954 roku po odrzuceniu przez francuski parlament. Tworzenie niemieckich oddziałów, nawet podporząd­ko­wa­nych sojuszniczym instytu­cjom, było nad Sekwaną jeszcze zbyt kontrowersyjne.

Wywołało to konsternację i zamieszanie wśród pozostałych sygnatariuszy EWO i członków NATO. Dulles groził nawet wykluczeniem Francji ze strefy obronnej USA. Niechęć Brytyj­czy­ków do tak gwałtownych działań doprowadziła do bardziej polubownego rozwiązania. Pomiędzy 28 września a 3 paź­dzier­nika odbyły się w Londynie obrady państw EWO oraz Wielkiej Brytanii, Kanady i USA. W zamian za zobo­wią­za­nie się Wielkiej Brytanii do stałej obecności na kontynencie Francja wyraziła zgodę na przyjęcie RFN i Włoch do NATO i Traktatu Bruksel­skiego. Zobowiązano także rząd w Bonn do zrezygnowa­nia z produkcji broni masowego rażenia, pocisków rakietowych dalekiego zasięgu i bombow­ców strategicz­nych. Wprowadzono też ograniczenia w rozwoju pojaz­dów pancernych, artylerii i min lądo­wych. Postawy Niemiec i aliantów zachodnich były w tym przypadku zbieżne. Niemcy uważali, że taki sprzęt w ich rękach będzie podkopywać zaufanie i jedynie utrudni integrację z Zachodem. Finał sprawy nastąpił trzy tygodnie później w Paryżu. Po konferencji z 20–23 października podpisano układ ostatecznie potwierdza­jący układ boński, przyjęcie Niemiec Zachodnich do NATO i utworzenie półmilio­no­wej armii niemieckiej. Powołano także Unię Zachodnio­euro­pejską, w której skład weszły państwa EWO i Wielka Brytania.

Zgodnie z powyższymi ustaleniami statut okupacyjny przestał obowiązywać 5 maja 1955 roku, a 9 maja RFN przyjęto do NATO. Pierwszy etap remilitaryzacji został zakończony, nie pozostawało nic innego jak przystąpić do tworzenia Bundeswehry.

Wątpliwości i przeciwności

Nie było to jednak takie łatwe. W przeciwieństwie do sytuacji po pierwszej wojnie światowej wojsko znalazło się w Niemczech na cenzurowanym. Proces remilitaryzacji był przedmiotem burzliwych dyskusji, zarówno na forum Bundestagu, jak i w społeczeństwie. Zgody co do remilitaryzacji nie było nawet w obozie kanclerza Adenauera. Najwięcej wątpliwości zgłaszali liberałowie z FDP. Parlament generalnie sprzeciwiał się jakiejkolwiek myśli o tworzeniu sił zbrojnych aż do roku 1952.

Nie był to jedyny problem Adenauera. Od chwili podpisania układy bońskie i paryskie były przedmiotem licznych debat. Wywodzący się z FDP prezydent Theodor Heuss i opozycja często składali wnioski do trybunału konstytucyjnego o zbadanie zgodności traktatów z ustawą zasadniczą. Cała ta debata była jednak jałowa i nie wniosła niczego szczególnego do procesu remilitaryzacji. Wszelkie dyskusje parla­men­tarne na ten temat gwałtownie ucichły po miażdżącym zwycięstwie obozu Adenauera w wyborach 1953 roku. Niemniej ratyfikacja układu powołującego EWO ledwo przeszła przez Bundestag.

Najwięcej przeciwników remilitaryzacji było oczywiście po stronie lewicy. Przywódca SPD Kurt Schumacher z zasady był przeciwny większości działań podejmowanych przez Adenauera. W tym przypadku sprawa wykraczała jednak poza osobiste animozje i samo odtwarzanie sił zbrojnych. Dla SPD priorytetem było zjednoczenie Niemiec, nawet jeżeli warunki dyktowaliby Rosjanie. Przy takim podejściu remilitaryzacja była przeszkodą. Adenauer odrzucał takie rozwiązanie, przesuwając zjednoczenie na bliżej nieokreśloną przyszłość, kiedy zaistnieją sprzyjające warunki. Kanclerz stawiał na budowę Niemiec Zachodnich jako normalnego państwa z własnym wojskiem.

