Polityka przepychania i wypychania obcych jednostek ze spornych wód to znak rozpoznawczy chińskiej straży wybrzeża i marynarki wojennej. Kiedy jednak przeciwnik okazuje się sprytniejszy i zwinniejszy, prowadzi to do głupich wpadek. Niszczyciel marynarki wojennej i patrolowiec straży wybrzeża zderzyły się wczesnym rankiem 11 sierpnia w odległości 10,5 mil morskich (19,5 kilometra) na wschód od Scarborough Shoal. Ale ten incydent, choć głośny, nie był jedynym na Morzu Połud­niowo­chiń­skim. Chińskie formacje militarne i paramilitarne pozostają niezmiennie aktywne na wszystkich spornych obszarach od wybrzeży Malezji na południu po wybrzeża Korei na północy.

Scarborough Shoal leży 220 kilometrów na zachód od Luzonu i około 800 kilometrów na południe od wybrzeży Chin. Nie przeszkadza to zupełnie Pekinowi włączać bezludny atol w skład prefektury Sansha i głosić wszem wobec, że to „niezbywalna część” terytorium ChRL. Scarborough Shoal jest blokowana przez chińskie siły, przebywają tam jednak filipińscy rybacy, którym straż wybrzeża dostarcza paliwo i zaopatrzenie. Prowadzi to do regularnych incydentów.

Właśnie w trakcie takiej misji zaopatrzeniowej doszło do kolizji. Niszczyciel Guilin typu 052D i przerobiona na patrolowiec straży wybrzeża korweta typu 056 o numerze CCG-3104 usiłowały przepchnąć patrolowiec filipińskiej straży wybrzeża Suluan. Dowódca znacznie mniejszej i wolniejszej filipińskiej jednostki wykazał się żelaznymi nerwami, a sternik – wyjątkowym talentem. Filipińczycy zręcznie unikali armatek wodnych, brawurowo wymanewrowali swoich prześladowców, a następnie opublikowali nagranie i zdjęcia z kolizji chińskich okrętów.

Widać mocno wgnieciony dziób CCG-3104, a i na dziobie Guilina widać otarcia, chociaż konstrukcja niszczyciela okazała się zdecydowanie mocniejsza. Z zewnątrz nie sposób ocenić skali uszkodzeń obu okrętów. Suluan należy do typu Parola, serii dziesięciu patrolowców zbudowanych w latach 2016–2018 w stoczni Japan Marine United w Jokohamie. Jednostki powstały w ramach japońskiej pomocy okołowojskowej dla Filipin.

Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych oczywiście nie zawiodło. W komunikacie oskarżyło Filipiny o „poważne naruszenie suwerenności Chin”, podkopywanie pokoju i stabilności na morzu, a wreszcie o „rażącą naturę samego czynu”. Chińskie formacje podjęły wszelkie niezbędne środki, postępując w zgodzie z prawem międzynarodowym. Manila została wezwana do zaprzestania prowokacji i wystawiania cierpliwości Chin na próbę.

Sam incydent ma mocno komiczną stronę. Nic dziwnego, że natychmiast stał się inspiracją dla satyryków.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MARZEC BEZ REKLAM GOOGLE 90%

Z czasem zaczęły pojawiać się kolejne informacje o skutkach kolizji. Krążą pogłoski, że na pokładzie CCG-3104 zginęło dwóch członków załogi. Pekin z zasady nie upublicznia wiadomości o śmierci żołnierzy i funkcjonariuszy, chyba że nie ma innego wyjścia, a ze zmarłych można zrobić bohaterów, albo „męczenników”. Coś jednak musiało się wydarzyć, bowiem udało się udokumentować rozpoczęcie jakichś działań przez co najmniej jeden inny patrolowiec straży wybrzeża i osiem jednostek milicji morskiej. Ruchy wszystkich tych jednostek wskazują na misję poszukiwawczo-ratowniczą prowadzą na obszarze położonym 15–25 mil morskich na wschód od od Scarborough Shoal, czyli blisko miejsca kolizji.

