Rok temu w Syrii skończyła się epoka partii Ba’as. W lekko ponad tydzień reżim, przez wielu uznawany za zło konieczne, rozpadł się jak domek z kart. A terrorysta Abu Muhammad al‑Dżulani nagle stał się powszechnie szanowanym prezydentem Ahmadem asz‑Szarą. W ciągu pierwszego roku po upadku Asada nowa władza odniosła kilka sukcesów. Wiele zapowiedzi nie zostało jednak spełnionych, a demokracja w kraju nadal stanowi jedynie obietnicę.

Nowe państwo

O ile upadek reżimu zazwyczaj kojarzymy z nastaniem nowego okresu w historii danego kraju, o tyle w praktyce państwa nie zmieniają się z dnia na dzień. Część urzędników i policjantów z przeszłością asadowską pozostała na stanowiskach, co jest normalną praktyką w momentach zmiany reżimu. Kraj zachował również nazwę w formie „Syryjska Republika Arabska”, zmieniając jednak symbole narodowe i część świąt państwowych. Stopniowo planuje się również zmianę waluty, co jednak wymaga czasu. Według przywidywań nowa wersja liry zostanie wprowadzona w 2026 roku.

Najważniejszą zmianą jest oczywiście system polityczny. Obecnie podstawą prawa jest tymczasowa konstytucja, a według obietnic kraj ma iść w stronę systemu demokratycznego w wersji prezydenckiej. Najważniejszą, jak również najbardziej kontrowersyjną, częścią tegorocznych reform były częściowo wolne wybory. Te w sporej mierze stanowią jednak kwiatek do kożucha, a Ahmad asz-Szara pozostaje jedynowładcą.

Według nowej konstytucji Syria ma stać się pełnoprawną demokracją po czterech latach. Częściowo można to uzasadnić. Wojna nadal się nie skończyła, a Damaszek nie ma kontroli nad całością terytorium. Nie zmienia to faktu, że do dzisiaj nie stworzono prawa regulującego działalność partii politycznych. Obecny krajobraz polityczny nadal przypomina kraj autorytarny.

Biorąc pod uwagę, jak szybko zostały zniesione ograniczenia, nie wydaje się, żeby świat zachodni miał wiele środków nacisku na Damaszek w tej kwestii. Zarówno Europejczykom, jak i Amerykanom bardziej niż na samej demokracji zależy na stabilności kraju. Przyszłość demokracji w kraju spoczywa przede wszystkim na społeczeństwie syryjskim, które musi naciskać na władze, aby utrzymały stosowny kurs. Pozytywnym elementem jest fakt, że nowa władza zdaje się tolerować pokojowe formy protestu, które widzieliśmy w listopadzie. Siłowe tłumienie demonstracji zdecydowanie przywołałoby na myśl wspomnienia dawnego systemu.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

LUTY BEZ REKLAM GOOGLE 85%

Nowe syryjskie państwo według Asz-Szary ma być państwem dla wszystkich, jednocześnie pozostając niepodzielne. Pomimo różnorodności nowoczesne państwo syryjskie zawsze było unitarną strukturą. Swego rodzaju federalizm był realizowany we francuskim Mandacie Syrii. W jego ramach istniało druzyjskie państwo Dżabal al-Duruz („góra druzów”) ze stolicą w As‑Suwajdzie i Państwo Alawitów ze stolicą w Latakii. Z tego powodu nawet dzisiaj federali­za­cja Syrii może budzić skojarzenia kolonialne u części społeczeństwa. Nie zmienia to faktu, że wśród zarówno druzów, jak i alawitów myśl o autonomii pozostaje obecna.

Sytuacja mniejszości

Zarządzanie kwestiami mniejszości można uznać za jedną z większych porażek obecnej władzy. W sporej mierze wynika to z jej niekompetencji. Zarówno alawickie bojówki, które podniosły broń w marcu, jak i milicje Hikmata al-Hidżriego można (w pewnym uproszczeniu) uznać za relikty po dawnym systemie. Damaszek nie był w stanie kontrolować zachowania własnych wojsk, które popełniły pokaźną liczbę zbrodni na ludności cywilnej. Pytaniem pozostaje, na ile takiej sytuacji dało się zapobiec.

Skierowanie do walk wojsk powiązanych z Syryjską Armią Narodową czy zagranicznych dżihadystów mogło być potrzebą chwili, jednak trudno się dziwić, że oddziały złożone z radykałów (nawet jak standardy syryjskiej opozycji), często mniej lojalne wobec Asz-Szary, chętniej dokonywały nadużyć wobec mniejszości religijnych. Rozliczenia tych zbrodni nadal trwają. Zarówno w przypadku zbrodni w As‑Suwajdzie, jak i tych na wybrzeżu dokonano aresztowań. Nie mają one szczególnie szerokiej skali, co budzi obawy, że władza ograniczy się do skazania kozłów ofiarnych.

