Róg Afryki od dekad pozostaje jednym z najbardziej niestabilnych regionów na świecie. Wraz z ogłoszeniem uznania niepodległości Somalilandu przez Izrael sytuacja stała się jeszcze bardziej skomplikowana. Jednocześnie na rzecz Hargejsy mają aktywnie lobbować Zjednoczone Emiraty Arabskie, będące drugim najbliższym sojusznikiem republiki. W tle sprawy Somalilandu lokalne siły w Puntlandzie wypierają bojowników samozwańczego Państwa Islamskiego, a na wybrzeżu ponownie uaktywniły się grupy piratów.

Powrót piractwa

Obecnie w rękach piratów działających między Somalią a Jemenem znajdują się trzy statki: zbiornikowce Eureka (IMO: 1022823) i Honour 25 (IMO: 1099735) oraz cementowiec Sward (IMO: 9174244). Wszystkie zostały uprowadzone między 22 kwietnia a 2 maja. Zagrożenie ze strony morskich bandytów od 2011 roku było sukcesywnie ograniczane dzięki skoordynowanym wysiłkom społeczności międzynarodowej. Wojna domowa w Jemenie sprawiła jednak, iż problem przestępczości został odsunięty na dalszy plan, co ośmieliło piratów. Obecny chaos na Bliskim Wschodzie sprzyja im jeszcze bardziej.

Honour 25, przewożący 18 500 baryłek ropy, uprowadzono 22 kwietnia 30 mil morskich od brzegu, gdy statek kierował się w stronę Mogadiszu. Opóźnienie w dostawie wpłynie negatywnie na ceny paliwa w somalijskiej stolicy. Szacuje się, że od wybuchu wojny amerykańsko-irańskiej cena w Mogadiszu wzrosła o 30%.

Eurekę zaatakowano 2 maja w pobliżu Szabwy w Jemenie, a następnie odprowadzona w stronę somalijskiego wybrzeża. Porywacze domagają się równowartości 10 milionów dolarów. Centrum Bezpieczeństwa Morskiego Oceanu Indyjskiego zaleca, żeby wszystkie jednostki przechodzące w odległości mniejszej niż 150 mil morskich od wybrzeża Somalii zachowały szczególną ostrożność.

Wiadomo o co najmniej dwóch zorganizowanych grupach piratów działających na wybrzeżu Puntlandu. Coraz częściej wykorzystują oni przebudowana tradycyjne łodzie dau jako pływające bazy, z których przeprowadzają ataki. Taktyka pozwala bandytom na kilkutygodniowe przebywanie na otwartym morzu w poszukiwaniu celu.

Lata stosunkowego spokoju na wodach oblewających Róg Afryki sprawiły, że część statków przestała przestrzegać ścisłych zasad bezpieczeństwa. Cytowany przez dziennikarzy Deutsche Welle profesor duńskiego Instytutu Strategii i Studiów Wojennych Troels Burchall Henningsen zwrócił uwagę, że somalijscy piraci nigdy nie uprowadzili statku, na którego pokładzie znajdowała się uzbrojona ochrona. Zmieniająca się sytuacja może wywołać powrót zwiększonego popytu na najemników gotowych ochraniać statki pływające w pobliżu Rogu Afryki.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

LIPIEC BEZ REKLAM GOOGLE 62%

Somalilandzka ambasada w Jerozolimie

Mohamed Hagi, ambasador Somalilandu w Izraelu, zapowiedział oficjalne otwarcie ambasady w Jerozolimie. Decyzja jest wielkim wydarzeniem dla Hargejsy, która od 1991 roku walczy o międzynarodowe potwierdzenie swojej niepodległości. Izrael ogłosił decyzję o uznaniu Somalilandu jako niezależnego państwa w grudniu 2025 roku. Podczas wizyty w Hargejsie w styczniu 2026 roku izraelski minister spraw zagranicznych Gideon Sa’ar powiedział, że „w przeciwieństwie do «Palestyny» Somaliland nie jest państwem wirtualnym”. Uwaga ta nie została skomentowana przez przedstawicieli Somalilandu, którzy dyplomatycznie skupili się na podkreślaniu wagi, jaką ma uznanie niepodległości, o które tak długo zabiegali.

