Polska legenda czeskiego pilota
Pod koniec lipca 1939 roku w Gdyni znalazła się grupa dwustu czechosłowackich lotników, którzy …
Pod koniec lipca 1939 roku w Gdyni znalazła się grupa dwustu czechosłowackich lotników, którzy …
Niespełna 67 lat temu filipińska Manila stała się areną jednej z najzacieklejszych bitew miejskich II wojny światowej. Jej ofiarą padła w pierwszym rzędzie ludność cywilna, zatrzaśnięta w śmiertelnej pułapce pomiędzy walczącymi wojskami japońskimi i amerykańskimi. W efekcie Manilę, zwaną niegdyś „Perłą Orientu”, ochrzczono mianem „najbardziej zniszczonego w czasie wojny miasta – zaraz po Warszawie”.
Pozwolę sobie przytoczyć fragment raportu generała von Mellenthina, jednego z oficerów sztabu Afrika Korps, który w taki sposób scharakteryzował włoskie jednostki pancerne: „Nie mam sympatii do tych, którzy obgadują i wyśmiewają włoskich żołnierzy, bez uwzględnienia warunków i sprzętu, jakim się posługują. Wyposażenie pancerne armii włoskiej jest poniżej nowoczesnych wymogów, czołgi były za lekkie i bardzo wadliwe, części były niedopasowane do nowoczesnej wojny i często odmawiały posłuszeństwa w czasie długich przemarszów. W czasie kampanii w Afryce Północnej Włoscy żołnierze dali wiele dowodów odwagi i bohaterstwa; szczególnie ci, którzy wywodzili się z jednostek kawaleryjskich”.
Mróz wciąż tężał, paliwo zamarzało, aby odpalić silniki, trzeba było je rozgrzewać ogniem. Temperatury sięgały minus czterdziestu pięciu stopni. By ratować się przed zamarznięciem, Niemcy zdzierali zimową odzież z zabitych Rosjan, a czasem nawet z jeńców. Żołnierze podchodzący od zachodu, od strony Możajska, widzieli już wieże Kremla. I stanęli w miejscu. Osiągnęli krańcowy punkt zdolności fizycznych, psychicznych i logistycznych, przekroczyli granicę wytrzymałości, spoza której żadna siła na ziemi nie była w stanie ich zawrócić. Niemalże na samym progu Kremla Wehrmacht przegrał bitwę o Moskwę. Ale Sowieci jeszcze jej nie wygrali.
Na początku XIX wieku Stany Zjednoczone liczyły sobie zaledwie 25 lat i obejmowały tereny głownie zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej. Od początku jednak zarówno przywódcy, jak i zwykli obywatele wykazywali wielką przedsiębiorczość i chęć powiększenia swojego państwa. Pomimo że ze wszystkich stron USA były otoczone posiadłościami kolonialnymi europejskich mocarstw, zdobywanie nowych terytoriów ułatwiał Atlantyk i wydarzenia w Starym Świecie, które ograniczały możliwości oddziaływania państw europejskich na wydarzenia w Ameryce. Rozwój terytorialny Stanów Zjednoczonych w kierunku zachodnim trwał aż do trzeciej dekady XX wieku, gdy na Oceanie Spokojnym doszło do zderzenia interesów amerykańskich i japońskich,
Batalion strzelców podhalańskich stał się spadkobiercą tradycji Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich dowodzonej przez generała Zygmunta Bohusz-Szyszko, która wsławiła się w walkach w rejonie Narwiku w maju 1940 roku. Po powrocie z Norwegii, mimo możliwości wyładowania całej brygady na Wyspach Brytyjskich, wysłano ją na front we Francji, gdzie został rozbita. Mniejszymi oddziałami żołnierze przedostawali się do Wielkiej Brytanii, gdzie odbudowywano polskie jednostki. Tam z ocalałego wojska sformowano batalion strzelców podhalańskich.
Wiosną 1939 roku wydarzenia w Europie Środkowej toczyły się z zawrotną prędkością. W marcu …
Zginęło tu przynajmniej dwadzieścia tysięcy niewinnych ludzi. Dziś jako ślad po tym godnym potępienia miejscu pozostał jedynie pomnik upamiętniający ich śmierć. Obóz niewolniczej pracy przy fabryce amunicji Hugo Schneider A.G. w Skarżysku-Kamiennej był jednym z 25 tego typu obozów istniejących w czasie II wojny światowej na terenie dystryktu radomskiego i jednym z setek rozsianych po całej okupowanej Polsce.
Dyplom i medal, na którym widnieje napis „kto ratuje jedno życie – ratuje cały świat”, zostały ustanowione dekretem Knessetu z 1963 roku. Od tego czasu po dzień dzisiejszy kapituła Instytutu co rok przyznaje te zaszczytne laury osobom z całego świata. Pod koniec 2010 roku ogólna liczba Sprawiedliwych wyniosła 23788, pochodzących łącznie z 45 państw. Być może nie każdy zdaje sobie sprawę z faktu, iż w tym gronie jest aż 495 Niemców. I co znamienne, nie tylko cywilów, ale również wojskowych. O dwóch z nich chcemy dzisiaj opowiedzieć.
W przeciwieństwie do europejskiego teatru działań wojennych problematyka uczestnictwa rosyjskich emigrantów i ochotników po stronie Cesarstwa Japonii w walkach przeciwko ZSRR w czasie II wojny światowej jest w Polsce kompletnie nieznana i nieobecna w naszej historiografii, nawet w publicystyce.