Warto również zerknąć, jak zmieniła się sytuacja mniejszości na poziomie systemowym. W składzie obecnego technokratycznego rządu możemy znaleźć przedstawicieli alawitów (minister transportu), druzów (minister rolnictwa), chrześcijan (minister spraw socjalnych i pracy) oraz Kurdów (minister edukacji). Na ten moment jednak status mniejszości, zwłaszcza etnicznych, pozostaje niepewny. Językiem urzędowym nadal jest wyłącznie arabski, co jest uzasadnione, jednak status języków mniejszościowych (asyryjskiego czy kurdyjskiego) nie został uregulowany.

Pewnym pozytywnym znakiem jest włączenie kurdyjskiego do języków wykorzystywanych przez Syryjską Arabską Agencję Informacyjną (SANA), będącą odpowiednikiem naszej PAP. Nadal mówimy jednak o ogólnych poszlakach. Status ten zapewne zostanie lepiej określony wraz z rozwojem negocjacji z Rożawą. W przypadku mniejszości religijnych ważną obawę budzi islamizm władzy, który na ten moment wydaje się trzymany na wodzy. Nie zmienia to faktu, że ataki na podłożu religijnym się zdarzają, jednak nie mają charakteru systemowych represji.

Jedną z większych bolączek Damaszku pozostaje Rożawa. Negocjacje, pomimo okazyjnych sukcesów, ciągną się bez końca. Według niedawnych słów dowódcy SDF, Mazluma Abdiego, jedną z głównych przeszkód jest brak woli politycznej w Damaszku. Nietrudno zgadnąć, że obie strony mają odmienną wizję intepretacji porozumienia z marca. Władzom w Rakce zależy na jak największej decentralizacji władzy, co ma być gwarancją stabilnej Syrii. Ta jednak w oczach Damaszku może stanowić zagrożenie dla integralności państwa.

Przestępczość

Problemem podsycającym niezadowolenie mniejszości jest szalejąca przestępczość, która niekiedy przyjmuje wymiar etniczny, religijny lub polityczny. Co gorsza, jak pokazały przypadki z As-Suwajdy i Latakii, przemoc między członkami różnych grup społecznych może skończyć się wybuchem walk między lokalnymi bojówkami i regularnie osłabiać państwo. Na początku Asz-Szaraa obiecał przywrócenie monopolu państwa na wykorzystanie broni, co jednak na ten moment wydaje się nierealne. Warto zaznaczyć, że na Bliskim Wschodzie, w szczególności na wsi, nielegalnie posiadana broń jest zjawiskiem o wiele częstszym niż w Europie. Oczywiście statystki te różnią się w zależności od konkretnego kraju czy regionu.

Nie można jednak powiedzieć, że kwestia przestępczości została całkowicie zignorowana. Nowy rząd stara się budować profesjonalne siły policyjne, co jednak jest karkołomnym zadaniem. Niedawno w Damaszku odbyła się wielka parada w związku z przekazaniem przez Turcję całej floty nowych radiowozów. Wcześniej pisaliśmy również o powstałej w Latakii policji turystycznej. Działania te zdecydowanie są krokiem w dobrą stronę. Nie zmienia to faktu, że kraj nie jest bezpieczny. Usprawnić ten proces mogłoby powołanie międzynarodowej misji policyjnej pomagającej w budowie nowych struktur. Taka operacja mogłaby być prowadzona przez ONZ, UE czy GCC. Na ten moment wydaje się, że nie ma woli, aby taka misja powstała.

Wartą uwagi jest osoba ministra spraw wewnętrznych. Funkcję tę pełni Anas Chattab, jeden z najbliższych współpracowników Asz-Szary. Podobnie do prezydenta również ma on przeszłość w Dżabhat an-Nusra i Haj’at Tahrir asz-Szam. W HTS Chattab był między innymi odpowie­dzialny za walkę z Da’isz i zapewnienie porządku na terenach kontrolowanych przez rząd w Idlibie. Tuż po przejęciu władzy w Damaszku zajął się on tworzeniem Generalnej Dyrekcji Wywiadu – nowej służby specjalnej zajmującej się wywiadem i kontrwywiadem. Nie można więc powiedzieć, że mamy do czynienia z amatorem. Ale mamy do czynienia z dawnym bojownikiem Al‑Kaidy, pamiętającym jeszcze wojnę w Iraku.