Ze strony Izraela ambasadorem został Michael Lotem. Doświadczony dyplomata pełniący wcześniej funkcje w Azerbejdżanie, Kazachstanie i Kenii. Jego specjalnością jest negocjowanie porozumień gospodarczych, co może okazać się niezwykle przydatne w rozwijaniu wielostronnych kontaktów z Somalilandem.

Większość państw i organizacji międzynarodowych nie spieszy się jednak z uznaniem niepodległości Somalilandu. Z perspektywy społeczności międzynarodowej obawy budzi stworzenie efektu domina i zachęcenie działających na kontynencie separatystów do intensyfikacji działań. Opinia międzynarodowa stara się również unikać podważania istniejących granic. Unia Afrykańska, Liga Arabska i Unia Europejska odmawiają uznania Somalilandu, ponieważ podważałoby to integralność terytorialną Somalii. Mogadiszu prowadzi aktywne zabiegi dyplomatyczne w kierunku promowania polityki jednej Somalii.

Innym powszechnie podnoszonym argumentem jest casus Sudanu Południowego. Kraj niemal natychmiast po uznaniu pogrążył się w chaosie wojny domowej. Elity plemienne, zamiast skupić się na budowie niepodległego państwa, rzuciły się sobie do gardeł, doprowadzając do brutalnego ludobójstwa. Ryzyko powtórzenia się takiego scenariusza w Somalilandzie jest nikłe, jednak społeczność międzynarodowa obawia się implozji ogromnej części kontynentu w walkach o wyzwolenie kolejnych regionów na wzór chociażby krwawej wojny w Biafrze.

Formalny rozpad Somalii jako państwa mógłby oznaczać poważne konsekwencje nie tylko dla regionu, ale również całego kontynentu. Mimo to w oczach wielu obserwatorów Somaliland spełnia wszystkie wymagania stawiane niezależnym państwom. Prezydent Abdirahman Mohamed Abdullahi oświadczył, że Somaliland pozostaje de facto niepodległy i niezależny od Mogadiszu, a pytaniem nie jest, czy należy uznać niepodległość Somalilandu, tylko kiedy do tego dojdzie. Po decyzji Izraela Hargejsa spogląda w stronę innych partnerów, oczekując podobnych gestów. Pozornie wielkim nieobecnym w tej sprawie są Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Abu Zabi ma jednak prowadzić równoległą dyplomatyczną ofensywę w sprawie uznania Somalilandu. Według nieoficjalnych doniesień trwają rozmowy z przedstawicielami Argentyny, Eswatini, Zambii i Dominikany. Suazyjczycy mają być kuszeni ofertą wsparcia finansowego ze strony Emiratów, którzy mają porównywać uznanie Hargejsy do kontaktów, jakie królestwo utrzymuje z Tajwanem. Podobnie zaawansowane rozmowy mają trwać z Buenos Aires. W tym przypadku za kluczowe uznawane są bliskie relacje prezydenta Javiera Mileia z izraelskim premierem Binjaminem Netanjahu. Polityczny klimat chyba jeszcze nigdy tak nie sprzyjał somalilandzkiej niepodległości.

Separatyści wewnątrz nieuznawanej republiki

Część obserwatorów sceptycznych wobec uznania niepodległego Somalilandu zwraca uwagę na konflikt jego własnymi separatystami. Napięcia doprowadziły w 2023 roku do otwartej wojny z Khatuumo, chcącym oderwać się od Hargejsy i związać z Mogadiszu. Walki skupiły się przy granicy z Etiopią w Laas Caanood, w którym wcześniej doszło do demonstracji przeciwko Somalilandowi.