Bardzo aktywnie remilitaryzacji sprzeciwiała się KPD, która rozpoczęła akcję zbierania podpisów za przeprowadzeniem w tej sprawie referendum. Komuniści twierdzili, że do maja 1952 roku zebrali aż 9 119 667 podpisów. Cała akcja była jednak chybiona i miała przede wszystkim cele propagandowe – konstytucja RFN nie przewidywała, i nie przewiduje do dnia dzisiejszego, możliwości referendum.

Dyskusja nad kwestią remilitaryzacji objęła całe społeczeństwo. Dużą rolę w tej debacie odgrywały kościoły. Kościół katolicki generalnie popierał działania Adenauera, który nie tylko sam był gorliwym katolikiem, ale także stał na czele chrześcijańskich demokratów. Z kolei kościoły protestanckie były zdecydowanie przeciwko odbudowie sił zbrojnych. Rada Kościoła Ewangelic­kiego w sierpniu 1950 roku oficjalnie sprzeciwiła się remilitaryzacji i powszechnej służbie wojsko­wej. Szczegól­nie aktywnym działaczem przeciw­sta­wia­ją­cym się remili­ta­ry­za­cji był pastor Martin Niemöller, działacz anty­nazis­tow­ski z czasów Trzeciej Rzeszy, autor wiersza „Kiedy naziści przyszli po komunistów, milcza­łem…”. Przeciw­nicy odtworzenia sił zbrojnych organizowali marsze i demonstracje, doszło do kilku starć z policją.

Martin Niemöller, 1960 rok.
(Lindeboom, Henk / Anefo)

Kształtował się grunt pod przyszły ruch pokojowy i antynuklearny, chociaż motywy kierujące ludźmi były inne niż w następnych dekadach. Przeciwnikami remilitaryzacji kierowała przede wszystkim obawa przed walkami niemiecko-niemieckimi w wypadku konfrontacji pomiędzy blokami. Niemniej równie szeroko dyskutowano nad zasadnością posiadania sił zbrojnych i służby wojskowej jako takiej.

Kiedy w 1953 roku było już jasne, że kanclerz Adenauer doprowadzi do utworzenia sił zbrojnych, wypracowano istotny konsensus. Wszystkie partie polityczne były zgodne co do jednego: wojsko musi zostać podporządkowane państwu, wplecione w jego demokratyczną strukturę i porządek konstytucyjny. Chciano za wszelką cenę uniknąć doświadczeń Republiki Weimarskiej, o cesarstwie i Trzeciej Rzeszy nie wspominając, gdzie siły zbrojne tworzyła „państwo w państwie”. Starano się stworzyć nowy obraz wojska i żołnierza.

Przyszła Bundeswehra miała być otwarta na społeczeństwo, a nie stać do niego w opozycji, powinna także zapoznawać się ze społecznymi kontrowersjami wokół niej. Starano się stworzyć „polityczną świadomość” w myśleniu wojskowych, co nie miało jednak oznaczać upolitycznienia armii. Żołnierz miał stać się „obywatelem w mundurze”, wojskowym oddanym państwu, a jed­no­cześ­nie w pełni świadomym swoich praw jako obywatel. W toku wszystkich tych dysput w spo­łe­czeń­stwie niemieckim wykształciło się przekonanie, a politycy zaczęli to podkreślać tak w kraju, jak i za granicą, że Bundeswehra jest armią czysto defensywną i nie będzie nigdy prowadzić działań ofensywnych.