Wypadnięcie kogoś za burtę w wyniku kolizji jest bardzo prawdopodobne. Dodatkowo po kolizji niszczyciel Guilin nie zatrzymał się, aby udzielić pomocy towarzyszowi, lecz kontynuował pościg za Suluanem aż do granicy filipińskich wód terytorialnych. Filipińska straż wybrzeża miała zaoferować pomoc, oferta została jednak zignorowana. Dodajmy, że patrolowiec chińskiej straży wybrzeża jeszcze przed rozpoczęciem operacji wyłączył nadajnik systemu AIS i nie włączył go po wypadku.

Główna ofiara kolizji, CCG-3104, okazała się zdolna do samodzielnego kontynuowania rejsu. Jednostka najprawdopodobniej zmierza w stronę Chin. W sieci pojawiły się jej zdjęcia w asyście jednostki pomocniczej marynarki wojennej, najprawdopodobniej jednego z szybkich zaopatrzeniowców typu 903.

Gdzie indziej na Morzu Połud­niowo­chiń­skim

Scarborough Shoal to niejedyny punkt zapalny na Morzu Zachod­nio­fili­piń­skim, jak w Manili nazywane jest ta część Morza Połud­niowo­chiń­skiego. Cały czas napięta sytuacja panuje wokół Second Thomas Shoal (Ayungin w oficjalnym filipińskim nazew­nic­twie, Ren’ai Jiao w chińskim) i osadzonego tam starego okrętu desantowego BRP Sierra Madre. Osadzony na mieliźnie stary okręt desantowy jest dla Chin drzazgą pod paznokciem i solą w oku. Chińska straż wybrzeża i milicje morskie nieustannie blokują okręt, a w zasadzie wrak obsadzony przez niewielki garnizon filipińskiej piechoty morskiej, i usiłują przeszkodzić misjom zaopatrzeniowym. Dużym zaskoczeniem jest opublikowanie przez dziennik Shanghai Daily krótkiego nagrania z jednej z tych konfrontacji, zakończonych sukcesem strony chińskiej.

Nie ma co oczekiwać kampanii transparentności, takiej jak prowadzonej w ubiegłej dekadzie przez Wietnam, a obecnie przez Filipiny. Manila nie ustaje w obnażaniu taktyk z szarej strefy stosowanych przez Chiny. Blokady i przeganianie rybaków to nie wszystko. Mimo dużej liczebności chińska straż wybrzeża i milicje morskie nie mogą być wszędzie. Filipińscy rybacy znajdują podwodne zapory. Wbrew pozorom nie stanowią one bezpośredniego zagrożenia dla łodzi rybackich, na pewno jednak mogą ograniczać ich ruchy, mogą też zaplątywać się w nie sieci.

Można też spotkać zapory z powiązanych ze sobą łodzi rybackich. Metoda znana ze starożytnych i średniowiecznych bitew morskich znalazła nowe zastosowanie. Na poniższym nagraniu warto zwrócić uwagę na trzy rzeczy. Część łodzi jest wyposażonych w liczne panele fotowoltaiczne, co może sugerować obecność na ich pokładach dodatkowej aparatury elektronicznej. Wiadomo, że wiele jednostek należących do milicji morskich wyposażono w rozbudowany sprzęt łączności, umożliwiający sprawną komunikację z marynarką wojenną i strażą wybrzeża. Druga kwestia to stan kutrów. Są one wyjątkowo czyste, właściwie nie noszą śladów eksploatacji. I wreszcie na pokładach w ogóle nie widać ludzi, zupełnie jakby jednostki prosto ze stoczni przyprowadzono na miejsce i zakotwiczono tylko w celu stworzenia blokady.

Nowe partnerstwa

Ciągła presja ze strony Pekinu i niepewność co do polityki Waszyngtonu zmuszają Filipiny do szukania nowych partnerów w dziedzinie bezpieczeństwa. Prezydent Ferdinand Marcos Junior ma na tym polu niemałe osiągnięcia. Na początku ubiegłego roku udało się odłożyć na bok część sporów i nawiązać współpracę z Wietnamem. Następnym krokiem było wzmocnienie partnerstwa z Japonią. Teraz przyszła kolej na zbliżenie z Indiami.

Oba kraje już od dawna dzięki Chinom mają się ku sobie. Jak to jednak zawsze bywa w relacjach z Nowym Delhi, potrzeba dużo czasu, aby osiągnąć namacalne efekty. Na początku 2022 roku Filipiny podpisały umowę w sprawie dostawy pierwszych pocisków przeciwokrętowych BrahMos w wersji lądowej i tym samym przystąpiły do budowy zdolności antydostępowych. Teraz przyszła kolej na bezpośrednia współpracę wojskową.