W lutym 2023 roku Somaliland krwawo stłumił protesty. Wówczas lokalna starszyzna klanu Dhulbahante oskarżyła siły bezpieczeństwa o przeprowadzenie ludobójstwa i ogłosiła zamiar secesji. Pojawiły się pogłoski, że rodzące się wówczas Khaatumo będzie tworem krótkotrwałym, a klan ma zamiar połączyć się z Somalią. Byłoby to ogromnym ciosem wizerunkowym w Somaliland, który od lat prowadzi międzynarodową kampanię na rzecz uznania swojej niezależności. Rząd w Hargejsie zdecydował się na zbrojne zmuszenie starszyzny do porzucenia zamiarów związania się z Mogadiszu, co ostatecznie się udało.

Wcześniej jednak wybuchły walki, które trwały ponad dziesięć miesięcy. Nie był to konflikt o wysokiej intensyw­no­ści, jednak odnotowano przypadki ostrzelania (prawdo­podob­nie niezamie­rzo­nego) ludności cywilnej. Obie strony często prowadziły ostrzał na oślep. Liczba ofiar nie była jednak tak wysoka, jak początkowo się obawiano. W kilku­mie­sięcz­nych starciach zginęło sto osób, jednak aż 600 zostało rannych.

Hargejsa oskarżyła Khaatumo o wykorzystywanie nie tylko klanowych milicji, ale również bojowników Asz-Szabab. Był to jednak tylko element walki propagandowej niemający pokrycia w rzeczywistości.

Nieuznawana republika kontra Państwo Islamskie

Piraci lokują swoje bazy głównie na wybrzeżu Puntlandu. Sąsiadująca z Somalilandem nieuznawana republika od lat prowadzi skuteczną walkę z bojownikami Państwa Islamskiego. Puntlandzkie Siły Obronne przeprowadziły skuteczną operację o kryptonimie „Hilaac” mającą na celu zniszczenie ukrytych w górach baz Da’isz. W górskich potyczkach szczególnie odznaczyła się elitarna puntlandzka brygada „Gantaal”.

Dysponując ograniczonymi środkami, Puntland nie jest jednak w stanie toczyć wojny na kilku frontach. Koncentracja wojsk w głębi terytorium uniemożliwia uderzenie na odradzających się piratów. Puntlandczycy niejednokrotnie okazywali się zaskakująco kompetentni w zwalczaniu morskich bandytów działających wzdłuż wybrzeża. Ostatnie lata uśpiły ich czujność, a zasoby zostały skierowane gdzie indziej.

O ile na południu główną siłą pozostaje Asz-Szabab, o tyle na północy bardzo aktywne są małe i dobrze zorganizowane komórki Da’isz. Puntlandczykom bardzo zależy na pokazaniu, że dysponują siłami zdolnymi prowadzić efektywną walkę bez wsparcia ze strony rządu centralnego. Na początku roku przeprowadzono ofensywę aktywnie wspieraną przez Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone. Waszyngton skupił się na, nieocenionych z perspektywy Puntlandu, operacjach powietrznych. Bezpośrednia współpraca z partnerami międzynarodowymi pogłębia nieufność między Mogadiszu a de facto niepodległymi regionami. Skuteczność lokalnych kooperacji pokazuje, że narracja o polityce „jednej Somalii” ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Róg Afryki jako klucz do regionu

Żywe tendencje separatystyczne w regionie sprawiają, że siły zewnętrzne mogą stosunkowo niewielkim wysiłkiem zdobywać wpływy w strategicznie ważnym punkcie na mapie Bliskiego Wschodu. Po uznaniu niepodległości Somalilandu coraz częściej pojawiają się pogłoski o powstaniu izraelskiej bazy w Rogu Afryki. Dzięki doskonałemu położeniu zapewniałaby znacznie łatwiejszy dostęp do Zatoki Adeńskiej i całego południa Półwyspu Arabskiego. Ma to szczególnie duże znaczenie wobec wojny domowej w Jemenie i zagrożenia ze strony Hutich, których Izraelczycy wielokrotnie bombardowali. Somalilandzki minister Khadar Hussein Abdi wypowiadał się dość wymijająco na temat powstania izraelskiej instalacji wojskowej: „nie rozmawialiśmy na temat tego, czy baza powstanie, ale na pewno w pewnym momencie przeprowadzimy analizę”.