Kształtowanie się koncepcji

Wszelkie przeciwności na arenie politycznej nie przeszkadzały jednak Adenauerowi w przed­się­wzię­ciu odpowiednich kroków administracyjnych. Już 19 września 1949 roku powołano urząd doradcy kanclerza do spraw wojskowych i bezpieczeństwa (Berater für Militär- und Sicherheits­fragen) oraz komórkę planowania wojskowego, która funkcjonowała pod przykrywką Zentrale für Heimat­dienst (centrala służby krajowej). 24 maja 1950 roku stanowisko doradcy, a także kierownika rzeczonej komórki objął generał Gerhard Helmut Detloff Graf von Schwerin.

Jego głównym zadaniem było przygotowanie kierunku remilitaryzacji, kształtu przyszłych sił zbrojnych i ich miejsca w zachodnich strukturach militarnych. Von Schwerin nie działał w próżni. Już w roku 1948 generał Hans Speidel postulował, by odtworzone niemieckie siły zbrojne były skupione wokół dywizji pancernych. W tej kwestii wśród dawnych dowódców Wehrmachtu panował konsensus. Wynikało to nie tylko z doświadczeń drugiej wojny światowej. Przełom lat 40. i 50. to czas fascynacji bronią jądrową. Pojazdy pancerne miały ułatwić przetrwanie na atomowym polu walki. Profesjonalizm i wysokiej jakości sprzęt, będący jednak prosty w obsłudze, miały zniwelować radziecką przewagę liczebną.

Kluczowym wydarzeniem w kształtowaniu się przyszłej Bundeswehry była tajna konferencja w dniach 5–9 października 1950 roku, zorganizowana przez von Schwerina w klasztorze Himmerode w górach Eiffel. Rezultatem spotkania z udziałem kanclerza oraz wybranych generałów i wyższych oficerów Wehrmachtu był „Memoriał Himmerodzki” (Himme­roder Denkschrift). Odtworzone niemieckie siły zbrojne miały być skupione wokół wojsk lądowych jako głównego narzędzia powstrzymania radzieckiej agresji. Siły lądowe miały liczyć 250 tysięcy żołnierzy zorganizowanych w dwanaście dywizji pancernych lub sześć pancernych i sześć grenadierów pancernych zgrupowanych w sześć korpusów. Na ich uzbrojeniu miało znaleźć się 3600 czołgów, 800 niszczycieli czołgów, 750 dział i 350 moździerzy kalibru 120 milimetrów. Luftwaffe miała posiadać 831 samolotów bojowych, w tym: 372 myśliwce, 279 samolotów szturmowych i 180 rozpoznawczych, uzupełnionych przez odpowiednią liczbę maszyn transportowych i łącznikowych.

Marynarka wojenna znalazła się na szarym końcu. Jej trzon miały stanowić nieduże jednostki eskortowe, zwalczania okrętów podwodnych i dozorowce, mające zapewnić niezakłócony dostęp amerykańskich transportów do niemieckich portów. Liczba okrętów podwodnych miała zostać ograniczona do 24 jednostek o wyporności do 250 ton. Lotnictwo morskie miało liczyć około 150 samolotów.

Memoriał skupiał się jednak głównie na kwestiach politycznych. Wojskowi domagali się, by mocarstwa zachodnie i rząd Adenauera zaprzestali „zniesławiania” Wehrmachtu i Waffen‑SS, uwolnili żołnierzy skazanych za zbrodnie wojenne, o ile działali oni na rozkaz lub w oparciu o dawne niemieckie prawo, oraz umorzyli toczące się postępowania i zrehabilitowali żołnierzy. Kolejnym żądaniem było utworzenie w ramach NATO niemieckich dowództw szczebla korpusu.