Gospodarka

Trudno oczekiwać, że w ciągu roku kraj podniesie się ze strat po kilkunastoletniej wojnie domowej. Sytuacja ekonomiczna będzie jednym z elementów, które zadecydują o autorytecie obecnej władzy. W odróżnieniu od sytuacji wewnętrznej możemy w tym obszarze wskazać znaczące sukcesy. Asz-Szara zdołał przekonać państwa zachodnie, żeby zniosły sankcje nałożone na Syrię. Unia Europejska zrobiła to relatywnie szybko, tak naprawdę nie naciskając na Damaszek. Amerykanie zachowali mniejszą ufność, a obecnie ustawa o sankcjach (Caesar Syria Civilian Protection Act) jest jedynie zawieszona, co daje Waszyngtonowi kartę przetargową. Nawet z tymi ograniczeniami działania Asz-Szary można uznać za sukces, a zniesienie restrykcji pomoże w ponownym otwarciu gospodarki.

W zakresie gospodarczym ważnym elementem jest współpraca z państwami Zatoki Perskiej i Turcją. Kraj potrzebuje inwestycji zagranicznych, które jednak wymagają odpowiednich warunków, żeby zaistnieć. Zagraniczne wizyty prezydenta pomagają w budowaniu zaufania, jednak nie są całkowitym rozwiązaniem problemu. Kraj musi zwalczyć korupcję, zapewnić bezpieczeństwo i odpowiednie ramy prawne. Potencjał zdecydowanie istnieje. Oprócz sektora naftowego Syria może również mieć znaczenie w globalnej logistyce, produkcji czy turystyce. Inwestor musi jednak mieć pewność, że jego projekt nie zostanie zakłócony przez powrót sankcji czy kolejny konflikt zbrojny.

Jednym z większych sukcesów na polu odbudowy jest program inwestycji w energetykę. Plan zakłada budowę instalacji o mocy kolejnych 5 tysięcy megawatów. Zaangażowanymi podmio­tami są: UCC Holding (Katar), GES Enerji Yatirimlari (Turcja), Cengiz Enerji (Turcja), Power International USA (Stany Zjednoczone). Projekt zakłada budowę elektrowni gazowych w Dajr az-Zaur, Mahardzie, Zajzun (Hama) i Trifawi (Hims), które miałyby zapewnić około 4 tysięcy megawatów. Dodatkowo planuje się zbudowanie elektrowni solarnej w Wadi al-Rabi’ na południu kraju, która zapewni kolejny tysiąc.

O tym, jak utrudniony jest dostęp do mediów w niektórych częściach kraju, najlepiej się dowiedzieć z naszego wywiadu, który przeprowadziliśmy z pracowniczką Polskiej Akcji Humanitarnej. Potrzeby nadal są ogromne, ale pojawiają się głosy, że odbudowa gospodarcza Syrii postępuje szybciej, niż się spodziewano. Czas pokaże, czy to będzie stały trend czy jedynie chwilowy entuzjazm. Pozytywnym znakiem jest sam fakt, że Syrii bardziej zależy na inwestycjach niż pomocy międzynarodowej. Niemniej kryzys humanitarny w kraju zdecydowanie istnieje, a wiele uchodźców nadal nie zdecydowało się wrócić do kraju.

Polityka zagraniczna

Polityka zagraniczna jest największym sukcesem obecnego roku. Oczywiście Syria nadal jest bardziej przedmiotem niż podmiotem regionalnej rozgrywki. W ciągu roku Damaszkowi udało się jednak wyjść z izolacji międzynarodowej, a Asz-Szara zdobył legitymację międzynarodową pozwalającą mu skutecznie reprezentować państwo. Przyczyniła się do tego strategia syryjskiej dyplomacji, która stara się jak najmocniej unikać jakichkolwiek zatargów.

Nie oznacza to jednak całkowitej uległości. Damaszkowi udało się zirytować Chińczyków, włączając Ujgurów do swoich sił zbrojnych. Jednym z nadal niezrealizowanych celów Syrii jest sprowadzenie do kraju Baszszara al-Asada i innych osób powiązanych z dawnym reżimem. Wizyta w Moskwie, o ile zakończona wymianą ciepłych słów, wskazuje, że nie będzie to łatwe zadanie. Ponadto do dzisiaj nie udało się całkowicie rozwiązać kwestii rosyjskich baz na syryjskiej ziemi.

Wśród państw, na które Syria stawia najmocniej, można wymienić Turcję, która współpraco­wała z Asz-Szarą jeszcze przed zajęciem Damaszku. Dla Ankary stabilna Syria to szansa na powrót setek tysięcy uchodźców do kraju i wzmocnienie pozycji regionalnej.