W dniach 2–3 sierpnia Manilę odwiedził zespół indyjskich okrętów złożony z niszczyciela Delhi projektu 15, korwety Kiltan (P30) typu Kamorta i okrętu zaopatrzeniowego Shakti. Głównym celem wizyty nie była oczywiście prezentacja bandery. Indyjski zespół opuścił Manilę i wraz z filipińską nowoczesną fregatą Jose Rizal i wielce leciwą (rok budowy 1944) korwetą Miguel Malvar udał się na pierwsze dwustronne ćwiczenia, zakończone wspólnym patrolem na Morzu Połud­niowo­chiń­skim. Warto wspomnieć, że Kiltan był także pierwszym indyjskim okrętem, który uczestniczył we wspólnych ćwiczeniach z Wietnamem w roku 2020.

Nieco wcześniej małą bombę zrzucili filipiński sekretarz obrony Gilbert Teodoro i Washington Post.

– Byłoby zaprzeczaniem oczywistym faktem twierdzenie, że bezpieczeństwo Tajwanu nie ma na nas wpływu – powiedział polityk w wywiadzie udzielonym dziennikowi. W Manili panuje świadomość, że w przypadku wybuchu wojny o wyspę szybko obejmie ona swoim zasięgiem cały region. Jako pierwszy publicznie mówił o tym szef sztabu generalnego filipińskich sił zbrojnych, generał Romeo Brawner Junior. Teodoro oczywiście nie wchodził w szczegóły, ale Filipiny i Tajwan zbliżają się w kwestiach bezpieczeństwa. Jeden z filipińskich ekspertów przepytywany przez Washington Post nazwał Tajwan „buforem chroniącym przed ekspansjonistycznymi zapędami Chin”. Straże wybrzeża obu państw miały niedawno przeprowadzić pierwszy wspólny patrol na wodach oddzielającego je kanału Bashi.

Nie tylko Filipiny

Filipiny nie są jedyną ofiarą chińskiej ekspansji. Oprócz nich i Wietnamu dotyka to także Malezji. Rządzący krajem premier Anwar Ibrahim stara się tego nie dostrzegać, ale opinia publiczna to co innego. Incydenty z udziałem chińskiej straży wybrzeża i milicji morskich to reguła. W roku 2021 grupa szesnastu chińskich samolotów zbliżyła się na 110 kilometrów do wybrzeży Sarawaku, ignorując wezwania male­zyj­skiej kontroli lotów i wysłanych na jej przechwycenie samolotów Hawk 208. Żeby było jeszcze ciekawiej, trzon chińskiej grupy stanowiły ciężkie samoloty transportowe Ił-76 i Y-20.

Obecnie nagłaśniana jest sprawa chińskich jednostek stale przebywających na wodach malezyjskiej wyłącznej strefy ekonomicznej i utrudniających eksplorację i eksploatację tamtejszych zasobów naturalnych, głównie ropy naftowej i gazu ziemnego.

W ostatnich miesiącach Chiny zaktywizowały się również na spornych z Koreą Południową wodach Morza Żółtego. Spór dotyczy rozgraniczenia wyłącznych stref ekonomicznych i obejmuje także Koreę Północną. Do tej pory regułą były incydenty z udziałem rybaków i milicji morskich, zdarzały się ofiary śmiertelne. Teraz na obszarach, do których zgłaszają pretensje, Chiny zaczęły wznosić struktury. Oficjalnie są to tymczasowe konstrukcje przeznaczone do wsparcia rybaków. Już samo to wywołuje niepokój w Seulu, jak jednak uczą doświadczenia Morza Połud­niowo­chiń­skiego, jest to „wstęp do preludium”. Za tymczasowymi konstrukcjami następują stałe, a te mogą przerodzić się w sztuczne wyspy.

Oprócz realizacji swoich roszczeń „prawem i lewem” takie działania mają jeszcze jeden wymiar. Pekin wywiera w ten sposób nacisk na Seul, starając się zniechęcić go do dalszego zbliżenia z Tokio i Waszyngtonem. Doświadczenia z Morza Połud­niowo­chiń­skiego pokazują, że efekty takiej polityki zwykle są odwrotne do zamierzonych.

Philippine Coast Guard