Nie chodziło tutaj tylko o wybielanie siebie samych. Wojskowi obawiali się, że w ramach NATO lub innych zachodnioeuropejskich struktur militarnych Niemcy mogą zostać „żołnierzami drugiej kategorii”. Wejście w skład wielostronnych sojuszy nie było kwestionowane. Autorzy memoriału naciskali na Adenauera, by wymógł na sojusznikach, że obrona Europy Zachodniej nie będzie prowadzona na linii Renu. Niemieccy generałowie przedstawili w dokumencie spójną koncepcję obrony przed radziecką inwazją. Dowodzili, że wycofanie się nad Ren, by stamtąd przeprowadzić kontrofensywę, doprowadzi do upadku Danii, a tym samym utraty kontroli nad cieśninami duńskim, co wystawi na większe ryzyko Norwegię i umożliwi radziec­kiej flocie wyjście poza Bałtyk. Na południowym skrzydle powstałoby z kolei ryzyko utraty przełęczy alpejskich, co pozwoliłoby Rosjanom wtargnąć do Włoch.

Co ciekawe, „Memoriał Himmerodzki” zalecał jak najściślejszą współpracę w zakresie szkolenia wojsk lądowych z Amerykanami, a w przypadku sił powietrznych – z Amerykanami i Brytyjczy­kami. Wskazano, że wśród weteranów brakuje dostatecznie dobrze wyszkolonych żołnierzy. Braki w szkoleniu wytknięto jako jedną z przyczyn klęski w końcowym okresie drugiej wojny światowej. Takie podejście wynikało nie tyle z negatywnej oceny systemu szkolenia Wehr­machtu, ile z bardzo praktycznych przyczyn. Skoro przyszłe niemieckie siły zbrojne mają ściśle współ­dzia­łać z sojusznikami, przede wszystkim Amerykanami, muszą być podobnie zorganizowane i wyszkolone. Wobec słabości własnego przemysłu zbrojeniowego będą też, przynajmniej w pierw­szym okresie, skazane na import sprzętu i uzbrojenia. Te zaś w największej liczbie mogły dostar­czyć tylko Stany Zjednoczone.

Nie było natomiast sprzeciwu wobec tworzenia sił zbrojnych otwartych na społeczeństwo, złożonych ze świadomych politycznie „obywateli w mundurach”. Autorzy Memoriału wręcz zalecali, by „bez odwoływania się do formy dawnego Wehrmachtu stworzyć coś zupełnie nowego”.

Memoriał był pierwszym krokiem na drodze ku odbudowie zdolności militarnych Niemiec Zachodnich. Nie obeszło się jednak bez sporów i tarć wewnętrznych. Wśród autorów dawały o sobie znać osobiste animozje, część z nich nie zgadzała się z postulatami zaprzestania „zniesławiania” i rehabilitacji. Jeszcze istotniejsze okazały się napięcia między Adenauerem a von Schwerinem. Z uwagi na sytuację polityczną kanclerz chciał zachować prace Zentrale für Heimatdienst w tajemnicy. Generał uważał, że o tak poważnym temacie trzeba mówić otwarcie i tak też robił. Jakby tego było mało, publicznie opowiadał się za wprowadzeniem powszechnej służby wojskowej. Nie pomagał też fakt, że von Schwerin był na liście płac CIA. Niedługo po konferencji w Himmerode doszło do poważnych przetasowań personalnych i organizacyjnych.

Bundeswehra rodzi się w bólach

27 października 1950 roku urząd doradcy do spraw wojskowych i bezpieczeństwa oraz centralę służby krajowej rozwiązano, a na ich miejsce ustanowiono urząd pełnomocnika kanclerza federalnego do wszystkich spraw związanych ze wzmocnieniem sojuszniczych sił (Dienststelle des Bevollmäch­tig­ten des Bundes­kanz­lers für die mit der Vermeh­rung der alliier­ten Truppen zusam­men­hän­gen­den Fragen). Na czele nowego organu stanął zaufany współpracownik Adenauera Theodor Blank. Stąd też urząd stał się potocznie znany jako Urząd Blanka.