Do historycznych partnerów Asz-Szary można zaliczyć również Katar, który między innymi pomoże w rozbudowie damasceńskiego lotniska. Również inne państwa Zatoki Perskiej ruszyły z inwestycjami w Syrii. Emirackie podmioty zajmą się rozbudową portu w Tartusie i stołecznym metrem. Saudowie natomiast upatrują zysków w lokalnym przemyśle. Dla Syrii jest to korzystna sytuacja. Do kraju spłynie więcej pieniędzy, a jednocześnie kraj nie popadnie z zależność od jednego partnera.

Relacje z Zachodem są bardziej złożone. UE po zniesieniu sankcji usunęła się w cień, chociaż obiecała 2,5 miliarda euro na lata 2025–2026 w formie pomocy międzynarodowej. W porównaniu z Zatoką trudno jednak szukać większych projektów. Również poszczególne państwa członkowskie raczej nie ścigają się o względy Syrii.

Relacja ze Stanami Zjednoczonymi jest jedną z najbardziej złożonych. Ostatnia wizyta w Stanach Zjednoczonych zakończyła się sukcesem. Wydaje się również, że Asz-Szara przypadł do gustu Trumpowi. Amerykanie są między innymi zainteresowani kwestiami zwalczania terroryzmu, a obie strony rozpoczęły wymianę informacji wywiadowczych w tym zakresie. Nie zmienia to faktu, że relacje z Waszyngtonem są ograniczone sufitem z racji na o wiele bliższą relację Stanów Zjednoczonych z Izraelem.

Ahmad asz-Szara podczas wizyty u Donalda Trumpa w Waszyngtonie.
(President of the United States)

Kwestia Izraela i negocjacji na temat porozumienia w kwestiach bezpieczeństwa to zdecydowanie największe wyzwanie dla Damaszku na najbliższy rok. Państwo Żydowskie stanowi największe z zewnętrznych zagrożeń dla kraju, czy to poprzez wykorzystywanie niepokojów w As-Suwajdzie, czy poprzez przeprowadzanie nalotów na syryjskie miasta. O ile w sieci pojawiały się potencjalne kształty porozumienia, no tyle a ten moment wiele wskazuje, że rozmowy nie przynoszą pożądanych efektów.

Niepewna przyszłość

Miniony rok reform w można uznać za przynajmniej częściowo udany, a poczynione reformy dały podwaliny pod dalszy rozwój. Największym cieniem na tym obrazku są wydarzenia z Latakii i As-Suwajdy, których konsekwencje jeszcze długo będą ciągnąć się za nową władzą. Konflikt z Izraelem jest wyzwaniem, które może być równie trudne do rozwiązania. Wewnątrz kraju nadal nie udało się przywrócić porządku, a marsz w stronę demokracji idzie ślimaczym tempem. Pomimo to poczyniono realne kroki, które rozwiązały lub mogą rozwiązać wiele problemów w kraju. Co najważniejsze, władzy udało się podtrzymać poparcie i wiarę w trwające procesy, co pozwala na w miarę dużą swobodę działań.

Czego powinniśmy oczekiwać po następnym roku? Przede wszystkim do tego momentu powinniśmy wiedzieć już więcej na temat integracji Damaszku z SDF. Najbliższe miesiące mogą również pokazać, czy negocjacje z Izraelem zakończą się jakimkolwiek efektem. Dwa lata wydają się również wystarczającym czasem, aby finalnie rozwiązać kwestie rosyjskich baz. W każdym z tych przypadków możemy jednak doznać zaskoczenia. Jak wiadomo, rozwiązania prowizoryczne często są najbardziej trwałe.

Na polu gospodarczym warto przyglądać się, czy Syria nadal będzie w stanie przyciągać kolejne inwestycje. Powoli będziemy mogli również ocenić, jak wygląda ich realizacja. Odbudowa gospodarki zajmie długie lata i trudno oczekiwać, że wszystkie problemy uda się rozwiązać.

Pożądanym zjawiskiem w następnym roku byłyby postępy w budowie społeczeństwa demokratycznego i pluralizmu wewnątrz kraju, zwłaszcza jeśli do tego momentu uda się scalić z Rożawą. Na to jednak nie warto stawiać pieniędzy.

W pewien sposób miniony rok potwierdził, że rzeczywistość ma swoją gęstość. Asz-Szara, mimo swojej przeszłości, nie okazał się żądnym mordu dżihadystą, ale daleko mu do liberalnego demokraty. Obecna polityka jest kierowana głównie przez pragmatyzm połączony z mieszanką syryjskiego nacjonalizmu i islamizmu. Zdecydowanie nie jest to finalne stadium zmian, a przyszłość pozostaje niepewna. Co najważniej­sze, szanse na zapewnienie względnej stabilności w regionie nadal istnieją, co z perspektywy większości zainteresowanych stron jest najważniejszą informacją.

Anas Alkharboutli / dpa picture alliance / Alamy Stock Photo