Izrael nie jest jedynym państwem zainteresowanym współpracą z Somalilandem. ZEA, którym udało się zbudować ciche imperium w Afryce, postrzegają samozwańcze republiki jako ważne elementy swojej sieci wpływu. ZEA zdecydowały się na opłacenie szkolenia i wyposażenia Policji Morskiej Puntlandu z bazą w Eyl. Okolice przylądka Gwardafuy na samym czubku Rogu Afryki w przeszłości były centrum aktywności piratów. ZEA nie ograniczyły się do misji szkoleniowej i typowego zasypania problemu pieniędzmi, lecz wysłały również nieduży oddział komandosów do Bosaso w Puntlandzie, aby mieć region na oku.

W kwietniu 2025 roku serwis Middle East Eye poinformował, że ZEA rozmieś­ciły stację radio­loka­cyjną przy porcie lotni­czym Bosaso. Lotnisko to jest stosunkowo intensyw­nie wykorzys­ty­wane przez ZEA do przeka­zy­wa­nia wsparcia wojsko­wego bojowni­kom Sił Szybkiego Wsparcia w Sudanie. Izraelskiej produkcji radar AESA ELM-2084 pojawił się na zdjęciach satelitarnych wykonanych w marcu, ale niektóre źródła MEE twierdzą, że rozmieszczony został już pod koniec ubiegłego roku. Analitycy zgodnie sądzą, że chodzi o zabezpieczenie portu lotniczego przed atakiem ze strony Hutich. Tereny kontrolowane przez jemeńskich rebeliantów są odległe od Bosaso o zaledwie 600 kilometrów.

Współpraca z Somalilandem i Puntlandem doprowadziła do zerwania przez Mogadiszu wszystkich kontaktów gospodarczych i militarnych z ZEA. Deklaracja ta została odrzucona przez obie republiki i zignorowana przez Emiratczyków.

Somalia czy Somalie?

Integralność terytorialna Somalii od lat pozostaje bardziej koncepcją polityczną niż opisem realiów w Rogu Afryki. Dzięki strate­gicz­nemu położeniu kraj od po­cząt­ku zjedno­cze­nia miał szansę zostać jednym z najważniejszych graczy w regio­nie Afryki i Bliskiego Wschodu. I rze­czy­wiś­cie, w czasach zimnej wojny i ry­wa­li­za­cji z sąsiednią Etiopią Somalia miała ogromne ambicje. Okazały się one jednak przyczyną upadku. Mogadiszu w wyniku tendencji odśrodkowych, klęski suszy i rosnących w siłę muzułmańskich radykałów traciło kontrolę nad coraz większymi połaciami terytorium.

Ostatecznie Unia Trybunałów Islamskich, a później Asz-Szabab, została wyparta przez między­na­ro­dową koalicję. Bojow­nicy zostali zmuszeni do zajęcia pozycji na terenach nie­zur­ba­ni­zo­wanych i porzu­cenia bez­po­śred­niej kontroli nad mias­tami. Kryzys obnażył słabość państwa po upadku wojskowej dykta­tury generała Barrego. Społeczność między­­na­­ro­­dowa nadal utrzymy­wała, że integral­ność tery­torialna kraju jest założeniem, które nie będzie kwestio­nowane.

Wojna domowa wymusiła utworzenie luźno powiązanej federacji, której elementy powinny przynajmniej teo­re­tycz­nie podlegać rządowi w Mogadiszu. Słabość administracji państwowej wyko­rzys­ty­wana jest jednak przez klany, które stanowią centrum politycznego życia Somalii. Powiązania rodzinne to jedna z najważniejszych cech każdego kandydata na urząd. Lojalność również skierowana jest do „swoich”, a nie do państwa jako takiego. W tym aspekcie jasno widoczna jest spuścizna czasów kolo­nial­nych. Sytuacji nie ułat­wiało również kojarzenie władzy centralnej z brutalną dyktaturą. Jest to mieszanka, w której trudno oczekiwać, że klany będą wspierać próby centralizacji.

Anoop Santhakumar