Pracę znalazło tam 700 byłych generałów i oficerów Wehrmachtu, w tym Speidel, Adolf Heusinger i Hermann Foertsch. Ich zadaniem było przygotowanie nowych sił zbrojnych. Uzyskany efekt był wypadkową propozycji przedstawionych w „Memoriale Himmerodzkim” i ograniczo­nych możli­wości. Stworzenie wojsk lądowych złożonych z dwunastu dywizji, do tego wyłącznie pancernych i zmecha­ni­zo­wa­nych, uznano za leżące poza możliwościami RFN. Nie oznaczało to rezygnacji z takich związków. Niemieccy oficerowie funkcjonowali już w ramach koncepcji Blitzkriegu. Szybkie i mocne uderzenia dużych związków pancernych i zmecha­ni­zo­wa­nych uznano za najlepszy sposób na walkę z Armią Radziecką i resztą Bloku Wschodniego. Ponadto w debatę nad kształtem przyszłych sił zbrojnych zaangażowani byli generałowie Guderian i von Manteuffel.

Adolf Heusinger.
(Bundesarchiv, Bild 146-2005-0030 / CC-BY-SA 3.0)

Jednak był to stan docelowy. Ambicją rządu i wojskowych było uzbrojenie żołnierzy w broń krajowej produkcji. Tą zaś trzeba było dopiero zaprojektować i wyprodukować. Ze względu na skalę potrzeb przemysł zbrojeniowy miał wspomóc rozwój gospodarczy kraju. Wcześniej trzeba było oprzeć się na amerykańskim sprzęcie, a trzon wojsk lądowych miały stanowić dywizje piechoty (grenadierów). Przyjęto też, że Bundeswehra będzie formacją ochotniczą.

Nie były to jedyne problemy. Trzeba było wyszkolić nowych żołnierzy i doszkolić chętnych do służby weteranów, tak by wpoić im nowe nawyki. Dużą rolę odegrała tutaj powołana 21 marca 1951 roku straż graniczna (Bundesgrenzchutz) i funkcjonujące do roku 1957 Alliierte Dienst­gruppen. Kolejnym wyzwaniem była infrastruktura. Większość starych koszar i obiektów wojskowych była zajęta przez wojska amerykańskie, brytyjskie i francuskie. Te, które pozostały dostępne, były najczęściej w fatalnym stanie. Duże środki pochłaniały więc przygotowania na tym polu.

Przygotowania zakończono w 1955 roku. 9 maja Niemcy Zachodnie przyjęto do NATO. Miesiąc później, 9 czerwca, Urząd Blanka przekształcono w ministerstwo obrony. Bundeswehrę utworzono 12 listopada. Tego dnia zostali zaprzysiężeni pierwsi żołnierze. Wybór daty nie był przypadkowy. Wypadała wtedy 200 rocznica urodzin Gerharda von Scharnhorsta, reformatora pruskiej armii po klęskach z rąk Napoleona pod Jeną i Auerstedt w roku 1806.

Zaprzysiężenie pierwszych 101 ochotników. Przemawia Theodor Blank.
(Bundesarchiv, Bild 146-1995-057-16 / CC-BY-SA 3.0)

W następnym roku szeregi Bundeswehry rosły. Przeszła do niej większość funkcjonariuszy straży granicznej. Z kolei rekrutacja w marynarce wojennej, jednostkach inżynieryjnych i saperskich oparta była na Alliierte Dienstgruppen. W Bundestagu udało się przepchnąć obowiązek powszechnej służby wojskowej. Została ona wprowadzona z dniem 1 kwietnia 1957 roku i trwała 12 miesięcy.

Heeresstruktur 1

Wraz z powstaniem Bundeswehry można było przystąpić do tworzenia związków taktycznych. Wojska lądowe zorganizowane w ramach struktury, której przyznano później numer 1 (Heeres­struktur 1), były odległe od „Memoriału Himmerodzkiego”. Sformowano trzy korpusy i dziewięć dywizji, z których tylko trzy były pancerne.

Za obronę północnych Niemiec odpowiadał I Korpus z kwaterą główną w Münsterze. W jego skład weszły 1. i 6. Dywizja Grenadierów oraz 3. Dywizja Pancerna. Dalej na południe rozmiesz­czono III Korpus z dowództwem w Koblencji. Tworzyły go 2. Dywizja Grenadierów oraz 5. i 7. Dywizja Pancerna. Koncentracja jednostek pancernych w środkowej części kraju pokazuje, gdzie niemieckie dowództwo spodziewało się głównego uderzenia przeciwnika. Obronę południowej części kraju powierzono II Korpusowi z Ulm. Tam z kolei zabrakło dużych związków pancernych. W skład korpusu weszły 4. Dywizja Grenadierów, 1. Dywizja Górska i 1. Dywizja Powietrznodesantowa.

Struktura dywizji była wzorowana na amerykańskiej. W ich skład wchodziły samodzielne bataliony łączone w trzy grupy bojowe. Skład każdej dywizji, a tym samym i jej grup bojowych, był inny i najczęściej zależał od dostępności sprzętu i ludzi. „Wypełnianie” struktur szło bowiem, nawet po wprowadzeniu obowiązku służby wojskowej, opornie. Zakładano, że do 1 marca 1959 roku wojska lądowe osiągną liczebność 195 tysięcy ludzi, na koniec roku 1958 było to jednak tylko około 100 tysięcy. Z tego powodu dywizje górska i powietrznodesantowa wystawiały tylko po dwie grupy bojowe. Braki sprzętowe w tym okresie były na tyle odczu­walne, że musiano powrócić do znanych z czasów Reichs­wehry ćwiczeń z użyciem makiet.

Czołg M47 z 3. Dywizji Pancernej podczas ćwiczeń „Nordwind”, październik 1957 roku.
(Stadtarchiv Kiel, Magnussen, Friedrich)

Heeresstruktur 1 od samego początku traktowano jako przejściową. Miała ona przetrzeć szlaki, wyszkolić ludzi i przygotować zaplecze. Po utworzeniu solidnej bazy można było przystąpić do dalszego rozwoju sił zbrojnych w kierunku wytyczonym w trakcie dyskusji w pierwszej połowie lat 50. Stopniowa odbudowa niemieckiego przemysłu zbrojeniowego ułatwiała te działania.

Kilkuletni proces odradzania się niemieckich sił zbrojnych został uwieńczony sukcesem. Udało się zrealizować plan Adenauera odzyskania pełnej suwerenności, nawet kosztem odsunięcia zjednoczenia kraju w bliżej nieokreśloną przyszłość. Nowo powstała Bundeswehra stała się z czasem filarem europejskich sił NATO, chociaż w opinii sceptyków swoim potencjałem, a przede wszystkim jakością kadry i żołnierzy, ustępuje poprzednim wcieleniom niemieckiego wojska. Najbardziej widoczna jest natomiast zmiana nastawienia społeczeństwa i polityków, którą tak opisuje Kenneth Macksey: „Utrzymywana jest sceptyczna inwigilacja, […] Bundes­wehry będącej przedmiotem ścisłej kontroli politycznej ze strony państwa”.

Literatura

Z. Bagiński, Bundeswehra, Warszawa 1982.
D. Bald, Die Bundeswehr: eine kritische Geschichte 1955–2005, Monachium 2005.
R. Clement, 50 Jahre Bundeswehr. 1955 – 2005, Hamburg, Berlin, Bonn 2005.
L. Grawe, Dampfhammer der Bundeswehr, w: Deutsche Panzer, Teil 4 1955-1990, Monachium 2018.
H.R. Hammerich, D.H. Kollmer, M. Rink, R.J. Schlaffer, Das Heer 1950 bis 1970. Konzeption, Organisation und Aufstellung. Oldenbourg, Monachium 2006.
E. Jones, Transatlantic Repture: Legitimacy, Integration and Security, w: Survival Volume 67, Number 2, April-May 2025.
J. Krasuski, Historia RFN, Warszawa 1987.
K. Macksey, Dlaczego Niemcy przegrywają wojny, Warszawa 2005.
Cz. Mojsiewicz, Bundeswehra i społeczeństwo NRF. Aspekty polityczne i socjologiczne, Poznań 1971.

Friedrich Magnussen via Stadtarchiv Kiel, Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Niemcy